recenzja książki był sobie pies

Recenzja książki „Był sobie pies”

Recenzja książki „Był sobie pies” może w końcu pojawić się na naszym blogu. Już za kilka dni tytuł pojawi się do kupienia w Empiku, a w późniejszym terminie również w innych księgarniach. Natomiast w lutym w kinach będzie wyświetlany film, który powstał na podstawie właśnie tej książki.

Książkę do recenzji przekazało nam Wydawnictwo Kobiece, któremu bardzo dziękujemy za propozycję współpracy. Pamiętajcie również, że do 27 stycznia trwa nasz konkurs, w którym możecie wygrać własny egzemplarz – zapraszamy do udziału :) W konkursie AMA można również zadawać pytania o książkę, ale pamiętajcie, że nie będziemy zdradzać fabuły!

Na wstępie chciałbym jeszcze napisać, że recenzja książki „Był sobie pies” nie była taka prosta – przynajmniej dla mnie. Tytuł jest dość wszechstronny, więc trzeba na niego spojrzeć z każdej strony, zarówno typowego czytelnika, jak i psiarza.

Recenzja książki „Był sobie pies” – zaczynamy!

Chciałbym napisać przede wszystkim o czym jest ta książka i od razu mam problem. O przemijaniu? Życiu i śmierci? Przygodach psa? Tytuł z pozoru jest prosty – fabuła skupia się na pewnym psiaku, którego śledzimy przez kilka jego wcieleń. Za każdym razem poznaje nowych ludzi, nawiązuje ciekawe kontakty i cały czas komentuje wydarzenia, które dzieją się wokół.

recenzja książki był sobie pies legion

Na pierwszy rzut oka całość jest bardzo prosta – piesek jest jedynym narratorem, więc przez większą część czasu po prostu dowiadujemy się o jego przemyśleniach. Bohatera poznajemy jako typowego kundelka – dzikiego psa, który wychowuje się wraz z rodzeństwem w lesie. Jesteśmy z nim od pierwszej chwili, kiedy psisko zyskuje świadomość – zaczyna rozpoznawać otoczenie oraz swoją rodzinę. Naszemu bohaterowi towarzyszymy również podczas pierwszych kontaktów z ludźmi oraz innymi zwierzętami. Książka stawia nas cały czas z perspektywy ”oczami psa” – poznajemy jego przemyślenia na różne tematy, dowiadujemy się jak poznaje ludzi poprzez węch oraz ich emocje. Poznamy stosunek psiaka do kotów oraz innych zwierząt, ale również do smacznych przekąsek i ciekawych zabaw.

Nie jest jednak tak prosto – nie jest to zwyczajna historia, gdzie po prostu obserwujemy życie psa. Tytuł stara się zadawać trudne pytania, na które nie zawsze znajdziemy odpowiedź.

„Był sobie pies” – jaki jest sens życia?

Nasz bohater dość szybko zauważa, że nie wszystko na tym świecie jest logiczne. Zaczyna zadawać sobie bardzo trudne pytanie ‘’jaki jest sens życia psa?’’, na które będzie szukał odpowiedzi we wszystkich swoich wcieleniach.

recenzja książki był sobie pies książka

Warto wiedzieć, że kolejne wcielenia psa są bardzo ważną częścią historii. Za każdym razem będziemy świadkami innych okoliczności – nowi ludzie, nowy stosunek do zwierząt, nowe problemy oraz nowe przeszkody do pokonania.

Nie będzie wielkim ‘’spoilerem’’ stwierdzenie, że książka kładzie również mocny nacisk na motyw życia i śmierci, ale również roli zwierząt w naszym świecie.
Z jednej strony wszystkie te wydarzenia dotyczą psa, ale bardzo łatwo czytelnik może te motywy przenieść w kontekście własnych doświadczeń. Jakie jest nasze przeznaczenie? Czy jest jakiś wyższy cel?

Oczywiście te koncepcje nie są na pierwszym planie i nie są takie namacalne w odbiorze. Są raczej naturalną konsekwencją zapoznawania się z tą historią, a nie celem same w sobie.

„Był sobie pies” – dla kogo jest ta książka?

Moim zdaniem książka „Był sobie pies” jest dla każdego. Naprawdę uważam, że nie ma osoby, która nie zyskałaby nic po przeczytaniu tego tytułu.
Całość jest przede wszystkim napisana w bardzo prosty sposób. Jedynym narratorem jest nasz bohater, czyli pies. Nie mamy więc długich i barwnych opisów. Wszystkie wydarzenia tłumaczone są ‘’po psiemu’’, czyli nie zawsze są logiczne dla czytelnika – wiele rzeczy trzeba się domyślać. Jednak brak trudnego, wyszukanego słownictwa oraz przesadzonych opisów sprawia, że książkę czyta się bardzo przyjemnie. Jest to więc tytuł dla wszystkich, nawet dla osób, które generalnie nie są zapalonymi czytelnikami.

książka był sobie pies

Książka pisana jest oczami psa, więc czy jest to lektura dla psiarza? Oczywiście. W książce „Był sobie pies” znajdziemy wiele smaczków dla miłośników tych zwierząt. Znajdziemy opisy podstawowych zachowań psów – jakieś elementy dominacyjne, przedstawienie hodowców, podstawowy trening. Oczywiście wszystko jest bardzo uproszczone i nie ma wdawania się w szczegóły, ale psiarz zauważy takie ‘’puszczanie oczka’’ do niego.

Przede wszystkim jednak książka „Był sobie pies” to takie połączenie ciepłej, rodzinnej historii z dość smutnym oraz przygnębiającym motywem w tle. Są wydarzenia zabawne i rozczulające, ale jest również sporo smutnych momentów, które skłaniają do przemyśleń. Jest to więc tytuł, który jakieś emocje z nas wyzwoli i to jest pewne.

Książka „Był sobie pies” – plusy i minusy?

Jeżeli miałbym napisać to, co w książce najbardziej mi się podobało osobiście to napisałbym, że motywy edukacyjne. Uważam, że tytuł to idealny prezent dla kogoś kto ma psa, ale w taki niezbyt świadomy sposób – po prostu jakieś tam głaskanie i spacery, ale bez przemyśleń nad zachowaniem pupila.
„Był sobie pies” to książka, która naprawdę ma szansę diametralnie zmienić myślenie takich osób. Bohater opowieści przedstawiony jest jak każdy normalny pies – uczy się komunikacji z człowiekiem, nie zawsze wszystko rozumie, a czasami robi po swojemu. Wszystko pokazane jest w sposób uproszczony, ale uważam, że ta książka może wiele zmienić.

Mamy przykładowo opisy, gdzie pies uczy się załatwiać na zewnątrz oraz na matach treningowych – jego komentarze i przemyślenia dobrze ukazują, że pupil nie zawsze wie, czego od niego oczekujemy. 

książka był sobie pies recenzja

W książce można znaleźć pełno tego typu wątków edukacyjnych, które są idealne dla nieświadomego posiadacza psa. Bardzo fajne jest, że takie elementy nie są wrzucane na siłę, a są całkowicie logiczne. Mamy wątek psa zamkniętego w nagrzanym samochodzie, znajdziemy również coś o podrzucaniu psom smakołyków z trucizną, ale również o znęcaniu się nad zwierzętami.

Chodzi o to, że czytając taką książkę wiele osób może zmienić myślenie oraz wyciągnąć z niej odpowiednie wnioski. Bardzo podoba mi się taka cecha edukacyjna tego tytułu i poleciłbym go dla każdego kto ma, miał lub chce mieć psa.

Z drugiej strony – co mi się nie podoba? Nie ma rzeczy, które absolutnie by mi się w książce nie podobały, ale niektóre elementy mogły być trochę inaczej rozwiązane. Osobiście rozumiem formę książki „Był sobie pies” – narratorem jest psiak, a czytelnik wie tylko tyle, ile psiak skomentuje. Brakuje jednak trochę dodatkowych opisów, ponieważ czasami nie do końca wiadomo co się dzieje. Trudno połapać się szczególnie w tzw. ‘’time skip’’, czyli momentach, gdzie czas leci kilka lat do przodu. Czasami czytamy jakiś fragment, a już w kolejnym pies jest o wiele starszy, co wywnioskujemy dopiero po kilku kolejnych zdaniach.

Nie zawsze więc wiadomo gdzie toczy się akcja, w jakim czasie i co dokładnie się dzieje. Wszelkie ludzkie czynności opisywane są w psi sposób, więc czasami trzeba dobrze analizować, żeby ‘’rozgryźć’’ obecny bieg wydarzeń. Przykładowo w jednym momencie pies opowiada o tym, że zebrał się tłum ludzi, aby oglądać go jak wykonuje sztuczkę, w której krąży wokół ławek. Dopiero po kilku kolejnych zdaniach opisujących ‘’sztuczkę’’ zaczynamy domyślać się, że chodzi o ślub.

książka był sobie pies recenzja książki

Nie biorę ogólnie tego jako jakiś straszny minus – po prostu taka forma książki i trzeba się przyzwyczaić. W sumie człowiek czytając takie elementy na końcu się tylko uśmiechnie ‘’aaa o to chodziło – głupi piesek, mogłeś powiedzieć od razu…’’ :)

Recenzja książki „Był sobie pies” – podsumowanie

Osobiście książka mi się bardzo podobała. Ma 391 stron, a ja ‘’łyknąłem’’ ją w 2 wieczory. Tytuł ma wszystko, czego od niego oczekiwałem. Mamy pełno zabawnych momentów, gdzie pies robi po prostu głupie rzeczy (broi, niszczy, narzeka na te przebrzydłe koty, oczekuje jedzenia), ale mamy również wiele poważniejszych etapów, po których musimy się chwilę zastanowić. Bardzo lubię opowieści, po których czuć jakieś emocje – tu jest dużo szczęścia, ale również sporo smutku, więc często czytelnik może czuć się ‘’szarpany’’ przez książkę na wszelkie strony :)

Książkę mogę zarekomendować każdemu – również osobie, która nie ma psa. Jednak uważam, że największą moc tytuł ma właśnie w rękach psiarza, który potrafi zrozumieć wiele niuansów. Również tylko psiarz zrozumie pewne emocje, które skrywają się w tym tytule – po przeczytaniu będziecie wiedzieli, o co mi chodzi :)

książka był sobie pies recenzja back

I jeszcze jedno – bardzo gorąco polecam sprezentować tę książkę każdemu kto ma psa, ale niekoniecznie jest świadomy jego potrzeb lub nie docenia w pełni swojego przyjaciela. Serio – „Był sobie pies” przedstawia takie elementy w doskonały sposób.

Jedną mam tylko obawę – wydaje mi się, że wersja kinowa zostanie pozbawiona wielu elementów smutnych oraz edukacyjnych na rzecz dotarcia do szerszej publiki. Boję się, że z książki zrobią taką typową papkę dla ludu, gdzie ten sentymentalny wątek tytułu zostanie zamieniony na bardziej zabawne treści. Już zwiastun pokazuje, że zmian będzie sporo, ale bądźmy dobrej myśli.

  • Magda Mada Art Vision

    Myślę, że jest to publikacja, od której powinni zacząć wszyscy początkujący właściciele czworonogów. Zobaczyć świat oczami psa, potem przeczytać książki o szkoleniu i skonfrontować te dwa światy w realu :)

    • Wiadomo, że ta książka jest fabularna i nastawiona na pewną historię, więc treści edukacyjnych nie ma zbyt wiele. Jednak tak jak napisałaś – jest to świetny wstęp do poznania, chociażby orientacyjnie, jak mógłby wyglądać świat oczami psa :)

  • Pati

    Książka, sądząc po recenzji, rzeczywiście ciekawie się zapowiada, czytać uwielbiam, ale nie ma szans, żebym przez nią przebrnęła. Miałam kilka podejść do „Lessie”, potem- kretynka skończona- szarpnęłam sie na „Marley i ja”, zaczęłam wyć w połowie filmu ;-) nie nadaję się na książki/filmy o zwierzakach ;-)

    • Niestety książka nie jest dla osób wrażliwych na cierpienie piesków. Nie jest też dla kociarzy, bo koty są tam ostro ciśnięte :)

      • Pati

        To już nie jest wrażliwość tylko jakaś dzika nadwrażliwość, no bez kitu, żeby nawet przez „Lessie” nie przebrnąć? Ani za dzieciaka ani za dorosłego, „Policjanci z Miami” itp w wieku 7lat to pikuś i wszystkie horrory potem ale jak tylko zwierzątkom coś sie dzieje lub zapowiada, że będzie to masakra :-( Kociara ze mnie żadna, u kogoś to nawet lubię, sama kota bym do domu nie wzięła ;-) Misiek chyba kiedyś była kotem bo za rybkę da sie pochlastać i uwielbia bawić się wełną :-)
        Wasze psiaki tez czasem oglądają tv czy tylko moja taki dziwny narkus? ;-)

        • Mnie się akurat Lessie nie podobała – zbyt infantylna chyba, ale oglądałem pierwszy raz jak byłem starszy :) Natomiast bardzo lubiłem ”psa, który jeździł koleją”, a też nie za wesołe zakończenie.

          Odnośnie TV to czasami oglądają z nami – Legion już mnie zainteresowana, bo starsza i poważniejsza, więc ”pożywka dla lemingów” jej widocznie nie interesuje. Levi za to sobie chwali i chętnie obserwuje :)

  • moni.l

    Nie wiem, czy słyszeliście, ale podobno przy produkcji filmu psy były zmuszane do udziału w niebezpiecznych ujęciach, np. skok do rwącej wody, co miało generować duży stres zwierząt na planie. Pokazywano fragment, jak owczarek niemiecki rzuca się do rwącej rzeki. Faktycznie wyglądało to, powiedzmy, kontrowersyjnie. Ale patrząc na to, jak kiedyś traktowało się zwierzęta na planie, to myślę, że w tym wypadku to jednak nie jest znęcanie się.
    Co do książki, to na pewno będę chciała przeczytać i na pewno moja córka się na niej zafiksuje. Czy ta książka nadaje się dla 9-latki? Nie będzie potem ryczała przez dwa dni?

    • Widziałem ten filmik, ale jestem mocno sceptyczny. Może jestem fanem teorii spiskowych, ale wydaje mi się podejrzane, że takie coś ”niechcący” wyciekło z planu filmowego :)

      Z drugiej strony – psy do tego typu zadań są specjalne szkolone, więc prawdopodobnie Herkules (tak miał na imię pies) robił podobne rzeczy wiele razy. Może miał po prostu gorszy dzień? Na pewno jednak pracownicy nie powinni go do niczego zmuszać, ale wiadomo… czas to pieniądz.

      Zresztą porównując zwiastun filmu do książki od razu widać, że bardzo wiele się zmieni i zamiast ciekawej, edukującej opowieści o psie otrzymamy typowy film dla zwykłego Kowalskiego.

      Co do córki – trudno mi powiedzieć, ponieważ każde dziecko jest inne i ma inną wrażliwość. Polecam przeczytać samemu, a potem ocenić. Ja bym dziecku książki nie dał, chociażby dlatego, żeby potem nie odpowiadać na pytania w stylu ”co to znaczy, że oni uprawiali zapasy?” :)

      • moni.l

        Pytań o zapasy nie będzie, dzieciaki w tym wieku już wiedzą o co chodzi :) A jeśli dziecko ma psa, to tym bardziej.

        • Serio? Ależ te dzieci się teraz szybko rozwijają :/ No to z innej strony – sporo piesków w książce umiera, ale w sumie każdemu się chyba przyda trochę wrażliwości na takie rzeczy.