wychowujemy nadpobudliwego psa 5

Wychowujemy nadpobudliwego psa – dzień 5

Za 3 dni Levi będzie z nami, a my po łokcie siedzimy w wychowywaniu Legion. Czy damy radę? Nie ma szans – od razu szczerze mówię :)

Niestety nie da się ”naprawić” kilku psich problemów w tydzień. Do prawidłowego wychowania psa potrzeba regularnego i częstego postępowania. Nie da się wyrobić poprawnych nawyków w 5 czy 6 dni. Byliśmy tego świadomi, ale w sumie co nam szkodzi spróbować – nawet mała poprawa będzie mile widziana.

Dzisiaj treningowo było dziwnie. Z powodu konieczności zamknięcia projektu trzeba było wstać wcześnie. Legion średnio się taka zmiana spodobała i od rana była nerwowa. Pierwszy spacer był krótki i nic ciekawego się na nim nie wydarzyło. W domu wykonałem kilka rozmów telefonicznych i jest lekki progres (chyba). Nie było tyle hałasu, ale jednak trochę przeszkadzała przy pierwszym telefonie.

Poza tym było trochę szczekania + raz była w łazience. Nie jest więc jeszcze idealnie :)

Koło 12 poszliśmy do weterynarza sprawdzić kilka rzeczy (głównie kaszaka, który pojawił się psu na łapie). Po drodze minęliśmy psa przywiązanego do słupka – Legion zachowała się bardzo ładnie i tylko raz szczeknęła na ”do widzenia”. Wydaje mi się, że ona reaguje nerwowo tylko na psy na smyczy, które prowadzone są przez jakiegoś człowieka…

Niestety u weterynarza nic fajnego – zapadł wyrok – trzeba będzie wycinać. Zajmiemy się tym w połowie grudnia, bo nie jest to jakaś nagląca sprawa (nic niebezpiecznego, po prostu lepiej usunąć zabiegowo). W drodze do domu psina była bardzo grzeczna.

W domu było trochę pracy, więc nie było czasu na szkolenie. Dopiero wieczorem wyszliśmy na dłuższy spacer na frisbee – w planach było szkolenie z Moniką, ale z przyczyn losowych zostało dzisiaj odwołane. Poszliśmy więc do parku i był to mega głupi pomysł – ciemno, nic nie widać, a już zupełnie nie widać lecącego dysku :) Jednak w drodze do parku spotkaliśmy psa, który biegł na smyczy za rowerem. Legion zareagowała ciekawskim spojrzeniem i trochę ciągnęła, ale bez szczekania i dała się szybko przywołać. Wydaje mi się, że ten rower ją zdezorientował :)

I to w sumie tyle na dzisiaj. Jeżeli chodzi o rozmowy telefoniczne to wydaje mi się, że jest lekki progres. Chodzenie przy nodze jest ok. Zachowanie się przy innych psach… wydaje mi się, że jest taki malutki, naprawdę maluteńki progres. Progresik bardziej :) Zachowanie przy domofonie – nic, zero, null.

Ogólne zachowanie w domu… hmmm – trudna sprawa. Jak wychodzimy rano i psisko się wybiega + potem robimy jakieś ćwiczenia to jest ok. Natomiast bez porannego treningu Legion jest bardzo nerwowa i widać, że ma za dużo energii. To w sumie chyba normalne :) Rozwiązanie? Długi spacer rano i ćwiczenia w ciągu dnia. Proste :)

  Tagi:
Życie z Psem
Życie z Psem
Główny autor bloga, psi fotograf-amator, poszukiwacz internetowego bullshitu, niekwestionowany autorytet w dziedzinie niczego :D