wychowujemy nadpobudliwego psa

Wychowujemy nadpobudliwego psa – dzień 2

”Wychowujemy nadpobudliwego psa” to trochę mocno powiedziane. Liczymy chociaż na drobną, pozytywną zmianę w zachowaniu naszej psiny. Nie musi być od razu sukces – przyjmę cokolwiek :)

Dobrze wiem, że 7 dni to praktycznie nic, jeżeli chodzi o wychowanie psa. W ponad 20 dni uczyliśmy się chodzić ładnie na smyczy, a tutaj mamy tydzień na poradzenie sobie z kilkoma problemami. Oczywiście to są drobne sprawy, nie jest to kwestia życia lub śmierci – po prostu chcemy mieć kilka kłopotów mniej do załatwienia jak już pojawi się Levi :)

Zaczynamy dzień 2

Rano

Jest ciemna, głucha noc, a na dworze kompletny spokój. Zza zasłony nie wygląda nawet najmniejszy promień słońca, który sugerowałby, że dzień już się zaczął. Nagle słychać miarowe, ale przerażające dźwięki – zwiastun śmierci chyba… a nie, to Legion ogłasza, że czas wstawać.

Otwieram oczy – kurde, ale mi się chce spać. Która to godzina? 4 rano? 5? Jednak nie można narzekać, bo sobie wychowywanie psa wymyśliliśmy sami. Spokojnie układam Legion w łóżku i każe zostać. Powoli wstaję i okazuje się, że jest przed 8, a ja jestem jakiś nienormalny i chyba mam zaburzony rytm dobowy…

Tak czy inaczej – wstajemy i się ogarniamy. Legion grzecznie leży, czeka i w nagrodę od czasu do czasu dostaje smaczka. My się ubieramy i już jesteśmy gotowi do wyjścia. Poranek zaczyna się super – żadnego szczekania.

Jednak po wyjściu? Prawdziwy armageddon. Pozwolę sobie zastosować nomenklaturę ”gamingową” i nazwać to istnym fatality w naszą stronę. Wychodzimy, a tu kot – Legion oczywiście zauważyła pierwsza i szarpnęła w jego stronę. Skubaniec schował się za garażami, ale oczywiście psina nie ogarnia. Staramy się ją usadzić, żeby chwilę ochłonęła.

wychowanie nadpobudliwego psa 2 dzień

Nagle zza drugiego bloku wychodzi ktoś ze swoim psiakiem. Legion już ”terminatory” w oczach (na Śląsku mówią na to ”kurwiki” :D)  i rusza do powitania. Znowu szarpanie – nawet nie zdążyłem powiedzieć ”siad”, a już zza krzaków wyszedł drugi psiarz i idzie w naszą stronę. Staramy się cofać i zwiększać dystans, ale nie mieliśmy szans. Pozostało tylko się poddać, złapać za obrożę i przeżyć.

Takiego masakrycznego poranka dawno nie mieliśmy i naprawdę strasznie to demotywuje. Już 4 razy byliśmy na spotkaniu z Moniką w celu nauczenia Legion radzenia sobie z ekscytacją przy innych psach. Na szkoleniu idzie naprawdę dobrze – psina idzie ładnie przy nodze, nawet jak kilka metrów obok siedzi inny pupil. Jednak w czasie spaceru? Brak jakiegokolwiek kontaktu.

Trochę się muszę pożalić bo naprawdę robimy wszystko – byliśmy na PT, ciągle coś ćwiczymy i szkolimy, teraz nawet specjalne spotkania z trenerem i wszystko dupa. W warunkach treningowych Legion jest idealna i robi wszystko przy innych psach. Wystarczy jednak wyjść poza miejsce treningu i wszystko na nic.

Wracamy jednak do tematu. Udało się uspokoić psisko i ładnie doszliśmy do parku. Tam oczywiście rzucanie frisbee – mamy nowe, pro dyski i rzuca się nimi naprawdę świetnie. W wolnej chwili zrobię ich recenzję. Po spacerze powoli doczłapaliśmy do domu i na tym zakończyliśmy poranek.

Południe

W domu było całkiem spokojnie. Czasami Legion sobie poszczekała, ale ”leżeniem” dało się to załatwić. Raz wylądowała w łazience za karę, ale to już chyba standard. Może po prostu lubi? Taka chwila w samotności, kiedy może przemyśleć swoje psie sprawy? W niecałą minutkę :)

Raz przyszła marudzić – zaczepiała łapą, trochę skomlała. Najpierw kazałem jej leżeć i chwilę poczekać. Jak już się uspokoiła to w nagrodę poszliśmy się poszarpać do salonu (tak pieszczotliwie nazywam jedyny pokój, w którym nie mamy biura :D). Legion jest słaba i po kilku rundach położyła się odpocząć.

wychowanie nadpobudliwego psa owczarek

Po 14 poszliśmy na nasz spacer szkoleniowy. Generalnie wydaje mi się, że trochę za dużo chaosu w tych naszych spacerach. Planowałem iść dalej na miasto, ale oczywiście przed klatką był kot i Legion zrobiła się nerwowa. W takim razie zmieniłem strategię i mieliśmy chodzić po prostu przy bloku w jedną stronę, a potem drugą.

Generalnie szło nam całkiem nieźle i psina szła na luźnej smyczy. Jednak koty chyba miały jakieś zebranie i za miejsce ”meetingu” wybrały chodnik na naszej trasie. W sumie nie mam pomysłu co z tym zrobić. Nie mogę teraz socjalizować Legion z obcymi kotami – ona jest za nerwowa, żeby grzecznie podejść, a kociska też nie są zadowolone z takiej perspektywy.

Z drugiej strony nie da się Legion uspokoić jak obok jest kot. Najwięcej co osiągnęliśmy to piękny ”siad”, przed żywopłotkiem (taki mały żywopłot?), za którym leżał szef kotów. Jednak psina tylko czekała i jak tylko za bardzo poluzowałem smycz to od razu stawała na tylnych łapach, żeby chociaż rzucić okiem na to czarne kocisko. Nie mam pojęcia co zrobić – na ten moment Legion pięknie chodzi przy nodze wszędzie, ale nie przed własnym domem :)

Ogólnie spacer na zero – nie było żadnego regresu, ale nie odnotowaliśmy również żadnych sukcesów niestety. Wróciliśmy jakoś do domu i psina poszła spać.

Popołudnie i wieczór

Jak już psina wstała to zaczęliśmy trening domowy. Najpierw nauka grzecznego zachowania podczas rozmów telefonicznych. Zmieniliśmy trochę koncepcję i postanowiliśmy spróbować psa odczulić na rozmowy, a nie uczyć zachowania zastępczego. Czyli po prostu rozmawiam przez telefon aż Legion się zamknie :)

Dzięki temu odkryliśmy zabawną rzecz. Legion nie reaguje na samą rozmowę, a tylko na moje przedstawienie się. ”Dzień dobry, imię_nazwisko, nazwa_firmy, słucham?” triggerowało psi hejt. Serio, nawet nie muszę odbierać telefonu. Wystarczy, że wypowiem magiczną formułkę w odpowiednim tonie, a psisko pojawia się w pokoju z wkurzeniem na twarzy. Działa w 100% – lepiej niż nasze formalne przywołanie :D

wychowanie nadpobudliwego psa owczarka

Jak zaczynałem rozmowę w inny sposób to Legion sobie leżała dalej na łóżku i ją rozmowa nie interesowała. Jeszcze musimy pokombinować (albo zmienić nazwę firmy…) i sprawdzić co działa. Generalnie na ten moment będę w domu robił sporo ”fejkowych” rozmów, a telefony klientów będę odbierał na dworze chyba tylko :) Zrobiliśmy spory trening telefoniczny i skończyliśmy szkolenie. Psina chyba się zmęczyła tym całym leżeniem na kanapie i zaczęła zmulać,  finalnie poszła sobie spać.

O 20 wyszliśmy na szybki spacerek i obyło się bez przygód. Jak wróciliśmy to zrobiliśmy lekki trening ”domofonu”. Generalnie pies ”na miejsce”, a ja podchodziłem do drzwi – otwierałem je, zamykałem, mówiłem coś do domofonu. Legion spokojna i grzeczna cały czas. Chyba tutaj ”triggerem” jest combo dźwięk domofonu + odbieranie domofonu, więc trzeba będzie przeprowadzić takie testy jutro.

Podsumowanie

Generalnie tak – w domu ogromny pozytyw. Legion znacznie mniej dzisiaj szczekała, chociaż po 2 dniach trudno jednoznacznie określić. Dostała również większą dawkę jedzenia, więc to też mogło mieć wpływ na jej większy spokój. W domu jak najbardziej na plus – jestem optymistycznie nastawiony do naszego odczulania telefonu i treningu domofonu.

wychowanie nadpobudliwego psa test

Natomiast na dworze duży problem i wątpię czy uda się to naprawić w te kilka dni. Mocno zastanawiam się nad jakąś profesjonalną pomocą pod kątem treningu z psami i grzecznym chodzeniem wokół bloku, gdzie jest mnóstwo kotów. Chodzenie na luźnej smyczy super, ale Legion zapomina wszystkiego w pobliżu psów i kotów. Tak bardzo żałuję, że nie socjalizowaliśmy naszego psa z kotami… Z drugiej strony Legion była socjalizowana z psami, a i tak wyszedł klops :< 36-cio kilowy, ogromny klops.

Przypominamy o konkursach

Jeszcze takie przypomnienie o naszych aktualnych konkursach.

MAKE ME COMFY – w konkursie do wygrania jest legowisko dla średniego psa lub takie nosidełko dla malucha. Zdjęcia możecie jeszcze przesyłać do 20 listopada do godziny 23:59 – przy okazji, uwielbiam zgłoszenia na ostatnią chwilę, niektórzy serio nie śpią :)

CLOVIN II SEPTON – tutaj macie trochę więcej czasu, bo konkurs kończy się 1 grudnia o godzinie 23:59. Do wygrania zestawy z proszkiem w roli głównej :) Dostaliśmy już sporo pięknych zdjęć, ale im więcej tym lepiej!

  • Maciek Chmielu Chmielowski

    U nasz też kilka sukcesów. Udaje mi się odwracać uwagę Horusa od innych psów. Jednak to też nie zawsze. Jak już namierzy cel tym swoim radarem to już nie da się nic zrobić.

    • Uważajcie na to, żebyście nie mieli takich problemów jak my. Póki jest mały i dość lekki to macie największe szanse :)

      • Maciek Chmielu Chmielowski

        Lekki? Mały?… Panie 40kg żywej, nadpobudliwej wagi :P

        • 8-mio miesięczny szczeniak waży 40 kg? :) Na pewno macie psa, a nie niedźwiedzia? Legion dopiero po ponad roku dobiła do 40.

          Powodzenia w takim razie :D

          • Maciek Chmielu Chmielowski

            Dokładnie 39kg. Ale to pies. A psy dochodzą do 45kg

          • Zgodnie ze wzorcem do 40 kg powinno być :) Serio, 39 kg 8-mio miesięczny psiak? Byłeś u weterynarza, żeby powiedział czy jest ok?

          • Maciek Chmielu Chmielowski

            No niewiem. Może mi się jakiś mutant trafił. Weterynarz nie wykazał nieprawidłowości. Sierść ma ładna i proporcje ma zachowane.

          • No jak wet tak powiedział to chyba ok :) Napisz ile waży jak podrośnie ;)

  • moni.l

    Nie wiem, czy to Cię pocieszy, ale z tymi psami i kotami to u nas też była taka rzeźnia, że jakiś czas temu zmieniłam strategię pt. „schodzimy z drogi, mijamy z daleka za każdym razem” oraz ewentualnie „siad i czekamy aż piesek sobie pójdzie” na „a do diabła z tym wszystkim, niech się wita”. Więc wypada losowo, czasem skrada się i warczy, a ja tą trzymam przy nodze bez słowa, czasem skrada się i wita normalnie. I o dziwo, jak pies jest w pewnej odległości, to mija i tylko odprowadza wzrokiem, a wtedy nagradzam. A koty na szczęście są tylko dwa i polowanie chyba się skończyło, gdy Nuka uznała, że i tak jej nie pozwolę podejść. Za to spodobały jej się biegające dzieci, ech…
    Myślę, że w końcu uda się nam wszystkim te psiaki opanować, bo uważam, że najważniejsze to szkolić, próbować różnych metod, obserwować, reagować. Powodzenia.

    • Też nie wiem czy mnie to pocieszyło :) W sensie, że mamy się mniej spinać i jakoś to będzie? Może też racja…

      No nic, nie poddajemy się i zobaczymy. Może z tego wyrośnie czy coś… czuję, że nawet jak będzie miała 10 lat to będę myślał ”eh, może z tego wyrośnie” ;)