Takietam #7 – praca i niewdzięczny samoyed

Dawno nie było ”Takietam”, więc trzeba to nadrobić. Zresztą teraz idealny czas na takie wpisy, bo roboty masa i trudno zmusić się do napisania czegoś bardziej konkretnego.

Dzisiaj będzie o tym, że Levi się wyprowadza, a Legion jest dobrym pieskiem. Będzie też krótko o robocie, bo trudno ukryć, że w grudniu żyjemy przede wszystkim jako MatyWęchowe.pl :D

Samoyed się wyprowadza, czyli przyszedł czas na samodzielność

Levi to dupek i na tym mógłbym zakończyć wypowiedź :D Zrobiło się zimno, a nawet spadł śnieg. Samoyed więc postanowił być 100% samoyedem, spakował plecaczek i się wyprowadził. Serio – dupek jakich mało.

Rano budzi, bo trzeba go wypuścić. Siedzi na dworze do śniadania i bezczelnie przychodzi domagać się posiłku. Spróbuj człowieku się chwilę spóźnić, a zaczyna drzeć japę. Dajesz takiemu miskę i ledwo wyjdziesz z kuchni, a on szybko ma zjedzone i zanim ktokolwiek zdąży zamknąć drzwi to on już jest na zewnątrz. Wraca oczywiście na obiad i na kolację. Wraca też się wyspać w domu, bo widocznie po godzinie 20 jest już zimno w dupsko :D

Niby spodziewałem się, że jak my będziemy dużo pracować to Levi z nudów pójdzie na dwór, ale nie myślałem, żeby aż tak. Nawet leniwa dupa czasami woła Legion na zewnątrz, prosi ją o ”interwencję”, a jak przyjdzie i przypomni o obiad to on przychodzi na gotowe.

Zresztą z Leviego zrobił się taki bajerant straszny, bo często widzę jak siedzi na środku ogrodu i szczeka na sąsiadów. Oni mu machają, on wyje, oni się śmieją. Takie znajomości sobie wyrabia.

Oczywiście tak tylko się śmieję i nie uważam, żeby to było coś złego. Po prostu to zawsze był taki słodki misiaczek, który przychodził się przytulić i raczej był z tych ”ostrożnych”, co to wolą trzymać się sukienki mamusi niż samodzielnie podbijać świat. Teraz to już typowy, niezależny pies pierwotny.

W tej chwili jak piszę te słowa to widzę jak Levi wchodzi drzwiami wejściowymi z dworu, powoli przechadza się po salonie, wskakuje na kanapę i idzie spać. Chyba zimniej się zrobiło czy coś, że książę zaszczycił nas o tej porze (jak to piszę to jest 18:30) :)

Owczarki niemieckie są najlepsze, czyli Legion jest ”dobrym pieskiem”

Jestem mega pozytywnie zaskoczony zachowaniem Legion. To po prostu dobry piesek. Dawno temu jak ktoś przyjechał to był straszny chaos – Legion tak się nakręcała, że nikt nie mógł usiąść nawet, bo cały czas skakała i domagała się uwagi. Nie da się ukryć, że nie każdy lubi jak 40 kg owczarek skacze po nim jak po poduszce :D

U nas dość mocno sypia, nawet regularnie, więc psiaki mogą się wybawić w śniegu :)

Niedawno jednak przyjechał do nas ”wujek” Tomek i ”ciocia” Misia, którzy mieli nam pomóc z matami węchowymi, bo sami już nie wyrabialiśmy. Legion już ich poznała rok temu i wtedy była dość uciążliwa. Teraz było świetnie. Oczywiście bardzo się cieszyła i musiała mocno przywitać, ale poza tym był raczej spokój.

Robiła tylko co jakiś czas ”obchody miłości”, gdzie podchodziła do każdego po kolei się pogłaskać i poprzytulać. No dobry piesek jak nic :D

W ogóle Legion przeprowadzka zrobiła bardzo dobrze. Jest spokojniejsza, lepiej jej się odpoczywa i generalnie mniej z nią problemów. Nie szczeka, nie chodzi nerwowo za człowiekiem, nie pilnuje. Nawet często sypia w innym pokoju lub sama wychodzi na podwórko, żeby bawić się z Levim.

Nawet jak muszę wyjść z domu i jechać do sklepu to sobie sama otwiera drzwi (skacze na klamkę – sama rozgryzła, nawet nie mamy pojęcia kiedy), kładzie się przed wejściem i spokojnie czeka aż wrócę. Trudno jej nie chwalić, bo zmiana jest ogromna. Jakby ktoś znał ją kiedyś i dziś to pies nie do poznania.

Mam nadzieję, że te zmiany spowodowane są naszą pracą z Legion. Zmiana otoczenia też na pewno pomogła zrobić ”reset”, ale nasza praca też nie była bez znaczenia. Pewnie niedługo będą musiał napisać historię Legion od początku, bo wiele osób może czytać bloga od niedawna, a wiem, że nie każdemu chce się nadrabiać starsze wpisy.

Jak niektórzy jednak wiedzą z Legion problemy były straszne, a my w żaden sposób nie potrafiliśmy złapać z nią kontaktu. Wpadliśmy w taką spiralę szkoleń i stosowania metod z internetu, a finalnie mieliśmy nawet krótki etap z kolczatką. Nic nie pomagało. Legion była oczywiście coraz gorsza – bardzo wymuszająca i niespokojna.

Legion nie bardzo lubi jak jej się robi zdjęcia, więc czasem trzeba kombinować :D Tu widać jak się oburza ”wtf co robisz” :)

Dopiero zmiana nastawienia, praca węchowa, uspokojenie psa i powrót do kompletnych podstaw – budowania zaufania i nawiązywania kontaktu nam pomogły.

Wiadomo, że idealnie nie jest i pewnie zawsze jakieś delikatne problemy będą. Jednak możemy się cieszyć, że mamy psa, z którym się rozumiemy. Psa, który siedzi z nami, słucha, reaguje i generalnie jest sympatyczny,a życie jest komfortowe. 

Ah! I jeszcze najważniejsze na koniec! Legion w końcu oficjalnie nie jest gruba. Weterynarz potwierdza! Po długim odchudzaniu udało nam się zejść z 45 kg do 41 kg, czuć żeberka i ogólnie jest fit :) Możecie gratulować, bo odchudzenie psa po zabiegu kastracji to koszmar.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

To już oficjalne – Legion nie jest gruba! Potwierdzone przez weterynarza, od którego właśnie wróciliśmy 😂 Nie da się ukryć, że po kastracji jest problem z utrzymaniem wagi. Legion szczególnie dowaliło, bo jest ogromnym łakomczuchem i zrzucanie kilogramów jest strasznie trudne. W końcu jednak się udało i z 45 kg zeszliśmy do 41 kg. Czuć żeberka, jest talia, jest dobrze. Może uda się jeszcze zrzucić 1-2 kg to byłoby idealnie. Na ten moment cieszymy się psią chudością 👍🐶 #zyciezpsem #zyciezpsempl #dog #pies #psy #dogstagram #doglovin #psiblog #dogblog #blog #blogger #bestdog #gsd #germanshepherd #owczarekniemiecki #chudypies #fitdog #odchudzamypsa #psieodchudzanie

Post udostępniony przez Zycie z psem (@zyciezpsem)

Święta, święta i Maty Węchowe

Miesiące przedświąteczne to dla nas przede wszystkim ogromny natłok satysfakcjonującej pracy. Nie będę ukrywał, że po zeszłorocznych świętach myślałem, że mania na maty węchowe trochę opadnie, ale nic z tego. Psiaki dają radę i masowo zmuszają swoich opiekunów do zakupów.

Dla mnie osobiście dobrze, bo nic nie motywuje do pracy tak jak presja zadowolonych klientów. Gdyby to jeszcze było tylko dla ludzi to bym pewnie napisał ”Paaanie, nie ma szans na paczkę przed świętami”. Jednak chodzi o psiaki, więc robimy co się da, żeby jak najwięcej paczek na te święta dotarło.

Z takich minusów to musieliśmy odpuścić w tym okresie naszą markę Pawesome, która skupiała się na skórzanych akcesoriach dla psów. Nad skórą pracuje się dłużej, a uznaliśmy również, że mata węchowa to lepszy prezent na święta. Nie da się ukryć, że w tym okresie zawsze jest sporo chaosu i pracy. Są goście, są przygotowania – generalnie dużo się dzieje.

Psie łapki na macie węchowej :D Jedno z moich ulubionych zdjęć. Zrobione przez Vuk Vuk z vukobordercollie.wordpress.com :)

W wielu domach psiaki są trochę ignorowane, bo trzeba zająć się tą ciotką, co to pojawia się łaskawie raz w roku i w sumie nikt o niej za dużo nie wie. Psiaki się nudzą, a jak psiaki się nudzą to wiadomo. Każda epicka historia psiarza zaczyna się od ”Raz jak mój pies się nudził to…” :D

Z tego powodu mata węchowa to lepszy pomysł niż obroża, bo przynajmniej psisko ma się czym zająć. Ludzie zjedzą przy stole, psiaki zjedzą na macie i wszyscy powinni być zadowoleni.

Muszę napisać kiedyś wpis dedykowany dla mat węchowych, o tym jak to wpłynęło na nasze życie, bo moim zdaniem to mega ciekawy temat. Dzisiaj jeszcze tylko napiszę, że widzę ogromną zmianę w mentalności wielu psiarzy, szczególnie w przypadku psów niepełnosprawnych, chorych lub starszych.

Jak dostaję maila, że ktoś ma psiaka niewidomego lub z problemami z poruszaniem się i dla takiego psiaka mata okazała się możliwością na jakąś aktywność to od razu cieplej się robi. Ostatnio dostałem fantastyczne zdjęcie samojeda, który ma wrodzoną dysplazję bioderek i niestety biegać nigdy nie będzie mógł. Smutna sprawa i to bardzo, bo jeżeli jest coś, co samoyedy kochają to właśnie bieganie.

Legion uwielbia nowy dom – ma mnóstwo miejsc do odpoczywania i w końcu ludzie się nie kręcą cały czas koło niej, bo powierzchnia o wiele większa :) Sukces!

Jednak jest mata i człowiek ma narzędzie do jakiegoś innego kontaktu z psem. Wiele osób trochę wycofuje się z relacji z psem niepełnosprawnym, bo w sumie często pomysłów brak na wspólne spędzanie czasu. No bo co taki psiak może robić? Ostatecznie często pies leży sam, człowiek nie wie jak pomóc i tak się dzieje przez lata. Nie mówię, że mata węchowa to jedyne rozwiązanie, bo tak nie jest. Natomiast na pewno jest to coś prostego, co można robić wspólnie, a przy tym nie narażać psa na dyskomfort.

Takietam #7

Jak można podsumować ”co się u nas dzieje”? Bardzo prosto! W skrócie siedzimy całymi dniami robiąc maty węchowe, a przy tym możemy podziwiać jak Legion świetnie się zachowuje. Jaka jest grzeczna i spokojna. Jak uważnie słucha. Jak przychodzi się pogłaskać i tak dalej. Dla wielu może to być całkowita norma, ale w takich chwilach zawsze wracam myślami do początków, gdzie nawet głupie wytarcie psu łapek było ogromnym wyzwaniem, bo Legion zaczynała się rzucać i gryźć nas oraz ręcznik. Pamiętam jak od rana szczekała na wszystko i wszystkich, bo ludzie musieli robić dokładnie to, co ona chciała.

Teraz to wydaje się zabawne, że pies tak zdominował wszystkich, ale jednak taka była prawda. Owczarek niemiecki nas przerósł. Dlatego jak teraz patrzę jak nasza psina spokojnie leży sobie na legowisku to aż się przyjemnie robi. Bardzo, bardzo dobry piesek.

Zabawy na śniegu są najlepsze. Szkoda, że potem trzeba wycierać łapki tylko po to, żeby zaraz psiska znowu biegły na zewnątrz :D

Jak już tak sobie siedzimy i robimy maty to od czasu do czasu tylko pojawia się ”biała kula”, czasem zwana Levim. Levi to w ogóle teraz taki zbuntowany nastolatek. Siedzi cały czas na dworze i wraca tylko coś przekąsić, a potem wraca ”na miasto”.

Jak wcześniej o 18:30 pisałem, że książę nas zaszczycił to teraz oczywiście go już z nami nie ma. Posiedział chwilę, ale zaraz poszedł na dwór, bo co będzie z ”nudnymi starymi” spędzał czas :D

Także to tyle. Jak czas pozwoli to postaram się jeszcze coś w tym miesiącu napisać. Na pewno przed sylwestrem by się przydał jakiś wpis, żebyśmy mogli wspólnie przeżyć sylwestra. Tu u nas trochę zadupie, bo dom jest poza centrum, więc mam nadzieję, że będzie raczej spokój. Zobaczymy :)

A co tam u Was? Pochwalcie się w komentarzach :)