Rok Samoyeda

Rok Samoyeda – Levi ma dzisiaj urodziny!

Rok Samoyeda – jak to ładnie brzmi :) Nie można ukrywać, że rzeczywiście ostatni czas był w jakiś sposób ukształtowany przez tego małego, białego szczeniaka. Dzisiaj Levi obchodzi swoje pierwsze urodziny, swój pierwszy rok istnienia na tym świecie. Muszę przyznać, że te 10 miesięcy (młody przybył do nas jak miał 8 tygodni) przeleciało nam strasznie szybko.

Z okazji urodzin postanowiliśmy, że warto byłoby w jakiś sposób podsumować ten czas i generalnie opowiedzieć trochę o tym, jak to jest mieć samoyeda w domu. Czy warto? Czy w ogóle ta rasa ma sens? Czy rzeczywiście uśmiechają się cały czas, tak jak wszędzie o tym piszą? Zaraz się dowiecie :)

Opis Samoyeda

Osobiście nie bardzo lubię ”opisów rasy”, ponieważ sugerują, że każdy pies jest taki sam, a przecież to nieprawda. Nigdy nie znajdziecie dwóch identycznych owczarków lub samoyedów. Każdy pies jest trochę inny, ale jednak często można doszukać się pewnych podobieństw.

Samoyedy generalnie uchodzą za psy przyjazne, bardzo ufne, wymagające ogromnej ilości aktywności fizycznej, z dużą tendencją do ciągnięcia na smyczy, trochę głupkowate, niezależne, głośne i urocze. Kilka tych informacji dzisiaj potwierdzimy, a kilka będziemy musieli obalić.

Rok Samoyeda 1

Tak rósł Levi w okresie od 2 do 4 miesiąca :) Głównie widać jak utworzyła mu się taka ”maska” na pysku – to normalne u tej rasy

Samoyedy należą do grupy psów pierwotnych, więc wiele osób kojarzy je z psami dostojnymi, wytrzymałymi, odważnymi i stabilnymi psychicznie. To również zweryfikujemy. Na pewno ta rasa nie jest najpopularniejszą w naszym kraju i zazwyczaj taki pies cieszy się dużym zainteresowaniem na spacerze.

Podsumowując samoyedy oceniane są zazwyczaj przez swój wygląd zewnętrzny i tzw. ”uśmiech samoyeda”. Pod względem charakteru najczęściej znajdziemy informacje, że ”ciągnie jak smok”, jest zbyt ufny i czasami się nie słucha (niezależny!).

Levi kontra wizerunek Samoyeda

Teoretycznie ogólny zarys rasy znaliśmy zanim zdecydowaliśmy się na naszego szczeniaka, jednak nie przywiązywaliśmy do tego zbyt dużej wagi. Wiedzieliśmy, że wszelkie opisy nie zawsze mają zastosowanie w rzeczywistości. Jaki jest więc Levi w porównaniu ze statystycznym Samoyedem?

Ciągnie jak smok

Wydaje mi się, że Levi ciągnie tak samo jak każdy inny pies, któremu się na to pozwoli. Jak się ma coś dobrego w kieszeni i próbuje nawiązać kontakt ze szczeniakiem to idzie całkiem ładnie. Natomiast jak się idzie na autopilocie to również pies spaceruje po swojemu. Nasz Levi waży ok. 28 kg, więc w porównaniu z Legion to waga piórkowa. Generalnie nie ma aż takiego problemu z ciągnięciem, jak wiele osób uważa.

Nam udało się doprowadzić do takiego stanu, że Levi idzie całkiem porządnie na smyczy. Zazwyczaj idzie na samym jej końcu, ale jak tylko poczuje opór to zwalnia. Jedyne ciągnięcie występuje jak musi koniecznie podbiec do jakiegoś słupka, aby go obsikać lub czuje coś specjalnego, wymagającego jego natychmiastowej uwagi.

Moim zdaniem bardziej ma tu wpływ wychowanie psa, jeżeli ktoś zdecyduje się na samoyeda z podejściem ”będzie ciągnąć” to rzeczywiście tak będzie.

Ufny jak cholera

Samoyedy często przedstawiane są jako ”psy-zabawki”, które są słodkie, niegroźne i strasznie ufne. Jest wiele historii, gdzie ludzie informują, że ich Samoyed kocha każdego, z każdym chce się głaskać, do każdego podchodzi i generalnie lgnie do ludzi.

Tutaj również myślę, że to kwestia podejścia i wychowania. Legion od małego miała kontakt z ludźmi, wszyscy ją głaskali i w ogóle. Teraz wystarczy, że ktoś obcy na nią spojrzy, a ona już biegnie się witać. Problem w tym, że nikt obcy nie chce się witać z 40 kg owczarkiem :D

Natomiast Leviego od pierwszych dni uczyliśmy ignorowania ludzi, ich cmokania, zawołań i tym podobnych. Na ten moment mogę powiedzieć, że mamy Samoyeda, który nie ekscytuje się byle cmokaniem. Są nawet sytuacje, że ktoś się zapyta ”można pogłaskać?”, a ja muszę tłumaczyć, że owszem można, ale to zależy od psa. Najczęściej ktoś próbuje jakoś zachęcić Leviego do kontaktu, on się tylko tak dziwnie patrzy ”co?” i idzie dalej. Czasami zaszczeka ”niemamczasuczlowiek” i zajmuje się swoimi sprawami.

Rok Samoyeda 2

Tutaj Levi od 5 do 8 miesiąca :)

Głos Samoyeda

Prawdą natomiast jest fakt, że są to psy głośne. Jednak to taki specyficzny typ wokalizacji i wydaje mi się, że każdy pies jakoś to wykazuje. Przykładowo Legion szczeka głównie z dwóch powodów – ostrzegawczo/informująco (np: widzi psa za oknem, jakieś pijaczki za głośno się zachowują wieczorem itd.) lub wymuszająco (daj człowieku jeść, już po 12).

Levi z drugiej strony szczeka emocjonalnie – szczeka, bo się cieszy. Szczeka, bo widzi motylka. Szczeka, bo idzie śniadanie. Szczeka, bo zachęca Legion do zabawy. Generalnie dużo komunikuje się poprzez szczekanie. Ma również bardzo zróżnicowane typy wokalizacji (od piszczenia, przez takie powarkiwanie, poprzez zwykłe hauhau, aż po wycie), a każdy typ ma różne podkategorie (inaczej wygląda wycie ”chodźmy na spacer”, a jeszcze inaczej ”Legion zabrała mi gryzak i nie chce oddać”).

Oczywiście ktoś może zdecydować się na Samoyeda i jego psisko akurat nie będzie takie szczekliwe, ale warto się na to przygotować.

Wymaga ogromnej ilości aktywności fizycznej

Generalnie psy pierwotne uznawane są za wymagające sporej ilości aktywności, a Samoyedy nie są wyjątkiem w takich stwierdzeniach. Osobiście nie widzę powodu, aby taki Levi wymagał więcej aktywności niż Legion lub jakikolwiek inny pies. Po prostu tego nie zauważam.

Levi żyje tak samo jak Legion i wydaje mi się, że to wszystko kwestia przyzwyczajenia. Jeżeli przyzwyczaimy swojego Samoyeda do dużej ilości aktywności (bieganie, agility, frisbee itd.) to jak nagle przerwiemy to rzeczywiście zacznie go ”nosić”. Natomiast pies dostosuje się niejako do naszego trybu życia.

Wiadomo, że tej aktywności coś musi być, bo pies będzie się nudził i może zacząć szukać rozrywki na własną rękę. Jednak ostatnie 2 miesiące naprawdę mieliśmy ”tak sobie”, jeżeli chodzi o spacery, ćwiczenia i aktywności, a jednak Levi ma się całkiem dobrze.

Także, jeżeli ktoś zastanawia się nad tą rasą, a boi się, że nie da rady fizycznie to akurat tym bym się nie przejmował. Posiadanie Samoyeda nie jest zarezerwowane wyłącznie dla elit i myślę, że każdy sobie poradzi. Plusem jest fakt, że taki Levi wymęczy się samą aktywnością – rzucaniem piłki, bieganiem, frisbee i generalnie takimi typowo fizycznymi zajęciami. Nasza Legion potrzebuje bardziej mentalnej stymulacji i większego nacisku na aktywności edukacyjne.

Rok Samoyeda 3

Levi od 9 miesiąca do 12 miesięcznego niszczyciela poduszek :D

Samoyedy to psy dostojne

Tutaj dochodzimy do kwestii generalnej aparycji tej rasy. Ja mam ogromne problemy, aby traktować Leviego poważnie. Samoyedy naprawdę ciągle wyglądają tak, jakby się śmiały – zazwyczaj z człowieka. Na pewno nie jest to rasa dla osób, które chcą dostojnego, poważnego pupila, z którym mogą robić dostojne, poważne rzeczy. Samoyedy praktycznie wszystko co robią to robią tak, że wygląda to uroczo/zabawnie/słodko. Nawet jak biegają to tak śmiesznie przebierają nóżkami.

Nie da się ukryć, że Levi wygląda często jak taki uroczy misiaczek, a wręcz zabaweczka. Myślę, że to może mieć negatywny wpływ na odbiór całej rasy i widzę po różnych wypowiedziach, że często wiele osób nie skupia swojej uwagi na potrzebach tych psów.

Chodzi o to, że jest cała fala koszulek ”samoyedzia mama” i tego typu historie. Często takie ”słodziaki” bywają substytutem dzieci, więc trzeba na to uważać. Samoyed to pies jak każdy inny i jego słodkawy wygląd nie oznacza, że przedstawiciele rasy są tylko do przytulania. To normalny pies ze swoimi potrzebami i powinniśmy to uszanować.

Rok Samoyeda 10

Taki chudy, a teraz taka bambaryła się z niego zrobiła :D Pamiętajmy, że to tylko futro i grube kości!

Posiadanie Samoyeda to łatwizna

W wielu zakamarkach internetu można znaleźć informacje, że Samoyedy jako psy pierwotne odznaczają się ogromną odwagą, wytrzymałością psychiczną i generalnie nie trzeba przy tej rasie zwracać aż takiej uwagi na socjalizację. Jest to spory błąd moim zdaniem.

Generalnie to prawda, że psy pierwotne są mniej zmodyfikowane przez człowieka niż inne rasy. W związku z tym wiele takich psiaków nie ma pewnych hodowlanych naleciałości i problemów rasowych. Absolutnie nie oznacza to jednak, że to psy proste w wychowaniu, a przynajmniej na pewno nie są prostsze niż inne rasy.

Samoyedy tak samo jak inne psy trzeba mocno socjalizować w młodym wieku – z hałasami, strukturami, zwierzętami, ludźmi, pojazdami i wieloma innymi. Rzeczywiście istnieje mniejsze prawdopodobieństwo, że taki Levi zacznie być strachliwy niż przy innych rasach (szczególnie mniejszych), ale jednak bez socjalizacji aż prosimy się o problemy w przyszłości.

Z odwagą Leviego to bywa różnie. Czasami jest bardzo cwany i wszystko musi sprawdzić, a czasami głupi woreczek na chodniku budzi w nim takie ”wtf, lepiej się odsunę”. Także to wszystko zależy od socjalizacji i naszego wychowania psa.

Jeżeli ktoś decyduje się na Samoyeda ze względu na teoretyczne ułatwienia to naprawdę nie polecam, bo można się szybko naciąć. Generalnie nie polecam decydowania się na rasę wyłącznie ze względu na ”poziom trudności” – zawsze rzeczywistość może okazać się gorsza niż przypuszczaliśmy.

Rok Samoyeda 4

Ulubione zajęcie Leviego to chodzenie po stole i siedzenie w oknie :)

Posiadanie Samoyeda – nasze zdanie

Bardzo trudno porównuje się psy, szczególnie tak różne, a jednak jeszcze trudniej tego uniknąć posiadając dwie odmienne rasy. Owczarek niemiecki czy Samoyed? Który lepszy? Który zdolniejszy?

Jeżeli miałbym na sucho oceniać predyspozycję psów do danych czynności to bez wahania powiedziałbym, że Owczarek Niemiecki jest idealny do aktywności wymagających pewnej mądrości – do tropienia, obedience, nauki sztuczek. Natomiast Samoyed jest lepszy do typowo fizycznych czynności – bieganie, aport i tym podobne.

Ogólnie jak patrzy się na Legion i Leviego to widać bardzo różne psychicznie psy. Legion osobiście oceniłbym na ”bardziej ludzką” – jest cwana, kombinuje, stara się postawić na swoim. Generalnie we wszystkim co robi można odczuć taką cząstkę samoświadomości. Takie jest przynajmniej moje wrażenie, że Legion wie co robi i dlaczego to robi.

Natomiast Levi często kojarzy mi się z taką kulą czystego instynktu i popędów. Często wydaje mi się, że robi rzeczy głównie dlatego, że tak mu nakazuje jakiś wyższy, psi byt ”MUSISZ obsikać to drzewo – tak każą psi bogowie!”. Naprawdę trudno mi to wytłumaczyć, bo w ich zachowaniu nie ma aż takiej różnicy – Levi również kombinuje, żeby dostać to co chce. Będąc z Legion widać taki błysk w oku, że człowiek wie, że gdzieś tam wewnątrz znajdują się procesy myślowe podobne do ludzkich. Natomiast Levi to taki derp i robi to co chce, bo #yolo :)

Rok Samoyeda 4

Dziury to kolejna miłość Leviego :)

Jednak z drugiej strony wraz z dorastaniem szczeniaka coraz bardziej ujawnia się jego charakter i wydaje mi się, że z czasem również zyska taką samoświadomość jak Legion. Może błędem jest porównywanie psychiczne 3 letniego psa do rocznego szczeniaka :)

Jak jednak żyje się z Samoyedem? Bardzo ciekawie, szczególnie, że łatwo zapomnieć jak to jest ze szczeniakiem. Levi jest psem tak uroczym jak to tylko możliwe – przychodzi się przytulić, przynosi zabawki, szczeka z radości na miskę z jedzeniem, próbuje się wdrapywać na kolana, bo chce wejść na stół (a potem na parapet przy oknie :D). Jest takim po prostu słodkim, trochę głupim, ale słodkim szczeniaczkiem.

Natomiast nie da się ukryć, że życie z nim to nie tylko tęcze i kwiatki. Ma taką swoją drugą, złą naturę. Bardzo, ale to bardzo ciężko znosi dorastanie. Ostatnie 3-4 tygodnie to był taki mały koszmar, gdzie Levi nie chciał jeść, nie mógł spać, ciągle szczekał. Wszystko przez burzę hormonów i zapewne okoliczne suczki. Levi potrafił wyć non stop przez 2 godziny, a na spacerze ciągnąć jak szalony od jednego krzaczka do drugiego, aby koniecznie wszystko obwąchać.

W związku z tym zdecydowaliśmy się na zastosowanie kastracji chemicznej u naszego Samoyeda. Od kilku dni jest już normalnie – wrócił apetyt, przesypia całą noc, nie szczeka i zachowuje się jak dawniej. Trudno powiedzieć, czy kastracja ”weszła”, czy może suczki się skończyły, ale na szczęście obecnie jest dobrze i wrócił uroczy szczeniaczek.

Czy poleciłbym Samoyeda innym? Oczywiście. To świetne psy, które jednak dużo cierpią z powodu swojego uroczego wyglądu. Samoyeda nie powinno się moim zdaniem brać wyłącznie ze względu na unikalną, słodką aparycję. Ta rasa to dużo więcej niż sam ”design”. To naprawdę przyjemne, ciepłe i kochane psiaki i myślę, że każdy właściciel jest ze swojego pupila zadowolony.

Myślę, że nie można zrobić źle decydując się na własnego Samoyeda. Przykładowo uważam, że Owczarki Niemieckie to nie są psy dla każdego – okropnie przerasowione z dużą ilością hodowlanych błędów. Nie każdy sobie poradzi, wiele osób ma problemy z tymi psami i widać to w wypowiedziach w internecie. Trudno być właścicielem ON i mówię to nawet pomimo faktu, że nasza Legion to najlepszy pies na świecie dla mnie. Wiem jednak, że nie każdy zauważy jej urok i trzeba dobrze poznać konkretnego psa, żeby się do niego przekonać.

Rok Samoyeda 5

Kompilacja szczekania, wycia i innych odgłosów :D

Samoyeda natomiast bardzo łatwo pokochać i stosunkowo prosto go poznać. Nie miewa takich typowych problemów ”wpisanych w rasę”, a większość wynika raczej z niedopatrzenia właściciela. Nie mówię oczywiście, że to psy prostsze – nie :) Po prostu są inne. Główną prostotą w Samoyedzie moim zdaniem jest to, że przez jego wygląd dużo uchodzi takiemu płazem. Szczekająca Legion powoduje, że wielu od razu zalecałoby kaganiec i kolczatkę, a matki uciekają ze swoimi dziećmi i schodzą nam z drogi.

Szczekający Levi? ”Awwww jaki słodki, biały pieseczek – pogłaskaj go!’‚. Nikt nawet nie pomyśli, że Levi mógłby kogoś ugryźć…nikt :>

Urodziny Samoyeda

Na sam koniec wróćmy jeszcze do samych urodzin Leviego. Dzisiaj ma już dokładnie 12 miesięcy i muszę przyznać, że ten czas minął nam bardzo szybko. Teraz już ciężko przypomnieć sobie czasy ”sprzed Leviego” i nie pamiętam praktycznie jak to jest mieć tylko jednego psa.

Szczerze mówiąc myślałem, że posiadanie 2 psów będzie większym wyzwaniem – że trzeba będzie całe życie dopasować pod psy, dobrze organizować sobie czas i generalnie będzie trudno. Na początku na pewno tak było, bo w końcu drugi pies to coś nowego.

Jednak teraz? Życie jest takie jak zawsze – rano spacer, popołudniu spacer, wieczorem ”sikupa”. W ciągu dnia jakieś zabawy, trochę przeciągania. Jak mamy czas to staramy się robić jakieś ciekawsze aktywności – do lasu, na działkę, jakieś bieganie, trochę ćwiczymy posłuszeństwo. Naprawdę nie widać większego wpływu na nasze życie (pod względem czasu/organizacji).

Rok Samoyeda 6

Dwa pieseły – pierwsze wspólne spacery :)

Natomiast zalet jest bardzo dużo. Chociażby taka, że jak pracuję to z jednej strony leży Legion, a z drugiej strony krzesła leży Levi i mogę głaskać dwa psy jednocześnie!

Także nie pozostało mi nic innego jak życzyć Leviemu wszystkiego najlepszego z okazji urodzin! :)

Jestem ciekawy jaka jest Wasza ulubiona rasa psa i dlaczego? :)

  • Marta Mango

    Ależ ten czas szybko leci! Wszystkiego najlepszego dla Leviego! :)

    Ja nie posiadam ulubionej rasy – jest ich zbyt wiele. Ale gdybym już musiała wybierać… cóż, whippet. Przypuszczam, że wszyscy umierają ze zdziwienia. ;) Ale jak tu nie kochać tych słodkich chudzielców? No nie da się! :)

    • Ja lubię głównie rasy duże i mocno futrzaste :D

  • Dominika Rucińska

    Wszystkiego najlepszego Levi! Sonia też dzisiaj kończy roczek (a dokładniej to pierwsza rocznica od kiedy do mnie przeszła)

  • a b

    Kurcze… a nam stukło już (dokładnie 1 września) 5 lat jak Karo jest z nami. Ten czas tak leci, że człowiek nim się obejrzy, a ze szczyla zrobił się dostojny dorosły pies :D

    Ulubiona rasa? Rzecz jasna owczarek australijski :D A za nim border collie :D Więcej chyba nie potrzeba wymieniać :P

    • Też ładna rocznica – życzymy jeszcze wielu wspólnych lat :)

      Owczarki australijskie również mi się podobają, a szczególnie umaszczenie blue merle – nawet byliśmy prawie zdecydowani na takiego, ale finalnie wybraliśmy Samoyeda:)

      • a b

        Dziękuję :)

        Ale ich charakter… :D potrafi czasami dać człowiekowi w kość :D Ja to bardziej preferuję tricolorki, red merle też są fajne :) A najbardziej zakochałam się w najpospolitszym umaszczeniu czarno-białym :)

        • Owczarki też święte nie są, a jakoś dajemy rade. Nie ma tego złego :D

    • Marta Neumiller

      u mnie odwrotnie, najpierw border collie a potem owczarek australijski :D

  • Dominika Rucińska

    Wszystkiego najlepszego Levi!

  • Najlepszego kochany Levi !!
    Ulubiona rasa? Hmm.. podobają się mi yorki jeśli chodzi o małe pieski. Małe psy zawsze bardziej mi się podobają. Nie wiem dlaczego? Może dlatego, że zawsze były dwa kundelki w domu :) – no takie maks do mojego kolana. Jedyny wyjątek był dla chow-chow. Chociaż sama szaleję na widok wszystkich, no może nie buldogi czy boksery :p tu mniej.
    Pozdrawiam

    • W młodości podobały my się chow-chow, ale z wiekiem wolę coraz większe psy. Owczarek kaukaski to marzenie :D

      • Marta Zdzińska

        Z dużych psów to polecam Owczawki Środkowoazjatyckie <3 Pół roku temu pożegnaliśmy naszą 9 letnią suczkę – oaza spokoju i niesamowity pieszczoch.

        • Mam już 2 psy :D Nie namawiaj

          • Marta Zdzińska

            :)) Powiem tak, uwielbiam wielkie psy ale po naszym Azjacie wiem, że wielkie psy są mało „praktyczne”. Jednak 70kg niedźwiedź potrafi być problematyczny, szczególnie na starość jak już zdrowie zaczyna siadać :(( Dlatego po tym niedźwiedziu w domu pojawił się amstaff i aktualnie mamy 4 msc rozrabiakę :D

          • To dobrej zabawy życzę :D Szczeniaki potrafią dokopać.

  • Marta Neumiller

    Ulubiona rasa- myślałam, że nigdy nie będę miała ulubionej bo tyle jest wspaniałych ras… do czasu gdy poznałam border collie. Zakochałam się w tych psach, a od czasu gdy mogłam sobie pozwolić na własnego bordera to całkiem przepadłam. Swoją drogą moja sunia też niedługo kończy rok :D

    • Dużo fanów BC się zrobiło widzę :D To już życzymy wszystkiego najlepszego :)

      • Marta Neumiller

        To fakt, w moim mieście jakiś czas temu nie było śladu po borderach, a ostatnio co raz częściej uda nam się na jakiegoś trafić. Dziękujemy i wzajemnie :)

        • U nas osiedlu 99% to maltańczyki, także jak widzę coś innego to święto :D

  • Małgorzata Chudy

    Dużo szczęścia i radości dla Leviego !
    Levi przypomina misia, a Legion bardziej niedźwiedzicę.

    • Na ulicy i tak wszyscy mówią na Legion ”Alex” :(

      • Małgorzata Chudy

        Pewnie kojarzy się im z TV. I tam ładny pies i tu. I ta sama rasa. Jak miałam owczarka szkockiego to często słyszałam wołanie : Lessi, albo że oglądali takiego w dzieciństwie, chociaż kiedyś usłyszałam jak dziecko powiedziało do matki, że zobaczyło tygrysa.

        • Lepiej, że komuś się dobrze kojarzy dana rasa niż źle :)

          • Małgorzata Chudy

            To prawda, ludzie często bywają powierzchowni i popadają w skrajności (np. mały pies łagodny, a duży agresywny). Oceniają psy po krążących stereotypach, a dosłownie nic o nich nie wiedzą.

  • Marta Neumiller

    A ja mam jeszcze jedno pytanie, może nie do końca adekwatne do tematu, no ale :) Jestem ciekawa jak wyglądają teraz stosunki/relacje Leviego z Legion? Czy dużo się pozmieniało w ciągu tego roku?

    • Szczerze mówiąc to pieski mają się coraz lepiej. Legion zrozumiała już, że Levi z nami mieszka i nikt nie zamierza się go pozbywać (na co chyba początkowo liczyła) :)