Umowa z hodowcą – kupujemy szczeniaka

Dzisiaj bardzo ważna kwestia, czyli umowa z hodowcą podczas zakupu szczeniaka. Dla wielu osób tematyka ta może być oczywista, ale jednak warto o tym wspomnieć, aby uniknąć ewentualnych nieprzyjemności. My podpisywaliśmy na razie jedną umowę, ale jesteśmy przed podpisywaniem drugiej. Prowadzimy również własną firmę, więc trochę o załatwianiu tego typu formalności wiemy :)

Temat zaproponowany przez Michała ze szkoły Doberman. Także dzięki za sugestie ;)

Umowa z hodowcą – czy jest potrzebna?

umowa z hodowcą

Wiele osób zadaje sobie na pewno pytanie, czy podpisywanie umowy z hodowcą jest w ogóle potrzebne lub niezbędne? Warto przede wszystkim wiedzieć, że zwierzęta prawnie mają takie same zasady jak przedmioty. Oznacza to, że można je sprzedawać, nabywać i tak dalej. Nie ma specjalnej formy prawnej, która dotyczyłaby zwierząt.

Umowa zakupu szczeniaka jest więc standardową umową kupna/sprzedaży. Sam dokument ma jednak na celu kilka kwestii – przede wszystkim ma on określić co sprzedajemy/kupujemy. Druga sprawa to określenie przez umowę warunków samej sprzedaży – cena oraz dodatkowe obostrzenia. Podpisanie umowy powinno więc niejako zabezpieczyć obie strony przed ewentualnymi nieporozumieniami. Często jednak umowy konstruowane są tak, że głównie zabezpieczają sprzedającego – jest tak z prostego powodu, otóż to sprzedający najczęściej konstruują te dokumenty :)

Warto jednak zauważyć, że praktycznie każda porządna hodowla stosuje umowy i praktycznie trudno zakupić szczeniaka bez podpisywania tego typu dokumentu. Oczywiście hodowle z szarej strefy – pseudohodowle i sprzedaż poza hodowlą mogą nalegać na sprzedaż bez umowy, czyli tzw. ”na gębę”.

Tutaj jednak trzeba zaznaczyć, że ustalenia słowne to również umowa. Problem z umową ustną jest jednak taki, że bardzo trudno ją udowodnić. Nie mniej wszelkie ustalenia pisemne powinny być traktowane jako ustalenia wiążące.

Jak jednak sprawa wygląda z punktu widzenia kupującego szczeniaka? Umowa z hodowcą to często mus i nie mamy nic do gadania, jeżeli chcemy dostać naszego malucha. Warto jednak zawsze czytać umowę i sprawdzać, czy nie ma tam bardzo rażących nas ustaleń.

Umowa z hodowcą – co musi się tam znaleźć?

umowa z hodowcą przy zakupie szczeniaka

W umowie z hodowcą przede wszystkim powinny znaleźć się pełne dane hodowcy. Jest to imię, nazwisko, adres zamieszkania – często również zamieszcza się w umowie nr i serię dowodu osobistego lub pesel. Ogólnie chodzi o dane identyfikacyjne sprzedającego. Nabywca, czyli kupujący również powinien wpisać swoje pełne dane do umowy.

Druga kwestia to przedmiot sprzedaży, czyli szczeniak. Tutaj powinna znaleźć się informacja o rasie, dacie urodzenia, numerze czipu lub tatuażu, ewentualnie imię hodowlane. Po prostu jak najwięcej informacji o szczeniaku, który będzie przez nas kupowany.

Trzecia najważniejsza kwestia to cena szczeniaka. W umowie powinna znaleźć się dokładna informacja o kwocie zakupu/sprzedaży szczeniaka. Jeżeli wcześniej wpłacana była jakakolwiek przedpłata – zaliczka, zadatek to również taka informacja powinna znaleźć się w dokumencie.

Bardzo ważne jest również oświadczenie hodowcy w umowie, że jest on właścicielem szczeniaka, który pochodzi z jego własnej hodowli. Dodatkowo powinna znaleźć się informacja, że piesek jest wolny od wad prawnych, praw osób trzecich oraz że nie toczy się żadne postępowanie, którego szczeniak jest przedmiotem. Pies nie powinien być również przedmiotem zabezpieczenia.

Zaliczka vs zadatek

Warto na chwilę zatrzymać się przy kwestii zaliczki oraz zadatku. Nie każdy wie czym różnią się te dwie formy przedpłat, a nieznajomość tych kwestii może prowadzić do wielu nieporozumień.

Najprościej określić to tak, że zaliczka jest zwrotna, a zadatek już niekoniecznie. Jeżeli wpłacimy zaliczkę, to o ile umowa nie mówi inaczej, to w każdym momencie możemy zrezygnować i oczekiwać zwrotu wpłaconej kwoty.

W przypadku zadatku sprawa nie jest już taka prosta – w praktyce zadatek nie jest zwrotny. Jeżeli wpłacimy zadatek i zdecydujemy się zrezygnować z zakupu to hodowca/sprzedawca może pełną kwotę zatrzymać dla siebie. Jednak w przypadku, kiedy to hodowca/sprzedawca zrezygnowałby ze sprzedaży to powinien on zwrócić kupującemu kwotę odpowiadającą dwukrotności zadatku.

Umowa z hodowcą – dodatkowe zapiski

umowa z hodowcą zaliczka zadatek

Warto wiedzieć, że wielu hodowców świadomie lub nie – stosuje wiele kruczków prawnych, które zabezpieczają wszelkie ich interesy, ale niestety zostawiają na lodzie kupującego. Zawsze czytajcie umowy i analizujcie te zapiski. Napiszę kilka znanych trików stosowanych przez hodowców, abyście wiedzieli na co zwracać uwagę.

Chciałbym jednocześnie zaznaczyć, że to nie jest zawsze tak, że hodowca to biznesmen/krwiopijca, który chce ogołocić kupującego i zabezpieczyć swój dobry byt. Czasami pewne zapiski związane są z troską hodowcy o szczeniaka oraz o zabezpieczenie jego przyszłości. Hodowcy starają się też zabezpieczyć przed nierozsądnymi nabywcami oraz próbami oszustwa. To wszystko jest ok, ale kupujący też powinien być świadomy swoich praw.

Na co warto zwrócić uwagę?

 

Najpierw wpłata, potem umowa

Przede wszystkim wielu hodowców jednocześnie pracuje, a wychowywanie psów to nie jest ich jedyne zajęcie. W związku z tym często są zabiegani – zdarza się, że najpierw proszą o wpłatę, a dopiero potem przesyłają umowę do podpisania. Tutaj wszystko zależy od nas – ja raczej ufam innym, więc nie mam z tym problemu. Jeżeli umowa by mi się nie podobała to wtedy zgłosiłbym ewentualne uwagi. Jednak każdy jest inny, więc jeżeli komuś zależy na idealnym dopełnieniu formalności to lepiej poprosić o umowę przed dokonaniem wpłaty.

Wyższe kwoty dla wystawców

Kolejna sprawa na którą warto zwrócić uwagę to obostrzenia w przypadku chęci wystawiania psa w przyszłości. Osobiście się z tym nie spotkałem, ale na wielu forach można znaleźć informację, że hodowcy w umowach dopisują specjalne warunki dla osób, które chcą brać udział w wystawach. Może to być całkowity zakaz wystawiania szczeniaka lub np: dodatkowa opłata w przypadku wzięcia udziału w wystawie.

Słyszałem, że niektórzy hodowcy dzielą szczeniaki na różne kategorie – dla osób zainteresowanych własną hodowlą lub wystawami oferują droższe, lepsze szczenięta. Natomiast innym kupującym oferują tańsze szczeniaki, które mają ciut gorsze predyspozycje.

Specjalne zasady zdrowotne

Warto wiedzieć, że kupując szczeniaka nie zawsze mamy pewność, co nam z niego wyrośnie. Najbardziej powszechne problemy to np: brak postawionych uszu lub nie do końca wykształcone jądra (nie są w całości w mosznie). Czasami hodowcy w umowach zastrzegają coś w tym stylu:

„(…)jednocześnie informując, że wady w uzębieniu lub inne niewidoczne w momencie wydania psa, a także brak uzyskania oceny doskonałej na wystawie nie stanowią podstawy do zwrotu psa lub innych roszczeń z tego tytułu.”

Ta kwestia to już indywidualne podejście nabywcy. Zawsze można ustalić z hodowcą inny zapisek. O co jednak tutaj chodzi? Przede wszystkim kupujemy szczeniaka na tzw. ”słowo honoru”. Wiemy jak wyglądają rodzice, ale ogólny stan zdrowia psa to czasami niewiadoma – nie wiemy też jak będzie całość wyglądać w dorosłości. Zapisek ten chroni hodowcę przed problemami związanymi z wadami psa, które powstaną w okresie rozwoju.

To dość delikatna sprawa – kupujemy owczarka i okazuje się, że uszy nie chcą rosnąć. Czyja to wina? Może hodowca stosował niefajne praktyki (podklejanie uszu), które zataiły taką wadę? A może to nasza wina, bo stosowaliśmy złą karmę, a szczeniak miał za mało witamin? To takie kwestie sporne. My powyższy zapisek w umowie mieliśmy – w perspektywie czasu nie wiem czy zrobiliśmy dobrze. Legion jest zdrowa, ale jakby rzeczywiście uszka jej nie stanęły to mielibyśmy problem.

Często problem to również psy z niewykształconymi jądrami. Taki pies nie może brać udziału w wystawach, ponieważ ta cecha go dyskwalifikuje. Spotkałem właściciela, który w umowie z hodowcą zastrzegł, że w razie wystąpienia takiego problemu, hodowca zobowiązuje się zwrócić 50% kwoty wpłaconej za psa. Wszystko więc zależy od naszych potrzeb i umiejętności negocjacji z hodowcą.

umowa z hodowcą jak podpisać

Prawo pierwszeństwa i zakaz odsprzedaży

W umowie hodowca często zastrzega zakaz dalszej odsprzedaży psa kupującemu. Ma to na celu walkę z oszustami, którzy kupują psy, aby potem drożej je odsprzedawać. Moim zdaniem to dobra sprawa i nie powinniśmy się z tym kłócić.

Jednocześnie hodowca może zastrzec sobie prawo pierwszeństwa do psa, jeżeli zdecydujemy się go oddać z jakichś powodów. Przykładowo szczeniak nas przerośnie i zmienimy zdanie – powinniśmy wtedy poinformować hodowcę, który może psiaka zabrać lub pomóc nam w znalezieniu lepszego domu. Ta kwestia też jest sprawą mocno indywidualną – my taki zapisek w naszej umowie mieliśmy i nie robiliśmy problemu.

Prawo do odebrania psa

Hodowca w umowie często załączy również listę rzeczy, których nieprzestrzeganie pozwoli mu odebrać Ci psa. To jest kwestia bardzo dziwna moim zdaniem i trudno ją rozwiązać. Z jednej strony hodowca ma prawo troszczyć się o szczeniaka i chcieć dla niego jak najlepiej, ale z drugiej strony takie zapiski teoretycznie pozwalają hodowcy na nadzór nad psem. W umowie może znaleźć się na przykład taka informacja:

„Hodowca ma prawo do odebrania Nabywcy psa w przypadku:
– dopatrzenia się zaniedbania psa przez co rozumie się:
a) niedożywienie lub głodzenie psa,
b) brak odpowiedniego rodzaju pożywienia, które zapewni mu prawidłowy rozwój i zdrowie,
c) zaniedbanie gospodarki witaminowo-mineralnej psa,
d) zaniedbanie podawania środków wspomagających stawy zarówno w okresie wzrostu psa jak i w okresie starczym ,
e) brak zapewnienia psu odpowiedniej ilości ruchu,
f) zapewnienie psu niedostatecznej przestrzeni życiowej,
g) inne;
– dopatrzenia się znęcania nad psem przez co rozumie się:
a) stosowanie przemocy fizycznej wobec psa,
b) stosowanie przemocy psychicznej wobec psa,
c) przetrzymywanie psa w skrajnie niedostatecznej przestrzeni życiowej,
d) brak zapewnienia psu odpowiedniej opieki weterynaryjnej,
e) innych niepokojących sygnałów.”

Jak widać całkiem tego sporo i teoretycznie pozwoli to odebrać hodowcy psa pod byle pretekstem. Oczywiście umowa nie precyzuje w jaki sposób takie odebranie miałoby mieć miejsce, ani w ogóle na jakiej podstawie. W sekrecie powiem Wam, że taki zapisek jest praktycznie niewykonalny, ponieważ sprzedawca dokonując sprzedaży zrzeka się jakichkolwiek praw do sprzedawanego ”przedmiotu”, czyli psa w tym przypadku.

Oczywiście, jeżeli ktoś dopuści się rażącej nieodpowiedzialności i będzie źle traktował psa to pupil może zostać mu odebrany. Jednak nie może zrobić tego hodowca tak po prostu samodzielnie. Musi zawiadomić odpowiednie służby, będzie przy tym policja prawdopodobnie i takie tam. Grube sprawy zazwyczaj – naprawdę katowanie, bicie, okropne warunki. Nie trzeba mieć takiego zapisku na umowie, żeby była możliwość odebrania psa w takich przypadkach.

Tutaj taka ciekawostka – papier przyjmie każdą głupotę. Jednak wszelkie zapiski niezgodne z prawem, które znajdą się na umowie – i tak nie mają mocy prawnej i traktuje się je tak, jakby ich nie było. Wiele głupot można więc wziąć z lekką dawką humoru i nie robić z tego problemu. Naprawdę nie wejdzie Wam do domu ”psia policja”, bo nie daliście szczeniakowi codziennej dawki witaminek.

Umowa z hodowcą – czy zawsze podpisywać?

umowa z hodowcą czy warto

Mimo wszystko warto na takie zapiski zwracać uwagę, ponieważ zawsze to jakiś sygnał dla nas. Pamiętajmy jednak, że umowa jest obustronna i powinniśmy starać się dojść do kompromisu. Hodowca ma prawo też wymagać pewnych rzeczy, czasami lub postraszyć, czasami coś zastrzec, ale ma do tego prawo.

Jeżeli dostajemy umowę, która ma zapiski z kosmosu, gdzie hodowca praktycznie ogranicza nam wszelkie możliwe opcje to czasami warto po prostu zrezygnować z zakupu. Czasami nie ma sensu kłócić się o formę umowy, ponieważ nie każdy sprzedający pójdzie nam na kompromis. Im bardziej prestiżowa hodowla i im droższy szczeniak tym większej ilości kruczków możemy się spodziewać.

Rozumiem sytuację, że napalamy się na szczeniaka – jest śliczny, rodzice zdrowi, hodowla znana, a cena przystępna. Nie chcemy zrezygnować na takiej głupocie, jaką jest umowa. Czasami jednak warto, jeżeli nie potrafimy pójść na pewne kompromisy. Jeżeli zależy nam na wystawianiu szczeniaka lub założeniu własnej hodowli to pewne kruczki mogą nam to mocno utrudnić, a potem zostaje nam walka w sądzie w razie nieporozumień. Lepiej sobie tego oszczędzić.

Z drugiej strony pamiętajmy, że hodowcy to też ludzie i można z nimi pogadać. Czasami warto też sobie zaufać. Ja praktycznie każdego dnia podpisuję jakieś umowy z moimi klientami, więc mam lżejsze podejście do takich dokumentów. Rozumiem jednak, że dla wielu osób formalności to ważna sprawa.

Hodowca Legion obiecał nam dostarczenie szczeniaka bezpłatnie do nas (ponad 100 km drogi), jednak nie prosiłem o wpisanie tego do umowy. Ktoś mógłby powiedzieć, że to głupota, ponieważ hodowca mógł nas zostawić na lodzie i bronić się dokumentem. Oczywiście, że tak, ale też czasami nie chodzi o to, żeby czepiać się o każdy szczegół.

Oczywiście nie mam na myśli, że powinniśmy całkowicie kwestię umowy zignorować. Po prostu czasami można podejść do tych spraw normalnie i po ludzku. Dlatego też ważna jest rozmowa z samym hodowcą – po rozmowie jestem w stanie określić czy współpraca będzie przyjemna i komfortowa. W takiej sytuacji nie zawsze warto robić niepotrzebne spiny i problemy.

  • dla mnie najtrudniejsza kwestia, to taka ‚za co hodowca ponosi odpowiedzialność’?
    1. jako hodowca sprzedajesz szczeniaka – po 2 miesiącach okazuje się ze szczeniak ma jakąś chorobę genetyczną a właściciel żąda zwrotu kilka tyś zł za koszty leczenia szczeniaka (ma paragony od weterynarza)
    2.w umowie było, że szczeniak nie ma wad dyskwalifikujących do wystaw, hodowca podpisuje w umowie, że szczeniak nie ma wad ukrytych – a okazuje się za 2-3 miesiące że jednak jest jakaś wada (np. jest wnętrem) a wcześniej nie było nic o tym w umowie no i obie strony mają wtedy problem.
    3.klient kupuje szczeniaka z myślą o wystawach – a po paru nieudanych wystawach żąda odszkodowania bo jego pies nie został championem.
    4. po kupnie szczeniaka pies zachoruje i umrze – klient żąda nowego szczeniaka bo ten jakiś był felerny, złapał szybko jakąś chorobę i zdechł, dzieci płaczą chcą nowego pieska.

    To są takie kwestie ważne gdy stawiamy się na miejscu hodowcy.
    Dobra umowa powinna zabezpieczać interesy i hodowcy i nabywcy.

    Niektóre żądania nowych właścicieli są z kosmosu i zdaję sobie z tego sprawę, ale takie rzeczy się zdarzają i hodowca może być ciągany po sądach.

    Nadużycia ze strony hodowców i wprowadzanie w błąd kupujących to też druga strona medalu.
    Rodzice psów powinni być przebadani na różne choroby popularne u danej rasy, i wiemy, że na takie choroby jak dysplazja czy wady serca, czy choroby oczu, albo padaczka psy rodzice byli badani.
    Tyle, że genetyka ma w sobie element losowy, i choć rodzice byli zdrowi, to może się powiedzmy zdarzyć, że u jednego szczeniaka gdy podrośnie ujawni się powiedzmy coś takiego jak ‚wypadająca trzecia powieka’ – i co wtedy? czy hodowca ponosi za to odpowiedzialność i będzie musiał zwracać koszty leczenia?

    • Niestety to są takie ciężkie i delikatne sprawy. Patrząc na to tak, że hodowca najczęściej konstruuje umowę to trudno oczekiwać, żeby dokona wpisów dla niego niewygodnych.

      Właśnie takie są największe obawy osoby kupującej szczeniaka – co jak będzie wnętrem (brak jąder w worku mosznowym – dyskwalifikacja z wystaw itd.), co jak uszka nie będą stały, co jak pojawią się choroby genetyczne? Wiadomo, że każdego psa trzeba kochać, ale jednak wydając te kilka tysięcy złotych na pupila wolelibyśmy uniknąć pewnych nieprzyjemności.

      Na szczęście, tak jak pisałem – prawo jest po naszej stronie. Z punktu widzenia formalnego sprzedaż psa nie różni się od sprzedaży jakiegokolwiek innego przedmiotu. Hodowca jako producent musi udzielić rękojmi na zwierzę – czy tego chce czy nie. I klient ma prawo na podstawie rękojmi swój zakup ”reklamować”. Hodowca może wpisać w umowę wszystko, ale tak jak napisałem – jeżeli zapis jest niezgodny z prawem to traktuje się go tak, jakby go nie było. Nie może więc hodowca w umowie uchylić się przed wszystkimi konsekwencjami sprzedaży.

      Są jednak również kwestie sporne – dysplazja może być wynikiem choroby genetycznej, ale również wystąpić w wyniku zaniechań właściciela. Podobnie np: brak stojących uszu może być spowodowany niedopatrzeniem hodowcy lub nieodpowiednią dietą właściciela. To kwestie bardzo delikatne, a cierpi głównie pupil na tym.

      Moje zdanie jest takie, że wszyscy jesteśmy ludźmi i podstawą powinien być kontakt. Jeżeli podczas rozmowy mamy wrażenie, że hodowca jest cwaniaczkiem to często warto odpuścić zakup. My naszych hodowców wybieramy po rozmowie, to naprawdę mili ludzie i psi pasjonaci. Jestem pewien, że w razie problemów nie zostawiliby nas ”na lodzie”.

      Nie wychodzę z założenia, że każdy chce nas oszukać, ale zawsze trzeba być uważnym.

      • dobrze powiedziane/napisane :)

        • Dzięki ;) Uważam jednak generalnie, że o takich sprawach warto pisać, bo rzeczywiście obecnie nie jest jasne, za co hodowca powinien odpowiadać po sprzedaży szczeniaka.

          Wszystko jest jasne i ustalone, jeżeli chodzi o ciążę, odbiór miotu oraz pierwsze 8 tygodni, a potem? Tu już często cisza.

  • Zofia

    Parę dni temu kupiłam szczeniaka. W umowie mam zapisek, ze hodowca ma prawo pierwokupu za 50% ceny. W razie sprzedaży psa bez zawiadomienia hodowcy – groźba kary w wysokości 200 % ceny zakupu. I w ogóle hodowca za nic nie odpowiada, ja za wszystko. Nie mogę szczeniaka sprzedać, nie mogę zapisać do innego związku, niż ZKwP pod groźbą odebrania psa itd… Nie wiem, czy to są standardowe zapiski. W każdym razie w chwili podpisywania umowy pomyślałam sobie – a, tam! przecież nie będę go sprzedawać i tym podobne. Ale jak przyjechałam do domu, ochłonęłam trochę, to myślę sobie, że taka umowa jest zwyczajnie niesprawiedliwa. Czytając tę umowę mam wrażenie, że to nadal jest własność hodowcy, nie moja. I jeśli jeszcze kiedyś w życiu będę kupowała drugiego psa, to kwestię umowy ustalę dużo wcześniej.

    • Niestety zgadzam się z Tobą – hodowcy często tworzą takie umowy, które są rażąco niesprawiedliwe dla kupującego. Właśnie w myśli, że nabywca odpowiada za wszystko, a hodowca za nic.

      My Legion też kupiliśmy z takimi dziwnymi zapiskami, bo ”co tam – co złego może się stać”, ale przy Levim już z góry prosiliśmy o pokazanie umowy i była o wiele bardziej sprawiedliwa.

      Niestety wielu hodowców ma postawę ”nie podoba się, to nie kupuj” – szczególnie przy rasach drogich i niszowych, gdzie hodowli nie jest tak dużo.

      Gratuluję jednak zakupu szczeniaka – myślę, że nic złego się nie stanie. Tak naprawdę większość zapisków tego typu jest nieprawomocnych lub niewykonalnych. Przecież sprzedający nie może wejść Ci do mieszkania i sprawdzić jak wyglądają realia :)

  • Pingback: Hodowcy psów - dobrzy i źli - Życie z Psem()

  • Aurelia

    Witam, ja stoję przed takim problemem: hodowca w umowie ma zapis że nabywca czyli ja zobowiazuje się do wykonywania wszelkich zabiegów kosmetycznych u hodowcy chyba że odleglość na to nie pozwala to u osoby przez hodowcę wskazanej.
    Przy rozmowie o ścinaniu nie jak wzorzec na wystawy a trochę krócej (pies u umowie jest zapisany jako pies domowy, nie wystawowy) dostaję hamską odp że nie ma takiej opcji i pani z hodowli nie obetnie mi psa jak ja chcę tylko jak jej się podoba. Pani wysyla mi wiadomośc z datą i godz wizyty na strzyżenie po czym ja inforuję ją że szukam innego fryzjera…bliżej. W odp dostaję w groźnym stylu że nie zgadza się hodowca na to i jak nie dotrzymam warunków umowy to mi psa zabierze.
    Czy takie zapiski są prawomocne i czy hodowca może mnie zmusić po podpisaniu do korzystania z płatnych usług? Czy może mi kazać umową mieć stały kontakt ze sobą, wysyłac informacje i zdjęcia przez cały żywot psa, zakazywać wystawiania zdjęć na portalach społecznościowych itd.
    Bardzo proszę o odp.
    Z góry dziękuję.

    • Strasznie gówniana sytuacja, jeśli mogę być szczery. Oczywiście pierwszym błędem było samo podpisanie takiej umowy, ale rozumiem, że czasami perspektywa szczeniaka blokuje logiczne myślenie – sami mamy w umowie nieciekawe zapiski, ale hodowca akurat nie robił nigdy problemów.

      Nie jestem prawnikiem, więc aż tak moją opinią bym się nie sugerował. Teoretycznie zapiski w umowie są ważne, ale są pewne wyjątki. Nie potrafię dokładnie powiedzieć, ponieważ nie widzę konstrukcji umowy i szczegółów. Jakbyś wysłała mi na maila (z ciekawości zobaczę, bo to piękny przykład cwaniakowania hodowców) to może dam radę więcej napisać.

      Przede wszystkim polecam napisać maila do UOKIK: porady@dlakonsumentow.pl – odpowiadają w ciągu ok. 5 dni roboczych. Można im wysłać umowę, screeny z odpowiedziami hodowcy i tak dalej. Na pewno odpowiedzą na ile to jest prawomocne i co można z tym zrobić.

      Na pewno również prawnik, który może znaleźć kruczki prawne. Wydaje mi się, że można takie rzeczy ominąć, ale to zależy od konstrukcji umowy. Przykładowo jeżeli zabiegi muszą być wykonywane przez hodowcę, ale nie ma szczegółów na temat tego jak będą wykonywane to nie musisz zgadzać się na ”widzimisię” hodowcy. Nawet jeżeli wykonawca usługi jest odgórnie wyznaczony to nadal jesteś jego klientem (usługobiorcą, jeśli płacisz za usługę) i masz prawo wymagać sposobu wykonania usługi. Jeżeli jakość Tobie nie odpowiada to na pewno jest jakieś wyjście.

      Bez wglądu w umowę trudno powiedzieć, ale nie wyobrażam sobie, żeby hodowca mógł aż tak kontrolować życie właściciela psa.

      W teorii (znowu zależy od konstrukcji umowy i innych danych) po ”sprzedaży” psa lub przedmiotu zbywa się wszelkie prawa na rzecz kupującego, więc również jakiekolwiek prawo do dysponowania tą rzeczą (pies w definicji prawnej jest nadal przedmiotem, jakkolwiek to brzmi). Wydaje mi się więc, że nie może żądać ciągłego kontaktu, zdjęć lub jakiegokolwiek wpływu na Wasze życie.

      Jednak naprawdę zapraszam do wysłania mi umowy oraz szybkiego kontaktu z UOKiK. W wielu miastach działają również bezpłatne porady prawne (np: przy szkołach prawnych) lub punkty tego typu porad (warto poszukać).

      Taka informacja na noc to aż człowiek się denerwuje. Nie mogę uwierzyć, że jakiś hodowca taki cyrk odwala. Z jakiego stowarzyszenia jest?

    • Trochę jeszcze poszukałem i pomogę linkiem:
      https://www.uokik.gov.pl/niedozwolone_klauzule.php

      ”Dlatego kodeks cywilny stanowi, że postanowienia, które nie zostały uzgodnione indywidualnie, nie wiążą konsumenta, jeżeli kształtują jego prawa i obowiązki w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami i rażąco naruszający jego interesy.” – a jestem przekonany, że zakazywanie chociażby wystawianie zdjęć psa na portalach lub zmuszenie do skorzystania z usług danej osoby jest bardzo sprzeczne z dobrymi obyczajami.

      Pytanie jednak główne jest taki – czy to umowa sprzedaży? Jeżeli tak to myślę, że nie powinno być problemu, aby się uwolnić z takiego układu z hodowcą. Natomiast jesteś za przeproszeniem ”w dupie”, jeśli masz umowę współwłasności, użyczenia, wypożyczenia, warunek hodowlany czy cokolwiek w tym stylu.

      Pamiętaj jeszcze o jednym – nawet ewentualne niewywiązanie się z umowy z Twojej strony nie pozwala hodowcy na nagłe odebranie Ci psa. Jeżeli będzie Cię straszyć natychmiastowym odbiorem w asyście policji czy coś takiego to NIE WIERZ w to. Umowy cywilne mają to do siebie, że policja takich spraw nie rozwiązuje. To nie jest kradzież ani żadne przestępstwo, jeżeli strony umowy nie mogą się dogadać. Jedyną drogą do odebrania psa jest droga sądowa, którą moim zdaniem i tak byś wygrała. Chyba, że to będzie ten 0,01% przypadek, gdzie policja jest podkupiona, ustawione lub akurat funkcjonariusze są idiotami i jakimś cudem pójdą na rękę hodowcy.

  • Pingback: HateON - kiedy hodowca psów jest dupkiem - Życie z Psem()