szkolenie psa owczarek niemiecki

Szkolenie psa, czyli Pies Towarzyszący (PT)

Szkolenie psa to sprawa bardzo ważna, szczególnie w przypadku większych ras. Trening ma wiele zalet i spełnia określoną rolę w życiu naszego pupila.

Przede wszystkim pozwala nam zapanować nad ogromną bestią (spróbujcie siłować się na smyczy z 40 kg owczarkiem), ale również uczy w pewien sposób życia z psem. To nie tylko mechaniczne uczenie pupila konkretnych schematów, ale również uczenie samego siebie, jak z psem postępować i współpracować.

W końcu – szkolenie z psem to praca zespołowa i obie strony muszą dać coś od siebie.

Nasze treningi

Muszę przyznać szczerze, że u nas było ciężko. Jak szczeniak do nas się wprowadził to było super – od pierwszych dni trenowaliśmy podstawy. Siadów, leżenia, zostawania i innych typowych komend psina nauczyła się bardzo szybko.

pierwszyrazwprzedszkolu

Jedno z pierwszych szkoleń, na których była Legion (w ramach przedszkola)

Następnie było przedszkole dla szczeniaków – była socjalizacja, były zabawy z innymi psami, była nauka. Wszystko szło super, a Legion uczyła się ciągle nowych rzeczy.

Po tym pierwszym okresie, czyli w ok. 6 miesięcy był zastój. Psinka trochę chorowała i miała kilka zabiegów, które wykluczały ją z treningów – biegunki, boląca łapka, grzybica, sterylizacja, znowu boląca łapka.

Ćwiczyliśmy głównie w domu i generalnie powtarzaliśmy standardowe komendy. Nie było jednak weny i możliwości nauki innych rzeczy. Później było trochę ćwiczeń na dworze – przywołania oraz powtarzanie podstawowych ćwiczeń w większych rozproszeniach.

socjalizacja1

Jeszcze uszko klapnięte, a już pięknie siada ;)

Doszliśmy do ”takiego sobie” poziomu, gdzie Legion znała podstawowe komendy, potrafiła je wykonać, ale jednak było widać, że ją to nudzi. Nie brała smakołyków chętnie, nie było motywacji, nie było tego czegoś, gdzie widać, że psiak czerpie radość z samego treningu.

Trudno winić psa – powtarzanie ciągle tego samego, w podobnym środowisku – każdemu się znudzi. Trochę nasza wina, bo też za bardzo z  Legion ”pieścimy” i jak choruje to za bardzo o nią dbamy może i nie chcemy nadwyrężać.

Legion jednak urosła do sporych rozmiarów – widać, że czasami się nudzi, a zwykłe spacery (nawet z innymi psami) nie męczą jej dostatecznie. W październiku zapadła decyzja, że idziemy na kurs PT (Pies Towarzyszący). Oczywiście psina złapała kontuzję i zaczęła kuleć.

Poszliśmy do weterynarza, wyleczyliśmy psiaka w rekordowym tempie (7 dni) i od soboty staliśmy się kursantami!

Trochę przydługi wstęp, ale raczej konieczny ;)

Szkolenie psa PT

Szkolenie obejmuje 16 zajęć po 2 godziny, czyli razem 32 godziny zegarowe. Zajęcia odbywają się w każdą sobotę oraz niedzielę. Cały kurs zajmie 2 miesiące (+/-, ponieważ na pewno jakieś weekendy odpadną, szczególnie w okolicach świąt).

Przede wszystkim, czym jest PT? PT oznacza Psa Towarzyszącego i jest to typ kursu, który został ustalony przez ZKwP (Związek Kynologiczny w Polsce)

Pies Towarzyszący, zgodnie z regulaminem ZKwP obejmuje 3 poziomy (1,2,3) – każdy jest nieco trudniejszy, wymaga większego zaawansowania psa oraz bardziej precyzyjnego wykonywania komend.

Oczywiście my zaczynamy od 1 poziomu.

szkolenie pies towarzyszący

Co oni tam robią? Ćwiczą?

Ogólnie kurs ten zakłada nauczenie psa (oraz właściciela) wykonywania poleceń w zakresie ogólnego posłuszeństwa. Na zajęciach kładzie się nacisk głównie na wypracowanie odpowiedniego kontaktu właściciela z psem. Nauka zakłada intensywne skupianie uwagi psa na swoim przewodniku, szybkie oraz chętne wykonywanie komend oraz stosowanie odpowiednich sposobów motywacji.

Po zaliczeniu kursu PT1 można zdawać egzamin, który oficjalnie określa, czy pies zalicza zakres wszystkich ćwiczeń.

Warto wiedzieć, że aby zdawać egzamin, nie trzeba mieć psa należącego do ZKwP, ale sam właściciel musi już być członkiem tej organizacji. To taki papierek dla własnej satysfakcji (chyba, że planujemy hodowlę, ale to już inna ”para kaloszy”).

Zakres kursu PT1

Pies Towarzyszący 1 zakłada wykonanie przez psa konkretnych czynności, które oceniane są na egzaminie. To nie jest taka luźna nauka, gdzie wszyscy robią po swojemu. Ma to oczywiście swoje plusy oraz minusy.

Szkolenie kosztuje ok. 700 zł, a egzamin ok. 100 zł (+ koszt członkostwa ZKwP, jeżeli ktoś nie jest, a chce zdawać) – zapewne są różnice cenowe w zależności od miasta.

Na podstawowym kursie PT 1 pies opanowuje następujące ćwiczenia:

  1. Chodzenie przy nodze na smyczy
  2. Chodzenie przy nodze bez smyczy
  3. Przywołanie do nogi
  4. Przynoszenie własnego przedmiotu
  5. Zmiany pozycji siad / waruj
  6. Bieganie na komendę i przywołanie do nogi
  7. Badanie uzębienia psa
  8. Pozostawanie w pozycji siad
  9. Pozostawanie w pozycji waruj

Przykładowo – ucząc się chodzenia przy nodze, kładzie się nacisk, aby pies zawsze znajdywał się przy lewej nodze.

Nie jest to więc taka nauka ”po swojemu”. Na egzaminie oceniają, czy pies chodzi przy lewej i dlatego na kursie uczy się przy lewej. Generalnie duży nacisk jest na tzw. ”pierdoły” – siedząc pies musi być w konkretnej pozycji (obok lewej nogi, równo), zawracać przy nodze trzeba również specyficznie (obracamy się przez lewe ramię, a smycz przekładamy za plecami).

Plusy i minusy, prawda? Wiele osób widzi głównie minusy. Bo po co? Czemu akurat przy lewej, jak ja lubię mieć psa przy prawej? Na co mi to? Ja nie chcę zdawać egzaminu, tylko mieć grzecznego psa itd.

Warto wiedzieć, że takie kursy nie są tylko dla samej nauki psa (dla efektu, którym jest grzeczny pies), ale również dla samego treningu).

Kurs sam w sobie nakazuje nam wymagać od psa czego precyzyjnego, specyficznego. Trenując w domu często przymykamy na to ok i pies często robi ”po swojemu”. Tutaj nie ma takiej możliwości.

Dużym plusem jest to, że pies naprawdę trenuje – często dla samego trenowania. Są to nowe umiejętności, są wymagania – są również nagrody. Trudno wnikać w psychikę psa, ale moim zdaniem Legion dużo bardziej się stara.

Konkretne wymagania, precyzyjne komendy – generalnie spory poziom trudności. Duże rozproszenia (dużo psów obok). Konkretne nagrody. Naprawdę ciekawie.

Oczywiście nie każdy musi się zgadzać. Jeżeli ktoś ma psa i chce tylko i wyłącznie nauczyć go chodzenia na luźnej smyczy, to taki kurs nie jest odpowiedni. Wystarczy skontaktować się z jakimś szkoleniowcem (lub poszukać w internecie) i uczyć psa tej, konkretnej czynności.

Jeżeli jednak ktoś chce pracować z psem ogólnie, czyli po prostu razem, regularnie trenować. To takie precyzyjne kursy są świetne. To również idealny sposób na maksymalne wymęczenie psa.

szkolenie psa i po szkoleniu

Taka zmęczona, że nawet nie może wrócić do domu. Trzeba robić przerwy ;)

Jak wygląda takie szkolenie?

Trudno wypowiedzieć się ogólnie, jak takie szkolenia wyglądają. Mogę opisać, jak wygląda nasze.

O 9.00 wszyscy są już na placu. Psy nie mogą się ze sobą bawić – mają być w trybie pracy. Wszyscy stają w szeregu, psy usadzone przy lewej nodze. Następnie wszyscy skupiają swojego psa na sobie (trzeba mieć dużo smakołyków) – finalnie pies powinien patrzeć prosto na przewodnika.

Kolejnym punktem jest chodzenie przy nodze – wszyscy ruszają do przodu (ruszając wypowiada się polecenie np: noga) – na komendę szkoleniowca skręca się w lewo/prawo lub zawraca. Przy każdym zwrocie wypowiadamy komendę np: noga i podajemy smakołyk.

Pies musi iść przy nodze, patrzeć przed siebie lub trochę w górę (nad pyskiem możemy trzymać rękę ze smakołykami i podawać w miarę potrzeby).

W taki sposób robi się kilka kółek – następuje komenda zatrzymania + czynność (np: stajemy, każemy psu usiąść, warować lub stać).

Potem już różnie – z tej pozycji albo rusza się dalej przy nodze, ale np: ponawia komendę i odchodzi 2-3 kroki. Pies powinien zostać w pozycji. Wracamy do pozycji startowej (obok psa) i nagradzamy.

W miarę postępów odchodzi się dalej, robi kółko wokół psa, rzuca smycz itd.

Pierwsza godzina zaliczona. Przerwa.

W trakcie przerwy nadal nie spuszczamy psów ze smyczy, nie ma zabawy, ale mogą się napić i ew. obwąchać.

Po przerwie ponawiamy to co wcześniej + jest nauka nakręcania na zabawkę (szarpiemy się z psem, dajemy zabawkę do pyska, potem robimy kółeczko, zabieramy zabawkę i wracamy).

Po zajęciach można psy pochwalić i spuścić – jest czas na zabawę.

pies na szkoleniu

Nagroda za dobrą robotę – hasanie z psami ;)

Ogólne wrażenia po szkoleniu?

Mnie osobiście się podobało. Bywałem na kilku szkoleniach i to jest najbardziej ”hardkorowe”. O ile treningi w innych szkołach są często ”miękkie” – bawimy się z pieskami, trochę trenujemy, trochę skupiamy i ogólnie jest milutko. O tyle na PT, ćwiczenia dają wszystkim w kość. Polecenia wykonujemy szybko, precyzyjnie. Nie ma czasu na mizianko z pieskiem, nie ma czasu na odwracanie uwagi.

Zarówno przewodnik, jak i pies muszą być skupieni na pracy – nie ma nawet za bardzo czasu na inne sprawy.

Dla mnie super – Legion jest bardzo skupiona i widać, że jej się podoba. Po przerwie trochę zwalnia (zmęczenie), ale uważam, że wyrobi się wraz z postępem treningów. Przede wszystkim ogromnym sukcesem jest to, że naprawdę ćwiczy – przy innych psach.

Legion jest strasznie nakręcona na psy, ciągnie do nich i szczeka. Tylko by się bawiła. Jednak na szkoleniu? Siedzi pięknie w szeregu, wszędzie psy, a ona grzecznie się skupia na mnie i wykonuje polecenia. Naprawdę całkowicie inny pies ;)

pies na szkoleniu PT

Pieseły się bawią po szkoleniu

Po treningu oczywiście do domu i pada. Zmęczony, zadowolony pies.

Oczywiście na razie byliśmy tylko na 2 zajęciach, ale osobiście jestem bardzo zadowolony. Mam nadzieję, że psina też.

  • Wielka szkoda, że nasze psy od małego już mają problemy zdrowotne, jest to bardzo przykre :( Dobrze, że teraz Legion już czuje się dobrze. Oby zdrowie mu dopisywało :)

    Ciężko jest być ciągle zmotywowanym do ćwiczenia samemu z psem, zajęcia w grupie pod tym względem są super, ale wiadomo, że to nie wystarcza, samemu trzeba też coś porobić między zajęciami.

    My nie zdawałyśmy PT, tylko BH, dużych różnic nie ma. I nie trenujemy w Związku, chociaż kilka razy w związkowym psim przedszkolu byliśmy. Teraz przygotowujemy się do IPO, ale czy nam się uda, to jeszcze się okażę, niestety treningi są u nas raz w miesiącu, więc nie jest to łatwe wyzwanie.

    Życzę powodzenia i pozdrawiamy z Herą i Tajgą

    • Hej ;) Legion po prostu ma pecha chyba? To nie tak, że jest słaba, czy coś – po prostu niefortunnie się jej dzieje.

      Ten nasz kurs nazywa się właśnie PT/BH, bo to bardzo podobny standard. PT jest bardziej rozpoznawalny po prostu. Ogólnie jest taki plan, żeby zrobić PT 1,2,3 – potem może PTT, a nawet IPO ;) Zobaczymy jak wyjdzie w rzeczywistości i jak będzie z czasem i ochotą. Takie szkolenia to jednak mnóstwo czasu i pracy.

      Również życzymy powodzenia.

  • Pingback: Agresja smyczowa u psa - jak sobie poradzić? - Życie z Psem()