umowa z hodowcą kupujemy szczeniaka

Szczeniak gryzie – jak to było u nas

Szczeniak gryzie – z naszych informacji wynika, że to Wasz najczęstszy problem. Otrzymujemy sporo maili z podobnymi pytaniami, a dodatkowo wiemy, że również często szukacie tej frazy na naszej stronie.

Postanowiliśmy więc jeszcze raz wrócić pamięcią do tamtych dni i opisać nasze doświadczenia związane z gryzącym szczeniakiem :) Warto wiedzieć, że Legion lubiła, oj lubiła sobie pogryźć – czasem rękę, czasem nogę, a czasami nawet nos!

slicznypsiak

Nos? Jaki nos?

Ogólne informacje pojawiły się już u nas przy okazji wpisu: Nie daj się zjeść, czyli szczeniak gryzie – tutaj bardziej skupimy się na samym gryzieniu właściciela i przede wszystkim – z naszej perspektywy jako posiadaczy gryzącego owczarka niemieckiego (nie jest to malutki psiaczek).

Przy okazji – dzisiaj dużo archiwalnych zdjęć szczeniaczkowych w gratisie ;)

Szczeniak gryzie

Jest – zdecydowaliśmy się na szczeniaka, odczekaliśmy swoje (lub nie) i nareszcie w naszym życiu pojawiła się mała kuleczka. Szczęściu i radości nie ma końca, a my jesteśmy zauroczeni słodkim grubaskiem – co złego może się stać?

Po pewnym czasie maluch przyzwyczaja się do otoczenia i zaczyna się tzw. rumakowanie (cwaniakowanie – jakkolwiek nazwiemy ten etap). Mała, nieśmiała kuleczka zaczyna panoszyć się w naszym życiu.

piesrolnika

Wszystko jest moje!

Zaczyna się niewinnie – pierwsze zaczepianie i ogólne bycie ”złym psiakiem”. Maluch nas obserwuje i w tym momencie sprawdza, na co może sobie pozwolić. Raz ugryzie w ucho, potem lekko pociągnie za rękaw, następnie złapie za kostkę. Takie niewinne zabawy przecież.

Po pewnym czasie mała kuleczka rośnie – nadal ma umysł szczeniaczka, ale budowę już całkiem całkiem. Legion bardzo szybko uzyskała gabaryty dorosłego owczarka, a bardzo późno dojrzewała psychicznie. W efekcie mieliśmy 6-miesięcznego rekina zamiast słodkiego psiaczka.

W tym etapie słodkie, delikatne podszczypywanie zamienia się w już nie-takie-słodkie podgryzanie. Tutaj najczęściej właściciel zdaje sobie sprawę, że ‚ups, mamy problem’.

Szczeniak gryzie – geneza problemu

Trudno stwierdzić z całą pewnością skąd u psów taka potrzeba do podgryzania. Oczywiście są różne teorie, różne opracowania, ale finalnie można stwierdzić, że ”tak jest i już”.

skupienie psa na przewodniku

Na dworze słodki piesek – w domu gryząca bestia

Ciekawostką w tej sprawie są ogólne twierdzenia, że w części spowodowane jest to zbyt szybkim odłączeniem szczeniaka od rodziców i rodzeństwa. Generalnie poleca się wydanie szczeniaka do nowego domu w okresie 8 tygodni, czyli 2 miesięcy życia. Niektórzy specjaliści twierdzą jednak, że wydanie szczeniaka w okresie 10-12 tygodni znacząco zmniejsza szanse, że mały szczeniak będzie podgryzał.

Socjalizacja szczeniaka ze swoją rodziną ma bardzo duży wpływ na rozwój malucha. Różne badania twierdzą, że właśnie do 10-12 tygodnia życia szczeniaki uczą się prawidłowego zachowania w stadzie. Próby podgryzania rodzeństwa lub matki kończą się dla malca dość nieprzyjemnie, więc po pewnym czasie zachowanie przestaje występować.

Potwierdzeniem są tutaj nawet różne poradniki, które polecają oduczanie szczeniaka gryzienia przy pomocy pisków lub łapania za kark – te reakcje symulują zachowanie innych szczeniaków i psiej matki i w efekcie mają maluchowi wybić z głowy podgryzanie.

zdrowe stawy psa

Po prostu Legion :)

My Legion odbieraliśmy w 8-mym tygodniu i u nas gryzienie przez szczeniaka było sporym problemem. Od razu zaznaczam, że te porady z 10-12 tygodniem nie są potwierdzone i raczej nie powinno się ich brać za pewnik. Jedni specjaliści twierdzą tak, a inni – inaczej.

Gryzienie szczeniaka można wytłumaczyć też inaczej – prościej. Maluch się nudzi, potrzebuje uwagi i swędzi go w pyszczku (ząbki rosną albo właśnie się wymieniają), więc robi co mu pomaga.

Szczeniak się nudzi?

Często bywa też tak – u nas akurat nie było tego problemu, ale warto o nim napisać, że szczeniak po prostu się nudzi. Jak maluch przybywa do naszego domu to zazwyczaj spotyka się z ogromnym entuzjazmem – wszyscy nad nim stoją, głaskają i przytulają. Jest cały czas w centrum uwagi.

Po tych 2 tygodniach wszystko się stabilizuje, a domownicy wracają do swojego życia. Szczeniak nie cieszy się już taką uwagą, niektórzy właściciele wracają do pracy, a maluch spędza dnie samotnie. W takiej sytuacji szczeniak może (i zazwyczaj tak robi) próbować zwrócić na siebie uwagę. Najprościej to zrobić właśnie przez zaczepki i podgryzanie.

szczeniak zjadł paczkę

Zjadam paczki, zjadam ręce

Jeżeli ktoś ma problem z gryzącym szczeniakiem to powinien najpierw sprawdzić, czy poświęca mu wystarczająco dużo czasu. Jeżeli od pierwszych dni spędzamy z nim cały wolny czas, a potem nagle idziemy do pracy i zostawiamy malca na 8 godzin samemu – nie ma co się dziwić.

Szczeniak gryzie – jak to było u nas?

Z Legion spędzaliśmy większość czasu (jak była szczeniakiem – teraz w sumie też :)), więc dość szybko z nieśmiałego malucha stała się niezłym cwaniakiem. Wskakiwała na łóżko i wołała jeść (do teraz jej zostało), a jak to nie działało to wyrywała poduszki, a ostatecznie gryzła po ręce.

Ciągle za mało piłeczkek

Za dużo piłek i za mało piłek jednocześnie

Jak była mała to było to do wytrzymania, ale potem już mocno bolało. Zresztą z młodu bardzo lubiła również gonić za ”uciekającymi” nogami i podgryzać kostki. Typowy szczenior ;)

Sami testowaliśmy chyba wszystkie metody i możemy teraz z dumą powiedzieć – Legion już nie gryzie, chociaż to zależy ;)

Najpierw piszczenie

Metoda z piszczeniem lub udawaniem psiej matki to chyba najpopularniejsza metoda. Wyskakuje na pierwszych stronach google i youtuba, więc trudno się pomylić. Sposób ten polega na tym, aby po ugryzieniu zacząć skomleć lub piszczeć jak mały szczeniak. Podobno ma to aktywować jakieś pokłady współczucia w szczeniaku, czy coś takiego. Generalnie u nas się nie sprawdziło. Na początku było takie ”coooo?”, ale potem Legion jeszcze bardziej się na to nakręcała, bo śmieszne odgłosy są śmieszne.

zjem ci duszę

Ence pence zjadam ”rence” :)

To łapanie za kark i ”karcenie” psa + unieruchamianie też nie jest dobre. Legion lubi się wyrywać i urządzań sobie takie dzikie szarpanki, więc nawet sama psociła, żeby ktoś nią ”potarmosił”.

Ignorowanie

Ignorowanie polega na tym, że po prostu szczeniaka olewamy. Najlepiej robić to jak maluch jest rzeczywiście mały – niech gryzie. Nie ruszamy się, nie zachęcamy w żaden sposób do gryzienia. Szczeniak ma przestać się tym interesować bo nudno.

Później można również próbować czegoś takiego, że jak szczeniak ugryzie to od niego odchodzimy, odwracamy się plecami i udajemy, że nas nie ma. Również ma to pokazać psu, że gryzienie oznacza koniec zabawy, więc nudy.

Omnomnom

U nas oczywiście to nie działało to Legion od małego jest dość samodzielna. Jak ktoś się z nią nie bawi to ona sobie świetnie radzi sama – coś tam rozszarpie ewentualnie.

Dodatkowo – u nas nie było typowego problemu, że Legion po prostu podgryzała. Ona głównie robiło to rano, aby osiągnąć swój cel (właściciel wychodzi z łóżka). Nie bawiła się w ten sposób, a raczej wymuszała (wstawaj/daj jeść/chodź na spacer/zejdź z fotela bo Pani-Legion chce itd.). Jakbym wierzył w teorię stada i samca alfa to bym napisał, że chciała być samcem alfa ;) Z tego względu, że w to nie wierzę to napiszę, że po prostu była cwana.

Izolowanie

Izolacja polega na tym, że odcinamy się fizycznie od psa, albo psa od nas. My zamykaliśmy Legion w łazience. Nie chodzi tu o męczenie i przetrzymywanie psa w małym pomieszczeniu – izolacja powinna trwać maksymalnie minutę.

Pierwsza doba z psem jest najważniejsza

Legion jak była bardzo mała, bardzo spokojna i bardzo grzeczna :)

Szczeniak gryzie, więc dajemy go do łazienki. Czekamy minutę i wypuszczamy. Jak znowu ugryzie to powtórka. U nas działało tak sobie – po izolacji Legion nie gryzła, ale po pewnym czasie znowu sobie o tym przypomniała.

Szczeniak gryzie – koniec męczarni

Jak więc Legion przestała gryźć? Może to okazać się odpowiedzią, której niewielu się spodziewało lub nie chciało się spodziewać, ale po prostu to przetrwaliśmy.

Żaden sposób opisany w internecie nie działał w naszym przypadku. Warto wspomnieć, że Legion gryzła dla zabawy lub dla wymuszania – nie było to związane z ząbkowaniem/swędzeniem. Po prostu się nudziła lub chciała coś osiągnąć, czyli najgorszy typ gryzienia z możliwych ;)

dwarozneprzedszkola

Tu też bywała grzeczna :)

Próbowaliśmy wszystkiego i nic nie działało lub działało na krótko. Generalnie po pewnym czasie po prostu olaliśmy temat. Ubieraliśmy długie rękawy i staraliśmy się Legion nie nakręcać w żaden sposób. W domu sobie leżała/spała, a na zewnątrz mogła biegać. Zwiększyliśmy trochę czas na dworze tak, aby po powrocie jak najdłużej odpoczywała.

Przestaliśmy również się z nią czochrać i tarmosić, aby nie nakręcać jej na ręce. Generalnie robiliśmy tak, aby w domu głównie odpoczywała, a swoją energię rozładowywała na zewnątrz. Jak nie było takiej możliwości to w domu zajmowaliśmy ja nauką komend lub zabawkami.

Wydaje mi się, że to najlepszy sposób – po prostu nie bawić się z psem rękoma i pomóc pupilowi rozładować w inny sposób swoją energię. Legion sobie tak żyła i coraz rzadziej używała zębów. Teraz rano jak chce nas obudzić to wskakuje do łóżka i trąca nas łapami. Jak nie reagujemy to trochę piszczy, a ewentualnie szczeka.

dolkitreningowe

Duże uszy – nie mam pomysłu na podpis

Teraz możemy się z nią normalnie tarmosić i czochrać – oczywiście czasem złapie zębami, ale nic poważnego. Trzeba wiedzieć, że jednak po coś te zęby psu są potrzebne i czasami musi z nich korzystać ;)

Podsumowanie

Legion to książkowy wręcz przypadek i definicja  ”szczeniak gryzie”. Gryzła ręce, nogi, ciągła za rękawy i nogawki. Próbowaliśmy wielu metod opisanych w internecie, ale nawet mimo tego Legion gryzła nawet w wieku 6-8 miesięcy.

Ostatecznie udało się ją tego oduczyć. Kluczem okazało się zaprzestanie zabaw rękoma (szarpanie, czochranie) z psem oraz przekierowanie psiej energii (więcej czasu na dworze, a w domu więcej treningu posłuszeństwa). Po pewnym czasie takiej strategii po prostu przestała gryźć.

instynktlowiecki

Witam :)

Moim zdaniem duży wpływ na ten problem ma przede wszystkim czas. Pies nie będzie gryzł wiecznie, jeżeli go do tego nie zachęcamy (zabawy rękoma, po których pies dostaje to czego chce). W pewnym wieku każdy szczeniak dojrzewa mentalnie i nie jest już takim ”głupkiem”.

Niestety, ale trzeba to po prostu przeżyć. Nie ma szybkich i sprawdzonych metod, które zadziałają w ciągu tygodnia. U nas szczeniak gryzł od przyjścia do nas do wieku ok. 8 miesięcy, czyli całe 6 miesięcy podgryzania i poszarpanych rękawów ;)

Wszystkim, którzy mają taki problem – współczuję i życzę dużo siły ;) I dużo cierpliwości.

  • Piotr Jankowiak

    Hahaha! Co za bzdury! Wręcz przeciwnie! ISTNIEJĄ metody – i TO, muszę powiedzieć z DUŻYM naciskiem – nie dość, że wielokrotnie(!) SPRAWDZONE, to w dodatku – co w tej kwestii jest najważniejsze – BARDZO SZYBKIE, bo nie tylko, nie rozciągnięte w niewiadomym czasie oraz nie rokujące jakichkolwiek pozytywnych efektów, ani nawet działające ok. tygodnia, ale… prawie natychmiastowo! I to ,,prawie”, zależy tylko, od konieczności ilości powtórzeń, nakazujących psu zmianę zachowania, a to z kolei, zależy wyłącznie od stopnia jego ekscytacji, który zawsze należy utrzymywać na poziomie zerowym! Im niższy poziom, tym łatwiej wpłynąć na jego zachowanie. Za chwilę podam, jak to osiągnąć. A Wam (posiadaczom Legion), współczuję tego, że Wasza całkiem niepotrzebna ,,męczarnia” musiała(?!) trwać aż pół roku, bo – jak to Autor sam określa – ,,U nas(przecinek! w oryginale, brakuje go tak w tym miejscu, jak i w wielu innych!) działało tak sobie…”, czyli… nijako! A to znaczy, że… w ogóle! I TO SAMO, polecacie przeżywać innym??! Nno, ŻAAALLL! I ŻENUŁA! Z treści artykułu wynika, że pomocy szukaliście wyłącznie w necie. No, owszem, można na nim polegać. Ale, czy w trakcie tego, nigdy nie natrafiliście na nazwisko Cesara Millana, zwanego też ,,Zaklinaczem psów”? Właśnie Jego metody, są najlepsze (wybaczcie, że tak twierdzę, ale jak do tej pory, nie natrafiłem jeszcze na lepszego behawiorystę od Niego! Wierzcie mi, dla porównania, oglądałem wiele film(ik)ów z udziałem innych psich ,,psychologów” i… nno, ŻAAAALLLL! I, ŚMIECH NA SALI!), bo nie dość, że szybkie, to jeszcze – bardzo skuteczne i… utrwalane na stałe, POD WARUNKIEM, że WSZYSCY domownicy, W RÓWNYM STOPNIU ZROZUMIEJĄ mechanizm ich działania, będą je stosować i jednakowo postępować, aby pies, nie miał sprzecznych informacji!!! Aby móc się zapoznać z tymi metodami, wystarczy obejrzeć cykl filmów edukacyjnych z udziałem Cesara Millana, a emitowanych ostatnio w ciągu całego tygodnia (rano i wieczorem) przez kanał tv (program na str.) National Geographic People, pt. ,,Zaklinacz psów”, ,,Cesar Millan na ratunek”, oraz bardziej sporadycznie – ,,Przywódca stada”. A teraz, dla mniej cierpliwych – chociaż ona (ta cierpliwość), jest bardzo potrzebna wszystkim posiadaczom psów – lub nie mających dostępu do w/w kanału, podaję sposób zapanowania nad podekscytowanym psem (bez względu na poziom tejże): przede wszystkim, NALEŻY BYĆ SPOKOJNYM, ZRELAKSOWANYM i koniecznie wykazywać postawę asertywną, tzn: w kontakcie z psem, należy postępować zdecydowanie, z pewnością siebie. Natomiast, w żadnej chwili – NIE WOLNO okazywać STRACHU, NIEPEWNOŚCI, NIEZDECYDOWANIA, LĘKU, WAHANIA, UCIECZKI, OBAWY i jeszcze wielu, tym podobnych negatywnych odczuć i nastrojów, ponieważ one wszystkie, uważane są wśród zwierząt (w domyśle: dzikich, bo jednak, w niejednym psie drzemie drapieżnik!) za SŁABOŚĆ, którą ATAKUJĄ bez pardonu! Dla nich, po okazaniu choćby jednego z tych stanów, stajecie się OFIARĄ, którą INSTYNKT, KAŻE im ATAKOWAĆ! Czy to, jest zrozumiałe? Postarajcie się zastanowić i poczuć każdą z tych emocji! Zastanówcie się sami nad swoim podejściem do psa, zanim się do niego zbliżycie. Czy przyłapujecie się na czymś? Tak, tak! Tutaj, OD SAMEGO POCZĄTKU (w artykule tego brak!), chodzi o PSYCHOLOGICZNE podejście do naszego ,,kochanego”, często nadmiernie rozpieszczanego pupila! Jeśli już coś łapiecie, to chyba mogę wreszcie przejść do istoty samej metody. Zacznę może od nieco łatwiejszej – przynajmniej dla niektórych, ze względu na poziom ekscytacji psa, na pewno – a mianowicie, kiedy pies jest na smyczy. Chociaż, to też jeszcze, nie do końca jest takie proste. Trzy zdania wcześniej, zasugerowałem już pewną ideę: psychologiczne panowanie nad psem. A do czego się to sprowadza? Dla Cesara (i dla mnie), sprawa jest prosta! Aby zapanować nad psem, czyli (fizycznie) jego ciałem, wystarczy ZAPANOWAĆ nad jego… UMYSŁEM!!! A najłatwiej tego dokonać, zakładając psu, tuż za uszami i samą czaszką, albo ciasno zapiętą (a nie tak, jak to robią wielce niefrasobliwi ,,luzacy” – przez głowę!) obrożę ze smyczą, albo pętlę z samej smyczy, utworzoną przez przewleczenie drugiego jej końca przez uchwyt. W takiej sytuacji, jeśli nasz pies, czy to ciągnie, czy szczeka na innego, czy cokolwiek innego, niewłaściwego – wystarczy tylko szarpnąć w bok (NIGDY w górę, lub w tył!!!), krótko ale i energicznie (i to ma być, rzeczywiście szarpnięcie, a nie, siłowanie się z psem!) i… obserwować zachowanie pupila. Jeśli stan jego ekscytacji jest na niskim poziomie, to zareaguje nagłym pochyleniem głowy, uszy położy po sobie i będzie patrzał na właściciela, oczekując… dalszych poleceń! A wtedy my… dajemy mu je, lecz całkiem spokojnie, bez krzyku, np.: ,,nie wolno!”, ,,spokój!”, ,,siad!”. Cdn.

  • Piotr Jankowiak

    H-hhm… Z tego co widzę, Moderatorzy czy Admini tej strony, lub ktoś powiązany z Autorem artykułu, nie jest skłonny pogodzić się z mało przychylną krytyką!? Przed moim wpisem, widzę napis: ,,Usunięte”. A przecież, konstruktywna krytyka podbudowuje! I moja, taka jest! Tyle, że od razu na początku, stanowczo zaprzecza Autorowi, ponieważ On, jednak NIE MA RACJI, tym bardziej, że w swojej nieświadomości, poleca tu innym do stosowania swoje naiwne, amatorskie a więc, niesprawdzone, wręcz prymitywne i ewidentnie nieskuteczne – co sam otwarcie przyznaje – metody, do których sam dochodził drogą prób i błędów! I po co, inni mają je powielać i tak samo długo się ,,męczyć” – a przy braku odpowiednich cech charakteru właściciela jak, przede wszystkim: cierpliwość oraz spokój i asertywność, będzie to trwało jeszcze dłużej – skoro JEST możliwość oraz ISTNIEJĄ SKUTECZNE i często, BARDZO SZYBKIE metody do zapanowania nad zachowaniem psa! Ale cóż? Nie będę kłócił się z osłem!

  • Piotr Jankowiak

    O dziwo?! Teraz, mój wpis, pojawił się od razu??? Ciekkkawe?! W takim razie, ten poprzedni, też powinien!

  • Piotr Jankowiak

    Ha! Ha! Ha! Znowu, ,,Usunięte”??? ŚMIECHU WARTE!!! LOL!!!

  • Ania

    Bardzo wspomogliście mnie tym artykułem, a także „Nie daj się zjeść, czyli szczeniak gryzie”.

    Stwierdzam, że każdy pies jest inny i inaczej reaguje. Trzeba go obserwować i poświęcić dużo czasu, nie wolno się poddawać (miałam już chwile zwątpienia, niejedną). Na jednego psa wystarczy krzyknąć, lekko odepchnąć lub przytrzymać, piszczeć jak szczeniak, powiedzieć stanowczo nie wolno. Na mojego to niestety nie działa (10 tygodni – suczka). Nakręcała się jeszcze bardziej. Stwierdziłam, że suczka traktuje to jako dobrą zabawę. Po obserwacjach i wielu próbach, zastosowałam metodę odwrócenia uwagi tzn. podsuwałam jej pod zęby piłkę, kostkę, sznur. Sznur to rewelacja. ;))) A dodatkowo, jeśli do mnie przychodzi i gryzie (lekko, mocno, w ogóle) reaguję tak samo, podszczypuję ją lekko, pulsacyjnie po karku i mówię stanowczo że nie wolno. Robię to za każdym razem jak gryzie. Na razie działa. Cieszę się i będę wytrwała, bo niedługo szybo urośnie i gdyby nie to, to zrobi się z niej krokodylek. ;))))) Pozdrawiam, Ania

    • Życzymy powodzenia w dalszym ustawianiu psiaka ;) Okres szczenięcy trzeba po prostu przetrwać.

  • Pingback: Gryzienie szczeniaka - jak sobie z nim poradzić? - Życie z Psem()

  • Michal

    Ten oraz Nie daj sie zjejsc – swietne artykuly.
    Przygode z maluszkiem dopiero rozpoczelem. Jest u mnie od tygodnia.
    Moj Chester jest specyficznym kundelkiem poniewaz zostal cudem odratowany zaraz po urodzeniu (mial zostac brzydko mowiac „zutylizowany” – decyzja wlascicielki suczki od ktorej pochodzi) i praktycznie od pierwszych dni zycia nie przebywal z matka i rodzenstwem. Do mnie trafil w 4 tygodniu zycia.
    Zaczyna sie pomalu osaajac z otoczeniem, podgryza jak to szczdniak i tu podziekowania za artykul poniewaz metoda z popiskiwaniem przy gryzieniu rak jest pierwsza ktora poki co dziala, Chester zaczyna puszczac a nawet lizac po rekach jakby chcial przeprosic.
    Wczesniej probowalem odwracania uwagi zabawkami ale rece byly ciekawsze hehe
    Zobaczymy co dalej. Napewno nie jeden artykul jeszcze przedemna do przeczytania.

    • Przy tak młodym psie też pewnie inaczej trzeba do tego podchodzić, ponieważ nie był uczony przez matkę i rodzeństwo. Życzymy powodzenia :)