pies chodzi na smyczy przy nodze psie zabawy

Jak nauczyć psa chodzić na smyczy – dzień 10

Już 10 dzień naszej nauki chodzenia na smyczy/chodzenia przy nodze. Dzisiaj deszczowo, więc spacery raczej symboliczne. Natomiast większy nacisk położyliśmy na trening domowy. Jeżeli obecne nasze rezultaty na dworze określiłbym jako bardzo dobre, tak w mieszkaniu jest po prostu fenomenalnie.

Bez zbędnych rozkojarzeń i pokus (krzaczki, trawka i te sprawy) Legion leci jak burza przy tej nodze. Wystarczy jedno polecenie i już psisko jest przyklejone – jutro muszę zrobić więcej miejsca, bo nic nie uważa i tylko patrzy na mnie. Nic szafki, krzesła, kanapa – trzeba iść przed siebie ;)

Naprawdę bardzo dawno nie ćwiczyliśmy chodzenia ”na sucho”, czyli bez smyczy i w mieszkaniu. Generalnie pies musi znać podstawy tego ćwiczenia – my nabyliśmy te umiejętności na szkoleniach. W domu wystarczy podrzucić polecenie ”do nogi” i ruszyć z miejsca. Psisko idzie ładnie przy nodze – równo, ale bez spiny, bo trenujemy dla siebie, a nie pod konkurs. Przy skrętach i obrotach po prostu podaję ponownie polecenie, żeby psu się nie pomieszało. Najpierw robimy kilka prostych zakończonych nagrodami (bez zawracania), a potem już pełne kółeczka na trasie salon-przedpokój.

Czasami dla zabicia nudy też robimy jakieś przerywniki – siadanie przy nodze, zostawanie w miejscu itd. Dla każdego coś dobrego. Ogólnie idzie bardzo fajnie i Legion też się nakręca. Niestety wołowina się kończy, a kaloryczność też nie jest z gumy, więc są limity. Psisko robi się smutne bo brzuszek pusty – małe kawałeczki to nawet nie czuć, że wchodzi ;) Biedne te pieski, biedne.