tropienie użytkowe

Tropienie użytkowe – mantrailing

Tropienie użytkowe to aktywność, która od dawna nas kusiła, ale przez długi czas mieliśmy trudność ze znalezieniem odpowiedniego kursu. Jednak ostatnio się udało i mieliśmy przyjemność zaliczyć pierwsze zajęcia z mantrailingu :)

Tropienie dla psa to zespół aktywności, które polegają na wykorzystaniu węchu naszego pupila do wykonywania różnych zadań. Dla niektórych jest to sport, a dla innych po prostu zabawa – nie ma przymusu brania udziału w różnych zawodach. Ważne jest, że po prostu spędzamy aktywnie czas ze swoim psem.

Tropienie – co to?

Tropieniem nazywamy ogólnie wszelkie dyscypliny związane z wykorzystaniem psiego nosa. Nie znalazłem oficjalnej definicji tego pojęcia, ale generalnie tak to brzmi najrozsądniej. Wydaje mi się, że wystarczy wiedzieć, że to po prostu aktywności węchowe, w których pies musi coś znaleźć/wytropić przy pomocy swojego nosa.

Najpopularniejsze aktywności związane z tropieniem:

  • mantrailing – pies poszukuje człowieka, co ma imitować pracę użytkową psów policyjnych i wojskowowych (poszukiwanie zaginionych osób)
  • tracking – praca na śladzie, gdzie pies musi znaleźć konkretny zapach lub przedmiot
  • tropienie IPO – podobne do trackingu, ale ma konkretniejsze zasady, które związane są z wymogami egzaminacyjnymi
  • nosework – nie każdy zalicza ten sport do tropienia, ale moim zdaniem jak najbardziej spełnia wszelkie przesłanki, aby być aktywnością tropiącą. W końcu w nosework pies musi znaleźć (wytropić) konkretną próbkę zapachową, często na zewnątrz w warunkach plenerowych

Czy poszukiwanie przysmaków w mieszkaniu, ukrytych w kartonach lub praca na matach węchowych może być zaliczana do tropienia? W sumie zależy od naszego podejścia. Moim zdaniem to bardziej taki wstęp do aktywności węchowych i dlatego wiele osób nazywa to ”zabawami węchowymi”. Najczęściej można spotkać się z podejście, że tropienie dla psa to coś, co można trenować – rozwijać umiejętności psa oraz przewodnika.

Tropienie dla psa łączy się bardzo często z określeniem ”tropienie użytkowe” co już jasno sugeruje, że wynikiem aktywności powinno być praktyczne zastosowanie przez człowieka. Przykładowo właśnie wynikiem powinno być znalezienie zaginionej osoby w lesie, wytropienie konkretnego przedmiotu po zapachu i tak dalej.

tropienie dla psa

Takie tam foto z lasu :) Do tropienia używamy takiej 5 metrowej smyczy taśmowej :)

My musimy przede wszystkim wiedzieć, że to fantastyczna zabawa zarówno dla przewodnika, jak i psa. Naprawdę gorąco polecam wszelkie aktywności węchowe, a tropienie użytkowe już przede wszystkim :)

Mantrailing, czyli tropienie użytkowe

O mantrailingu słyszałem już bardzo dawno i od razu spodobała mi się koncepcja tej aktywności. Mi w ogóle bardzo podobają się wszelkie czynności z psem, które pozwalają nabyć praktyczne umiejętności. Z tego względu założenie, że pies szuka ludzi zaginionych wzorem najlepszych psów użytkowych, jest bardzo przyjemne dla mnie i praktycznie od razu zdecydowaliśmy, że weźmiemy w tym udział.

Problemem okazało się znalezienie idealnego kursu. W internecie można znaleźć luźne grupki amatorów, które jednak trenują często bez jakiegoś nadzoru. Na początek wolałem mniejszą grupę, która ćwiczy pod okiem kogoś doświadczonego. Jak już znalazłem jakieś ciekawe szkolenia to problemem okazały się wymagania.

Większość wymaga, aby członkowie szkolenia pracowali również jako pozoranci. Oznacza to, że trzeba swojego psa zostawić (np: w samochodzie lub kennelu) i iść samemu chować się dla innych psów. Od razu odrzuciła mnie taka sprawa, ponieważ nie po to poświęcam czas, żeby spędzić go schowany za krzakami. Oczywiście rozumiem, jeśli ktoś lubi tego typu rozrywki, ale mnie to nie przekonuje. Nie przekonują mnie też wszelkie ideologie, które tłumaczyli mi szkoleniowcy, że niby chodzi o kompleksowe szkolenie, że praca pozoranta też jest ważna i chcą każdego dobrze przygotować.

tropienie mantrailing dla psa

Nagrodą w tropieniu mogą być również zabawki – Legion uwielbia frisbee i świetnie sprawdziło się na szkoleniu :)

Na moje pytanie, czy w takim razie mogę zrezygnować z tego luksusu (w końcu płacę za pełne szkolenie, a chcę mniejszy jego zakres!) i oddać moje pozorowanie innemu członkowi grupy, reagowano negatywnie. Skoro to taka świetna zabawa to na pewno ktoś zechce pozorować więcej, ale widać nie jest to praktykowane.

Udało się jednak znaleźć fantastyczny kurs na Dog Everest, który nie ma takich dziwnych wymagań. Napiszę więcej – po odbyciu pierwszego szkolenia jestem w stanie stwierdzić, że argumenty innych to pic na wodę. Po prostu nie stać ich na zatrudnienie pozoranta lub nie mają do niego dostępu i dlatego zachęcają uczestników kosztem komfortu psa. Jeśli szkolenie trwa np: 2 godziny dla 4 osób, z czego każdy pies ma założone 30 minut tropienia to wychodzi na to, że z 2 godzin z psem spędzimy tylko te pół godziny, a większość spędzimy jako pozorant. Dla mnie bez sensu.

W Dog Everest skupiamy się na pracy z psem, a nie siedzeniu w krzakach (powinni to mieć jako hasło przewodnie kursu :D). Oczywiście rozumiem jak ważną rolę pełni pozorant, ale to powinno być przeznaczone dla osób, które tego chcą, lubią to i potrafią. Zrobiliśmy pierwsze zajęcia i absolutnie nie czułem potrzeby, aby pozorować. A i tak obserwując pozoranta mniej więcej czuję, o co w tym chodzi :)

Tropienie – pierwsze zajęcia mantrailing

Przejdźmy teraz do samych zajęć. Od razu muszę napisać, że było super i jesteśmy mega zadowoleni, że się zdecydowaliśmy na to szkolenie :) Pierwsze zajęcia wyglądały tak, że najpierw wyjaśniono nam jaki sprzęt jest konieczny do uprawiania mantrailingu. Oczywiście wcześniej informowano nas mailowo co ze sobą zabrać, ale na zajęciach omówiono dokładniej sprzęt.

tropienie mantrailing

Takich szelek używamy do tropienia(typ guard) – ważny jest ten pas na klatce piersiowej, który pozwala na komfortową pracę!

Przede wszystkim potrzebne są szelki z pasem na klatce piersiowej – nie powinny to być raczej sledy, ani popularne szelki typu norweskiego. Pamiętajmy, że pies podczas tropienia mocno ciągnie, więc musi mieć zapewniony komfort.

Drugim niezbędnym elementem jest linka, powinna mieć długość ok. 5-8 m. W zasadzie nie musi to być linka, długa smycz też się nada. Ważne, żeby była wygodna i łatwa do trzymania.  I trzecia sprawa to nagrody – warto wiedzieć co pies lubi, ale można też poeksperymentować. Ja wziąłem sporo kiełbasy oraz frisbee.

I teraz jak to wygląda? Przewodnik przytrzymuje psa (w sensie, że mocno trzyma linkę/smycz i nie pozwala swobodnie biegać), przychodzi Pan Pozorant i próbuje być fajny dla psa. Coś tam mówi, zaczepia, daje trochę nagrody (częstuje kiełbasą lub zachęca do zabawy), a następnie ucieka wołając psa. Pies oczywiście zdziwiony, jak to tak? Trochę niekulturalnie się człowiek zachował i wypadałoby wyjaśnić z nim pewne zależności między ludźmi oraz psami.

Przewodnik daje psu polecenie (może to być cokolwiek: tropimy, człowiek, konewka, łap dziada) i pozwala psu ruszać. Legion od razu wystartowała – na początku biegła na pamięć tak jak widziała, gdzie ucieka pozorant. Potem nie było rady i trzeba zacząć pracę nosem. Pierwsze sesje zakładają dość krótką trasę, aby dać początkującemu psu szansę. Legion bardzo szybko znalazła pozoranta, który w nagrodę dał jej trochę kiełbasy.

I… to w sumie tyle. To cały mantrailing. Pozorant zachęca psa i ucieka, a zadaniem psiaka jest go znaleźć po zapachu. Tak naprawdę w tropieniu nie chodzi o nauczenie pracy nosem samej w sobie- psy to dobrze rozumieją i potrafią. W tropieniu chodzi o to, żeby nauczyć psa czego my oczekujemy i w jaki sposób ma nam to pokazać. Dodatkowo kluczową sprawą jest budowanie motywacji, ponieważ bez tego pies będzie szukał ”byle jak”.

W mantrailingu chodzi o to, aby pies znalazł ”zaginionego”. Na początku pozorant chowa się za pobliskim drzewem, ale docelowo pies musi znaleźć daną osobę na sporym obszarze wyłącznie przy użyciu swoich zmysłów.

Tropienie użytkowe – opinie

Osobiście jestem zachwycony zajęciami i już wiem, że będziemy stałymi bywalcami. Naprawdę bardzo, bardzo mocno polecam. Strasznie trudno opowiedzieć dlaczego to jest takie ciekawe – uważam, że każdy powinien sam spróbować.

tropienie pies

Tak przy okazji tylko – patrzcie jaki Levi był mały jeszcze kilka miesięcy temu :)

Moim ulubionym momentem było szukanie pozoranta za skrzyżowaniem. Legion szła trochę na pamieć i zamiast skręcić (pozorant siedział na ławce po lewej stronie skrzyżowania) to poleciała szybko do przodu. Szybko jednak straciła trop i widać było po jej minie, że panikuje i nie wie co robić. Przewodnik nie może w żaden sposób pomagać psu, aby nauczyć go samodzielności, więc psina musiała sobie radzić sama.

Legion chwilę pomyślała i zdecydowała się zawrócić na skrzyżowanie do momentu, kiedy miała ostatni trop. Trochę powąchała i od razu pobiegła w stronę pozoranta. Nie było to najlepsze szukanie, ale świetne było zobaczyć jak pies ma problem i samodzielnie stara się go rozwiązać.

Wydaje mi się, że to właśnie jest najfajniejsze w sportach węchowych – samodzielność. Wszyscy wymagamy od naszych psów posłuszeństwa, wykonywania poleceń i robienia dokładnie tak, jak chce przewodnik. Tu usiądź, teraz zostań – masz smaczka, dobry piesek. Nie jest tak, że trochę robimy z psa swojego osobistego robota? Tak trochę?

Nasze psy uczą się, że nie powinny dawać nic od siebie. Mają tylko wykonywać polecenia, a wszystko będzie dobrze. Mieć podane wszystko na tacy rozleniwia i tyle. Natomiast dyscypliny węchowe takie jak tropienie wymagają od psa ogromnej ilości nie tylko samodzielności, ale również pewności siebie i swoich umiejętności. Przewodnik ma ograniczoną wiedzę na temat warunków – nie wie gdzie schował się pozorant w mantrailing, ani gdzie ukryta jest próbka zapachowa w nosework. Musi polegać na psu – często pierwszy raz w życiu to pies decyduje i prowadzi, a nie człowiek.

I w sumie bardzo mi się to podoba. Lubię patrzeć jak Legion kombinuje i stara się robić po swojemu. Nie musi robić idealnie – powinna uczyć się na własnych błędach i wyjść spod tego opiekuńczego klosza, który jej zapewniamy. Nie mówię, że szkolenie posłuszeństwa jest złe, bo nie jest. Po prostu warto robić z psem również takie rzeczy, które uczą go samodzielności.

tropienie dla psa użytkowe

A teraz taki duży już, że szyszki wpierdziela :D

Tropienie a zabawy węchowe

Chciałbym jeszcze wspomnieć o roli zabaw węchowych w takich dyscyplinach jak tropienie, tracking lub mantrailing. Jednym z pierwszych pytań na szkoleniu, które nam zadano było ”czy pies miał przeprowadzane jakieś zajęcia lub zabawy węchowe?”. To dobrze pokazuje jak ważny jest taki element.

Legion sporo bawi się na matach węchowych, ale robimy również nosework. Z tego powodu nie ma ona problemu z wykorzystaniem swojego nosa – wie do czego służy oraz że może być zastosowany w różnych zajęciach. Jest to ważne dlatego, że zazwyczaj nie wymagamy ”nosa” w codziennym życiu. Pies musi polegać głównie na wzroku (nasza mowa ciała) oraz słuchu (polecenia wydawane werbalnie). Zabawy najczęściej zawierają szarpanie, aport i ogólnie trzymanie różnych przedmiotów w łapach lub pysku. Po prostu nos nie jest zazwyczaj stosowany podczas pracy z człowiekiem.

tropienie maty węchowe

Co to mata taka pusta? Nie ma smaków to nie ma wąchania!

Dlatego niektóre psy mogą na początku mieć problem z tropieniem – mogą próbować szukać przy pomocy innych, mniej efektywnych zmysłów. Z tego powodu bardzo polecam robić psu jakieś zabawy węchowe, nawet jeśli nie planujemy kariery w tropieniu. Aktywności węchowe są po prostu dobre dla naszych psów.

Tropienie – podsumowanie

Tropienie to moim zdaniem fantastyczna aktywność dla psa i naprawdę polecam spróbować. Osobiście szczególnie lubię mantrailing, ale to już kwestia osobistych preferencji. Każda dyscyplina węchowa jest dla naszego psa dobra – rozwija, pomaga się skupić oraz skoncentrować, ale również wycisza, uspokaja, pobudza intelektualnie, buduje pewność siebie, a także uczy samodzielności. Bardzo dużo pozytywów jak na jedną aktywność, prawda?

Spróbujcie, poszukajcie – może w Waszej okolicy są jakieś ciekawe szkolenia? Nawet jeśli nie to spróbujcie czegoś w domu – ostatnio na blogu mat węchowych opublikowaliśmy wpis o różnych zabawach węchowych dla psa. Nosework również jest super, jeśli ktoś ma cierpliwość :)

A jakie jest Wasze zdanie na temat tropienia? Tropi ktoś z Was? :)

  • Twój blog, Twoje wpisy, możesz pisać co chcesz, zrobisz jak zechcesz ale jeśli mogę dodać uwagę od siebie to nie podoba mi się jedno zdanie: „to w sumie tyle. To cały mantrailing”. Twój wpis to krótkie wprowadzenie do tematu. Gdybyś napisał ‚oto cała definicja czym jest mantrailing’ to bym się nie czepiał, bo definicja jest krótka, ale całe zagadnienie jest tak szerokie jak chociażby ‚żywienie psów’ czy ‚psia psychologia’ – nie opiszesz tego w jednym artykule na tyle aby napisać ‚to w sumie tyle, to wszystko’.

    • Naprawdę czepiasz się jednego słowa? :) Mogłem oczywiście napisać ”Moim zdaniem to cała kwintesencja mantrailingu, nie rozpisując się na temat motywacji psa w tej dyscyplinie, znaczeniu zaznaczania po znalezieniu, pracy górnym i dolnym wiatrem oraz wieloma innymi elementami”, ale zdecydowałem się na taką, a nie inną formę z konkretnego powodu. W celu dania do zrozumienia, że to nie jest jakaś magia, a w podstawie całkiem prosta czynność dla psa i przewodnika.

      Bo dla mnie to jest właśnie mantrailing – poszukiwanie pozoranta. I to wszystko. Zaznaczanie, motywacja, nagradzanie, praca węchem – to elementy, które można i należy oczywiśćie rozwijać. Jednak kwintesencja mantrailingu jest dla mnie taka, jak napisałem. Bardzo prosta.

      Naprawdę, absolutnie nie mam pojęcia o co Ci chodzi w tym komentarzu :) Nie porównywałbym mantrailingu z tak rozbudowanymi działami jak psychologia lub dietetyka.

  • moni.l

    Tak, fajna sprawa. Jednak to dopiero początek, żeby nauczyć psa o co chodzi. Robiłam tego typu ćwiczenia w lesie, pies szukał kogoś, kto się schował, początkowo, gdy widział jak ta osoba się oddala, a potem, gdy nie widział. Nawet nie wiedziałam, że ma to „fachową angielską nazwę”. Moje psisko jest bardzo rozwinięte węchowo i ma dużą naturalną łatwość tropienia. Zwłaszcza dziki świetnie tropi, niestety :) Jednak mam wrażenie, że to dopiero malutki kroczek do wielkiego celu, jakim jest np. znalezienie obcej osoby po zapachu z powiedzmy starego śladu w nieznanym terenie. Nie wiem, czy będę się kiedyś bawić w zorganizowane tropienie, ale w leśne zabawy w poszukiwanie osób na pewno, to faktycznie świetna sprawa dla psiaka, który może się wykazać i cieszy się jak głupi, gdy kogoś znajdzie :)
    Ostatnio wytropiła w lesie umierającego kota. Znalazła, podeszła i czekała na mnie w warowaniu lekko popiskując. Kot został uratowany, wezwaliśmy eko patrol. A mój pies dzień później pobiegł zajrzeć w to samo miejsce, czy aby na pewno kota nie ma. Nie zdziwiłoby mnie to może tak bardzo, gdyby nie fakt, że wtedy w lesie było kilka innych psów i żaden nie zwrócił uwagi na schowanego w krzakach kotka.

    • W mantrailingu chodzi o zabawę i zwiększaniu umiejętności psa. Najpierw proste ”poszukiwania”, a potem coraz trudniejsze. Dobrze zapisać się na szkolenie, ponieważ wtedy pies ma okazję szukać różnych osób, a nie tylko członka rodziny lub znajomego.

      Legion bardzo dobrze szuka po lesie kogoś kogo zna – też się tak bawiliśmy. Jednak zupełnie inaczej obserwuje się psa, który szuka obcej osoby :)

      Fajnie, że Twój pies taki chętny do pracy nosem :) Warto to rozwijać.

  • Narvana i Julek

    Zawsze podobał mi się taki sposób spędzania czasu z psem, dopiero teraz dowiaduję się, że ma to fachową nazwę. ;) Chciałabym kiedyś spróbować, ale pewnie nie wyjdzie nam to wcześniej niż za rok – Julek potrzebuje jeszcze duuuuuuużo pracy żeby nauczyć skupić się na czymkolwiek podczas spaceru (chyba, że chodzi o jedzenie, na jedzeniu zawsze jest skupiony :D).

    • Życzymy powodzenia :) Też nie myśleliśmy, że nam ten mantrailing wyjdzie, a jednak było super :) Pozoranci potrafią sobie poradzić i na pewno w większości przypadków udaje im się zachęcić psiaka do pracy.

  • Pingback: Agresja smyczowa u psa - jak sobie poradzić? - Życie z Psem()

  • Pingback: Mantrailing - podsumowanie szkolenia - Życie z Psem()