weekend z psami

Weekend z psami

Czasami naprawdę ciężko spędzić z psami większą ilość czasu – nawet jeśli pracuje się w domu. Praca zawodowa i zwyczajne obowiązki często po prostu sprawiają, że nie można zapewnić pupilowi tyle czasu, na ile zasługuje. Nie da się ukryć, że psy to najchętniej chciałyby, żeby cały czas był zarezerwowany tylko dla nich, ale niestety tak się nie da :D

Tak czy inaczej udało nam się w końcu wybrać na krótki urlop i spędzić z psami na działce całe 3 dni, które były zarezerwowane tylko dla nich. Dzisiaj sporo zdjęć i kilka przemyśleń z posiadania takiej ”psiej działki”.

Pierwsze razy poza domem

weekend z psami

Levi robi ”liska” :D Tak się morda cieszy z pobytu na działce!

Dla Legion to w ogóle była grubsza sprawa, bo ona generalnie nigdy nie nocowała poza domem. Także w sumie nie wiedzieliśmy, czy jej się taka wycieczka spodoba. Uważam, że nie warto przeceniać psa – teoretycznie mówi się o konieczności wprowadzania nowych bodźców, ale tak naprawdę psy wolą stabilizację. Levi już był na dalszym wyjeździe i nocował poza domem w ramach obecności na wystawie, poza tym go mało rzeczy rusza :)

Mimo wszystko jednak było bardzo dobrze. Na początku psy trochę zdziwione, że nie wracamy ”do siebie”, ale generalnie wydawały się zadowolone z możliwości przebywania na dworze przez dłuższy czas. W ogóle fajnie obserwować psy w takim naturalnym środowisku – bez spinania się o innych ludzi lub martwienia o obce psy. Nie trzeba zwracać uwagi, czy komuś się przeszkadza – na rowerzystów, dzieci i generalnie jest większy spokój na takim kontrolowanym terenie.

weekend z psami

Psy siedzą w ”psiej piaskownicy” – specjalnie zostawiliśmy tam piach, żeby mogły sobie kopać :)

Pierwsza noc była trochę chaotyczna – psy nie umiały sobie znaleźć miejsca, trochę się kręciły i nie mogły zasnąć, ale finalnie udało się przełamać i było dobrze. Chyba zrozumiały, że nie ma kontroli i mogą robić co chcą. W nocy zaczęło nagle padać to Levi przybiegł po Legion, trochę uderzał ją łapą, a potem oboje sobie biegali po deszczu. Na koniec oczywiście musieli wskoczyć do łóżka, ochlapać nas i pochwalić się wyczynem :D

Największy plus odczuliśmy rankiem, ponieważ w końcu mogliśmy się wyspać. Bez tego zmartwienia, że trzeba wyjść z psami, bo pewnie ”im się chce”. Drzwi były cały czas otwarte, więc Legion i Levi nie byli ograniczeni harmonogramem spacerów.

weekend z psami

Na drzewie zawiązany szarpak, z którego nikt nie korzysta :( A wydawało się to takim dobrym pomysłem…

Jeśli chodzi więc o samo przyzwyczajenie do nowych warunków to nie było większych problemów. Psy szybko zrozumiały, że nie ma kontroli i mogą robić co i jak chcą. Trochę było takiego zdziwienia, ale szybko przeszło :)

Ogólne warunki na działce

Nie mogę powiedzieć, że działka jest w 100% skończona – bo nie jest. Jest natomiast w takim stanie funkcjonalnym, że już dłużej nie chcieliśmy trzymać psów w domu. Po to jest, żeby korzystać, a nie czekać aż trawa urośnie :D Z samym trawnikiem musiałem coś spieprzyć, bo nie wszędzie urósł jak trzeba. Źle posiałem, nieprawidłowo podlałem, a może po prostu za duże słońce wypaliło część nasion? Nie mam pojęcia. Jest trochę takich pustych placków, ale myślę, że to będziemy naprawiać po sezonie.

weekend z psami

”Panie, kto Panu ten trawnik tak spie…zepsuł?” :)

Po wywaleniu wszystkich zbędnych roślin, drzew i krzewów zrobiło się całkiem sporo miejsca. Można spokojnie rzucać frisbee, kopać piłkę lub zrobić mały trening. Jeszcze byliśmy w takim nastroju zmian, więc nie robiliśmy konkretnych ćwiczeń, ale rozłożyliśmy tunel :) W przyszłości na pewno będziemy robić konkretne treningi na działce – głównie obedience, trochę agility i może nawet nosework. Sam teren idealny do tego typu spraw, bo na świeżym powietrzu, ogrodzony, a i miejsca całkiem sporo.

weekend z psami

Tunel spisał się całkiem ok – zawsze jakaś atrakcja :)

Kilka drzewek zostało dla cienia i widać, że to była dobra decyzja. W najgorętszym okresie dnia każdy psiak idzie w swoją stronę i szuka najchłodniejszego miejsca. Levi najczęściej wykopuje sobie dziurę, w której się kładzie lub chowa się gdzieś pod huśtawkami. Legion woli leżeć na trawie lub chłodzić w wodzie.

weekend z psami

Chłodzimy łapki!

Co do samej wody to mieliśmy oczko przez chwilę :) Całkiem dobrze zrobione – zasadzone specjalne rośliny, podłączona fontanna i w sumie tyle tego było. Przyszedł Levi, nakopał do środka piachu i zasypał pompkę, która się chyba spaliła :D Potem przyszła Legion i po prostu wskoczyła do oczka… Trzeba było ją wyciągnąć, bo nie ogarniała, że jest tak głęboko. Nic stać jej się nie mogło (nie jest aż tak głębokie), ale jednak ze względów bezpieczeństwa postanowiliśmy zrezygnować. Mówi się trudno.

weekend z psami

Nowa odsłona Pana Żółwia :D

W sumie nigdy bym się nie spodziewał, bo nawet przy stawie Legion jest bardzo ostrożna i powoli wchodzi tymi łapami do wody. Dobra nauka, żeby jednak zawsze bardziej uważać, a nie liczyć na intuicję ”mój pies tak nie robi”. Psy czasami robią strasznie głupie rzeczy i widać było po Legion, że ”Paanie, głupio wyszło, szkoda gadać” :) Także oczko wodne zostało zamienione na Pana Żółwia, który jest bezpieczniejszy i nie wymaga pompki :)

Poza tym mamy sporo owoców na działce – psom dobrze smakują jagody, poziomki i porzeczki. Jeszcze czekamy na borówki i agrest, który nie był jeszcze degustowany :D Ostatnio nie mieliśmy żadnych przysmaków to trenowaliśmy na porzeczki właśnie, bo ich mamy sporo. Kolejne zdziwienie, bo o ile Levi kocha każde pożywienie to Legion nie za bardzo jest fanem owoców. Widać akurat tu jej posmakowało, więc udało się coś poćwiczyć.

weekend z psami

Porzeczki są wydawane losowo – raz pyszne i słodkie, a czasami kwaśne i blee…

Działkowe przemyślenia

Z jednej strony zazdroszczę teraz tym, którzy mają ogródki. Mogą wypuścić psy w każdym momencie i nie trzeba tak pilnować ”godzin wyjść”. Psy pewnie też zadowolone, bo mogą wyjść się przewietrzyć kiedy chcą.

Jednak z drugiej strony rozumiem teraz ten pogląd, że posiadanie ogródka często jest dla psa zgubne. Posiadanie własnego terenu trochę rozleniwia i oczekujemy, że pies zajmie się sam ze sobą. Bardzo łatwo jednak zauważyć, że nie jest to prawda i pies nadal potrzebuje człowieka oraz spaceru. Ogródek nigdy nie zapewni tego, co wyjście z człowiekiem.

weekend z psami

~Some are like water, some are like the heat
Some are the melody and some are the beat ~

Pierwsze dwa dni owszem – psy razem biegały i się bawiły. Jednak dość szybko nowa sytuacja spowszedniała i zaczynały się nudzić. Nie ma więc tak, że ogródek pozwala po prostu spuścić psa i ”wolne”. Nadal trzeba coś ćwiczyć, razem się bawić, a nawet wychodzić na spacery. Akurat przy działce mamy lasy, więc przechadzki nie są problemem. Teren spory, więc również można zapewnić psu sporo aktywności. Natomiast na pewno posiadanie działki lub ogródka nie zwalnia z odpowiedzialności za psią rozrywkę :)

weekend z psami

Levi lubi zaczepiać Legion i zmuszać ją do pogoni. Takie ”raz dwa trzy berek” :)

Niby logiczne, ale czasami spotykam się ze stwierdzeniem, że problem z ogródkowiczami mają ”ludzie z blokowisk, którzy zazdroszczą innym ogrodu”. Czasami myślałem, że może to prawda? Może ogródek jest dla psa super i nie trzeba jednak tych spacerów? Jednak po obserwacji naszych psów widzę, że jednak nie bardzo – własny teren poznaje się dość szybko i w krótkim czasie braknie rozrywek. Ile można zjadać tych porzeczek, obwąchiwać tych samych krzaków i kopać tych samych dziur? :)

Weekend z psami

Nam się weekend na pewno udał i mamy nadzieję, że Wam również. Spędziliśmy 3 dni i 2 noce, które były całkowicie zarezerwowane dla psiaków. Było sporo poznawania nowych rzeczy (oczko wodne, nowi ludzie, a nawet Legion jeża sobie obwąchała). trochę treningów (podstawy + tunel) oraz pełno ruchu. Głównie frisbee i bieganie za piłką :)

weekend z psami

Dzikie biegi z piłką!

Same psiaki też miały więcej okazji do zabawy ze sobą. Zazwyczaj Legion robi swoje, a Levi swoje i nie wchodzą sobie w drogę podczas spacerów. Tu jednak mogli się ze sobą pogonić, potarmosić i takie tam inne, psie sprawy.

Z jednej strony mieliśmy czas dla psów, ale również mogliśmy bardziej je poobserwować jak sobie radzą. Levi jest bardzo spokojny i taki ”niewinny” – lubi sobie jak głuptasek pobiegać za motylami i takie tam rzeczy. Legion jak zawsze czujna – jak ktoś z sąsiadów za głośno krzyknął to musiała go uspokoić szczekaniem. Jak ktoś przechodził koło furtki to rzucała się biegać, żeby ją ktoś pogłaskał. I głaskali!

weekend z psami

Mina Leviego za każdym razem jak idziemy z dwoma psami na spacer, a ktoś mówi ”ale ładny jest ten biały” :D Huehuehuehue #samoyedygórą

Codzienne spacery są raczej samotne i przechodnie nie mają czasu podziwiać pieska. Na działce ludzie się relaksują, więc o wiele chętniej wchodzą w interakcje z psem, szczególnie jak się dowiedzą, że lubi się głaskać :)

Także wypoczęci wróciliśmy wieczorem w sobotę do domu, aby od dzisiaj już zacząć ogarniać życie. Osobiście nie lubię tego etapu przejściowego z ”urlop”, na ”praca”, ale maty węchowe same się nie zrobią :) Jutro wyjeżdżają od nas 3 paczki do wyczekujących klientów, a potem kolejne i kolejne…

weekend z psami

Ta dam!

Swoją drogą udało się nam zrobić w końcu nowe metki i bony upominkowe. Jaśniejsze kolory bardziej będą pasować do okresu letniego. Co myślicie? :)  Na sam koniec jeszcze taki filmik z naszego weekendu – można popatrzeć jak się psiaki super bawią!

A jak Wam się udał ten weekend? Jakieś ciekawe historie? :)

  • Psia Psiółka

    Całkowicie zgadzam się ze stwierdzeniem, że posiadanie ogródka rozleniwia :) sama mieszkam w domku jednorodzinnym, gdzie sam ogród to naprawdę spora połać pełna ciekawostek dla psiaków, jednak gdy przez kilka dni nie wychodziłam na spacer z moim staruszkiem, to widziałam jak się robił osowiały, bo nie otrzymywał już nowych bodźców i dopiero gdy zaczynaliśmy znowu wychodzić na spacer, to odzyskiwał wigor. Taka sama zasada panuje w momencie gdy człowiek przez długi czas – dni, tygodni zostaje w domu i nie ma kontaktu z innymi ludźmi.

    • Niby wszyscy to wiedzą, ale niektórzy sądzą, że to taki ”psi mit”. Z jednej strony ma się świadomość, że przesiadywanie ciągle na tym samym, nawet ogromnym ogrodzie może nudzić, ale jednak niektórzy lubią iść na skróty :)

      • Psia Psiółka

        To prawda. Można to zauważyć w każdym polskim mieście, gdzie psy są trzymane na podwórzach. Mam tego przykład nawet w mojej rodzinie, gdzie psy nie wychodzą na spacery bo „przecież są od bronienia domu i podwórka”

        • U nas też pełno takich – czasami trudno przejść obok z własnym psem bo ciągle szczekają i rzucają się na wszystko. Typowa frustracja raczej.

  • Dev.Belial

    Fleur nie ma większych przygód w ogródkami i najwięcej przebywała tam kilka godzin, ale Majka połowę życia tam spędziła i w stu procentach potwierdzam, że to rozleniwia. Kiedy nie miała co robić to po prostu kładła się na schodkach i tyle. No ewentualnie obszczekiwała grzybiarzy buszujących w pobliskim lasku. Może się przestraszyli, że to pies właścicieli lasu i uciekli, więcej dla nas >:D
    W każdym razie życzymy więcej takich udanych wyjazdów!
    Pozdrawiamy Bel & Fleur
    flerekmorelek.blogspot.com

    • Jak ja dawno nie byłem na grzybach – stulecia chyba :D Nie ma to jak znaleźć porządnego prawdziwka z rana :)

      Również życzymy udanych weekendów i pozdrawiamy :)

  • Ależ Wam zazdroszczę! Od dziecka mieszkam w dużym mieście, w blokowisku, więc dla mojego psiaka, ale i dla mnie taki zielony teren byłby spełnieniem marzeń :) Taki ogródek działkowy pamiętam miał mój dziadek. Uwielbiałam tam chodzić, bo na środku stała najprawdziwsza studnia! A poza tym ja z pokolenia, co na dworzu zawsze miało coś do roboty, a największą karą było uziemienie w domu :) Nawet myślałam jakiś czas temu, czy by nie zainwestować w taką działkę, ale jednak obstawiamy kupno domu w przyszłości, więc nie chcemy za bardzo szastać kasą.
    Natomiast jeśli chodzi o konflikty z działkowcami, to u mnie przede wszystkim problemem jest spalanie przeróżnych rzeczy na działkach. W drodze do parku mijam ogromny teren z działkami i czasem unoszą się nad nim ogromne chmury dymu i taki smród, że odechciewa się spaceru. Niestety podobno takie wypalanie jest legalne, o ile chodzi o chore rośliny. Podejrzewam jednak, że w 99% to lenistwo działkowców, bo nie chce im się wywozić gałęzi.
    Mimo wszystko super pomysł na weekendy. Pozdrawiam!

    • Ja za dzieciaka też pamiętam ogródki działkowe i zawsze mi się kojarzyły z ”hobby starszych ludzi”. Teoretycznie to prawda, bo młodzieży raczej się tu nie uświadczy, jednak dla psiaków jak znalazł taka działeczka :)

      W zależności od miejsca można znaleźć tanie działki – czasami warto popytać, bo są takie nieużywane i zarośnięte to często nawet za darmo dają, byleby ktoś się zajął.

      Palenie na działce nie jest legalne z tego co wiem, ale rzeczywiście czasami pali się chwasty. Natomiast nie jest to jakiś nieprzyjemny dym, przynajmniej dla mnie. Taki typowy zapach ogniska – kiełbaski można sobie zrobić i takie tam :D

  • Myślę, że w przemysleniu Twoim jest sporo racji a szczególnie o spacerach.
    Mamy w domu dwa już wiekowe co prawda psy, ale nie ma opcji by nie szły na spacer mimo ogrodu. Ogólnie widać radość w ich oczach jak się woła Lili!! Idziemy… i radosny szczek Azy która chciałaby powiedzieć: „no szybciej, szybciej, otwieraj tą bramę!”
    pozdrawiam.

    • Zresztą dla człowieka też jest zdrowo jak sobie tak zrobi spacer :) Nie ma więc co się wykręcać od tego :D

  • Niedawno przeprowadziliśmy się do domu na wsi i w związku z tym mamy teraz dostęp do ogrodu. Szczerze mówiąc na tę chwilę nie zauważyłam, żeby ogród rozleniwiał, ale to raczej kwestia tego, że po pierwsze wciąż nad nim pracujemy, po drugie mamy w nim basen, a po trzecie druga część „ogrodu” składa się z lasu i łąki – więc jest co robić, gdzie chodzić i co wąchać :D. Ale pewnie, zakładam że w przypadku takich typowo przydomowych ogródków jest z tym nieco gorzej :).
    Chociaż mam jeszcze na oku działkę ROD… Całkiem słusznych rozmiarów, tania, zaniedbana, ale byłaby świetna na prowadzenie zajęć z psami w Poznaniu :D.

    • Wszystko zależy mi się wydaje od psa. Przykładowo myślę, że Legion dałaby radę bez spacerów, jakby na takim ogródki zapewnić jej sporo ćwiczeń i treningów. Posłuszeństwo i te sprawy. Ona aż tak nie eksploruje i męczą ją zazwyczaj tylko takie mentalne stymulacje.

      Natomiast Levi musi się wybiegać i tyle – jest jeszcze młody i potrzebuje takich bodźców. Zresztą samojedy takie bardziej właśnie wymagające fizycznie są.

      Jeśli chodzi o zajęcia na działce w ROD to polecam uważać i popytać. Nie wiem czy takie coś na działce można robić :)

  • Monika

    Z tego co piszesz, działka spełnia swoją rolę i dobrze się sprawdza. Pozazdrościć! Co prawda niedaleko mam las, jezioro i trochę pół, ale masz rację z tym, że to nie to samo. Na takim swoim kawałku zieleni nie musisz się przejmować innymi ludźmi, ich psami czy czymkolwiek innym. Wiadomo, spacery są potrzebne, ale miło jest spędzić razem z psiakami trochę czasu na dworze i po prostu ze sobą pobyć mając ten komfort psychiczny, że jesteśmy na zamkniętym terenie. :)

    • Dla mnie właśnie ten spokój jest najważniejszy. Legion jest jaka jest, więc w miejscach publicznych zawsze muszę zwracać na nią uwagę, więc nigdy spacer nie jest odpoczynkiem psychicznym :)