życie z samoyedem

Życie z Samoyedem

Życie z Samoyedem to naprawdę fantastyczna sprawa – polecam każdemu. Levi tak bardzo różni się charakterem i sposobem bycia od naszego Owczarka Niemieckiego, że wspólne mieszkanie daje nam o wiele większe spojrzenie na nasze psy.

Levi jest już z nami 5 miesięcy, chociaż wydaje się, że żyjemy razem całe życie. Taki rozrywkowy koleś z niego – po prostu dusza towarzystwa, więc łatwo się przyzwyczaić do jego obecności. Pierwsze dni spędziliśmy bardzo pozytywnie, co można przeczytać we wpisie. Pierwszy miesiąc to również była masa zabawy :) Jak jednak na ogół wygląda życie z Samoyedem? Czym się różni od Legion i jak wszyscy razem się dogadujemy? Zobaczycie :)

Życie z Samoyedem – o rasie

Na tę rasę zdecydowaliśmy się bez nadmiernego wgłębiania się w temat. Wiedzieliśmy jak Samoyedy wyglądają i się zachowują, ale osobiście nie znaliśmy żadnego, abyśmy mogli to zweryfikować.

życie z samoyedem Levi

Samoyed :D

Na wszelkich forach Samoyedy przedstawiane są ”tak sobie”. Niestety rasa to przyciąga wielu hmmm… specyficznych ludzi, którzy psy traktują bardzo lekceważąco. Taka wada Samoyeda, że jest biały, puchaty i słodki, więc niektórzy właściciele przestają traktować tę rasę jak psa, a zaczynają jak dziecko.

Tak czy inaczej na forach można przeczytać, że są to psy bardzo niezależne, mocno ciągną na smyczy, kochają wolność i swobodę. Generalnie wiele osób usprawiedliwia tę rasę właśnie taką ”niezależnością”. Samoyed nie ma problemów behawioralnych – jest niezależny. Samoyed nie ciągnie na smyczy – kocha wolność. Samoyed nie jest uciążliwy – tak się po prostu zachowują te psy. Poza tym wiele osób skarży się na tendencję do szczekania oraz niszczenia otoczenia (wolność i swoboda). Poza tym psy oczywiście idealne – kochające, przytulaśne, lojalne (o ile nie są ”niezależne” w tym momencie) i słodkie.

Nie ukrywam, że po przeczytaniu for od razu wiedziałem, że wiele osób pisze nieprawdę, a przynajmniej ”prawdę” przefiltrowaną przez to, co chcą. Bardzo łatwo zrzucić odpowiedzialność za psa na jego naturę – głównie właśnie na tę niezależność. ”Samoyeda nie wytrenujesz – to niezależne psy”. Podobną wymówkę na ogół stosuje wielu posiadaczy psów północnych oraz pierwotnych – Husky oraz Malamuty. Oczywiście rzadko jest to prawda – pies nie jest niezależny, a często po prostu nie ma zapewnionej odpowiedniej dawki ruchu i treningu.

Taki wstęp bo posiadanie Samoyeda bardzo szybko weryfikuje tego typu opinie na temat tej rasy. Na początku nie byłem zbyt optymistycznie nastawiony – kurcze, drugi ciągnący pies to ogromny dyskomfort. Dopiero Legion zaczynamy ogarniać na smyczy, a tu już będzie Samoyedzi pociąg z nami :)

życie z samoyedem spacery

Wspólne bieganie w parku wygląda tak, że Legion biega z dyskiem, a Levi biega za nią :)

Podsumowując – Samoyedy mają opinię słodkich, białych misiaczków, które są słodkie i białe i kochają wszystko i wszystkich. Trenować z nimi za dużo nie wolno, a na pewno nie można wymagać, bo są takie słodkie i białe. Jak poza byciem białym oraz słodkim są też niegrzeczne to znaczy, że piesek jest niezależny i tak musi być, bo to Samoyed i tyle.

Życie z Samoyedem – twarzą w twarz z potworem

Tak naprawdę przez te 5 miesięcy okazało się, że Samoyedy to całkiem fajne psiaki. Poza kolorem i tendencją do ”słodkości” mają również wiele innych zalet. Niezależność okazała się w naszym przypadku mitem i Levi nie różni się pod tym względem od Legion. Oczywiście czasem w parku nie działa przywołanie, bo są ciekawsze rzeczy do roboty – kopanie dziur i wąchanie krzaczków. Nie jest to jednak potwierdzenie ”niezależności” tej rasy, a zwykła szczenięca ciekawość i duży poziom rozproszenia.

Trening z Samoyedem

Jeśli chodzi o trening to rzeczywiście nasz Samoyed ma mniejsze zdolności intelektualne – w takim sensie, że po prostu wolniej idzie mu generalizowanie zachowań i nauka nowych koncepcji (zostaw, zostań i innch wymagających myślenia). Natomiast na pewno jest lepszy od Owczarka, jeśli chodzi o zdolności motoryczne – chętniej skacze i szybciej biega, ma lepszą zwrotność.

Absolutnie nie powiedziałbym jednak, że ta rasa ”nie nadaje się” do czegoś. Myślę, że przy odpowiedniej konsekwencji można oczekiwać od Samoyeda podobnego poziomu posłuszeństwa jak od każdej innej rasy. Może nie będzie mistrzem obedience, ale na pewno możliwy jest zadowalający poziom. Na pewno są jakieś różnice pomiędzy konkretnymi psami z tej rasy – jeden może być mniej cierpliwy, a inny bardziej. Decydując się na Samoyeda najlepiej wiedzieć, że ma gorsze predyspozycje do posłuszeństwa, ale wkładając w to więcej pracy na pewno uzyskamy oczekiwane rezultaty.

życie z samoyedem trening

Jest ”siad”? Jest, więc w czym problem? :)

Spacer z Samoyedem

Teraz jeśli chodzi o ciągnięcie. Nie wydaje mi się, aby Samoyed miał o wiele większą tendencję do ciągnięcia niż np: Owczarek Niemiecki. Z perspektywy 5 miesięcy widzę dobrze, że jest to kwestia treningu oraz konsekwencji. Przy Legion nie wiedzieliśmy co robić, więc wyszło tak, że nasz ”misiaczek” po prostu ciągnął jak lokomotywa. Dopiero po ponad 2 latach udaje nam się ją tego oduczyć i zaczynamy komfortowe spacery. Natomiast z Levim ćwiczyliśmy grzeczne chodzenie na smyczy już od pierwszych dni. Efekt? Mały chodzi wzorowo. Zazwyczaj oczywiście – to nadal szczeniak :)

życie z samoyedem odpoczynek

Odpoczynek po bieganiu musi być!

Absolutnie nikt nie może powiedzieć, że Levi ciągnie lub ma do tego tendencję. Oczywiście czasami znajdzie się krzaczek, do którego brakuje mu tych 10 centymetrów, ale to nie jest żaden problem. Przy ludziach zachowuje się idealnie, do psów zależy (jak np: psisko go obszczeka to się mały interesuje i odszczekuje). Chodzimy i na szelkach i na obroży. Czasami chodzimy na smyczy automatycznej, czasami na długiej z amortyzatorem, a najczęściej na średniej o długości 180 cm. W każdym przypadku jest jak najbardziej ok. Nie dam sobie więc wmówić, że Samoyedy automatycznie ciągną i nic się nie da z tym zrobić.

Na forach łatwo przeczytać opinie, że to ”psy zaprzęgowe” i muszą ciągnąć bo mają to w genach. Niektórzy argumentują, że mają 2-3-4 Samoyedy i wszystkie ciągną, więc tak musi być. Bullshit :) O ile nasz Samoyed nie jest jakimś rasowym ewenementem (a stawiam, że nie jest) to każdego psa tej rasy można nauczyć grzecznego chodzenia na smyczy.

życie z samoyedem bieganie

Czasami bywają próby ”wrogiego przejęcia” dysku :) Nigdy się nie udaje.

Rozmowa z Samoyedem

Szczekanie… tutaj muszę się zgodzić, że Samoyedy szczekają. Szczekają jednak w trochę inny sposób. Legion daje głos w sytuacjach ważnych – chce jeść, dziwne hałasy na klatce, ktoś zaczepia ją na spacerze, pospiesza na spacer. Generalnie w celach alarmowych/dyskusyjnych. Jest to raczej takie mocne, poważne szczeknięcie informacyjne.

Natomiast Levi szczeka ”bo tak”. Bo słoneczko świeci, bo ptaszki śpiewają, bo się wyspał, bo jest na spacerze i mu dobrze, bo stoi przed drzwiami i mu się nudzi, bo spadła mu zabawka, bo idzie miska z jedzonkiem. Generalnie powiedziałbym, że szczeka z ekscytacji – bo się cieszy i jest zadowolony. Dodatkowo moim zdaniem Samoyedy bardzo duże spektrum szczekania. Od takiego cichego, przez piskliwe, aż po zupełnie dziwne odgłosy. Nie zawsze można nazwać to szczekaniem – czasami to po prostu jest… ”dźwięk”. Nie powiedziałbym, że jest nieprzyjemny – bo po prostu specyficzny, a na pewno zabawny. Czasami wystarczy coś powiedzieć ”Levi, co tam?”, a on patrzy i takie brzuszne ”bluargh!” bulgotanie :)

Ogólnie po obserwacji i rozmowie z naszym maluchem (ale również po poznaniu innych przedstawicieli tej rasy na wystawach) można stwierdzić, że to dość wylewna rasa, która po prostu lubi dać wokalnie znać o swoim nastroju. Moim zdaniem nie jest to żaden minus – lubię jak Levi sobie gada, mruczy, bulgocze, podszczekuje, warczy, piszczy i krzyczy.

Samoyed – niszczyciel światów

Co do niszczenia to nie zauważyłem, żeby nasz Samoyed niszczył mocniej niż Legion w jego wieku. Standardowe, szczenięce zainteresowanie. Dywan? Trzeba posmakować. Kapcie? Trzeba pogryźć. Szafka? Trzeba podrapać. Nie jest to jednak jakieś złośliwe niszczenie, jak wiele osób twierdzi. Po prostu szczeniak się nudzi i szuka zajęcia lub po prostu chce coś poznać/sprawdzić. Naprawdę typowo szczenięce zachowanie, którego trzeba się spodziewać. Dużo zabawek, długie spacery i smaczne gryzaki – to zazwyczaj załatwia sprawę.

Natomiast na pewno maluch uwielbia kopać dziury, co nigdy nie zdarzało się Legion. Serio – Levi potrafi kopać i na dodatek krzyczeć na swoją dziurę, że ”za wolno” się kopie :)

Życie z Samoyedem – różnice

Mając dwa psy nie da się po prostu zignorować wielu różnic między nimi. Niektóre zachowania tak dają ”po oczach”, że nie można udawać, że ich nie ma. Przede wszystkim jest ogromna różnica w temperamencie naszych psiaków. Legion ma pełen wachlarz emocji i jest strasznie ”charakterna”. Naprawdę czasami trudno myśleć o naszym Owczarku Niemieckim, że to pies stworzony do bycia ”sterowanym” przez człowieka.

Legion potrafi zawrócić podczas spaceru i kazać iść do domu – bo pada deszcz. Potrafi również odmówić powrotu do domu – bo jest słoneczko i ona chce poleżeć na trawie. Potrafi rano głośno obudzić i żądać śniadania, potrafi też w ciągu dnia przyjść i łapą ”pokazać”, że chyba obiad się spóźnia. Bardzo mocno się cieszy jak ktoś chce ją pogłaskać, ale również bardzo mocno potrafi obszczekać jakiegoś dresa, który dziwnie stoi w bramie i wygląda podejrzanie. Generalnie pokazuje co chce, a czego nie chce. Co lubi, a czego nie lubi. Przykładowo nie lubi jabłek, ale wystarczy je trochę podpiec, aby puściły cukier i już chętnie to zje. Po prostu pełen wachlarz różnych emocji i humorów. Legion taka była od małego i zawsze jest z nią walka na kompromis – nigdy nie dawaliśmy jej tego co chce, nigdy jej nie rozpieszczaliśmy, a ona ciągle pokazuje swoje zdanie.

życie z samoyedem dwa psy

Każdy ma swoje priorytety – Legion patrzy na swój ukochany dysk, a Levi… pewnie na jakąś kupę w trawie :/

Z drugiej strony Levi wydaje się typowym psem. Oczywiście również daje znać o swoich emocjach, ale zazwyczaj wydaje się, że leci na psim ”autopilocie”. Trudno tak naprawdę to wyjaśnić. Legion pokazuje swoje zdanie, a Levi po prostu jest psem, który daje sobą sterować. Dasz mu zabawkę to się nią bawi, dasz mu gryzak to gryzie, idziesz na spacer to idzie, a jak nie idziesz na spacer to… nie idzie. Zjada praktycznie wszystko w każdej formie. Legion nie zje nieobranej marchewki. Levi wciągnie ją całą bez grymaszenia.

Niekoniecznie jest to minus – po prostu Levi to taki pies idealny. Słucha się, jest grzeczny i przyjemny. Nie sprawia problemów, nie wymusza, nie żebra. Naturalnie ma takie swoje szczeniakowe zagrywki – przynosi zabawki, żeby się trochę rozerwać i lubi siedzieć w kuchni jak ktoś gotuje, bo może coś ”spadnie”. Z jednej strony to pies idealny, który jest chyba nagrodą od psich bogów za te wszystkie problemy, które mamy z Legion. Jednak z drugiej strony nasz Owczarek ma w sobie to coś wyjątkowego, co pozwala odróżnić ją od innych psów.

Może Levi wraz z wiekiem wyrobi w sobie ten swój indywidualny charakter, ale teraz jeszcze nie ma tej iskry w oku. Jest po prostu spokojny, stonowany, lubi wszystko i przede wszystkim – słucha się.

życie z samoyedem kopanie

Samoyed się słucha, chyba że… jakaś dziura czeka na wykopanie :)

Jednak na swój sposób też jest inny – w taki negatywny sposób. Legion ma swoje za uszami oczywiście, ale zawsze była względnie ułożona i cywilizowana. Levi natomiast ma jakieś dzikie instynkty – lubi sobie przykładowo wciągnąć kupę na spacerze lub ewentualnie się w niej wytarzać. Już mieliśmy dwie sytuacje, gdzie maluch po prostu się w ten sposób uświnił i czekała nas  wątpliwej przyjemności kąpiel :)

Życie z Samoyedem – Samoyed z Owczarkiem

Życie z Samoyedem i Owczarkiem Niemieckim układa nam się bardzo różnie. Z jednej strony widać, że Levi po prostu uwielbia Legion – głównie ją zaczepiać, skakać jej po głowie, podgryzać uszy i generalnie być dla niej utrapieniem. Legion natomiast okazała się o wiele bardziej cierpliwa do niego niż myśleliśmy.

Przez pierwsze dni dość mocno go ustawiała – nie pozwalała mu biegać i cały czas go kontrolowała. Nie chciała spać z nim w jednym łóżku (jak wchodził to ona obrażona szła sobie do innego pokoju) i tego typu sprawy. Jednak po czasie zrozumiała, że ”gówniak” z nami z zostaje i w pewien sposób go zaakceptowała.

życie z samoyedem i owczarkiem

Miłości (jeszcze) nie ma, ale i tak jest dobrze :)

Teraz sami musimy czasami interweniować, jak po spacerze chce sobie odpocząć, a mały wymyślił sobie świetną zabawę ”skaczemy po Owczarku”. Małego trzeba wtedy zainteresować czymś innym. Legion generalnie wykazuje się ogromną cierpliwością i dużo pozwala małemu Samoyedowi, jednak zawsze ma pewną granicę, po której sama go ustawia. Czasami grają też w grę ”kto otworzy szerzej paszczę” lub ”kto komu szybciej ugryzie łapę”.

Osobiście uważam, że po kryjomu nadal go nienawidzi i ma cichą nadzieję, że lada dzień przyjedzie ”Pani ze schroniska” czy coś :) Natomiast oficjalnie miłości nie ma, ale oba psiaki się akceptują i mogą spędzać ze sobą czas.

Życie z Samoyedem – podsumowanie

Osobiście każdemu polecam tę rasę – naprawdę nie wydaje mi się, aby te wszystkie opinie o trudnościach z Samoyedami były prawdziwe. Myślę, że każdego psa da się ułożyć i nie ma aż takiego znaczenia, czy to pies północny. Są to psy stabilne psychicznie, kontaktowe i mądre. Wszelkie informacje o tej niezależności i wadach z tym związanych są oczywiście prawdziwe, ale jednak nie powinno to w zbyt duży sposób rzutować na naszą decyzję.

życie z samoyedem spoko

Samoyedy są spoko :)

Samoyedy są tak niezależne jak większość ras – na pewno nie są bardziej niezależne od Owczarka Niemieckiego. Wydaje mi się, że problemy z wychowaniem psów pierwotnych to po prostu pewna wymówka niektórych właścicieli. Łatwiej zrzucić winę za problemy na ”cechy rasowe” niż po prostu wziąć się za trening. Samoyeda można trenować jak każdego innego psa i po Levim widać, że nie jest tak, że ”pies się nie da” – po prostu trzeba odpowiednio do tego podejść.

Na pewno możemy polecić Samoyeda – naprawdę świetna rasa, z którą bardzo przyjemnie się żyje :)

Jakie jest Wasze zdanie na temat Samoyedów i psów pierwotnych/północnych w ogóle? 

  • Agnieszka

    Bardzo fajne psiaki ;)
    Ja z mezem bedziemy sie decydowac na suczke border collie w czerwcu, lipcu. Mialam juz kiedys bordera, wbrew opiniom byl typowym kanapowcem, uwielbial mizianie i pozwalal dotykac sie w kazdym miejscu na ciele. Gdy rodzice poszli z nim jako szczenie na kontrole do weta zasnal na stole ;D Oczywiscie jak do nas trafil bym zupelnie ,,glupi” jak to szczeniaki i nie wiem o co chodzilo, ale przez pewien czas nie chcial zalatwiac sie na dworzu. Mozna bylo z nim chodzic kilka godzin i nic, za to po powrocie do domu chetnie robil na mate. Skubany mial niezle zawiasy ;P Byl psem inteligentnym, ale nie powiedzialabym zeby mial jakies szczegolne predyspozycje do nauki, wystarczalo mu frisbee i bliskosc wlasciciela. Wszystko zalezy od konkretnego osobnika, na przykladzie Ariego ciezko byloby sie doszukiwac cech typowych dla rasy ;D
    Natomiast husky, malamuty zawsze kojarzylam z niezaleznoscia i trudnosciami w ukladaniu szczeniaka, chodz nie zdziwilabym się gdybym spotkala bardzo usluchanego huskiego, bo i takie sie zdarzaja, lecz wiecej zalezy chyba od pracy wlasciciela z psem niz jego predysposycji.
    Pozdrawiam ;)

    • Border Collie kojarzą mi się z dynamiką i ogromną energią. Bardzo mi się podobają – może w przyszłości :)

      Też mi się wydaje, że dużo (o ile nie najwięcej) zależy od wychowania. Jeśli pies ”niezależny” nie będzie od młodości uczony tego, co wolno, a co nie – to trudno, żeby był posłuszny :)

      • Agnieszka

        Szczerze polecam Bordery, bardzo fajne, oddane psiaki jeśli jest sie świadomym ich potrzeb. Jednak jak widać, każdy pies jest inny wiec zależy jakiego sie wybierze albo na jakiego sie trafi. Jedne kochają ruch i sa wulkanami energii, a drugie wręcz odwrotnie, mimo ze rasa ta sama ;D

  • Pati

    Witam :-) Wy macie dwie różne rasy i pod wieloma względami dwa kompletnie różne psiaki, hm, ja mam jedną rasę i dwa kompletnie różne psiska ;-) Gdyby to były czyjeś psy i ktoś mi powiedział, że laseczki po jednych rodzicach, z jednego miotu są- w życiu bym nie uwierzyła ;-) Gwiazdy są tak kompletnie różne pod względem charakteru, że czasem to się sama zastanawiam ;-) Szczenior to taki słoń w składzie porcelany, na smyczy parowóz i przez lata zostanie szczeniakiem, Tequila natomiast to zwinna dama, psoci 2/3 mniej od Kesi, szybko bedzie dorosła, na smyczy to sama przyjemność ją prowadzić :-)
    Chociaż obie wszystko lubią i są wiecznie głodne, obie kradną buty i zapalniczki to i tak ogromnie się różnią.

    • Bo psy to jednak są indywidualiści moim zdaniem i też nie zawsze jest sens generalizowania, że ”pies jest rasy X, więc robi Y”. Oczywiście coś tam jest – Owczarki mają tendencję do zaganiania i tak dalej :)

      To też taka największa radość z posiadania dwóch i większej ilości psów – można obserwować te czasami mniej, a czasami bardziej subtelne, różnice :)

  • moni.l

    Nie znam żadnego rasowego samojeda, tylko jednego „w typie”, który jest bardzo fajnym psem. Natomiast mamy na osiedlu wysyp akit i husky. Psów tych nie widuję raczej bez smyczy (oprócz jednej suczki akity inu), a na wybiegach bardzo rzadko. Właściciele tłumaczą, że uciekłyby przez ogrodzenie. Niemniej w ten sposób tłumaczy się większość psów, które są nauczone przywołania. Moje małe psisko uwielbia jedyną puszczaną luzem akitową Arię i gania się z nią jak wściekła. Jest też jeden chłopak, który szkoli swoją Akitę cały czas. Cały czas, mam na myśli przez cały spacer, nigdy jej nie spuszcza i jest zły na wszystkich ludzi z psami w zasięgu wzroku jego psa. Osobiście nie zauważyłam u tych psiaków jakichś dziwnych pierwotnych zachowań, ale to duże psy i ludzie się ich boją (bo podobne do wilka, nie wiem?). I faktycznie, właściciele od razu przy pierwszej rozmowie informują, że: no wie pani, rasa pierwotna, autonomiczny pies, więc nie przyjdzie na zawołanie.
    Znam za to hybrydę wilka z ON i… to dopiero jest przygoda :)

    • Różnice na pewno są i psy pierwotne mogą mieć takie swoje tendencje, ale moim zdaniem wszystko do nauczenia. Legion też ma takie dni, że po prostu odmawia wykonywania ćwiczeń i pokazuje swoje zdanie – jednak czasami tak bywa i nie ma co zrzucać na ”niezależność”.

      Chociaż na 100% będę mógł się wypowiedzieć za 2 lata, jak Levi podrośnie. Wtedy zobaczymy :)

      Czytałem o hybrydach wilków z psami i naprawdę ludzie mówią, że to ogromna odpowiedzialność i jeśli chodzi o zachowanie to całkowicie inne zwierzęta niż te, do których się przyzwyczailiśmy.

      Jakie jest Twoje zdanie na ten temat? :) Na pewno powiesz więcej, skoro znasz taką hybrydę.

      • moni.l

        Różnice są, ale moim zdaniem na korzyść pierwotnych – psy pierwotne są bardziej… psie.

        Co do hybrydy, to na początku myślałam, że to po prostu duży, stary pies. Z wyglądu przypominał czarnego wilka. Był spokojny, chodził zawsze bez smyczy, obok właściciela. Nigdzie mu się nie spieszyło i na nic nie zwracał uwagi. Do ludzi nie podchodził wcale, psy omijały go szerokim łukiem, a on też miał je w ogonie. Jednak było w nim coś interesującego, jakaś taka czujność, nonszalancja. Moją uwagę tak naprawdę zwrócił pościg za dzikiem. Pies nagle wystartował jak pocisk w krzaki, w stronę dzika, zakotłowało się i ucichło. Oba zwierzęta zniknęły w kilka sekund gdzieś daleko w lesie. Nie wiadomo, jak się skończyło, bo pies wrócił po kilku godzinach.

        Potem dowiedziałam się, że to hybryda, że uratowany z jakiejś leśniczówki (w Polsce hybrydy się zabija), że nigdy nie dał sobie założyć obroży, nie mówiąc o smyczy, że nie szczeka, ale wyje, nie lubi głaskania i ma dystans do ludzi. Atakuje znienacka (zwierzęta), bez żadnych sygnałów. Potrafi nie jeść kilka dni. Toleruje tylko swego pana. Jest łagodny i spokojny, o ile nikt mu nie przeszkadza. Nie macha ogonem :) Nie wykonuje żadnych sztuczek. Nie reaguje na imię, ale raczej na głos pana. Gdy go zawoła ktoś inny, to nie zwraca uwagi. Często gdzieś ucieka, ale zawsze wraca i bardzo pilnuje terytorium. To wszystko wiem ze słyszenia, bo nie miałam za dużo okazji by go obserwować. W każdym razie wydawał mi się taki mało psi. Nie patrzył na człowieka jak pies, tylko tak jakoś obojętnie. Tak, że nie przyszłoby Ci do głowy rzucić mu piłeczki czy się pobawić :)

        • To na pewno hybryda? Brzmi po prostu jak ”oswojony” wilk :)

          • moni.l

            Mama była owczarkiem, więc na pewno :-)

          • :)

    • Hej, tak z ciekawości zapytam: w jakim wieku jest ta akita, z którą Twój pies się bawi? :)

      • moni.l

        Z tego, co pamiętam, około 3 lat. Jest jednym z niewielu psów, z którymi udaje się bawić w berka na zmianę i do upadłego (to znaczy moja też się przy niej zmęczy, bo zazwyczaj wykańcza psy) :)

  • Ach, kocham tłumaczenia „to taka rasa”. Powinnam pozwolić mojej młodszej aportować ręce przechodniów, w koncu taka rasa :)
    Chyba nie umiałabym zdecydować sie na nie-owczarka. Jednak lubie w tych głupolami to trzymanie sie maminej spódnicy i dramatyzowanie, bo mam zły humor. ;) Z samoyedem nie miałam do czynienia, raczej z haszczakami i postanowiłam sobie, ze pierwotniaka to ja nie chce. Jakkolwiek ładne są te psiury, chyba nie dogadalyby sie z moim wewnętrznym dyktatorem.

    • Samoyed dogaduje się bardzo dobrze z moim wewnętrznym dyktatorem – na pewno lepiej niż Legion. Nasz Owczarek bardziej pasuje do określenia ”niezależność” – ona najchętniej decydowałaby o wszystkim. Kiedy na spacer, jak długo, kiedy jeść (zawsze!) i takie tam. A spróbuj człowiek powiedzieć ”Legion – obiadek za godzinkę” to od razu zaczyna krzyczeć, że ”nie! Ja jestem głodna TERAZ!” :)