wychowanie nadpobudliwego psa

Wychowanie nadpobudliwego psa w 7 dni?

Wychowanie nadpobudliwego psa w 7 dni to nasze nowe wyzwanie, które chcemy podjąć przed pojawieniem się Leviego w naszym domu. Może wydawać się głupie, że w kilka dni chcemy rozwiązać wszelkie problemy, które nas męczą od ponad 2 lat, ale uważam, że każdy moment jest dobry.

Dzisiaj podsumuję jakie mamy dokładnie problemy i jak planujemy je rozwiązać. Zaczynamy oficjalnie od jutra :) Do boju!

Etap pierwszy – rozpoznanie problemu

Zanim w ogóle ktokolwiek przejdzie do szkolenia swojego psa to powinien najpierw zadać sobie jedno pytanie ”co pies robi złego”, a zaraz potem odpowiedzieć sobie na kolejne ‚‚co chcę, żeby pies robił”. Nie można nauczyć psa po prostu ”nie robienia” czegoś, musimy pokazać pupilowi czego od niego wymagamy.

Jest taka sytuacja – pies szczeka. Właściciel ciągle na niego krzyczy: cicho, spokój, zamknij się i tak dalej. Czy to uczy czegoś tego psa? Tylko tego, że jego ”Pan” czasami wrzeszczy jak furiat i generalnie nie wiadomo, o co chodzi. Bardzo ważne jest więc poznanie problemu swojego psa, stwierdzenie przyczyn problemu oraz zastanowienie się nad alternatywną rzeczą, którą pies miałby zrobić.

wychowanie nadpobudliwego psa owczarek

Poniżej przedstawię nasze obecne problemy z Legion.

W domu:

  • szczekanie rano oraz w ciągu dnia (głównie przez okno)
  • szczekanie podczas rozmów telefonicznych
  • szczekanie na dźwięk domofonu i otwierania drzwi

Na dworze:

  • ciągnięcie na smyczy wokół bloku
  • wyrywanie się do innych psów
  • losowe, nadmierne interesowanie się innymi ludźmi

Wychowanie nadpobudliwego psa nie jest proste i dlatego najpierw musimy dokonać diagnozy – dlaczego Legion odpieprza takie rzeczy? Naszym zdaniem jest to po prostu nadmierna ekscytacja i dlatego na tym elemencie będziemy się skupiać.

Dlaczego jednak uważam, że wszystko związane jest z ekscytacją? Rano zazwyczaj chodzimy na spacer z frisbee, do tego po całej nocy pies ma dużo energii. Czeka również na śniadanie i oczekiwanie na te wszystkie wspaniałe rzeczy po prostu za bardzo pobudzają pupila, który nie wie, jak poradzić sobie z emocjami.

Szczekanie podczas rozmów telefonicznych to nasza wina. Często długo rozmawiam z klientami, a zazwyczaj podczas takich rozmów prosiłem, aby Kasiak zajęła Legion jakimiś ciasteczkami. Wyszło to nam bokiem i psina nauczyła się, że telefon=smakołyki. Jak jej ich nie damy to wariuje ”bo przecież zawsze było”.

wychowanie nadpobudliwego psa 8 dni

Dźwięk domofonu i otwieranie drzwi to logiczna sprawa. Nie mamy zbyt wielu gości u nas, a najczęściej przychodzą do nas listonosze i kurierzy z paczkami. Jak na złość najwięcej paczek jest do… Legion, więc dźwięk domofonu i otwieranie drzwi kojarzy jej się z prezentami. Nadpobudliwość i ekscytacja jak się patrzy ;)

Na dworze to również normalne – nasze ostatnie wyzwanie z chodzeniem przy nodze załatwiło sprawę z ciągnięciem na smyczy. Natomiast Legion nadal jest pobudzona i ciągnie blisko naszego mieszkania. Często są tu okoliczne koty i psisko bardzo się nimi ekscytuje. Wyrywanie do innych psów też można wytłumaczyć nadmiernym pobudzeniem.

Jedyny problem mam z tym zainteresowaniem ludźmi. Zawsze Legion była grzeczna na spacerach i na nikogo nie skakała. Jednak ostatnio mieliśmy kilka sytuacji, że nasz owczarek dziwnie zainteresował się kimś i próbował się przywitać – oczywiście skokiem. Do ”witania” nie doszło, ale nie chcę, aby ktoś pomyślał, że Legion rzuca się agresywnie.

Wychowanie nadpobudliwego psa

Mamy nasze problemy, ale jak je rozwiązać? Przede wszystkim postanowiliśmy znaleźć zachowania alternatywne, których będziemy od Legion wymagać.

  • Szczekanie przy telefonie i domofonie – Legion powinna iść ”na miejsce” i tam grzecznie leżeć do odwołania
  • Szczekanie rano – Legion powinna ”leżeć” i dać nam spokojnie przygotować się do dnia
  • Ciągnięcie na smyczy wokół bloku – Legion powinna iść ”przy nodze”
  • Wyrywanie się do innych psów – Legion ma ”siedzieć” lub iść ”przy nodze” nie zwracając uwagi na inne psy
  • Skakanie na obcych ludzi – Legion ma ”siedzieć” kiedy ktoś nas mija

Taki jest plan na ten moment i będziemy starać się go realizować każdego dnia. W związku z tym wychowanie nadpobudliwego psa rozpoczniemy od ustalenia harmonogramu dnia, który będzie bardziej surowy niż zazwyczaj. Ma to na celu wprowadzenie pewnych zmian w życiu psa, do których będzie musiał się dostosować. Pewien rygor pracy pokaże również, że to nie są przelewki i trzeba pracować.

Spalenie miski na 50%

Miski nie będziemy palić, ponieważ nie chcę, aż tak burzyć psu życia. Nie chcę też, aby ciągle psisko było głodne. Chcemy jednak porządnie teraz wprowadzić ”jedzenie za pracę”. Legion dostanie 3 małe posiłki tak jak dostaje je teraz. Tylko obecnie będzie musiała na miseczkę zapracować poprzez wykonanie kilku komend. Natomiast resztę jedzenia dostanie w formie nagród.

Spacery

Dzień podzielimy na 3 etapy, które przedzielone będą spacerami. Rano po obudzeniu będzie szybki spacer na poranną toaletę. Następnie wracamy do domu, robimy swoje i znowu wychodzimy na dłuższy spacer. Ma to na celu oduczenie Legion, że ten pierwszy spacer po nocy jest jakiś mega. Zrobimy nudny spacerek na ”siku”, a dopiero potem pójdziemy na coś dłuższego. Ten dłuższy spacer będzie co drugi dzień fizyczny (frisbee), a co drugi będzie to spacer z poleceniami. Na przemian, w zależności od tego, czy w danym dniu biegamy. Tak, żeby jeden spacer dziennie był aktywny, a drugi szkoleniowy.

wychowanie nadpobudliwego psa legion

Kolejny długi spacer będzie w okolicach godziny 14.00 – co drugi dzień będzie to trening biegowy lub inny fizyczny (np: frisbee). W pozostałe dni będzie to szkolenie – spacer wraz z poleceniami (głównie siad, do nogi itd.).

Wieczorem krótszy spacer w pobliżu bloku z lekkimi ćwiczeniami (siad, do mnie, leżeć) – okolice godziny 19. Pomiędzy spacerami (godziny: 8-14, 14-16, 16-19) będziemy ćwiczyć w domu.

Plan treningowy

Wychowanie nadpobudliwego psa aż prosi się o wymagający plan treningowy. Będzie on oczywiście dostosowywany na bieżąco w zależności od postępów. Codziennie będę pisał jak nam idzie i co robimy.

Trening na spacerach

Na dworze będę jeszcze bardziej zachęcał Legion do chodzenia przy nodze. Postaramy się również chodzić na spacery dalej do miasta. Jeżeli pojawi się jakaś osoba, która idzie tym samym chodnikiem i porusza się z naprzeciwka i idzie w naszą stronę to Legion zostanie usadzona. Następnie postaram się skupić jej uwagę na mnie i nagradzać. Ma to na celu takie odczulenie psa od ludzi, że nie ma się nimi przejmować i ładnie siedzieć, a będzie jedzonko.

Jeżeli zauważę jakiegoś psa to postaram się iść w jego stronę, ale najlepiej ustawić się tak, żeby nie iść bezpośrednio na niego. Legion źle reaguje podczas mijania psa w tym momencie i lepiej zwiększyć ten dystans. Generalnie będę chciał zrobić tak, żeby psina zauważyła obcego psa, ale skupiła się na mnie lub na frisbee :)

Trenujemy regularnie z Moniką Markiton z TRIK’a spokojne przebywanie przy psach i idzie nam całkiem nieźle. Musimy to zgeneralizować jednak na wszystkie psy :)

owczarek wychowanie nadpobudliwego psa

Podczas spacerów będę też często, spontanicznie i nagle kazał Legion siadać, ponieważ nie zawsze wykonuje to ćwiczenie szybko na dworze. Czasami się porozgląda i dopiero wtedy siada ;) Trzeba to poprawić.

Trening w domu

Legion zna polecenie ”na miejsce”, które oznacza wskoczenie na kanapę. Zazwyczaj stosowaliśmy to luźno, więc pierwszym krokiem będzie wzmocnienie tego polecenia. Dostanie się w wyznaczone miejsce ma być szybkie, będę też wymagał coraz dłuższego zostawania bez ponawiania polecenia. ”Na miejsce” będzie naszą najpotężniejszą bronią podczas wychowania nadpobudliwego psa :)

Na początku więc będą podstawowe treningi tego polecenia. Poza tym będę też wzmacniał ”leżeć” wraz z przedłużonym wariantem – celuję w 3 minuty grzecznego leżenia.

Oba polecenia będą potem wykorzystane do radzenia sobie z nadmiernym szczekaniem oraz ekscytacją w domu.

Wychowanie nadpobudliwego psa – podsumowanie

Dzisiaj jest taka zajawka naszego wyzwania, więc bez konkretnych przykładów. W sumie te wpisy są głównie dla mnie, bo mam tendencję do zapominania swoich ”ustaleń” ;) Mam jednak nadzieję, że komuś się to przyda, bo na przykład ma podobny problem. Owczarki Niemieckie bywają szczekliwe i często mają problemy ze swoimi emocjami.

Może trochę późno się za to zabieramy, ale kiedyś trzeba :) Jutro ważny dzień, w którym zaczynamy nasze wychowywanie! Życzcie nam powodzenia.

Przy okazji – czy ktoś też ma taki problem ze szczekającym psem na dźwięk domofonu lub telefonu? A może macie inne, specyficzne problemy?

  • Maciek Chmielu Chmielowski

    Z waszych opisów, z radością stwierdzam, że mój Horus (8-mc owczarek) zachowuje się identycznie co Legion. Kamień spadł mi z serca bo myślałem, że jesteśmy odosobnionymi przypadkami. :)

    • To co ja mam powiedzieć, jeżeli mój 2,5 letni owczarek zachowuje się jak Wasz 8 miesięczny? :(
      Tak na serio – większość owczarków jest do siebie podobna pod wieloma względami. W końcu jedne geny :) Wiele osób mówi, że to łatwa rasa, ale to nieprawda – trzeba swoje z owczarkiem niemieckim odrobić.

      Muszę przyznać, że Legion za szczeniaka prawie wcale nie szczekała. Nawet martwiliśmy się, czy coś z nią jest nie tak. Dopiero potem się rozszalała :)

      • Maciek Chmielu Chmielowski

        To samo u nas. Jak Horus był jeszcze mniejszym szczeniakiem niż jest teraz to był super psem. Grzeczny, nie szczekał, spokojnie bawił się z innymi psami. A od pewnego czasu to istny demon. Wyrywa się, nie słucha i odwala podobne akcje jak Legion. Kup se owczarka mówili. Łatwy do wychowania mówili. Na osiedlu to nas spalić na stosie chcą bo Horus budzi zgrozę wśród osiedlowych yorków i maltańczyków.

        • Mieszkasz na moim osiedlu?! U nas też same kundelki i maluchy, a jak ja wychodzę z Legion to widzę tylko te zawistne spojrzenia i szepty ”patrz jak go ciągnie…takie bydle do bloków, kto to widział…panie, temu czemuś to kaganiec trzeba…”

          Nie ma się jednak co łamać i patrzeć na ludzi. Na naszym osiedlu sami emerytowani górnicy mieszkają (chyba w 99% Śląska mieszkają sami emerytowani górnicy…), więc też muszą mieć coś do narzekania.

          Nie mogę się doczekać, aż poznają Leviego. Mam nadzieję, że będzie głośno szczekał :)

          • Maciek Chmielu Chmielowski

            No niestety. Panuje wszechobecne przekonanie, że duży pies to tylko dom, buda i szczekanie wzdłuż ogrodzenia. Też się spotykam z określeniami „weź pan tego psa bo agresywny” albo „chodź Pimpuś bo duży piesek cię zje”. Z początku mnie to ruszało ale później doszedłem do wniosku, że to w sumie dobrze że Horus budzi, może nie tyle strach co niepewność ludzi postronnych. Przynajmniej jest szacuken na dzielni. Potencjalni bandyci z krzaków dwa razy się zastanowią nim coś zrobią. Jednak respekt trochę maleje na widok dorosłego chłopa z wyrywaną ręką, klnącego jak szewc i próbującego wyglądać poważnie. Dużo jeszcze pracy przed nami i zostaje mi tylko życzyć Tobie i Legion sukcesów.

          • Jeszcze Twój pies ma taki imię w podobnej stylistyce co nasza – czasami jak mijamy grupkę emerytek to wołam ”Belzebub! Za mną!”, ale Legion też działa :) Ja też często słyszałem ”Pimpek idziemy, bo cię zje”.

            Ja akurat nie klnę, ale staram się iść prosto tak, żeby nie było widać, że mnie pies ciągnie – wygląda dziwnie, ale idę w zaparte, że tak miało być.

            Ty masz jeszcze o tyle dobrze, że możesz robić wymówki ”aaa bo to jeszcze szczeniak i głupi”. Ja czasami nadal mówię ”ona mała jest, energiczna, chce się bawić”. Wtedy tylko taki wzrok politowania ”ta koleś, mała – 40 kg bestii” :)

            Mnie to w sumie bardziej bawi niż irytuje. Lubię jak ludzie się boją, przechodzą na drugą stronę ulicy w strachu i tak dalej. Wolę tak, niż by mieli się pchać z łapami. Aż się boję teraz Samoyeda bo te wszystkie staruszki będą ”oo Pan da pogłaskać bo ja kocham pieski”. Z Legion też tak mówili jak była mała, a teraz ”idź Pan z tym!” :)

            Również życzymy powodzenia :) Przyda się.

          • Maciek Chmielu Chmielowski

            Bardzo mnie cieszy, że nie jestem sam w tej nierównej walce. Wszystko co tutaj napisałeś jest jak żywcem wyjęte z naszego dnia. Co do imienia. To miałem śmieszną sytuację. Podeszła do nas babka z zamiarem głaskania Horusa. Pozwoliłem ale pies niechętnie poddawał się pieszczotom. Padło pytanie.
            – Jak się wabi?
            – Horus – odpowiedziałem
            – A to taki piosenkarz. Ładne imię.
            Nie wiem jakiej muzyki słucha ta babka ale załamałem ręce i całą siłą woli powstrzymywałem się żeby nie parsknąć śmiechem. A to przecież opiekun nieba w egipskim panteonie albo postać z warhammera. No ale przylgnęła do niego łatka piosenkarza i pogadane.

          • U nas zawsze myślą, że to samiec bo ”Legion”, ale to nic :) Myślę, że wiele osób z owczarkiem, które mieszkają na ”blokowisku” może mieć podobne przygody. Jakoś goldenów albo labków się nie czepiają :)

  • kalyna

    Jak tak czytam to bardziej Legion jest niewychowana niż nadpobudliwa. Ot owczaruś, któremu na wiele pozwolono i zaczął to wykorzystywać. Przy czym to jest pies młody, ma energię, więc musi ją spalić, jej się jeszcze chce. Ja cały czas piszę, że to inteligentne bestie. Wiadomo, nie wiem jak jest u Was, a jedynie to co jest napisane, wiec mogę źle interpretować.

    Dla mnie nadpobudliwy pies ma ciut inne zachowanie jak np. przy nadmierze emocji skacze, zbyt radosne doooobrze powoduje, że pies skacze wysoko na poziomie twarzy, piszczy z emocji, choćby przy czekaniu przed miską czy wyjściem na spacer. Wtedy, kiedy psem kierują emocje i pies potrzebuje wyciszenia, aby ogarnął co się koło niego dzieje. Przy czym bardzo szybko się frustruje. Dla samego wybiegania, leci i nie patrzy na nic. No i niszczy wszystko w zasięgu wzroku :P oczywiście można nad tym zapanować,ale początki są ciężkie :D

    ps. przy mijance z psem to aby nie szła z psem wprost na siebie, tylko wziąć owego psa bokiem. I duużo nagradzania np, szarpaniem, aby wyładować jej emocje po takim spotkaniu ;)

    • Ja nie patrzę na to w sposób zerojedynkowy. Albo niewychowany albo nadpobudliwy. Wydaje mi się, że jest po środku, dlatego jest ”wychowanie” ”nadpobudliwego” psa :)

      Legion nie jest rozpuszczona i nigdy nie pozwalano jej na wiele – trening i szkolenie było od małego. Za złe zachowanie zawsze była jakaś kara – brak nagrody, izolacja, koniec zabawy i tak dalej. Jednak nie nazwałbym jej ”karnym” psem, bo często nawet dłuższej izolacji potrafiła wrócić do tego co robiła.

      Oczywiście pewnie są tu nasze błędy wychowawcze, nawet 90% naszych problemów spowodowana jest przez nas. Jednak wydaje mi się, że Legion w różnych sytuacjach jest po prostu za bardzo pobudzona i emocje biorą górę. Frustracja to jej drugie imię :) Dlatego w naszym treningu teraz będą dwa aspekty – pokazanie czego oczekujemy (zachowanie alternatywne) oraz wyciszanie (dłuższe zostawanie na miejscu, dłuższe leżenie).

      Pewnie masz rację, ale nie zaszkodzi założyć również, że pobudzenie i ekscytacja też są jedną z przyczyn :)

  • Oj, chyba mnie zmotywowaliście :) Tara reaguje strasznie emocjonalnie na inne psy. Kocha wszystkich!
    Może i ja powinnam wziąć się za solidny trening :) Jestem z wami! i trzymam kciuki.

    • Nas motywuje drugi szczeniak – głupio byłoby mieć dwa poranne szczekacze zamiast jednego :)
      Powodzenia życzymy i dzięki :)

  • Michał Doberman

    z telefonem łatwo przećwiczyć i 20 razy dziennie bo możesz udawać że ktoś do Ciebie dzwoni. To jest moim zdaniem najprostsza rzecz do wyćwiczenia z tych opisanych przez Ciebie.

    • Jakiś pomysł jak to dokładnie zrobić? Planowałem mocno nauczyć psa ”na miejsce”, a potem właśnie robić udawane dzwonienie i przed odebraniem usadzić Legion poleceniem. Co ty na to?

  • moni.l

    Mamy inne problemy :) i chyba specyficzne, bo jakoś nie widzę, żeby jakiekolwiek psy tak się skradały, jak moja. No poluje po prostu. Zwłaszcza na yorki i maltańczyki, w porywach na shih tzu, a co ciekawe na inne małe psy nie. Na duże też raczej nie – do nich za to się wyrywa do zabawy. Dodam, że moja suczka do największych nie należy (11 kg, wzrost około 40 cm w kłębie, 7 miesięcy), ale jednak ludzie myślą, że zaraz zeżre ich pieska. Nie szczeka, nie warczy, po prostu się skrada i ludzie mają ciary na plecach. Małe pieski chyba też mają ciary, bo od razu zaczynają szczekać, co pobudza Nukę jeszcze bardziej. Pracujemy z komendami siad lub zostaw, które są opanowane do perfekcji w każdej innej sytuacji. U nas na osiedlu jest pełno psów i zawsze ktoś wyskoczy zza zakrętu, czasem nie ma możliwości przejść na drugą stronę, a chodniki wąskie. Tak, też mnie denerwuje, gdy ktoś rzuci komentarz: „O, jaki agresywny pies!” A niby jego szczekający yorczek to nie agresja, tylko zawsze strach i oczywiście sama słodycz… ech

    • Poziom postrzeganej agresji rośnie wraz z wielkością psa niestety. Nikt się nie przejmie agresywnym yorkiem :)

      Twój problem serio specyficzny bo nigdy nie widziałem takiego zachowania. Próbowałaś porady jakiegoś behawiorysty?

      • moni.l

        A owszem, próbowałam, oto wnioski: jest to instynkt polowania zwany też łowieckim, który u mojej psiny jest w przewadze nad pozostałymi instynktami. Powinniśmy pielęgnować instynkt stadny, żeby osłabić łowiecki. Osłabić instynkt! Rada behawiorysty to odwrócenie uwagi szarpakiem (co nie działa) lub smaczkiem (co jeszcze bardziej nie działa) oraz utrzymanie w komendzie siad i ładne patrzenie na mijającego nas pieska z daleka. Co na szczęście wychodzi, dopóki taki piesek nie podbiegnie się przywitać. Ale mnie chodzi o to, żebym mogła przejść spokojnie obok psa, a nie stać, błaznować, wtykać smaczki do paszczęki. Dlatego od wiosny zaczynamy szkolenie PT, PTT lub Obedience (zależy co podpowie szkoleniowiec) pełną parą, tj. w terenie, w dobrej szkole, najlepiej ze stadem psów rasy maltańczyk. Bo chociaż mój pies jest dobrze zsocjalizowany, świetnie się bawi z psami na wybiegu, w domu i na zewnątrz reaguje pięknie na komendy i jest posłuszny, to wszystko szlag trafia, jak mamy minąć małą, szczekającą froterkę na zwykłym spacerze.

        • Szczerze? Osobiście nam PT nie pomogło, a też myślałem, że będzie dobrze. Legion, jak zrozumie, że trenujemy to jej nic nie przeszkadza, nawet psy.

          Podczas treningu PT pięknie chodziła przy nodze, siadała, stała, leżała – wszystko to praktycznie obok innych psów i absolutnie się do nich nie wyrywała. Natomiast wystarczyło wyjść poza teren szkoleniowy i wszystko trafiał szlag – byle kundel po drugiej stronie ulicy i Legion się wyłączała i wyrywała.

          Oczywiście może u Ciebie to pomoże, trudno powiedzieć. Jednak u nas Legion w warunkach treningowych to pies idealny. Natomiast podczas zwykłego spaceru zachowuje się jak ostatni gimbus…

          • moni.l

            Tak, a trudno utrzymać psa w trybie treningu przez cały spacer, bo nie o to przecież chodzi. Też mam mieszane uczucia, ale czegoś muszę się uczepić. Do tej pory szkoliłam ją sama, w zasadzie bez rozpraszających psów obok. W sumie tak to trochę wygląda jak w przypadku Legion, to znaczy podczas treningu super, nawet na wybiegu z innymi psami biega, ale przychodzi na do mnie, daje łapę, siada, czy tam inne komendy wykonuje, ale zasadnicza różnica jest taka, że jest wtedy luzem. Na smyczy jest inny świat.
            Ostatnio zaczynam się zastanawiać, czy to może chodzi o sygnały uspokajające innych psów. Może te małe źle je odczytują, bo ludzie biorą je ciągle na ręce, nie socjalizują. A może moja po prostu nie ogarnia, że to też psy pod tą czupryną. Bo na przykład świetnie się dogaduje z cziłałą i z cavalierem.
            Dobrym znakiem jest, że zaprzestała polowań na ptaki, ale nie mam pojęcia, na ile zadziałały jakieś metody (głównie zostaw), a na ile Nuka sama zaczęła te wrony ignorować.

          • Legion jak była mniejsza to na wszystkie ptaki od razu ruszała – nic z tym nie robiliśmy, a przeszło z wiekiem.

            Ja teraz na PT bym szedł znowu dla samego PT, a nie dla wychowania Legion z psami. Na nas to nie działało bo tak jak pisałem – na szkoleniu super, a za bramą szał :)
            Powodzenia Wam życzę

  • Ale się rozpisałeś! :) Dobry plan, nie jest zły :) My mamy takie szczęście, że nasza prawie wcale nie szczeka. Czasem jak chce zwrócić na siebie uwagę, albo jak zobaczy coś ciekawego za oknem, ale to dosłownie kilka pojedynczych szczeków dziennie więc nam nie przeszkadza :) Ciągnienie na smyczy i ogólna ekscytacja – oj tak!!! To i ja chciałabym wypracować. Niestety największym problemem są…inni właściciele psów. Przykład: idziemy z Sonią. Ta w oddali widzi psa i już ciągnie jak traktor. Spędzam dobre kilka minut na uspokojeniu, przekupieniu smakami, a tu słyszę „Pani ją puści!” i leci właścicielka głaskać mojego psa. A że to 5-miesięczny Jack Russell to każdego rozczula. Szkoda tylko, że moją naukę trafia w tym momencie szlak :/ Czasem myślę, że tresowanie zwierząt, tak naprawdę polega na wypracowaniu właściwych zachowań ich właścicieli.
    A z Twoich porad na pewno skorzystam :)

    • Legion jak była mała to naprawdę nie szczekała praktycznie nic. Dopiero teraz ją tak wzięło – człowiek się cieszy, że psina dorosła i się uspokoiła, a tu pokazują się takie problemy. Nic fajnego.

      My z ciągnięciem do psów mamy ogromny problem i nic nie pomaga. Byliśmy na PT to na szkoleniu była idealna, a zaraz za obiektem jej odwalało. Teraz ćwiczymy z Moniką Markiton takie właśnie psie spotkania i podczas treningu widać progres i jest coraz lepiej.

      Już człowiek się cieszy ”to jest to, idzie nam dobrze”, a potem wychodzi rano i ma takiego combosa – 3 psy zza rogu i całe szkolenie idzie w las :(

      Jeżeli chodzi o ludzi to tak jak napisałaś – nigdy nie pomagają, a zazwyczaj przeszkadzają w takich sytuacjach. Ręce opadają.

      No nic – życzymy Wam powodzenia. Sobie też, bo się przyda :)

      • moni.l

        A przepraszam, jak ćwiczycie te psie spotkania? Czy to wyszło poza opisany już wcześniej schemat? Z tego, co pamiętam, ćwiczyliście mijanie psa skupiając uwagę na sobie. A czy na przykład ćwiczyliście mijanie różnych psów w terenie przypadkowym? Gdy idą na wprost siebie na przykład?
        pozdrawiam,

        • Po prostu kilka osób się zbiera z psami i każdy ćwiczy swojego spokojnego zachowania przy innych. Generalnie takie chodzenie przy nodze przy innych psach, nie ma jednak sytuacji, że one się ”witają”. Są dla siebie obce i w ogóle.
          Nie jest to plac szkoleniowy, a zwyczajny park i chodniki.

          Trudno ćwiczyć przypadkowe spotkania, bo nie da się ich przewidzieć.

  • Tina

    Mam ten sam problem na polu :( Ogólnie jestem trochę opóźniona ponieważ post był dawno napisany ale co tam :> Tina w domu jest grzeczna bo nauczyliśmy ją, że bawimy się na polu, nawet nie szczeka chyba, że ktoś idzie po klatce ale to sporadycznie :) Na polu jest o wiele gorzej. Tina nie gryzie ludzi a wręcz przeciwnie bardzo ich lubi ( a zwłaszcza dzieci ) i podlatuje do nich lecz oczywiście jak to może wyglądać jak owczarek niemiecki na ciebie biegnie ;) Jak Tina była mała to miała bardzo mało kontaktów z psami i w końcu skończyło się tak, że teraz szczeka na nie. Właściciele tych psów oczywiście też myślą, że jest agresywna. W sumie to wychodzi takie błędne koło. Ponieważ nie dawno odnalazłam tego bloga i chciałam poczytać inne artykuły to dopiero teraz dotarłam do niego ;) Na pewno przeczytam artykuły z tych siedmiu dni bo chciałabym sama spróbować. Przy okazji chciałabym powiedzieć, że podziwiam pana ponieważ posty pojawiają sie bardzo często ( a rzadko widać takie zaangażowanie i systematyczność na tego rodzaju blogach ). Pozdrawiam gorąco :)

    • Nigdy nie jest za późno – zawsze czuwam, żeby odpowiedzieć :D

      Nasza Legion tak pędziła przez cały park do ludzi/psów do ok. 2 roku życia. Potem przeszło jej to zainteresowanie – również za sprawą frisbee. Bardzo polecam próbować różne zabawki aż któraś ”zaskoczy”. Legion nie lubi piłeczek ani tego typu zabawek, ale na frisbee naprawdę się nakręca – teraz w parku bawimy się, a ona ignoruje wszystko inne i jest super :)

      Ja bym na Twoim miejscu się nie spodziewał za dużo po tej serii, ponieważ (teraz spoiler) polegliśmy i mało co nam wyszło ;( Za mało czasu po prostu i tyle.

      Dzięki za miłe słowa – właśnie staramy się pisać częściej, bo ogólnie ”posucha” w branży :)
      Pozdrawiamy!

      • Tina

        Dziękuję za radę :-) dzisiaj kupiłam nową piłeczkę ponieważ Tina to taka piłkarka i bardzo je lubi :-) Ja również pozdrawiam ;-)

        • Mam nadzieję, że Levi polubi piłeczki, bo Legion jest na duże ”nie” :)

  • Mukudori Kuroko

    Chyba powinnam sobie i swojej owczarzycy (która swoją drogą z wyglądu jest bardzo do Legion podobna!) też rzucić takie wyzwanie… Z ciągnięciem na smyczy mamy regularny problem, ale mieszkamy na wsi, więc trochę zaniedbałyśmy naukę chodzenia przy nodze, bo po prostu przydawało nam się to okazjonalnie… Zresztą, nasze problemy wychowawcze w ogóle tyczą się bardziej bycia na zewnątrz, bo w domu pracujemy każdego dnia i weszło nam to w nawyk już :)
    A jeśli chodzi o powitania z innymi ludźmi… Na obcych raczej nie skacze, kiedy spacerujemy, bo jest dość nieufna… Ale zdarzyła mi się kiedyś dość zabawna (z perspektywy czasu) sytuacja, kiedy stałyśmy na czerwonym świetle, na chwilę spuściłam kombinatora z oczu, a ona zaczęła lizać pana stojącego obok nas po dłoni… Nieźle się napociłam, bo ludzie różnie reagują, ale pan na szczęście tylko popatrzył i nawet się nie odezwał… :)
    Chętnie będę wpadać częściej, bo my swoją przygodę z blogowaniem dopiero zaczynamy, ale z przyjemnością będziemy czerpać motywację do pracy i autorytet od bardziej doświadczonych :)
    Pozdrawiam cieplutko!

    • Owczarki jak to owczarki – bardzo często są do siebie podobne. My nie mamy już problemów ze skakaniem na ludzi… bo po prostu nie dopuszczamy jej do ludzi :) Natomiast grzecznie witać się na pewno nie potrafi – za dużo emocji, a my za szczeniaka też nad tym nie pracowaliśmy :)

      Powodzenia w blogowaniu :)