oczekiwania wobec psa

Zwiększone oczekiwania wobec psa w czasach internetu

Dzisiaj o tym jak zwiększyły się oczekiwania wobec psa wraz z postępem technologicznym i dostępem do internetu. Stare dobre czasy – chyba każdy ma taki moment w życiu, do którego lubi wracać myślami. Ja, chociaż nie miałem w młodości swojego psiaka, lubię wracać do czasów, kiedy każdy pies był fantastyczny i najlepszy. Teraz sporo się zmieniło i z relacji wielu osób można dojść do wniosku, że psy się teraz ”zepsuły” – są coraz gorsze. Nie słuchają, są agresywne i w ogóle najgorsze.

Jednak czy naprawdę tak jest? Czy to psy stały się gorsze, a może to jednak zwiększyły się oczekiwania wobec psa w dzisiejszych czasach? O tym będziemy teraz rozmawiać :)

Zwiększone oczekiwania wobec psa – psy są najgorsze!

Czytając różne materiały w sieci naprawdę można dojść do wniosku, że psy są coraz gorsze. Wiele osób porównuje swoje obecne psiaki z tymi z ”dawnych lat” – snują wtedy piękne historie w stylu:

”Mój Reks to był najlepszy pies! Rano mnie budził, przynosił kapcie, a potem robił mi jajecznicę z bekonem – piękne czasy! Wspominałem już, że w wieku 3 lat nauczył się jeździć samochodem i woził mnie do pracy? Pamiętam jeszcze, że bohatersko uratował mnie przed rabusiem w banku, którego bez problemu obezwładnił i przekazał w ręce policji! Cudowny pies! A ten mój Max teraz to nic, nawet prostego SIAD nie potrafi i tylko sika wszędzie. Nie wiem co teraz z tymi psami – to Ci hodowcy na pewno tak je psują, ja już swoje wiem. Reksa miałem normalnie z giełdy za flaszkę i nie było problemu, a teraz za byle psa chcą dwie wypłaty!”

oczekiwania wobec psa 1

Najlepsza fota EVER :D Levi to taki typowy gimbus :)

I wielu rzeczywiście w to wierzy, że kiedyś psy były jak z filmów – mądre, bohaterskie i lojalne, a teraz to taka namiastka psa bez ikry i charakteru. Warto jednak się zastanowić, czy to naprawdę wina jakiegoś większego bytu, hodowców lub ewolucji, a może jednak trochę taka jakby nasza? Może pies nie ma czasu wyrabiać charakteru, jeżeli cały jego dzień składa się z ciągłych treningów posłuszeństwa i agility? Może pies nie potrafi już myśleć za siebie, jeżeli non stop ćwiczymy go w bezbłędnym wykonywaniu naszych poleceń?

Moim zdaniem bardzo duży udział w tym, że nasze oczekiwania wobec psa się zwiększyły ma dostęp do internetu. Siedzimy przed komputerami i czytamy te idealne blogi, gdzie idealni przewodnicy ćwiczą swoje idealne psy, które potrafią wykonywać nawet najbardziej skomplikowane polecenia. Trochę głupio wtedy jak nasz szczeniak nie potrafi nawet głupiego siad, nie?

Zwiększone oczekiwania wobec psa – czasy internetu

Nie wiem jak Wy, ale ja nie pamiętam, aby ktoś w dawnych czasach trenował swoje psy, a jednak każdy potrafił ”pakiet podstawowy”, czyli łapa, daj głos, siad, leżeć, turlaj się i tym podobne. Może jacyś fanatycy znali metody szkoleniowe, ale zwykłe osoby na osiedlu nie miały o tym pojęcia. Nikt nie siedział z przysmakami i nie robił psu konkretnych treningów, a jednak psisko szybko łapało takie rzeczy.

Teraz? Teraz nauka samego ”siad” dzielona jest na wiele etapów – najpierw siadanie za sam przysmak, potem podkładanie komendy z przysmakiem i na końcu powolne usuwanie przysmaku. I to tylko w mieszkaniu, bo wiadomo, że na spacerze trzeba wszystko od nowa – w końcu dodatkowe rozproszenia to dla psa ciężka sprawa i trzeba wszystko powoli.

oczekiwania wobec psa 2

Legion jak zawsze majestatyczna – ona ma mało ”głupkowatych” zdjęć :)

I w sumie jak się tak porówna dawne psy z dzisiejszymi to rzeczywiście można dojść do wniosku, że nasze psy są trochę głupie. Psy sprzed 20 lat uczyły się wszystkiego bardzo szybko, a nawet skomplikowane rzeczy przychodziły im stosunkowo łatwo. Każdy pies lubił się szarpać, aportować, przynosić rzeczy, dawać łapę. Dzisiejsze psy? Trzeba szukać im motywacji – jedne na smaczek, inne tylko na zabawy. Jak chcemy, żeby aportował to trzeba psu wyrabiać ”drive” na zabawkę. Koniecznie wszystko metodami pozytywnymi, bo inaczej nasz pies od razu straci do nas zaufanie.

I ponownie – czy to nie jest tak, że teraz za bardzo ”pieścimy” się z tymi psami i sami robimy z nich takich idiotów? Oglądamy w internecie te fantastyczne wyniki – zwycięstwa na wystawach, pierwsze miejsca na canicross, najlepsza punktacja na agility i obedience. W internecie wydaje się, że każdy pies jest lepszy od naszego. Zdolniejszy, szybszy, mądrzejszy i bardziej posłuszny. Każdy chodzi przy nodze, robi ”siad” automatycznie po lekkim machnięciu ręką i tak dalej.

W sumie nic dziwnego, że na tle takich geniuszy nasze psy wydają się bardzo, ale to bardzo przeciętne. Wiele osób więc stara się jeszcze bardziej. Zapisują się na kolejne szkolenia i wypełniają psu dzień jeszcze większą ilością ćwiczeń. Jak pupil nie polepsza wyników lub nie łapie jakiegoś polecenia to się irytujemy i frustrujemy, a to prowadzi do jeszcze gorszych rezultatów. Finalnie dochodzimy do wniosku, że to wina hodowców, bo psy są coraz głupsze…

oczekiwania wobec psa 3

Levi ma za to same głupkowate :D

Zwiększone oczekiwania wobec psa – spokojnie

Muszę przyznać, że mieliśmy tak samo jak wielu z Was. Legion była naszym pierwszym psem i chcieliśmy, żeby wszystko było idealnie, a ona była najlepszym możliwym psem. Czytaliśmy masę artykułów w internecie, poradników, materiałów o ćwiczeniach i wszelkie ciekawe teksty, na które trafiliśmy.

Od pierwszych dni zaczęliśmy ćwiczenia posłuszeństwa, kontrolowaliśmy psa na każdym etapie, chodziliśmy do psiego przedszkola, a potem zapisywaliśmy się na kolejne ćwiczenia. Były treningi biegania, nosework, tropienie i tak dalej. Poddaliśmy się pewnej internetowej presji, że z psem TRZEBA coś robić i pies MUSI mieć pewne pakiet zdolności oraz umiejętności.

Jak coś nam nie wychodziło to była ogromna frustracja, bo wydawało się, że Legion nic nie chce i nic ją nie cieszy. Próbowaliśmy biegać to jej się znudziło. Chodziliśmy na szkolenia to też nie była zadowolona. Robiliśmy obedience to szybko się nudziła. Generalnie próbowaliśmy wszystkich aktywności i zabaw świata, ale nadal nie mogliśmy znaleźć czegoś, w czym moglibyśmy się specjalizować, a przecież TRZEBA.

Ogląda człowiek te inne blogi i filmiki, gdzie psy osiągają pełnię swojego potencjału. Szczęśliwe zaliczają tory agility, wykonują najtrudniejsze ćwiczenia obedience, robią fantastyczne skoki do frisbee i biegną w psim zaprzęgu. Człowiek odnosi pewne wrażenie, że to jest ”TO”, że tak powinien zachowywać się pies i taką czerpać przyjemność z aktywności. Jednak wiele psów tak nie robi – wydaje się, że ćwiczenia to pewna walka przewodnika, który chce nakłonić psa do wykonania ćwiczenia.

oczekiwania wobec psa 4

Z tego wszystkiego rodzi się frustracja ludzi w internecie. Obserwują ”idealne” psy, a potem denerwują się, że ich pies na ich tle wydaje się gorszy i głupi. Jednak zapewniam, że to nie jest prawda – spokojnie. Przede wszystkim pamiętajmy, że psy w internecie są idealne tylko dlatego, że to chcą pokazać blogerzy/redaktorzy/szkoleniowcy. Nikt nie lubi pokazywać swoich błędów lub problemów i dlatego nam może się wydawać, że ich psy są lepsze. Zaręczam, że każdy pies ma gorszy dzień, a te wszystkie materiały z internetu to odpowiednio zaaranżowana iluzja.

Mało który szkoleniowiec pokaże, że ma problemy z własnym psem – w końcu to by źle o nim świadczyło, prawda? Wpisy o problemach z własnym psem również nie są popularne, bo słabo się ”lajkują” – z reguły każdy woli komentarze w stylu ”wow – fantastyczny pies!”, a nie porady i żale co zrobić, żeby naprawić psa. Zresztą w ogóle w internecie jest taka pewna tendencja do ukazywania się w roli eksperta, a nie osoby szukającej pomocy.

Wydaje mi się, że wszyscy musimy się uspokoić i przestać przejmować wszystkimi pięknymi filmami oraz zdjęciami z internetu. My zaczęliśmy się uspokajać tak od około roku – od kiedy zamieszkał z nami Levi. Przestaliśmy się spinać o treningi, przestaliśmy naciskać na Legion, że coś ”musi” i generalnie mocno stonowaliśmy. Muszę się pochwalić, że to naprawdę dobra decyzja. Teraz skupiamy się prawie w całości na budowaniu więzi z psem i komunikację, a nie komendy  i polecenia.

Za jakiś czas podsumujemy życie z Levim, bo z nim przyjęliśmy całkowicie inną taktykę. Nasz Leviathan nie zna praktycznie żadnego polecenia – jedynie uczyliśmy go: siad, leżeć, zostać, ale to na samym początku (pierwsze 2 tygodnie). Po tym czasie nie robiliśmy żadnych ćwiczeń ani sesji treningowych. Levi nie potrafi zrobić praktycznie żadnej komendy na polecenie słowne. Generalnie jakbym komuś to powiedział to ten ktoś pomyśli ”pies debil”, ale w rzeczywistości jest to jeden z najmądrzejszych psiaków, jakie znam.

oczekiwania wobec psa 5

Z Levim postanowiliśmy wrócić do bardzo naturalnych metod szkoleniowych, które polegają na… braku metod szkoleniowych. Levi z nami żyje i sam się uczy wszystkiego. Nie zna żadnej komendy na przywołanie, a jest o wiele bardziej przywołalny niż Legion w jego wieku. Nie zna komend typu ”zostaw”, a potrafi dłużej powstrzymać się do wzięcia przysmaku niż Legion kiedyś. Jest spokojniejszy, bardziej skupiony i łatwiej się z nim komunikować niż z Legion w okresie szczenięcym.

Moim zdaniem jako przewodnicy swojego psa powinniśmy skupić się na tym jaki jest, a nie na tym jaki może być. Można oczywiście czytać blogi i zachwycać się osiągnięciami innych psiaków, ale nie powinniśmy oczekiwać, że nasz pies nagle również zostanie mistrzem w danej dyscyplinie.

Zwiększone oczekiwania wobec psa – podsumowanie

Nam na pewno jest łatwiej i lżej od kiedy zaprzestaliśmy ”treningów kierunkowych” z Legion, a zaczęliśmy się bardziej skupiać na budowaniu więzi oraz komunikacji z psem. Duża ilość ćwiczeń powoduje, że w pewien sposób automatyzujemy psa – oczekujemy szybkiej reakcji na polecenie, wysokiej motywacji i dobrych wyników. Budujemy ”drive” na zabawki, skupienie na sobie i dokładność wykonywanego ćwiczenia. W sumie po co? Głównie dlatego, że tak piszą na blogach, portalach i książkach.

Czasami czytując tego typu materiały mam wrażenie, że właśnie to jest najważniejsze – skupienie na przysmakach i wykonywanie poleceń. Nie ma jednak za dużo porad o tym jak zrobić, żeby pies zaczął ufać swojemu człowiekowi, jak skutecznie komunikować się z psem (nie na zasadzie polecenie-wykonane ćwiczenie, a tak po prostu – jak mówić do psa) i jak po prostu dobrze i przyjemnie żyć.

oczekiwania wobec psa 6

mrug mrug hint hint

My zrezygnowaliśmy już z oczekiwań w ogóle i skupiamy się po prostu na wspólnym spędzaniu czasu. Nam wyszło to na dobre, ponieważ dopiero teraz posiadanie psa jest prawdziwą przyjemnością, a nie ciągłą pracą. Każdy pies jest inny i każdy miewa swoje problemy, jeżeli cały swój czas poświęcimy ”naprawianiu psa”, to na życie nam już może nie starczyć :)

A jakie są Wasze oczekiwania wobec własnego psa? Czy również nie są zbyt duże?

  • kalyna

    Czytając wstęp bardziej spodziewałam się stwierdzenia, choćby na przykładzie ONków, że kiedyś te psy miały inną psychikę. Może to wydawać się dziwne, ale ja miałam styczność z ONkami te 20 lat temu. I nie każdy pies podołałby takiemu szkoleniu, wiem po Soni i Gziku. Różnice między nimi są kolosalne.
    Z drugiej strony, często idealizujemy te psy z przeszłości. Pamiętamy jaki to pies był dla nas kochany i mądry, a zapominamy jak nam zwiał czy pogonił kogoś.
    A jako, że wpis poszedł w inną stronę to jak najbardziej się zgadzam. Ludzie nakładają presję i próbują wycisnąć z psów najwięcej, zapominając, że samo posiadanie psa jest wspaniałą przygodą i należy się z tego cieszyć. Nie wspomnę, że jest ogromne parcie na uprawianie sportów, wszelakich. A przecież można żyć aktywnie i fajnie i pod nic tego nie podciągać.
    Ale też środowisko za wszelką cenę chce nam udowodnić, że mamy beznadziejnego psa. Ileż to ja się nasłuchałam, że ten mój eksterierek to dupa, a nie pies i do użytków to się nie umywa. Jakby to, że mam eksa degradowało mnie do chodzenia po kanałach i zero wychylania się.Zdaje sobie sprawę, że nie ma nawet co porównywać, bo to całkiem dwie inne historie, jednak zapominają, że mam prawo tak samo mocno o ile nie mocniej kochać swojego psa i żyć z nim po swojemu.
    Choć ja np. lubię psa szkolić i na tym budować współpracę, ale nikomu nic nie narzucam. Ale też mam trudniejsze w obyciu psy, które po prostu potrzebują coś porobić, bo je roznosi i przez to sprawiają problemy. No i psu się to podoba, przede wszystkim. Ciapek przez 5 lat nie robił kompletnie NIC, w potem złapał bakcyla i codziennie domagał się coś robienia. Ale nigdy nic pod sport nie robił i czy był przez to mniej szczęśliwy? nie sądzę.

    • Trudno byłoby mi pisać o ON sprzed 20 lat, jeżeli takiego nie miałem :) Pewne jest, że przez te 20 lat mocno psy się zmieniły, ale często się zastanawiam – czy na pewno zmieniły się psy, czy jednak ludzie i ich oczekiwania.

      My mamy trochę inaczej, jeżeli chodzi o ”beznadziejność psa”. Ludzie zazwyczaj widują Legion w parku, gdzie pięknie ćwiczy, nie odchodzi ode mnie za daleko, nie biegnie do innych psów i tak dalej. Dla innych psiarzy jest więc ona takim ideałem i często chwalą ”ale grzeczny pies, nie to co mój wariat”. Staram się zawsze tłumaczyć, że Legion też ma sporo swojego za uszami, ale chyba w to nie wierzą, bo tylko tak przytakują.

      Z takich rzeczy też robią się oczekiwania wobec własnego psa – widzimy tylko wycinek życia innych przewodników i wiele osób uważa, że ich psy są idealne. Nie widzą jednak problemów w domu lub na smyczy oraz ile czasu zajmuje ”naprostowanie” pewnych kłopotów :)

      • kalyna

        Nie tylko oczekiwania się zmieniły. Wszak tylko moda w internetach ogarnęła tylko mały skrawek psiarzy :)

        No ja w takich chwilach mówię, ze trzeba dużo ćwiczyć, a nie mówię o innych problemach. Samo nic się nie zrobi, a wszystko jest okraszone ciężką pracą. Choć taki paradoks, że do Sonii zawsze mówią, że jest piękna, a nigdy nie chwalą jak siedzi przy nodze itp. za to na Gzika mówią, że taki mądry i wyszkolony, a bardzo rzadko, że jest ładny :D

        No przecież wszystkie psy są idealne :D a potem zdziwienie, że malina jest agresywna, że border to nie tylko wesołe hopsanie i inne stereotypy ras… :(

        • Z Levim prawie nic nie ćwiczymy, a jest idealny, więc jak widać może się udać :D

          • kalyna

            Dla Was Levi jest idealny i super. Ja nie tego w psie szukam, więc z takim psem męczyłabym się i frustrowała. Pewne cechy charakteru, które są u mnie pożądane, niestety ciągną za sobą inne konsekwencje. Nie można mieć wszystkiego :P

          • Czego szukasz w psie? :D Problemów i ciągnięcia na smyczy? Bo tak to zabrzmiało.

  • monil

    W odpowiedzi na pytanie pod postem: moje oczekiwania wobec psa są takie, żeby a) nie ścigał wiewiórek, dzików, ptactwa i dzieciactwa. I to prawie mamy. b) Żeby przychodził na przywołanie, dla własnego bezpieczeństwa oraz dla mojego zdrowia psychicznego. I to też już mamy (po roku pracy, ale jednak). c) żeby ignorował obce psy na spacerach i nie obnosił się z agresją smyczową (bo mnie to zwyczajnie wk…. denerwuje). Wciąż pracujemy. Zapewne są psy, które nie mają problemów z punktami powyżej, więc mają więcej czasu na agilitki :)

    Ale czy powiedziałabym, że mam głupszego psa niż ten 15 lat temu. Nie, mam innego psa, może trudniejszego, ale… Komunikujemy się podprogowo. Zawsze wiem, czego pies chce i on wie, czego ja chcę.

    Natomiast w dobie Internetu jest pewien schemat ujednoliconych metod, które chcą nam wcisnąć szkoły, trenerzy, behawioryści. Niby powtarzają, że psy są różne, ale nie za bardzo różnicują metody. Tylko smaczki, zabawki, skupienie, barowanie. Uczą bardzo konkretnych rzeczy, sztampowo, np. żeby wyciszyć psa przed spacerem, to nie będzie ciągnął. A mój się nie ekscytował – a ciągnął. Jak to?? To co teraz zrobić? I wmawia się nam, że pies musi to i tamto, i że gdy np. podbiegnie do kogoś, to mu od razu gazem w oczy, że gdy nie wraca 100 % na przywołanie, to nigdy (nigdy – never) nie można spuszczać go ze smyczy. I czujemy się przez to wszystko wewnętrznie gorsi, że nasz pies nie słucha nas tak jak inny Fafik internetowy. Ludzie z Internetów rzadko kiedy przyznają się do błędów, zazwyczaj bardziej czy mniej celowo wytykają je innym (zwłaszcza na forach, z blogami jest trochę inaczej).
    A z dzieciństwa pamięta się Szarika, Psa, który jeździł koleją, Sabę itp., a własnego psa się jakby mniej pamięta (był po prostu i był fajny), więc mamy dysonans poznawczy.

    • I może jeszcze frytki do tego? :D To co wymieniłaś to chyba 3 najczęstsze i najpoważniejsze problemy u psów – chyba każdy by chciał tego uniknąć.

      Też myślę, że ujednolicenie metod treningowych to błąd, bo każdy pies jest jednak inny i nie u każdego będzie działać dana metoda. Ludzie jednak wolą zwalać na psa zamiast zmienić rozwiązanie :)

      • monil

        Daj spokój, jakie 3 najczęstsze problemy? :) No, najpoważniejsze, jak najbardziej, ale na pewno nie najczęstsze. Znam naprawdę niewiele psów z agresją smyczową, wszystkie łażą obojętnie, w djupce mają rowerzystów i wiewióry (i inne psy!), mimo że nigdy nikt ich tego nie uczył. Nie zwracają uwagi po prostu. Co więcej, często przychodzą na zawołanie, nawet jeśli się już właściciel srogo wnerwi i drze na nie z całych sił, jakby je chciał zabić. Słowem, znam wielu ludzi, którzy popełniają masę błędów, albo nie muszą nic z psem robić, a i tak mają łatwiejsze w obsłudze psy niż NUK. Inna rzecz, że te psy jakieś takie mało aktywne się wydają, przygaszone. I nie węszą we wszystkich kierunkach, jak tylko wejdą w las :) Mamy psy energiczne i z silnym instynktem łowieckim, ot i cała tajemnica.

        • Jak ktoś ze mną rozmawia o psich problemach to zawsze jest to: gonitwa za innymi zwierzętami (ptaki, króliki, koty), nie reagowanie na przywołanie (pies woli krzaczki, inne psy, ludzi) lub agresja smyczowa (pies nie potrafi zignorować innego psa). Jeszcze częste jest ciągnięcie na smyczy lub głośne szczekanie :)

          • monil

            Pewnie, bo jak się gada, to o problemach podobnych do naszych, ale poobserwuj czasem inne psy.

          • Obserwuję właśnie – ciągnięcie na smyczy, pogoń, ciągnięcie do innych psów i brak przywołania :D

  • Kuro Usagi

    Mój pies lubi ćwiczyć komendy i uczyć się nowych rzeczy. Smaczek jest teoretycznie tylko po to, żeby wiedział czy robi dobrze. Drugi pies jest leniuchem i tylko by spał, jadł i kopał (a kopanie to jedyny ruch, ktory tak uwielbia…), a trzeci uwielbia wodę, do komend podchodzi pół na pół. Komendy i ćwiczenia są żeby budować więź z psem i robić coś co sprawia i człowiekowi, i psu przyjemność, a nie robić coś bo inni to robią. W dodadku nie raz opiekun wymaga od psa rzeczy naprawdę ciężkich do wykonania, podchodząc do tego jakby to było zwykłe „siad”. Osobiście nie uczę psa tego czego sama nie potrafię wykonać, bo to tak jakby nauczyciel od matematyki uczył polskiego :/

    • No, ale właśnie wiele osób robi ”bo wypada”, a nie dlatego, że lubi :) Myślę, że najważniejsze to znaleźć taką aktywność, która spodoba się i psu i człowiekowi.

  • aginia

    Mamy od roku Kornela. Przyjechał do nas ze schroniska – sam sobie nas wybrał. Przeszliśmy z nim sporą drogę. Plany mieliśmy różne i pomysły różne, nie mówiąc o wiedzy zaczerpniętej z internetów i pomimo tego, że każdy z nas w dzieciństwie miał psa. Poszliśmy na psią zerówkę, głównie po to, aby połapać się co i jak – bardziej potrzebna była nam niż jemu jak się w konsekwencji okazało:). Wcześniej z ciekawości poszliśmy na seminarium z noswork – takie dwa dni. Ten pomysł błogosławię- pies zaczął nas słyszeć i widzieć. Wcześniej na spacerze latał jak opętany po trawnikach za zapachami – jest miksem gończego. Po szkoleniu spacery z nim stały się przyjemnością, bo najzwyczajniej w świecie nauczył się wąchać. Podstawowe komendy zna i na spacerach sobie ćwiczymy – np. przechodzenie przez jezdnię. Przywołania nauczył się sam, nawet nie wiem kiedy. Kiedyś coś tam próbowaliśmy na lince, ale potem nagle ni z tego ni z owego samodzielnie zaczął rezygnować z atrakcji na rzecz powrotu do nas.
    Przynoszenie piłki to dla niego do dzisiaj abstrakcja i pewnie tak już zostanie. Jedyna rzecz jakiej poświęcamy nieco więcej uwagi to zabawy węchowe – mata, szukanie smaczków w trawie. Kiedy robimy sobie dłuższe przerwy od tych aktywności, to staje się bardziej niespokojny. Na dobre wyszło mu ograniczenie bytowania w grupie innych psów – wybieg, łączka. Kiedy chodziliśmy tam częściej, to był nie do ujechania.
    Mój osobisty wniosek dotyczący naszego psa jest taki – trzeba słuchać psa. Jak mu się coś nie podoba, to będzie to robił z nami, ale frajdy z tego mieć nie będzie. I drugi wniosek- szybciej nauczył się tego czego go nie uczyliśmy.

    • Nam też dużo pomogło wyizolowanie Legion od innych psów – wszyscy mówią, że pies musi mieć psich kolegów, a moim zdaniem to guzik prawda. Legion najlepiej się czuje jak jest tylko z nami :) Nasze główne aktywności to teraz tylko frisbee i węchowe. Nie ćwiczymy nic więcej i też nam to wyszło na dobre :)

  • Kamil

    Uwilbiam cię , jesteś taki inspirujący, zawsze kiedy czytam twojego bloga to wraz z każdym wpisem uczę się czegoś nowego. Wiem co robię źle i zastanawiam się gdzie jest ta granica i czy ja się w niej mieszczę i nie przesadzam z treningami lub nauką nowych sztuczek. Również w tym temacie mogę czuć się czysto bo wszystko co robimy jest tylko i wyłącznie tym co lubię ja i mój pies. Dużo ćwiczymy, biegamy itp ale Lara uwielbia biegać i czasami nawet sama zaczyna biec przed siebie zachęcając mnie do startu i nie potrzebuje smakołyków do zrobienia sztuczki , ona poprostu sama przechodzi do mnie i prosi się wręcz aby trochę razem popracować i się pobawić w „zdechłego psa” :)

    • Dzięki, ale #nohomo :D Jeżeli chodzi o zabawy z psem to dużo czasu mi zajęło przejście z tego co wypada na to, co sprawia psu przyjemność. Bardzo chciałem biegać z psem, ale nie wyszło. Zostało nam tylko frisbee i zabawy węchowe, bo to jedyne aktywności, które Legion lubi :)

      • Kamil

        #metoo :D Spookojnie, trochę za bardzo pedekscytowałem 😂

  • Marta

    A my czekamy na naszego pierwszego psa (kiedyś w rodzinie był, ale jak się jest dzieckiem to świat wygląda inaczej) i mam naprawdę duży mętlik w głowie. Czego uczyć, jak uczyć, ile uczyć i naprawdę można utonąć w tej rzece prawd i porad.
    Plan jest taki, żeby nie przedobrzyć i mieć szczęśliwego pupila, mam nadzieję, że wyjdzie.

    • Ja bym polecał odciąć się od internetu przez pierwsze 3-4 miesiące posiadania psa :D My też myśleliśmy na początku, że zrobimy tak, żeby mieć szczęśliwego pupila i w ogóle, a tak nas internet przerobił, że zaczęliśmy karmić Legion suchym syfem, zapisaliśmy się na wszelkie możliwe szkolenia i od pierwszych dni katowaliśmy ją ciągłymi ćwiczeniami :)

      • Marta

        Dzięki :D w bardzo dobrym momencie powstał ten wpis ;)

  • Małgorzata Chudy

    Psy są takie same, tylko ludzie się zmienili.

    My z Tiną nie wzięłyśmy udziału w wyścigu. Wolimy cieszyć się chwilą.

    • Też mi się wydaje, że głównie ludzie się zmienili :) My niestety braliśmy udział w ”wyścigu” i to ostro :D

  • My nie szkoliliśmy specjalnie psów. Jedynie Lily która jest w mieszkaniu umie pokazywać nam, że chce wyjść i na wołanie reaguje tak jak i Aza. Siad, leżeć, zostaw, nie wolno – znają oba nasze psy. A reszta to głaski, spacery i wspólna zabawa nawet w ganianego. :D

    • I tyle wystarczy – my głównie ćwiczymy ”piątka” lub ”żółwik” :D