Dog Overdrive 9000 – Dzień 3

Dzisiaj nie padało, czyli sukces? Niekoniecznie. Deszczu nie było, ale ogromne kałuże i pełno błota skutecznie utrudniały wszelki trening. Trzeba sobie jednak radzić i szukać alternatyw, prawda?

Dzisiejszy dzień skupia się na dwóch słowach – elastyczność oraz motywacja. Jednak zacznijmy od początku. Poranny spacer udał się bardzo dobrze – nawet pomimo pogody. Z powodu wszechobecnego błota postanowiłem, że zamiast treningu frisbee zrobimy ćwiczenia na mieście. Całość z Legion trwała ok. 50 minut i składała się po prostu ze spokojnego spaceru z niewielkim treningiem posłuszeństwa. Po prostu szliśmy i w losowych momentach padały polecenia typu: siad, zostań, stój (w sensie – zatrzymaj się).

Polecam takie ćwiczenia, ponieważ dają psu nową perspektywę. Wykonywania poleceń nie tylko w warunkach szkoleniowych, kiedy się tego spodziewa, ale również w sposób spontaniczny. Udało nam się nawet minąć 2 psy na smyczy w dość kulturalny sposób, więc był sukces. Levi miał standardowy spacer poranny – 30 minut po osiedlu.

Popołudniowy spacer z Legion to trochę taka porażka. Uznałem, że psu przyda się wysiłek fizyczny, więc jednak postawiliśmy na park. Niestety śnieg stopniał i pokazał co tam psiaki narobiły w czasie zimy. Wielu posiadaczy psów ma taką tendencję, że jak tylko wyjdą trochę dalej za ”cywilizację” to nagle uznają, że woreczki na odchody nie są potrzebne. I nie mówię tu o ”spacer 30km od terenów zabudowanych na pustym polu”, a po prostu o odejściu kilka kroków dalej w parku, tuż za krzaczek – jak to mówią ”co z oczu to z serca”, więc widocznie konieczność zbierania psiej kupy już nie obowiązuje. I tak taka granica się przesuwa – ktoś widzi kupę na trawie to znaczy, że tu wolno. Jeden po drugim i cały park zasrany :)

Poszliśmy więc do innego parku, który jest mniej popularny – tutaj niestety piękne błoto i mnóstwo wody. Jednak skoro obiecałem frisbee to będzie frisbee – nie można zawieść psiaka. Porzucaliśmy więc 25 minut i do domu, bo i tak było bez sensu. Ja mokry, pies mokry, wszystko mokre i brudne :)

Z treningu domowego udało się zrobić 3 sesje nosework dla Legion i 1 sesję nosework dla Leviego. Małemu trochę odpuszczam, bo na ten moment widać, że nie do końca ogarnia taką zabawę, a nie chcę, żeby źle mu się kojarzyła. Robimy więc 3-4 powtórzenia i odpuszczamy. Natomiast Legion idzie jak burza – po prostu nie nadążam ładować jej tymi smakami :)

Poza tym w domu zrobiliśmy również podstawowe komendy – siad, leżeć, zostań i tego typu sprawy. Mając dwa psy w domu bardzo trudno przeprowadzić indywidualne treningi i moim zdaniem to największy kłopot z posiadaniem większej ilości psów, szczególnie jeśli mamy szczeniaka. Nawet będąc w osobnych pomieszczeniach psy wiedzą, że ”tuż za ścianą” dzieje się coś fajnego. Z jednej strony ciekawe rozproszenie, ale z drugiej uciążliwe, jeśli pies nie może się skupić na swoim zadaniu. Z Legion jeszcze da się tak zrobić, że wystarczy ją ustawić w ”zostań” i można skupiać małego. Niestety w drugą stronę to nie działa – samoyedek jest za mały na tak zaawansowane ćwiczenia cierpliwości :)

Teraz dwie koncepcje do zastanowienia – najpierw ”elastyczność”. Ćwicząc z psem bardzo wiele rzeczy może pójść nie tak, jak sobie tego życzymy. Mamy zaplanowany extra trening – przeczytaliśmy masę materiałów na temat danej aktywności, mamy wszystkie niezbędne sprzęty i już napalamy się na miłe spędzenie czasu, a tu ”dupa” :) Pokrzyżować nasze plany może pogoda, ale również pewna niedyspozycja psa lub niechęć do danej aktywności. Bardzo łatwo wtedy odpuścić i przyjąć postawę, że ”nie to nie”. Zauważyłem, że wiele osób tak ma – ja tak mam na pewno. Mam zaplanowany trening biegowy, a pada deszcz? Zamiast szukać alternatywy z psem to często po prostu odpuszczam.

Wydaje mi się więc, że bardzo ważne podczas treningów z pupilem jest wypracowanie w sobie pewnej elastyczności. Również mam zamiar nad tym mocno pracować. Zawsze warto mieć kilka alternatyw w zapasie. Jeżeli planowaliśmy ćwiczenia na dworze, a spadł okropny deszcz to zawsze można wykonać coś innego. Kupiliśmy mega szelki biegowe, a nasz pies nie ma ochoty wyjść na trening? Zmieńmy aktywność na coś, na co pies ma danego dnia ochotę. Można tak wymieniać, ale wiem, że rozumiecie o co mi chodzi.

Druga kwestia to motywacja. Legion wykonuje ćwiczenia – robi to dlatego, że uczyliśmy ją tak od szczeniaka, czy dlatego, że to lubi? Zauważam czasami w parku, że po wypowiedzeniu polecenia, pies najpierw chwilę rozejrzy się wokoło i dopiero potem przyjmuje pozycję. Tak jakby najpierw patrzała, czy na pewno nie ma czegoś ciekawszego do roboty. Jak ćwiczymy zostawanie w odległości, a potem pada polecenie ”do mnie” to wykonuje to, ale jakoś tak bez energii i werwy.

Wydaje mi się, że coś jest nie tak i musimy nad tym popracować. Może powinniśmy zrobić krok w tył i budować od nowa motywację? Może spróbować innych smakołyków i zabawek? Może pies nie jest pewien co dokładnie robimy i trzeba umocnić pewne koncepcje? Nie wiem, muszę więcej o tym poczytać, ponieważ ideałem jest pies, który polecenia wykonuje bardzo szybko i z pewnym błyskiem w oku.

MiniHateON

Jeszcze na chwilę włączę taką irytację poza samym tematem – strasznie wkurza mnie psia branża ostatnio i widzę pójście na łatwiznę w wielu tematach. Zauważam to teraz tym bardziej, że sami staramy się wyjść z własnym produktem dla psów. Przykładowo teraz kończymy identyfikację wizualną – staramy się, żeby każdy detal był możliwie dopracowany i żeby było czuć indywidualne podejście. Przykładamy uwagę nawet do mało istotnych elementów jak drobiazgi przy pakowaniu. I czasami czuję się jak debil, że martwimy się o takie drobnostki, bo jak ja kupuję rzeczy dla psów to dostaję je często w jakimś starym, rozwalającym się kartonie :/ Szczytem możliwości dla wielu sklepów jest owinięcie produktów w folię stretch.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Przy okazji – widzieliście już nasze metki?

Nie tylko z psimi produktami mam problem – usługi też pozostawiają wiele do życzenia. I tu również mam porównanie, ponieważ prowadzę własną firmę. Zawsze staram się, żeby dać coś od siebie – być elastyczni i żeby klient był zadowolony. Jednak jak ja poszukuję usługi dla mojego psa to bardzo często trafiam na prawdziwy, ludzki beton. Chcieliśmy się zapisać na kurs tropienia dla Legion – już było wszystko ustalone, już mieliśmy zaczynać i nagle dupa. Jak nie było chętnych to dostawaliśmy pełno maili ” czy chce Pan dołączyć teraz do grupy bo ktoś zrezygnował i mamy miejsce?” albo ”a może chce Pan dołączyć w marcu bo tworzymy nową grupę i szukamy uczestników?”. Jednak nagle jak chętnych było więcej to już strategia się zmieniła ”wie Pan, bo tak w sumie to mamy nadkomplet już, więc musi Pan zaproponować jakieś rozwiązanie…”.

starykarton.jpg

Nie ma to jak dostać zakupy w starym, rozwalającym się kartonie :/

Poszło o to, że nie prowadzę samochodu i nie mogę zostawić Legion samej i pójść pozorować. Osobiście nie wiem jak to działa, ale kontaktowałem się z kilkoma grupami i nigdzie takiego problemu nie ma – nie każdy musi chcieć pozorować, a najwyżej ktoś inny może być pozorantem 2 razy. Tutaj mieliśmy najbliżej, więc trochę mnie wkurza takie podejście… Jak ktoś chce mocno trenować i osiągać sukcesy w tym sporcie to może ćwiczenia dla pozoranta są dla tej osoby ważne. Jednak leżenie w trawie nie jest ważne dla kogoś, kto chce po prostu spróbować i dobrze się bawić ze swoim psem.

W sumie na dobre wyszło – skontaktowałem się z naszym szkoleniowcem z ZKwP i będziemy kontynuować PT oraz spróbujemy IPO (najpierw część obronna). Będzie wszystko w jednym miejscu i od jednej osoby. Tropienie też mają, ale takie pod IPO (na śladzie) – trochę bardziej interesuje nas szukanie ludzi po lesie, ale nie będziemy wybrzydzać :)

A co tam u Was? Ktoś miał też niemiłe doświadczenia ostatnio z psimi produktami/usługami? :)

  Tagi: , , ,
Życie z Psem
Życie z Psem
Główny autor bloga i właściciel sklepu z produktami dla psiaków. Piszę artykuły, odpowiadam na komentarze, doradzam w zakupach i obsługuję zamówienia. Potrzebujesz pomocy? Kontaktuj się śmiało! :)

Polecamy