Takietam #2

Czas na coś luźniejszego, bo i tak ostatnio nie mam czasu/siły pisać o poważniejszych sprawach. Mam pokaźną listę tematów, które chciałbym poruszyć np: pies dla dziecka, rola psów w nowoczesnym społeczeństwie, stoickie podejście do wychowania, pomysły na poprawki związane z prawem zwierząt i tym podobne filozoficzne i rozważające.

Naprawdę uważam, że ciężkie tematy są potrzebne i wiele rzeczy trzeba przemyśleć w dzisiejszych czasach. Psy się zmieniają i zmienia się nasze społeczeństwo, a prawo, regulacje i myślenie wielu osób ciągle zatrzymało się w latach 90′. Jednak to kwestie na przyszłość – dzisiaj pierdoły :)

Nie ma na nic czasu

Ostatnie miesiące to ostry zapieprz – tak to mogę tylko określić. Wpadliśmy w taką spiralę pracy i własnych projektów, że praktycznie działamy od rana do nocy. Pamiętam, że jak zaczynaliśmy z matami węchowymi to nasze myślenie zakładało ”jakby tak 5 sztuk miesięcznie zamawiali to i tak fajnie, zawsze coś do roboty wieczorami”. Jednak te ”5 miesięcznie” szybko zaczęło wzrastać.

Hopsa hopsa turlaj dropsa :)

Obecnie maty węchowe to nasz taki drugi etat i często ostatnią matę kończymy krótko przed północą. Jesteśmy teraz w trakcie poważnych rozmów i jeśli wszystko wypali to w przyszłym miesiącu będziemy mieli pomoc, która znacznie nas odciąży. Im więcej łapek do pracy tym szybciej to pójdzie. Po stracie ostatniego noża elektrycznego do materiałów mamy problemy z zaufaniem. Chcemy nóż, ale co jeśli ten nowy również nas zrani i nagle odejdzie? Nie wiem czy moje serce to wytrzyma :D Jednak sytuacja trochę zmusza, więc w tym tygodniu powinniśmy dostać nowy sprzęt – tym razem z Japonii, więc można oczekiwać lepszej jakości :)

Poza tym jest jeszcze Pawesome, nad którym działamy tyle, ile tylko możemy. Nie będę zdradzał jeszcze terminu startu, ale wszystko jest na dobrej drodze :D Dla niecierpliwych możemy pokazać jak będą wyglądały docelowe pudełka naszej marki – konsultowaliśmy całość z naszymi ambasadorami i wszyscy uznali, że ten wzór jest dobry :)

Pawesome pudło

Wynik wielu godzin projektowania i konsultacji :D Na żywo pudła wyglądają jeszcze lepiej!

Także nasza doba wygląda tak: 7.00 pobudka -> wyjść z psami -> szybkie śniadanie i praca do 14.00 -> spacer z psami -> praca do 20.00 -> spacer z psami -> praca do 23.30 -> spać! Nie narzekam, bo czasami fajnie mieć tyle pracy, że nie można sobie wymyślać problemów, ale przydałoby się trochę wolnego :D Myślę, że niedługo uda się zorganizować pomoc tak, żeby doba była luźniejsza.

Samoyed się nam psuje

Z Leviego zrobiła się taka pierdoła straszna, że szok. Nasz cudowny, idealny szczeniaczek dorasta i nie pozwala na kompromisy. Przykładowo jednego dnia wyszedł na spacer i chyba coś poczuł niesamowitego (prawdopodobnie suczkę w cieczce) – jak tylko wrócił do domu to zaczął po prostu wyć. I to nie tak ”łułu”, ale tak hardkorowo jak wilki na filmach. Po prostu siedział na środku pokoju i wył. Wył praktycznie non stop przez 3 godziny.

Levi, Aria i Bentley :)

Levi źle znosi dorastanie naprawdę :D W ten dzień co tak wył musiałem uprosić kogoś, żeby wyszedł z nami i swoimi psami na spacer – 2 godziny ostrego biegania z dwoma psiakami i dopiero wtedy po powrocie poszedł spać. W tym miejscu dziękuję Martynie, że nawet będąc w chorobie pośpieszyła na ratunek, bo już powoli pierdolca dostawaliśmy od tego wycia :D Szczeniak pospał, ale obudził się o 3 w nocy – nie mógł zasnąć, więc piszczał i takie tam. Naprawdę posiadanie niekastrowanego psa kiedy na osiedlu są jakieś ”fajne dupeczki” (suczki z cieczką) to straszny koszmar. Generalnie tak mu odwalało cały tydzień i dopiero dzisiaj się uspokoił. Jeszcze 4-5 tygodni i powinien czip zadziałać, więc możemy liczyć na stabilizację psychiczną.

Bentley jest super – grzeczny i w ogóle. Aria jest świetna i tylko Levi taka pierdoła :D

Już pominę fakt, że jak tylko zobaczy suczkę na ulicy to zaczyna piszczeć i szczekać. Natomiast jak widzi jakiegoś samca to potrafi nawet warczeć – strasznie terytorialny dupek z niego :D

Poza tym jest spoko – to nadal świetny szczeniaczek, ale dorasta hardkorowo.

Legion się nam psuje

Legion generalnie albo ma strasznego pecha albo po prostu jest bardzo delikatna. Rana goi się całkiem ładnie – Legion też jest grzeczna i sobie tego nie liże. Zmieniamy opatrunek i wszystko wygląda ok. Niestety nadal nie możemy chodzić za bardzo na spacery, bo jednak uciskanie tego miejsca może spowodować, że rana będzie się otwierać. W weekend idziemy na zdjęcie szwów, więc mam nadzieję, że od przyszłego tygodnia będziemy mogli zacząć jakąś aktywność.

Jednak pojawił się inny problem – kilka dni po zabiegu Legion zaczęła popuszczać w domu. I to tak jakby bez kontroli – po prostu wstaje, a pod nią kałuża. Ciągle jest też mokra pod ogonem. Szybko do weterynarza zrobić USG – nic nie wykazało, wszystko dobrze. Na drugi dzień z próbką moczy do wyników – nic nie wykazało, wszystko wygląda dobrze. Kurwa…

Weterynarz kazał dawać jej tabletki Uroval manosa przez 14 dni i wtedy zobaczymy. To takie antybakteryjne, przeciwzapalne suplementy diety. Mam nadzieję, że pomoże, bo alternatywą jest posiew moczu (pobierany bezpośrednio igłą z pęcherza) lub hormonalne leki (wolałbym tego uniknąć w miarę możliwości).

Nie robiłem ostatnio zdjęć Legion, żeby jej nie męczyć niepotrzebnie. Macie za to zdjęcie szczeniaczka :D

Najgorzej jest jak psu coś dolega, a wyniki na nic nie wskazują. Nie wiadomo co może być przyczyną, a przecież pies sam nic nie powie. Także dupa. Dzisiaj jest trochę lepiej, ale nadal wilgotno pod ogonem jest.

Podsumowanie

Nie jest lekko, ale damy radę. Legion chora biedna, więc musi siedzieć w domu – nudzi się, a przecież ile można robić matę węchową non stop. Wyżywa się więc szczekając. Levi dorasta, więc ciągle chce iść ”na dwór”, żeby poszukać fajnych suczek do obwąchania – jak tylko wróci do domu to siada i wyje, bo chce znowu. Ogólnie miewamy ostatnio dość głośno w mieszkaniu, a niestety muzyka nie zagłusza wszystkiego :D

Poza tym oczywiście jest sporo do zrobienia. Trzeba pociąć materiał, zrobić maty, wszystko zapakować. Mamy nowego kuriera, który stara się ogarniać, ale przez pierwsze dni potrafił odbierać paczki koło 20.00, a wprowadzać je do systemu po 23 :) Teraz jest już lepiej, więc też możemy cały proces lepiej planować. Poza matami oczywiście jest jeszcze praca związana ze stronami www oraz dopracowywanie wszystkich szczegółów do startu marki Pawesome. Trochę tego jest wszystkiego :D

Natomiast każda wolna chwila idzie na psy – spacery, maty węchowe w domu, jakieś zabawy. Tyle :)

A jak tam ostatnio u Was? Ktoś coś ciekawego? :)

  • Śliczne pudełka! A poza tym, dużo spokoju i jednak napływu czasu wolnego :) U nas temat szkoleniowy na okrągło. Walczymy z zadaniami domowymi. Powinnam też pójść pobiegać. Temperatura na północniaka, a ja złapałam strasznego lenia i zaszyłabym się z kawą i ciachem pod kocem ;)

    • Dzięki bardzo :D Również życzymy samych sukcesów. Też mam takiego moralniaka właśnie, bo w końcu przeszły upały i Levi by chętnie spędził całe dnia na dworze, ale właśnie mało czasu i lekka niechęć do czegokolwiek po całym dniu pracy.

      Potem przychodzi taki szczeniak i patrzy typowym wzrokiem ”zawiodłeś mnie, człowiek!” :(

  • Super, że idziecie do przodu. Cieszę się. Pudełka są – zachwyciły mnie. Niby proste a jednak mają to coś. :) U nas remonty więc pieski muszą troszkę zająć się sobą :D Ale codzienne spacery i wygłupy jak najbardziej wskazane.
    Legion … mam nadzieję, że jej stan się poprawi i wszystko się unormuje, a Levi zmądrzeje :p pozdrawiam

    • Dzięki dzięki :D Remont z psem to niezłe wyzwanie – pamiętam, że Legion nam mocno pomagała kiedyś :D

  • Monika

    Dawno tu nie zaglądałam. Też przez nawał pracy i obowiązków, więc doskonale rozumiem jak się czujecie. Duża ilość pracy cieszy przez kilka dni, ale szybko staje się męczące, więc mam nadzieję, że z tą dodatkową pomocą się Wam poszczęści!
    Współczuję biednej Legion, oby to nie było nic poważnego! :( A co do Leviego, to cieszę się, że Barney w końcu dorósł. Był cudownym szczeniaczkiem, ale doskonale pamietam jego chęć wyjścia na spacer o najróżniejszych portach dnia i nocy. Na koniec dodam, że niezwykle cieszy mnie to, że startujecie z nową marką. To super, że się rozwijacie, trzymamy za Was cztery kciuki i osiem łapek! :D

    • Wielkie dzięki! :) Też mamy nadzieję, że wszystko ze wszystkim będzie dobrze – z marką, z młodym i przede wszystkim z łapką Legion :)

  • Małgorzata Chudy

    Mi się podoba, że są różne tematy. Cięższe i lżejsze. Nie zawsze ma się nastrój do wszystkiego.
    Wzór na pudełku jest bardzo ładny, ma w sobie to coś co wzbudza pozytywne emocje, poprawia nastrój.
    Tinie coś się niedawno odmieniło i ma większą potrzebę na spacery. To znaczy zgadza się na dalsze wychodzenie. Lubi też zabawy węchowe.

    • Legion teraz 2 tygodnie w domu (czekała na zagojenie się rany), więc trochę się boję naszego pierwszego, normalnego spaceru :D Tyle energii skumulowanej w jednym psie to zawsze oznacza coś złego :)

      • Małgorzata Chudy

        Tinke rozsadza już po dwóch dniach niewychodzenia na spacery poza podwórkowe. Musi wszystko obwąchać i sprawdzić co się zmieniło. Im szybciej tym lepiej. Jak energii jest za dużo to idziemy w takie miejsce gdzie nie ma ludzi i jest bezpiecznie. Potem robimy co pies potrzebuje, ale zazwyczaj węszenie po drodze ją trochę męczy i jest spokojniejsza.
        Po urazie jest jeszcze gorzej, bo przecież pies nie rozumie, że nie może za gwałtownie powracać do aktywności.

        • My byliśmy dzisiaj rano na frisbee i było super :D Wszyscy przeżyli :)

          • Małgorzata Chudy

            Frisbee to fajna rzecz. Szkoda, że Tinka nie lubi, ale już taka jej uroda.

          • Nie wszystko jest dla każdego :)

          • Małgorzata Chudy

            Dlatego nic na siłę.