życie z samoyedem

Życie z Samoyedem

Życie z Samoyedem to naprawdę fantastyczna sprawa – polecam każdemu. Levi tak bardzo różni się charakterem i sposobem bycia od naszego Owczarka Niemieckiego, że wspólne mieszkanie daje nam o wiele większe spojrzenie na nasze psy.

Levi jest już z nami 5 miesięcy, chociaż wydaje się, że żyjemy razem całe życie. Taki rozrywkowy koleś z niego – po prostu dusza towarzystwa, więc łatwo się przyzwyczaić do jego obecności. Pierwsze dni spędziliśmy bardzo pozytywnie, co można przeczytać we wpisie. Pierwszy miesiąc to również była masa zabawy :) Jak jednak na ogół wygląda życie z Samoyedem? Czym się różni od Legion i jak wszyscy razem się dogadujemy? Zobaczycie :)

Życie z Samoyedem – o rasie

Na tę rasę zdecydowaliśmy się bez nadmiernego wgłębiania się w temat. Wiedzieliśmy jak Samoyedy wyglądają i się zachowują, ale osobiście nie znaliśmy żadnego, abyśmy mogli to zweryfikować.

życie z samoyedem Levi

Samoyed :D

Na wszelkich forach Samoyedy przedstawiane są ”tak sobie”. Niestety rasa to przyciąga wielu hmmm… specyficznych ludzi, którzy psy traktują bardzo lekceważąco. Taka wada Samoyeda, że jest biały, puchaty i słodki, więc niektórzy właściciele przestają traktować tę rasę jak psa, a zaczynają jak dziecko.

Tak czy inaczej na forach można przeczytać, że są to psy bardzo niezależne, mocno ciągną na smyczy, kochają wolność i swobodę. Generalnie wiele osób usprawiedliwia tę rasę właśnie taką ”niezależnością”. Samoyed nie ma problemów behawioralnych – jest niezależny. Samoyed nie ciągnie na smyczy – kocha wolność. Samoyed nie jest uciążliwy – tak się po prostu zachowują te psy. Poza tym wiele osób skarży się na tendencję do szczekania oraz niszczenia otoczenia (wolność i swoboda). Poza tym psy oczywiście idealne – kochające, przytulaśne, lojalne (o ile nie są ”niezależne” w tym momencie) i słodkie.

Nie ukrywam, że po przeczytaniu for od razu wiedziałem, że wiele osób pisze nieprawdę, a przynajmniej ”prawdę” przefiltrowaną przez to, co chcą. Bardzo łatwo zrzucić odpowiedzialność za psa na jego naturę – głównie właśnie na tę niezależność. ”Samoyeda nie wytrenujesz – to niezależne psy”. Podobną wymówkę na ogół stosuje wielu posiadaczy psów północnych oraz pierwotnych – Husky oraz Malamuty. Oczywiście rzadko jest to prawda – pies nie jest niezależny, a często po prostu nie ma zapewnionej odpowiedniej dawki ruchu i treningu.

Taki wstęp bo posiadanie Samoyeda bardzo szybko weryfikuje tego typu opinie na temat tej rasy. Na początku nie byłem zbyt optymistycznie nastawiony – kurcze, drugi ciągnący pies to ogromny dyskomfort. Dopiero Legion zaczynamy ogarniać na smyczy, a tu już będzie Samoyedzi pociąg z nami :)

życie z samoyedem spacery

Wspólne bieganie w parku wygląda tak, że Legion biega z dyskiem, a Levi biega za nią :)

Podsumowując – Samoyedy mają opinię słodkich, białych misiaczków, które są słodkie i białe i kochają wszystko i wszystkich. Trenować z nimi za dużo nie wolno, a na pewno nie można wymagać, bo są takie słodkie i białe. Jak poza byciem białym oraz słodkim są też niegrzeczne to znaczy, że piesek jest niezależny i tak musi być, bo to Samoyed i tyle.

Życie z Samoyedem – twarzą w twarz z potworem

Tak naprawdę przez te 5 miesięcy okazało się, że Samoyedy to całkiem fajne psiaki. Poza kolorem i tendencją do ”słodkości” mają również wiele innych zalet. Niezależność okazała się w naszym przypadku mitem i Levi nie różni się pod tym względem od Legion. Oczywiście czasem w parku nie działa przywołanie, bo są ciekawsze rzeczy do roboty – kopanie dziur i wąchanie krzaczków. Nie jest to jednak potwierdzenie ”niezależności” tej rasy, a zwykła szczenięca ciekawość i duży poziom rozproszenia.

Trening z Samoyedem

Jeśli chodzi o trening to rzeczywiście nasz Samoyed ma mniejsze zdolności intelektualne – w takim sensie, że po prostu wolniej idzie mu generalizowanie zachowań i nauka nowych koncepcji (zostaw, zostań i innch wymagających myślenia). Natomiast na pewno jest lepszy od Owczarka, jeśli chodzi o zdolności motoryczne – chętniej skacze i szybciej biega, ma lepszą zwrotność.

Absolutnie nie powiedziałbym jednak, że ta rasa ”nie nadaje się” do czegoś. Myślę, że przy odpowiedniej konsekwencji można oczekiwać od Samoyeda podobnego poziomu posłuszeństwa jak od każdej innej rasy. Może nie będzie mistrzem obedience, ale na pewno możliwy jest zadowalający poziom. Na pewno są jakieś różnice pomiędzy konkretnymi psami z tej rasy – jeden może być mniej cierpliwy, a inny bardziej. Decydując się na Samoyeda najlepiej wiedzieć, że ma gorsze predyspozycje do posłuszeństwa, ale wkładając w to więcej pracy na pewno uzyskamy oczekiwane rezultaty.

życie z samoyedem trening

Jest ”siad”? Jest, więc w czym problem? :)

Spacer z Samoyedem

Teraz jeśli chodzi o ciągnięcie. Nie wydaje mi się, aby Samoyed miał o wiele większą tendencję do ciągnięcia niż np: Owczarek Niemiecki. Z perspektywy 5 miesięcy widzę dobrze, że jest to kwestia treningu oraz konsekwencji. Przy Legion nie wiedzieliśmy co robić, więc wyszło tak, że nasz ”misiaczek” po prostu ciągnął jak lokomotywa. Dopiero po ponad 2 latach udaje nam się ją tego oduczyć i zaczynamy komfortowe spacery. Natomiast z Levim ćwiczyliśmy grzeczne chodzenie na smyczy już od pierwszych dni. Efekt? Mały chodzi wzorowo. Zazwyczaj oczywiście – to nadal szczeniak :)

życie z samoyedem odpoczynek

Odpoczynek po bieganiu musi być!

Absolutnie nikt nie może powiedzieć, że Levi ciągnie lub ma do tego tendencję. Oczywiście czasami znajdzie się krzaczek, do którego brakuje mu tych 10 centymetrów, ale to nie jest żaden problem. Przy ludziach zachowuje się idealnie, do psów zależy (jak np: psisko go obszczeka to się mały interesuje i odszczekuje). Chodzimy i na szelkach i na obroży. Czasami chodzimy na smyczy automatycznej, czasami na długiej z amortyzatorem, a najczęściej na średniej o długości 180 cm. W każdym przypadku jest jak najbardziej ok. Nie dam sobie więc wmówić, że Samoyedy automatycznie ciągną i nic się nie da z tym zrobić.

Na forach łatwo przeczytać opinie, że to ”psy zaprzęgowe” i muszą ciągnąć bo mają to w genach. Niektórzy argumentują, że mają 2-3-4 Samoyedy i wszystkie ciągną, więc tak musi być. Bullshit :) O ile nasz Samoyed nie jest jakimś rasowym ewenementem (a stawiam, że nie jest) to każdego psa tej rasy można nauczyć grzecznego chodzenia na smyczy.

życie z samoyedem bieganie

Czasami bywają próby ”wrogiego przejęcia” dysku :) Nigdy się nie udaje.

Rozmowa z Samoyedem

Szczekanie… tutaj muszę się zgodzić, że Samoyedy szczekają. Szczekają jednak w trochę inny sposób. Legion daje głos w sytuacjach ważnych – chce jeść, dziwne hałasy na klatce, ktoś zaczepia ją na spacerze, pospiesza na spacer. Generalnie w celach alarmowych/dyskusyjnych. Jest to raczej takie mocne, poważne szczeknięcie informacyjne.

Natomiast Levi szczeka ”bo tak”. Bo słoneczko świeci, bo ptaszki śpiewają, bo się wyspał, bo jest na spacerze i mu dobrze, bo stoi przed drzwiami i mu się nudzi, bo spadła mu zabawka, bo idzie miska z jedzonkiem. Generalnie powiedziałbym, że szczeka z ekscytacji – bo się cieszy i jest zadowolony. Dodatkowo moim zdaniem Samoyedy bardzo duże spektrum szczekania. Od takiego cichego, przez piskliwe, aż po zupełnie dziwne odgłosy. Nie zawsze można nazwać to szczekaniem – czasami to po prostu jest… ”dźwięk”. Nie powiedziałbym, że jest nieprzyjemny – bo po prostu specyficzny, a na pewno zabawny. Czasami wystarczy coś powiedzieć ”Levi, co tam?”, a on patrzy i takie brzuszne ”bluargh!” bulgotanie :)

Ogólnie po obserwacji i rozmowie z naszym maluchem (ale również po poznaniu innych przedstawicieli tej rasy na wystawach) można stwierdzić, że to dość wylewna rasa, która po prostu lubi dać wokalnie znać o swoim nastroju. Moim zdaniem nie jest to żaden minus – lubię jak Levi sobie gada, mruczy, bulgocze, podszczekuje, warczy, piszczy i krzyczy.

Samoyed – niszczyciel światów

Co do niszczenia to nie zauważyłem, żeby nasz Samoyed niszczył mocniej niż Legion w jego wieku. Standardowe, szczenięce zainteresowanie. Dywan? Trzeba posmakować. Kapcie? Trzeba pogryźć. Szafka? Trzeba podrapać. Nie jest to jednak jakieś złośliwe niszczenie, jak wiele osób twierdzi. Po prostu szczeniak się nudzi i szuka zajęcia lub po prostu chce coś poznać/sprawdzić. Naprawdę typowo szczenięce zachowanie, którego trzeba się spodziewać. Dużo zabawek, długie spacery i smaczne gryzaki – to zazwyczaj załatwia sprawę.

Natomiast na pewno maluch uwielbia kopać dziury, co nigdy nie zdarzało się Legion. Serio – Levi potrafi kopać i na dodatek krzyczeć na swoją dziurę, że ”za wolno” się kopie :)

Życie z Samoyedem – różnice

Mając dwa psy nie da się po prostu zignorować wielu różnic między nimi. Niektóre zachowania tak dają ”po oczach”, że nie można udawać, że ich nie ma. Przede wszystkim jest ogromna różnica w temperamencie naszych psiaków. Legion ma pełen wachlarz emocji i jest strasznie ”charakterna”. Naprawdę czasami trudno myśleć o naszym Owczarku Niemieckim, że to pies stworzony do bycia ”sterowanym” przez człowieka.

Legion potrafi zawrócić podczas spaceru i kazać iść do domu – bo pada deszcz. Potrafi również odmówić powrotu do domu – bo jest słoneczko i ona chce poleżeć na trawie. Potrafi rano głośno obudzić i żądać śniadania, potrafi też w ciągu dnia przyjść i łapą ”pokazać”, że chyba obiad się spóźnia. Bardzo mocno się cieszy jak ktoś chce ją pogłaskać, ale również bardzo mocno potrafi obszczekać jakiegoś dresa, który dziwnie stoi w bramie i wygląda podejrzanie. Generalnie pokazuje co chce, a czego nie chce. Co lubi, a czego nie lubi. Przykładowo nie lubi jabłek, ale wystarczy je trochę podpiec, aby puściły cukier i już chętnie to zje. Po prostu pełen wachlarz różnych emocji i humorów. Legion taka była od małego i zawsze jest z nią walka na kompromis – nigdy nie dawaliśmy jej tego co chce, nigdy jej nie rozpieszczaliśmy, a ona ciągle pokazuje swoje zdanie.

życie z samoyedem dwa psy

Każdy ma swoje priorytety – Legion patrzy na swój ukochany dysk, a Levi… pewnie na jakąś kupę w trawie :/

Z drugiej strony Levi wydaje się typowym psem. Oczywiście również daje znać o swoich emocjach, ale zazwyczaj wydaje się, że leci na psim ”autopilocie”. Trudno tak naprawdę to wyjaśnić. Legion pokazuje swoje zdanie, a Levi po prostu jest psem, który daje sobą sterować. Dasz mu zabawkę to się nią bawi, dasz mu gryzak to gryzie, idziesz na spacer to idzie, a jak nie idziesz na spacer to… nie idzie. Zjada praktycznie wszystko w każdej formie. Legion nie zje nieobranej marchewki. Levi wciągnie ją całą bez grymaszenia.

Niekoniecznie jest to minus – po prostu Levi to taki pies idealny. Słucha się, jest grzeczny i przyjemny. Nie sprawia problemów, nie wymusza, nie żebra. Naturalnie ma takie swoje szczeniakowe zagrywki – przynosi zabawki, żeby się trochę rozerwać i lubi siedzieć w kuchni jak ktoś gotuje, bo może coś ”spadnie”. Z jednej strony to pies idealny, który jest chyba nagrodą od psich bogów za te wszystkie problemy, które mamy z Legion. Jednak z drugiej strony nasz Owczarek ma w sobie to coś wyjątkowego, co pozwala odróżnić ją od innych psów.

Może Levi wraz z wiekiem wyrobi w sobie ten swój indywidualny charakter, ale teraz jeszcze nie ma tej iskry w oku. Jest po prostu spokojny, stonowany, lubi wszystko i przede wszystkim – słucha się.

życie z samoyedem kopanie

Samoyed się słucha, chyba że… jakaś dziura czeka na wykopanie :)

Jednak na swój sposób też jest inny – w taki negatywny sposób. Legion ma swoje za uszami oczywiście, ale zawsze była względnie ułożona i cywilizowana. Levi natomiast ma jakieś dzikie instynkty – lubi sobie przykładowo wciągnąć kupę na spacerze lub ewentualnie się w niej wytarzać. Już mieliśmy dwie sytuacje, gdzie maluch po prostu się w ten sposób uświnił i czekała nas  wątpliwej przyjemności kąpiel :)

Życie z Samoyedem – Samoyed z Owczarkiem

Życie z Samoyedem i Owczarkiem Niemieckim układa nam się bardzo różnie. Z jednej strony widać, że Levi po prostu uwielbia Legion – głównie ją zaczepiać, skakać jej po głowie, podgryzać uszy i generalnie być dla niej utrapieniem. Legion natomiast okazała się o wiele bardziej cierpliwa do niego niż myśleliśmy.

Przez pierwsze dni dość mocno go ustawiała – nie pozwalała mu biegać i cały czas go kontrolowała. Nie chciała spać z nim w jednym łóżku (jak wchodził to ona obrażona szła sobie do innego pokoju) i tego typu sprawy. Jednak po czasie zrozumiała, że ”gówniak” z nami z zostaje i w pewien sposób go zaakceptowała.

życie z samoyedem i owczarkiem

Miłości (jeszcze) nie ma, ale i tak jest dobrze :)

Teraz sami musimy czasami interweniować, jak po spacerze chce sobie odpocząć, a mały wymyślił sobie świetną zabawę ”skaczemy po Owczarku”. Małego trzeba wtedy zainteresować czymś innym. Legion generalnie wykazuje się ogromną cierpliwością i dużo pozwala małemu Samoyedowi, jednak zawsze ma pewną granicę, po której sama go ustawia. Czasami grają też w grę ”kto otworzy szerzej paszczę” lub ”kto komu szybciej ugryzie łapę”.

Osobiście uważam, że po kryjomu nadal go nienawidzi i ma cichą nadzieję, że lada dzień przyjedzie ”Pani ze schroniska” czy coś :) Natomiast oficjalnie miłości nie ma, ale oba psiaki się akceptują i mogą spędzać ze sobą czas.

Życie z Samoyedem – podsumowanie

Osobiście każdemu polecam tę rasę – naprawdę nie wydaje mi się, aby te wszystkie opinie o trudnościach z Samoyedami były prawdziwe. Myślę, że każdego psa da się ułożyć i nie ma aż takiego znaczenia, czy to pies północny. Są to psy stabilne psychicznie, kontaktowe i mądre. Wszelkie informacje o tej niezależności i wadach z tym związanych są oczywiście prawdziwe, ale jednak nie powinno to w zbyt duży sposób rzutować na naszą decyzję.

życie z samoyedem spoko

Samoyedy są spoko :)

Samoyedy są tak niezależne jak większość ras – na pewno nie są bardziej niezależne od Owczarka Niemieckiego. Wydaje mi się, że problemy z wychowaniem psów pierwotnych to po prostu pewna wymówka niektórych właścicieli. Łatwiej zrzucić winę za problemy na ”cechy rasowe” niż po prostu wziąć się za trening. Samoyeda można trenować jak każdego innego psa i po Levim widać, że nie jest tak, że ”pies się nie da” – po prostu trzeba odpowiednio do tego podejść.

Na pewno możemy polecić Samoyeda – naprawdę świetna rasa, z którą bardzo przyjemnie się żyje :)

Jakie jest Wasze zdanie na temat Samoyedów i psów pierwotnych/północnych w ogóle?