W ostatni weekend odbyło się tylko jedno spotkanie, jednak Legion postępy zrobiła znaczne. Dzisiaj opiszemy jak dokładnie wygląda szkolenie Pies Towarzyszący PT1 i czego można się po nim spodziewać.
Schemat szkolenia – chodzimy przy nodze
Oczywiście opiszę tutaj konkretnie nasze szkolenie – o ile formuła PT to jakiś standard wprowadzony przez ZKwP to w zależności od szkoleniowca i placówki całość może wyglądać inaczej.
My stawiamy się na miejscu przed 9.00 – psiaki mają chwilę wolną, czasami mogą pobiegać razem, ale nie jest to wskazane (psy za bardzo się pobudzają). Wszyscy się ogarniają i ustawiają w szeregu z psem siedzącym przy lewej nodze.
Następnie wszyscy skupiają swoje psy na sobie – przewodnik powinien zachęcić pupila, aby ten patrzał na niego (docelowo w oczy – zależnie od zaawansowania).
Jak już wszyscy są gotowi to pada komenda ”ruszamy” – każdy przewodnik wydaje psu polecenie ”noga” oraz rusza. Pies powinien iść przy nodze – nie wyprzedzać właściciela, nie ciągnąć, ale również nie wlec się z tyłu. Marsz powinien być dynamiczny. Cały czas zachęcamy psa i motywujemy smakołykami tak, aby pupil nie szedł z nosem przy trawie, ale patrzał na nas.
Co pewien czas pada od szkoleniowca komenda ”lewo, prawo, zawracamy” – przy każdej zmianie kierunku wydajemy psu polecenie ”noga” i skręcamy – pies powinien podążać cały czas za nami. Przy zawracaniu robi to tak, że smycz przekładamy za plecami – pies powinien nas obejść i cały czas być przy lewej nodze.

Szkolenie jest dość wyczerpujące – w końcu 2 godziny. Psy jednak nadal mają energię, żeby się bawić ;)
Robimy kilka takich okręgów wokół placu szkoleniowego – to rozgrzewka dla psiaków. W trakcie całego czasu regularnie motywujemy swojego psa i nagradzamy go smakołykami – na początku większą ilością, a potem coraz mniej.
Wprowadzamy przedłużone polecenia
Nadal chodzimy z psem przy nodze, ale co pewien czas pojawiają się nowe komendy. Stajemy i wydajemy psu polecenie ”siad” – pies powinien usiąść nam równo przy lewej nodze. Na samym początku wystarczy samo siedzenie, ale w trakcie postępów w szkoleniu wprowadzamy przedłużone polecenia.
Wszyscy powtarzają psom ”siad” i odchodzą na 3 kroki. Pies powinien siedzieć na swoim miejscu i nie zwalniać komendy. W zależności od zaawansowania psa każemy mu tak siedzieć krócej lub dłużej – ważne, żeby znać limity swojego pupila.
Nie ma sensu oczekiwać 2 minutowego siedzenia, jeżeli pies pierwszy raz to robi – szkolenie ma być motywujące, więc lepiej zrobić komendę krócej, ale nagrodzić niż czekać zbyt długo.
Po krótkiej chwili wszyscy wracają do psów (tak, aby pies siedział przy lewej nodze), chwalą i nagradzają. Ulubiony moment każdego ;)
W miarę postępów wprowadzane są warianty tego elementy – przedłużone siad, warować (leżenie) oraz stój. Dodatkowo przy wracaniu okrążamy psa i stajemy przy jego prawym boku (pies siedzi przy lewej nodze). Im bardziej zaawansowany pies/postęp w szkoleniu tym przedłużenie i odległość od psa są dłuższe.
W tym momencie odchodzimy od psów na ok. 10 kroków a przedłużenie dość długo trwa (nie mam stopera, ale około 1-2 minuty na wyczucie). Oczywiście tempo rozwoju każdego psa jest inne, więc niektórzy odchodzą trochę mniej/czekają chwilę krócej – ważne, żeby komenda została wykonana, a pies nagrodzony.
Jak już wszystkie psy są nagrodzone to znowu pada komenda ”ruszamy” i wszyscy po wydaniu poleceniu ”noga” zaczynają ponowny marsz ze swoimi psami.
W taki sposób mija pierwsza godzina – marszem z chwilowymi zatrzymaniami na inne polecenia. Wszyscy zmęczeni, więc przerwa ;)
Przerwa na szkoleniu
Na przerwie ważne jest, aby nie spuszczać psów ze smyczy – nadal trenujemy, więc nie można psów wymęczyć, rozproszyć i odwrócić uwagę od szkolenia. W trakcie przerwy psiaki mogą się napić, odpocząć i poleżeć.
Dość ważne, ponieważ jak pozwolimy psu na zbyt dużą ilość swobody w trakcie przerwy to potem możemy mieć problemy z ponownym skoncentrowaniem psa na sobie podczas ćwiczeń.
Po przerwie – zabawa?
Tak, po przerwie wszyscy wyciągamy zabawki i chwilowo przechodzimy z systemu motywacji smakołykowej na zabawę – uczymy się aportu oraz ogólnego nagradzania zabawkami.
Całość wygląda wstępnie podobnie do ćwiczeń z początku – stajemy w szeregu, pies siada przy lewej nodze. Zabawkami koncentrujemy psa na sobie (warto użyć dobrej zabawki + trochę ćwiczyć w domu, aby pies polubił tę formę nagrody) i ruszamy.
Idziemy przy nodze, ale zamiast smakami motywujemy psa zabawką. Robimy kilka zwrotów – lewo, prawo i komenda ”siad”. Chwilę koncentrujemy psa na zabawce i wydajemy polecenie ”zabawa” – zaczynamy bawić się z psem. W tym momencie mamy kilka chwil na szarpanie i przeciąganie się z naszym pupilem. Jest super ;)
Zabawę przerywamy w momencie kiedy pies ma jeszcze na nią ochotę (lepszy jest niedosyt niż nawet lekki przesyt). Wyrównujemy szereg, ponownie ustawiamy psa przy lewej nodze – koncentrujemy i ruszamy.
Znowu po pewnym czasie stajemy – siad, potem polecenie waruj (lub leżeć) – dobrze i znowu zabawa ;)
Po zabawie wyrównujemy szereg, koncentrujemy psy na sobie i… (tu niespodzianka) wyrzucamy zabawkę i wydajemy polecenie ”aport” (w zależności od zaawansowania robimy to z psem na smyczy lub bez) – pies dobiega do zabawki, łapie ją w pysk – robimy kółko z psem i zabawką, a potem łapiemy ją i znowu ”zabawa” ;)
Inne ćwiczenia
W zależności od dnia wprowadzane są również inne ćwiczenia, które losowo wprowadzane są pomiędzy chodzenie przy nodze, aport oraz przedłużone komendy.
Do mnie
Na pierwszych ćwiczeniach był to wariant ”do mnie” – idziemy z psem przy nodze i nagle cofamy się szybko i zachęcamy psa do podążania za nami mówiąc ”do mnie” – stajemy, pies nas dogania, smakołykiem lub słowem zachęcamy psa do wykonania siadu przed nami – dość blisko. Chwalimy, głaskamy, nagradzamy.
Z biegiem czasu odskakujemy, mówimy tylko raz ”do mnie” i oczekujemy, że pies do nas podbiegnie i usiądzie bez nami bez żadnej dodatkowej komendy.
Jak pies już to potrafi to w wariancie nauki aportu wyrzucamy zabawkę, a potem zachęcam psa do przyjścia do nas i oddania zabawki.
Noga
Jak odskakujemy, wydajemy polecenie ”do mnie” i pies podbiega oraz siada to mamy możliwość zastosowania komendy ”noga”, które uczymy się w trakcie szkolenia.
Generalnie chodzi o to, że pies siedzi przed nami, wydajemy polecenie ”noga” i pies powinien obejść nas z prawej strony i usiąść przy naszej lewej nodze.
Na początku robimy to tak, że wydajemy polecenie ”noga” i smakołykiem zachęcamy (kierujemy) psa do okrążenia nas, a na wysokości lewej nogi mówimy ”siad”. Potem docelowo rezygnujemy z tej drugiej komendy – w miarę postępów nie będzie już nawet potrzebne nakierowywanie smakołykiem.
—-
Tak wyglądają ćwiczenia przez pierwsze ok. 6-8 spotkań. Chodzenie przy nodze, przedłużone siadanie/warowanie/stanie, podstawy aportu, komenda ”do mnie”, komenda ”noga” – trochę tego jest, ale to tylko brzmi tak strasznie.
Wszystko jest wplecione w chodzenie przy nodze, więc cały czas chodzimy z lekkimi przerwami na inne ćwiczenia – pies się nie nudzi i właściciel jest cały czas eksploatowany ;)
Pies Towarzyszący jest naprawdę dobrym szkoleniem, ale bardziej ”sportowym” – to znaczy, że przywiązuje się dużą uwagę do drobnych detali (na jakiej wysokości pies ma usiąść, gdzie dokładnie wykonać ćwiczenie i w jaki sposób), które nie są nam potrzebne w codziennym życiu.
Jest to jednak fajne dla obu stron i wymagające współpracy. Polecamy ;) Przed nami jeszcze 10 spotkać – uf;)

















