Trenujemy z psem, czyli szkolenie PT

Kolejny wpis z serii. Trenujemy z psem – to idealnie określa czynności, które wykonujemy. Stwierdzenie, że psa ”tresujemy” oznacza, że tylko jedna strona wykonuje naukę, a przecież tak nie jest.

Moim zdaniem każde szkolenie z psem oznacza trenowanie – nie tylko psa, ale również siebie samego. Nie chodzi tu o żadne filozoficzne zagadnienia, własne ”ja” lub inne skomplikowane rzeczy – po prostu, żeby nauczyć czegoś psa, trzeba również nauczyć się czegoś samemu.

Legion na szkoleniu pt

Legion i trudna sztuka przedłużonego zostawania w miejscu (psy ustawione w okręgu i czekają)

Dzisiaj właśnie o trudnej sztuce ”ogarniania” treningu, przygotowanie psychiczne oraz jak zjednoczyć się z psem w imię wspólnego dobra. Warto wspomnieć, że obie strony mają odmienny cel w trenowaniu – pies oczywiście żarcie i pochwały, a przewodnik – zdolnego psa.

W zeszły weekend odbyło się tylko jedno spotkanie, więc nie było wpisu. Teraz udał się komplet, więc jest ;)

Co trzeba wiedzieć przed pójściem na szkolenie?

Trzeba wiedzieć dużo rzeczy oczywiście, ale jedna sprawa jest moim zdaniem najważniejsza – szkolenie to nie magia. Nie można iść na plac z myślą, że w magiczny sposób wszystkie problemy z psem znikną, a pupil nagle zacznie być posłusznym i pilnym uczniem. Nie ma tak łatwo.

Wiele osób przychodzi na szkolenia z przysłowiowej ”ulicy”. Nic nie wiedzą, ich psy nic nie potrafią i rzadko lub nawet nigdy nie były szkolone.

Samo w sobie nie jest to problemem – na początkowych lekcjach często są ogarniane pewne podstawy, a nawet jeżeli pies nic nie potrafi to sam przewodnik nabędzie teorii, a w domu może to przećwiczyć. Pozwoli to zabłysnąć na kolejnych treningach.

pies towarzyszący szkolenie

Legion jest taka grzeczna czy po prostu leniwa?

Jednak co się często dzieje? Właściciel przychodzi z psem, nierzadko na smyczy automatycznej i w szelkach. Pies nic nie potrafi – nie wie, że istnieje coś takiego jak szkolenie i że istnieją takie sytuacje, że od psa ktoś ma prawo coś wymagać.

Oczywiście nie jest to wina psa, ale jeżeli właściciel pokazuje mu smakołyk i krzyczy ”siad! Siad! SIAAAD!” to pies jest tylko zdezorientowany (nigdy nie musiał pracować na jedzenie).

Złe narzędzia szkoleniowe

Na szybko zatrzymajmy się na tych smakołykach – wcześniej już pisałem, że powinno to być coś super, extra. Jednak często właściciele przychodzą po prostu z suchym żarciem, które pies dostaje codziennie.

Pomijam już tu fakt, że jest to szybka droga do nadwagi u psa (nagród na treningi idzie naprawdę sporo), ale przede wszystkim nie jest to dla psa ciekawe, ani interesujące.

Druga sprawa – na trening najlepiej nadaje się standardowa smycz oraz obroża. Na szelkach i smyczy automatycznej trudno korygować i nakierować psa na odpowiednie zachowania. Oczywiście legendy mówią, że ktoś kiedyś wytresował swojego jamnika na smyczy automatycznej i pierogach, ale po co sobie utrudniać zadanie, prawda?

Odpowiednie nastawienie psychiczne

Najlepiej kiedy trenujemy z psem i sami jesteśmy w dobrym humorze. Nie ma nic gorszego dla psa, jak i dla innych uczestników niż wkurzony koleś o donośnym głosie.

Wszystkie psy się stresują, a inni przewodnicy tylko wzdychają w duchu ”ech, kolejny”.

Z jednej strony może to być kwestia gorszego, bardziej nerwowego dnia (liczę, że w inne dni nikt tak nie krzyczy – np. do sprzedawcy w sklepie), ale z drugiej może to być również złe podejście do psa.

Naprawdę krzyczenie ”WARUJ i to już! Cholera, dlaczego nie warujesz?! PIMPEK KURDE WARUUUJ!!!” nie pomoże nikomu. Niektóre psy się takimi wrzaskami stresują, a inne mają z tego niezłą zabawę w stylu ”sprawdzę jak głośno i szybko potrafi krzyczeć”.

psy po szkoleniu

Psy mogą się bawić, ale dopiero po szkoleniu

Bardzo ważna zasada – na psa nie krzyczymy. Polecenia wydajemy głośno, wyraźnie i stanowczo. Jednak nie nadajemy im takiego negatywnego czynnika emocjonalnego.

Z drugiej strony – nie powinno się też być zbytnio entuzjastycznym. Trenujemy z psem, a nie robimy kącik wzajemnej adoracji. Nie dajemy pupilowi nagród ”za nic”, ani nie chwalimy za złe wykonywanie poleceń.

Pies robi mi na złość

W Internecie można znaleźć wiele stwierdzeń, że psy nie mogą być złośliwe – po prostu nie znają takiego konceptu. Jednak nie dajcie się zwieść – psy są bardzo sprytne oraz cwane – i świetnie potrafią wykorzystać wszystko, aby doprowadzić do swojej korzyści.

Na szkoleniach można spotkać mnóstwo psów, które pomimo idealnego zrozumienia poleceń w pewnych momentach głuchną. Siedzą, kiwają głową i mają minę w stylu ”Waruj? Sory, ale nie znam? Robiłem przed chwilą? Nieprawda!”.

owczarek niemiecki legion

Legion – wolny duch, robi co się jej podoba

Inne psy robią wszystko szybko, extra szybko i są demonami wykonywania poleceń. Jednak jak tylko przewodnik się odwróci – zrywają komendę, biegną do innych psów oraz są pierwsze do rozkręcenia psiej zadymy (Ej, chłopaki! Uciekamy z tej szkoły!”).

Trudno przyznać, ale wszystko to związane jest z naszym ogólnym postępowaniem z psem. Sami mamy z tym ogromny problem, ponieważ Legion często ma nas po prostu w swoim pięknym, czarnym nosie – i robi co chce.

Jeżeli pies wykonuje komendę wielokrotnie – to znaczy, że ją zna. Oczywiście nie mówimy tu o pierwszym warowaniu, gdzie przy przedłużeniu psiak zrywa komendę – to naturalne. Na początku zawsze idzie gorzej.

Mówimy tu o sytuacji, kiedy pies robi komendę, dostaje smakołyk, a za chwilę ma zrobić dokładnie to samo, ale już mu się nie chce. Legion ma tak często – idziemy przy nodze, każę jej usiąść, a ona łaskawie się kładzie. Przecież nie będzie ciągle siedzieć, nie? ”Łapy bolą… dawaj człowiek tego smaka i nie kombinuj”.

długowłosy owczarek niemiecki

Przepraszam, gdzie są moje smaki?

Nie nazwałbym tego robieniem na złość – po prostu w takich sytuacjach pies ma swoje priorytety i niestety – nie jesteś jednym z nich. Pomóc tu może zwiększanie swojej atrakcyjności w oczach psa (smaczniejsze nagrody lub żywsze gestykulowanie do psa).

Innym sposobem jest bardziej konsekwentne działanie (nie nagradzamy za byle co, nie chwalimy, jeżeli polecenie wykonywane jest tak sobie) i lepsze pokazywanie swojego niezadowolenia – ”nie pimpuś, źle, ale następnym razem będzie lepiej, co?” jest złym rozwiązaniem.

Trenuj z psem, a nie psa

Jak na wstępie zaznaczyliśmy – nie chodzi o same tresowanie lub uczenie psa. Psiaki bardzo szybko łapią polecenia, więc jeżeli chodziłoby tylko i wyłącznie o samą naukę to wszystkie szkolenia kończyłyby się po 2-3 spotkaniach.

Trenowanie z psem oznacza, że trenujemy głównie pracę zespołową – przewodnik czegoś wymaga, a pies ma to wykonać. Głównym celem jest taka wspólna praca, że obie strony są zadowolone.

Szkolenia skupiają się więc najczęściej na wypracowaniu odpowiednich zachowań, wzmacnianiu więzi z psem oraz poprawnym komunikowaniu się.

życie z psem i idzie zima

Przy okazji – pierwsze śniegi. Legion lubi i nie chce wracać potem do domu…

Dzienniczek treningowy

Legion radzi sobie super na szkoleniu. Chodzenie przy nodze wykonuje praktycznie bezbłędnie (tylko przy zawracaniu czasami trzeba ją skorygować).

Pozostawanie przedłużone w miejscu idzie bardzo dobrze w każdej kombinacji (leżenie, siedzenie, stanie), ale pod warunkiem, że żaden inny pies nie postanowi się zbuntować (w sensie, że jeżeli wszystkie sobie siedzą to Legion też, ale jak jeden się zerwie i chce uciec to Legion rusza z kilkoma innymi, chociaż tutaj też jest pewna poprawa, ponieważ raz udało się ją wstrzymać).

Ostatnio doszło kilka trudnych ćwiczeń, ale Legion z nowościami daje sobie radę bardzo dobrze. Przykładowo ostatnio usadzaliśmy psy w okręgu, a wszyscy właściciele mieli robić slalom wokół wszystkich psów.

Legion trochę spanikowana – ”Jak kto? Czemu on tak daleko idzie? Z innymi psami? Niemożliwe” – raz wstała (bez odchodzenia z miejsca) i wypatrywała, gdzie jestem (akurat był tłum i zniknąłem za innymi osobami), ale po komendzie usiadła w tym samym miejscu i już ładnie czekała.

Leżenie w tej samej konfiguracji poszło jej bezbłędnie (tutaj jednak myślę, że była zmęczona i po prostu nie chciało się bułce wstawać…).

Tak czy inaczej – postępy są, Legion lubi tam chodzić, więc jesteśmy wszyscy zadowoleni.