wiosna

Wiosna u nas

Powoli, bardzo powoli zaczynamy czuć wiosnę. Nie wiem jak u Was, ale u nas ciągle padało – był nawet śnieg. Zdarzyły się jakieś przebłyski słońca, ale to naprawdę sporadycznie. Dzisiaj taki luźniejszy wpis – pochwalimy się co robimy i jak to u nas teraz wygląda. Ciągle jesteśmy w biegu, cały czas coś robimy – dzieje się naprawdę dużo :)

Przede wszystkim ciągle rozwijamy nasze maty węchowe, chociaż ogromna ilość zamówień czasami utrudnia działania promocyjne. Kolejną zmianą w naszym życiu jest zakup działki rekreacyjnej, co jest próbą wyrwania się na chwilę z bloku. Jest trochę walki z kleszczami (uodporniły się gnoje w tym roku chyba na wszystko) i zmiany w kategorii ”zdrowie i aktywność”. Zapraszamy :)

Maty węchowe non stop!

Szczerze mówiąc nigdy nie zakładaliśmy aż takiej popularności mat węchowych. Myśleliśmy raczej o tym w formie hobbystycznej – sami chętnie korzystamy z mat, więc chcieliśmy ułatwić to również innym. Cieszyłyby nas nawet zamówienia na poziomie 2-3 mat miesięcznie :)

Natomiast okazuje się, że fanów zabaw węchowych jest naprawdę sporo. Nie ma praktycznie dnia bez wysyłki kilku kartonów, a tydzień bez  dostawy nowych materiałów nie jest możliwy. Nie mamy tyle miejsca na magazynowanie, więc musimy sobie radzić regularnymi odbiorami :) Szczególnie weekend przed majówką okazał się rekordowy, więc o odpoczynku nie można było nawet myśleć.

Bardzo cieszy nas przede wszystkim różnorodność zamówień – ”leci” sporo klasycznych kolorów, ale jest również wiele zamówień indywidualnych. Maty na indywidualne życzenie są super, ponieważ pozwalają nam wykonać produkt w połączeniach kolorów, o których sami byśmy nigdy nie pomyśleli.

Również cieszy nas bardzo, że wielu właścicieli mniejszych ras decyduje się na zabawy węchowe. Zazwyczaj myśli się, że maluchy nie wymagają treningu, szkolenia ani poświęcania czasu – ogromny błąd. Mniejsze rasy mają takie same potrzeby jak więksi ”koledzy”. Nie ma nic przyjemniejszego niż widok maluszka zasuwającego z matą :)

Na ten moment próbujemy znaleźć czas, aby stworzyć nowe wzory mat węchowych – mamy sporo pomysłów na kreatywne rozwiązania, ale zobaczymy jak nam to wyjdzie :) Cieszy nas również, że ciągle pojawiają się nowi ”wykonawcy” – co chwilę widać nowego sprzedającego na allegro lub świeżą stronę na FB. Niektórzy powoli się już wykruszają jak widzę, ale to normalne przy stosunkowo nowym typie produktu. Powodzenia!

Działka, działeczka

O działce myśleliśmy już od zeszłego roku, szczególnie marzenia przybierają na sile w trakcie pięknej pogody. Mieszkamy w bloku, więc jedyny kontakt z naturą mamy w parku. Tam wiadomo – inne psy, ludzie. Cały czas trzeba być uważnym, trzeba pilnować swojego psiaka, ale również zwracać uwagę na te cudze. Nie ma mowy o odpoczynku. Legion lubi bardzo sobie po prostu siedzieć na dworze – czasami jak wracamy to zatrzymuje się i nie chce iść do domu. Woli poleżeć przy ławeczce i się opalać :)

Dlatego właśnie chcieliśmy działkę, żebyśmy mogli tam spędzać ładniejsze dni z psami. Mamy spore wymagania, więc w zeszłym roku nie udało się nic znaleźć – albo działka bardzo daleko, albo bardzo mała. W tym roku obejrzeliśmy kila potencjalnie fajnych miejsc i wytypowaliśmy jedno – duża działka z drewnianym domkiem. Główny minus? Pełno drzewek, krzewów i roślin, które zabierają powierzchnię użytkową. Domek też nie jest w stanie idealnym. Generalnie dużo pracy do zrobienia.

Zdecydowaliśmy się jednak w myśl zasady ”jak nie teraz to kiedy?” i jesteśmy szczęśliwymi posiadaczami własnej działki ROD. Chwilowo myśleliśmy nad zakupem typowej działki budowlanej, ale finalnie zdecydowaliśmy, że to wymaga jednak głębszej analizy. Na ten moment rekreacyjna nam wystarczy. Cały teren ogródków działkowych jest w pięknym i spokojnym miejscu, więc idealnie, żeby spędzić tam ładne weekendy.

Minusem jest właśnie ta praca, którą trzeba tam włożyć. Pracuję w domu ile się da, potem zrobić coś na działce, wracam – trzeba zrobić maty węchowe i trudno już znaleźć czas na coś innego. Nie, żeby taki ”bieg” mi przeszkadzał, ale nie jestem zbyt cierpliwy i wolałbym wszystko już mieć gotowe.

wiosna działka

Pierwszy grill na działce – nie pamiętam już kiedy ostatnio robiłem grilla. Lata temu :) W sumie aż tak tego nie lubię, ale majówka zobowiązuje!

Na ten moment mamy rozebraną ścieżkę z betonu, wyrwaną większość zbędnych roślin (kilka chorych drzewek, trujące dla psów krzewy) i wywiezione śmieci z działki (gruz i inne odpady). Do zrobienia naprawdę dużo – trzeba wszystko przekopać i przygotować pod trawnik, umocnić konstrukcje płotu, zrobić podniesioną grządkę na warzywa (psiaki kochają marchewki to będą miały świeże :D), zasiać nowe rośliny i wyremontować domek. Uf….

Ogólnie nie żałuję, chociaż wcześniej wyglądało to na mniej pracy. Dopiero jak człowiek wejdzie już na ”swoje” to może przyjrzeć się i ocenić co jest do zrobienia. Inne działki były w lepszym stanie, ale na powierzchni 290 m2 raczej pieski się nie wybiegają. Tu mamy 450 m2, ale jednak sporo pracy przed nami. Może uda się przygotować taką serię wpisów z postępami prac ”psiej działki”- o ile kogokolwiek to interesuje.

Na ten moment najbliżsi sąsiedzi-działkowcy poznali już nasze psiaki i wygląda na to, że wszyscy się zaakceptują. Legion lubi sobie poszczekać, szczególnie jak ktoś ją wita ”zza płotu”, więc zobaczymy jak to ostatecznie będzie. Mamy nadzieję, że na tych ogródkach jest sporo psiarzy, którym nie będzie to przeszkadzać :)

Mały Obi zamówił u nas matę i nawet przyjechał ją odebrać osobiście na ”psiej działce” – także jako pierwszy z zewnątrz mógł się temu tworowi przyjrzeć. Z tego co widziałem to był bardzo zadowolony i nawet z Legion się dogadał :) Mamy nadzieję, że odwiedzi nas ponownie jak już będzie gotowe.

Kleszcze i inne sprawy

Cały zeszły rok mieliśmy spokój dzięki obroży Scalibor. W tym roku natomiast szlag nas trafia z tymi dupkami. Nie wiem, czy się uodporniły czy to jakaś nowa mutacja, ale pełno tego. Wystarczy wyjść na szybkie siku i już wracamy z kleszczem. I to nie są takie małe, ”słodkie” kleszczyki tylko wielkie, białe maciory. Stosujemy już tyle specyfików, że głowa boli, a nic nie działa.

Oba psiaki mają obroże Scalibor, do tego krople Frontline, a na to jeszcze spray na kleszcze Bio-insektal. I nadal mamy kleszcze – niby martwe spadają z psa w domu, ale to nic fajnego obudzić się koło spasłego robala.

wiosna psy

Poranne psie zapasy na specjalnie zaprojektowanym legowisku….arenie :)

Tak, żeby jeszcze bardziej wypchać grafik postanowiliśmy wziąć się dodatkowo za siebie. Standardowy trening biegowy nie przynosił już rezultatów (od dawna nie mogłem pobić swoich najszybszych czasów), a dieta była słabo zorganizowana. W związku z tym zdecydowaliśmy się w końcu na współpracę z trenerem personalnym i mamy nadzieję, że efekty będą. Na ten moment ostra dieta i ciężki trening siłowy – nic fajnego :D Kilka dni temu miałem urodziny, więc wpadły jakieś czipsy i ciastka, ale ciii… nie mówcie naszemu trenerowi :D Taka nasza tajemnica.

To wszystko trochę odbija się na psach i nie ukrywam, że ”miśki” mają trochę odpoczynku od treningów. Jak tylko możemy to jedziemy na działkę – wtedy psiska nam towarzyszą, a nawet pomagają w pracach ogrodniczych. Nie ukrywam, że po takim wypadzie odpoczywają całe 2 dni i nic im się nie chce :) Na ten moment robimy tylko zwykłe spacery w ciągu tygodnia, a cały wolny czas poświęcamy na działkę. Mam nadzieję, że uda się szybko to ogarnąć i wrócić do regularnych treningów z psami. Marzy mi się tor agility na działce :D

Wiosna i jeszcze trochę wiosny

Wiosna dopiero się rozpoczyna, więc jak najszybciej chcemy skończyć przygotowanie działki do ”sezonu”. Myślę, że niedługo uda się tam przygotować miejsce do pracy i jakąś sypialnię, żeby można spędzać tam całe weekendy. Nie mogę się doczekać chwili, kiedy będę mógł się wyspać, a psiaki same będą wychodzić na ”siku”. Wydaje mi się, że od 3 lat (od kiedy mamy Legion) się nie wysypiam. Codziennie muszą te psiska obudzić o tej 6-7 rano, nie ma lekko :)

wiosna szczeniak

Młody wchodzi na działkę i kombinuje co by tu zrobić – odpowiedź jest jasna. Trzeba kopać!

Także to tyle na ten moment. Będę starał się pisać na tyle regularnie, na ile to możliwe – gdzieś pomiędzy przekopywaniem działki, robieniem mat węchowych, a pracą zawodową. Podobno 4h snu wystarczą – zobaczymy!

A jak tam u Was idzie wiosna? :) Chwalcie się!

 

  • Kalyna

    Wow, ale się dzieje u Was, aktywnie ruszyliście ;)
    Jestem zaskoczona popularnością mat, także gratuluję pomysłu. Zwłaszcza patrząc na moje potwory i domyślam się, co one z niej zrobiłyby…
    I nie ma nic lepszego niż kawałek trawy, ziemi i odpoczynku na świeżym powietrzu. Oby jeszcze ta pogoda dopisała to już będzie fajnie :)

    • Wiele osób właśnie tak mówi, że ich psy zniszczyłyby matę, a potem pozytywnie są zaskoczeni, że psiaczek tak pięknie się bawi. Na naszym FB mat węchowych można zobaczyć piękne zdjęcie ogromnego miśka, który leży sobie na macie pomimo faktu, że pewnie mógłby ją bez problemu zjeść w całości :)

      Też uważam, że fajnie mieć kawałek ziemi. Ja akurat wolę mieszkanie w bloku (mniej obowiązków), ale podczas ładnej pogody przyjemnie jest sobie gdzieś posiedzieć na zewnątrz :)

      • kalyna

        Tiaaa pod kocyk wpadła jedna kulka przysmaku. Pies miał o centymetr odchylić krawędź, ale wolał zrobić dziurę w kocyku, podwójnie :D

        Tu nie o wielkość chodzi, a o temperament.

        Ja w bloku mam problemy aby wysiedzieć, serio, nosi mnie totalnie. Jeszcze jakbym psa nie miała to masakra, ześwirowałabym… :(

  • Karolina K.

    Z twojego opisu wynika, ze preparaty na kleszcze działają świetnie. :) Zapomniałeś tylko, że żaden z nich nie ma działania odstraszającego. Poza tym dajecie sporo mocnej chemii. Ja bym się bała o wątrobę i nerki szczególnie u szczeniaka – wszystkie trzy preparaty wchłaniają się przez skórę. Jeśli chcesz coś bezpiecznego, co oprócz zabicia kleszczy, będzie je odstraszać, to polecam CdVet AbwehrKonzentrat Hund lub napar z wrotyczu. Oba działają bardzo dobrze. Na tym samem spacerze ja zaliczyłam 6 kleszczy a pies zero. ;)

    • Może masz rację – w zeszłym roku stosowaliśmy samą obrożę i zero kleszczy, więc podobnego efektu oczekiwaliśmy i w tym roku.

      Ten spray jest naturalny, więc nie powinien mieć negatywnych konsekwencji. Stosujemy go dopiero 2 dni, więc jeszcze zobaczymy. Jak nadal będą kleszcze to spróbujemy olejku lub naparu rzeczywiście :)

      Czytałem jeszcze o czystku – też ciekawa koncepcja.

      • Karolina K.

        Stosowałam czystek u swojej psicy i faktycznie działał, ale trzeba pamiętać, że on zaczyna dawać efekty po 3-6 miesiącach regularnego stosowania. Podawałam go ze względu na wątrobę i nerki, ale efekty antykleszczowe widać było dopiero w drugim sezonie podawania. Więc jak teraz zaczniesz, to na zimę jak znalazł. :P

        • No właśnie ten czas oczekiwania zabija – może na przyszły rok się uda :)

  • Dorota Uhle

    Jestem przerażona kleszczami. Mój 9-cio tygodniowy https://uploads.disquscdn.com/images/1b9cce1fb8779a39626b8ca65bce5f1ba9038bc29cb331c53beff749cb65b07b.jpg owczarek został przez to świństwo zarażony babeszjozą. Przeszedł agresywne leczenie i za kilka dni, okaże się czy choroba dokonała spustoszenia w nerkach i wątrobie. Był „zabezpieczony” kroplami Advantix, które jak widać nie sprawdziły się. Dwa dni temu, założyłam mu obrożę Foresto….bardzo źle ją znosił i po dobie musiałam mu ją zdjąć. Te krople CdVet AbwehrKonzentrat Hund są naprawdę skuteczne i bezpieczne? W opisie, zaleca się stosować je u szczeniąt powyżej 12 tygodnia, jak przetrwać czas, do osiągnięcia ich? :(

    • Szczerze? Też jestem przerażony kleszczami. Stosujemy obroże, kropelki i spray na kleszcze, a i tak znajdujemy pojedyncze sztuki. ”Masakra” jak to mawia młodzież :)

      Ja tych kropli akurat nie znam, więc nie mogę dać opinii. Najlepiej zawsze skonsultować z weterynarzem, chociaż oni lubią polecać ”swoje” produkt (np: foresto właśnie). Życzymy psiakowi zdrowia – napisz jak będziesz coś wiedziała. Jakie były objawy?

      • Dorota Uhle

        Witam. Dziś z rana zrobiliśmy biochemię krwi Wilsonowi po zakończonym leczeniu babeszjozy. Właśnie zadzwoniłam do lecznicy, by poznać wynik. Kreatynina i mocznik trochę poniżej normy, ale to normalne po tym leczeniu, więc nerki w porządku natomiast próby wątrobowe o 3 jednostki powyżej normy, więc tak naprawdę po zastosowaniu jeszcze przez dwa tygodnie, tabletek na regenerację wątroby, powinno być wszystko ok.
        Co do objawów, to dwa razy (dwie noce z rzędu), psiak zwymiotował…. Nie podejrzewałam jednak, że to może mieć jakieś tło chorobowe, bo Wilson to chodzący „odkurzacz”, pochłaniający wszystko, co jest w zasięgu jego pyszczka (piach, kamienie, rośliny, papierki, kapsle, przeróżne śmieci – im bardziej cuchnące, tym atrakcyjniejsze), poza tym, w treści wymiocin nie było nic, poza spienioną śliną. Nie miał gorączki ani nie stracił apetytu. Może niezbyt chętnie wychodził na spacer, ale tak miał od pierwszych chwil po przywiezieniu go od hodowcy i nadal, trzeba go „prosić” i zachęcać smakołykami do wyjścia z domu ?, ale pocieszam się, że za to chętnie i ochoczo do niego wraca ;)
        Chorobę, tak naprawdę, odkryliśmy przypadkiem. Na jednym ze spacerów, na pysku dostrzegliśmy kleszcza. Po wyjęciu go, udaliśmy się z psem i kleszczem do weta, by upewnić się, że kleszcz został usunięty cały i zapytać, czy w jakiś sposób, należy opatrzyć miejsce po ukąszeniu. Weterynarz, zaproponował kontrolę krwi, w związku z dużą ilością zachorowań na babeszjozę psów w ostatnim czasie. I tak, okazało się, że Wilson zachorował. Od razu dostał 11 różnych zastrzyków i króplowke podskórną (w tym lek moczopędny). To co dwie godziny po tym leku moczopędnym działo się w domu, można porównać z awarią rury, z której cały czas płynęła woda. Potem jeszcze przez dwa dni dostawał po dwa zastrzyki (w tym ten moczopędny :( ) i tabletki na osłonę/regenerację wątroby a po zakończeniu zastrzyków dostał antybiotyk w tabletkach na cztery dni. Mam nadzieję, że wyjdzie z tego bez szwanku, ale z kim nie rozmawiam na spacerze, narzeka na kleszcze. Niestety, złotego środka na to paskudztwo nikt nie znalazł :(
        Pozdrawiam serdecznie!

        • U nas też sporo kleszczy – będziemy niedługo robić kontrolę Legion, więc również badania krwi to przy okazji sprawdzimy czy u nas czegoś nie ma.

          Życzymy szybkiego powrotu do zdrowia psiakowi – powodzenia.