Takietam #3

Czas na kolejne ”Takietam”, czyli wpis o wszystkim i o niczym, ale generalnie o tym co tam się u nas dzieje i dlaczego tak słabo :) Mam ponad 20 szkiców cięższych tematów do napisania, ale całkowity brak energii. Na trudniejsze wpisy trzeba mieć dobry dzień, bo muszą być dość merytoryczne i wiążą się z długim edytowaniem, sprawdzaniem i poprawianiem tekstu.

Bardzo chciałbym napisać o idei stoicyzmu w wychowaniu psa, panującym obecnie ”short-termismie” (presji na wyniki krótkoterminowe) oraz o ageiźmie (dyskryminacja ze względu na wiek) i jego wpływie na posiadanie psa. Niemniej na pisanie takich rzeczy trzeba mieć czas i humor :)

Dzisiaj na zdjęciach ”zimowa Legion” jako zwiastun tego, co niedługo będzie, czyli śnieg, mróz, smutek i rozpacz – tradycyjny okres zimowy! :D

Co tam u nas?

U nas przysłowiowa ”dupa” – nie mam pojęcia jak to się stało, bo zawsze dobrze organizowałem pracę, ale obecnie naprawdę siedzimy po nos w zleceniach. Pracujemy często od 6 rano do 1-2 w nocy i jakoś końca nie widać. Oczywiście ktoś może napisać ”to nie bierz tyle zleceń”, ale to łatwiej powiedzieć niż zrobić.

Prowadzenie firmy ma taki minus względem tradycyjnego etatu, że zarobki rzadko są przewidywalne. Kilka miesięcy może być bardzo dobrze, a potem jeden miesiąc może być całkowite zero (najczęściej jest to w styczniu i w okolicach wakacji, bo wszyscy mają wolne i nikt nic nie zleca). Jak się odmówi jakiemuś klientowi ze względu na czas to pójdzie do kogoś innego – jak zrobi się tak kilka razy to finalnie może wyjść, że na kolejne miesiące nie ma już żadnych zleceń :D

Także czasowo cały czas jesteśmy na minus. Znaleźliśmy bardzo zdolne ręce do pomocy przy matach węchowych, ale to tylko kropla w morzu potrzeb, a szukanie partnerów do współpracy też wymaga poświęcenia uwagi i czasu. Od dawna tak nie wyczekiwałem stycznia i związanego z nim zastoju w branży :)

Jeszcze w tym wszystkim cały czas trwają prace nad nową marką – Pawesome. Praktycznie jesteśmy już w 90% gotowi – produkty są w większości gotowe, sklep prawie skończony, ambasadorzy już testują i tak dalej. Jednak mimo wszystko podjęliśmy decyzję, że ruszymy na początku 2018 roku. Niestety nie mamy doświadczenia ze sprzedażą w okresie świątecznym, więc obawiam się, że mogłoby to nas zwyciężyć. Trudno ocenić jak kurierzy działają w tych terminach, a i pewnie dostawcy półproduktów będą mieli wolne.

Te dodatkowe 2 miesiące pozwolą nam spokojnie wszystko dokończyć i dopracować :)

Beryl z berylispolka.pl już testuje :)

Jeszcze jako taka ciekawostka – zostało nam tylko 16 ”fanów” na facebooku do okrągłego tysiąca. Całkiem fajna sprawa, bo wszyscy mówili ”weź kup tych fanów, to grosze na allegro – wszyscy tak robią”, a my uparcie ”eee tam, po co nam to?”. I w sumie przez pierwsze 2 lata istnienia bloga rzeczywiście średniawo z tym fejsem było – coś w okolicach 500 fanów maksymalnie. I teraz w ostatnim roku mocno ruszyło, więc jesteśmy coraz bliżej tej magicznej granicy :D

Jak widać można – nawet bez kupowania :D Cierpliwość rozwiązaniem na wszystko!

Co tam u piesełów?

Dla piesełów niestety nie mamy tyle czasu, ile byśmy chcieli. Do tego jeszcze pada ostatnio, a Legion po prostu nienawidzi deszczu :D Robimy tradycyjne spacery na frisbee i tyle – bez żadnych dodatkowych atrakcji. Chciałbym mieć więcej czasu dla nich, ale kurcze nie zawsze się da – mam nadzieję, że mi wybaczą :)

Natomiast same pieseły mają się bardzo dobrze. Pamiętam jak pisałem kiedyś tam, że Legion tylko toleruje młodego, ale miłości nie ma. Jak on do niej podchodził to ona uciekała i takie tam. Natomiast teraz się to mocno zmienia. Legion i Levi często leżą razem wtuleni – Legion z pyskiem na nim, bo przecież to bardzo mięciutka poduszka. Generalnie widać, że się do siebie przyzwyczajają i tworzy się jakaś więź.

Levi też coraz mocniej przyzwyczaja się do nas. Jeszcze kilka miesięcy temu był takim trochę samotnikiem – w nocy spał daleko od nas, nie przychodził do łóżka, a nawet w ciągu dnia preferował pomieszczenia z dala od nas. Teraz zachowuje się podobnie jak Legion, czyli chętnie wpada do łóżka w nocy, lubi się przytulić, a podczas pracy kładzie się blisko nas.

Obserwując go każdego dnia bardzo fajnie to wygląda, ponieważ dokładnie widać jak szczeniak zaczyna nam ufać, tworzy się taka specyficzna więź i komunikacja. Pokazuje to, że nie ma szybkiej metody na oswojenie psa – każdy robi to w swoim tempie. Po kastracji chemicznej w ogóle się uspokoił i łatwiej nawiązać z nim kontakt, więc naszą decyzję uważam za słuszną.

Ogólnie myślę również, że takie lenistwo psie wcale nie jest złe. Powiem Wam, że Legion jest o wiele spokojniejsza jak kilka dni się z nią nic konkretnego nie robi. Jak ciągle coś jej wymyślaliśmy – bieganie, tropienie, posłuszeństwo to cały czas była taka nabuzowana i nie potrafiła odpoczywać. Teraz jest deszcz, a my mamy mało czasu, więc tylko zwykły spacer, a Legion pięknie śpi pod biurkiem i jest spokojna.

Oczywiście nie twierdzę, żeby nic z psem nie robić, ale jak widać warto znaleźć taki kompromis i też nie przesadzać z tymi aktywnościami :)

A co tam u Was ostatnio? Pochwalcie się :)

  • Trzymam za Was kciuki dalej. Będzie dobrze. Nawet jak pracuję w handlu od 8 lat to za wiele nie powiem i nie pomogę. Po prostu wszystko zależy od tego ile będzie chętnych na produkty, a kurierzy też różnie wychodzi bo chcą wolne albo niektórzy idą sobie na L4 bo trzeba wszystko w domu przygotować. Wszystko będzie wychodzić w zależności od zaangażowania ludzi, od ich spojrzenia. Mimo to na prawdę życzę Wam sukcesów związanych z Marką :) może sama też będę Waszą kiedyś klientką :)

    A u nas pada i pada grzmi i zimnooo jest więc grzejemy się wszyscy w domku :)

    • No właśnie dlatego chcemy uniknąć tzw. fakapów :) Trudno ocenić zainteresowanie na początku, a urlopy dostawców spowodują, że trudno będzie uzupełnić ewentualne braki. Poza tym myślę, że okres świąteczny to średni czas na start nowej marki – wszyscy raczej są zajęci przygotowaniami.

      Także stawiamy na bezpieczniejszy okres – w końcu ”nowy rok nowi my” :)

  • moni.l

    Co do ostatniego zdania, to AMEN. Zgadzam się. Nasz początek też był taki: szkolenie, posłuszeństwo, kliker, trochę Rally-O, rower, rolki, szarpanie, ganianie, ech.. A potem skupiłam się na… spacerowaniu, przywołaniu, komunikacji gestem. Jakiś spokój nastał tak jakby. Nuce stuknęło półtora roku, uspokoiła się (trochę, ale dla mnie to dużo znaczy). A ostatnio odwołałam ją dwa razy z rzędu od dzików!!! I to z już naprawdę bliskiej odległości kilku metrów od stadka :)
    Czekamy na Pawesome…

    • Też mi się wydaje, że ludzie bardzo często obecnie skupiają się na dużej ilości aktywności, a nie samym budowaniu relacji z psem. Potem tak wychodzi, że pies umie dużo, ale nie jest z człowiekiem blisko :)

      Też czekamy na Pawesome :D

  • Małgorzata Chudy

    Mi się nie podoba ta ciemność i deszcz. O ile jeszcze w listopadzie zdarzają się jeszcze jakieś przebłyski dobrej pogody, to grudzień jest najgorszy – jeszcze bardziej ciemno i mokro. Po nowym roku jest lepiej, bo jest jakby z górki. Pojawia się częściej słońce, idzie do wiosny i jest daleko do zimy. Tina jest nieugięta, żadna pogoda jest jej nie straszna.

    Fajnie, że psiaki się coraz bardziej lubią. Tinę próbuje oswoić nasz kocur. Na razie osiągnął tylko to, że wolniej się od niego odsuwa.

    Kompromis jest najlepszy. Nie za mało i nie za dużo. Żeby było w sam raz dla psa. Tince zazwyczaj wystarczy spacer z węszeniem. Jak jest w ciekawym miejscu to ją pobudza, albo jak ma za mało wyjść poza podwórko to też, ale w tym drugim przypadku jest gorzej, pewnie psia energia za bardzo się kumuluje. W każdym razie jak się wyżyje to jest potem taka odprężona.

    • Legion to prawdziwa księżniczka i lubi tylko idealną pogodę. W deszczu nie chce chodzić, jak jest za zimno to też odmawia spaceru, a jak za ciepło to po ”siku” od razu chce wracać :D Natomiast Levi zawsze jest chętny na spacer :)

      • Małgorzata Chudy

        To Levi pod tym względem jest jak Tina. Wcześniej przed Tiną mieliśmy malutkiego kundelka ( wielkości kota ), tego co obcinał kwiatki. W każdym razie ona była taka, że jak miała wyjść na siku to chowała się pod kołdrę, w dalszej kolejności kładła się na podłodze i nie chciała wstać, jak były próby przesunięcia to haczyła pazurami deski. Miała pecha, bo zostawała wynoszona. Nie można było jej tez nigdy spuszczać, bo momentalnie znikała i znajdowała się dopiero pod bramą. Za to o dziwo bardzo lubiła biegać przy rowerze. Taki dziwny pies.