Psie internety – Sierpień

Ten miesiąc był całkiem udany, jeżeli chodzi o publikacje internetowe. Niby nic innowacyjnego i zmieniającego nasz światopogląd nie było, ale również nie można narzekać. Nawet udało mi się znaleźć 3 nowe blogi, które wydają się ciekawe i postaram się je czytać regularnie.

Psie internety – Sierpień

Co pies na to – Zielone szczenięta – bardzo ciekawy wpis, który trochę bardziej przybliża kwestię porodu szczeniaków. Wszyscy niby interesują się hodowlami, pseudohodowlami, ale niewiele osób realnie interesuje się jak to wygląda i czym naprawdę jest posiadanie hodowli. To nie tylko posiadanie wielu, słodkich szczeniaczków :)

Plemię Apacza – Noc w dziczy – lubię takie wpisy, bo są po prostu prawdziwe. Nie ma złotych myśli, recenzji i innych marketingowych zabiegów, a zwyczajne życie z psem. Poza tym taka tęsknota za biwakami z młodości :)

Poczwary – Psie emocje – Kalyna się ze swoimi psami nie cacka, więc panują u niej konkretne zasady. Trochę zazdroszczę, bo u nas raczej to psy rządzą właśnie. Jakoś nie potrafię odmówić psu zabawy, jeśli przychodzi z zabawką w pysku :D Ogólnie u nas psy mogą robić wszystko i nie mamy żadnych zakazów. Wyjątkiem jest kradzież jedzenia – Legion ostatnio uczy się otwierać lodówkę, więc musimy jej pilnować :D

Psowaty – Kaganiec – to jeden z nowych blogów, które od teraz będę czytał. Podoba mi się styl pisania, dość krótka forma i szczere podejście do posiadania psa.

Jak owczarek z kotem – Psie haj faszyn? – kolejny blog z ”nowych”, który przypadł mi do gustu i na pewno będą dalej czytał. Handmade to naprawdę fajna sprawa. Dla twórców pozwala na założenie małej firmy z indywidualnym podejściem, która ma szansę zaoferować nową jakość w danej branży. Natomiast klientom pozwala na otrzymanie czegoś nowego, a nie kolejnej masówki wykonanej zachodnimi rączkami. Natomiast wiele osób zapomina, że pewna krytyka jest zawsze potrzebna – szczególnie w odniesieniu do niewielkich firm, które dopiero zaczynają. Dzięki temu mogą się po prostu poprawić.

Owczarki dwa – o anielskich aniołach – trzeci blog, który będę od teraz czytał. Temat bardzo mi podszedł, ponieważ mam podobne zdanie. Wiele osób angażuje się w ratowanie psów przede wszystkim w celu leczenia własnego ego, a przy tym niestety pośrednio krzywdzą zwierzęta, którym mają pomóc. Jest kilka historii, gdzie obrońcy zwierząt próbowali uratować danego przedstawiciela swojego gatunku, a w efekcie niestety doprowadzili do śmierci zwierzęcia (np: głośna historia homara Larry’ego”). Często ludzie po prostu przesadzają i na siłę zmuszają do leczenia psa, który naprawdę nie ma szans na komfortowe życie. Rozumiem, że sprawa jest trudna, ale często tak to wygląda, że to tylko przedłużenie cierpienia.

Jedyny minus bloga, że wpisy są bardzo nieregularne :)

BONUS

Dzisiaj trochę memów :D

Jako bonus taka ciekawa historyjka, na którą ostatnio natknąłem się na grupie FB. Bardzo ciekawa sprawa pokazująca jak gówniane jest obecnie nasze społeczeństwo.

Sprawa wygląda tak – pewna kobieta wstawiła na grupie filmik, gdzie młoda dziewczyna kopie swojego psa na oczach koleżanki. Do tego napisała, że jest to okropne zachowanie, pewna fundacja zgłosiła sprawę już do dyrektora szkoły, a sama dziewczyna otrzyma stosowną karę. Na zakończenie napisała, że nie łamie praw autorskich, ponieważ filmik znalazła na profilu instagram dziewczyny, więc jest publiczny i może go udostępnić.

W komentarzach prawdziwa burza. Dorosłe osoby pisały, że dałoby tej dziewczynie ”w ryj” (przypominam, że to młoda dziewczyna, która jeszcze chodzi do szkoły – na oko 14-15 lat, chociaż teraz dzieci szybko rosną, więc trudno powiedzieć na pewno), że trzeba ją znaleźć i ”dać nauczkę”, że sama kara od dyrektora to za mało i tak dalej.

I teraz trzy kwestie ode mnie. Przede wszystkim po samej treści filmu widać, że dziewczyna tak się czasami bawiła ze swoim psem. Kopniaki były ”markowane” i nie były wykonane, aby celowo zrobić krzywdę psu. Przynajmniej ja miałem takie odczucie po obejrzeniu tego materiału. Po kilku takich ”ciosach” pies skoczył na nią, merdał ogonem i tak dalej. Nie było widać, aby pies był poszkodowany.

Z jednej strony rozumiem oburzenie, że nie wolno bić zwierząt. Takie mamy teraz społeczeństwo. Jednak jestem pewien, że wielu z Was również często bawi się ostrzej ze swoimi pupilami. Po zapoznaniu się z tą sytuacją obawiam się, że jak ktoś mi i Legion zrobi kiedyś taki filmik to od razu wyląduję w psim więzieniu za katowanie psa :D Naszą ulubioną zabawą jest po prostu ostra bijatyka – obwiązuję sobie ręce grubymi ręcznikami i robimy sobie profesjonalne MMA.

Legion to w ogóle jest pierwsza do gryzienia, ale tylko wtedy jak mam owinięte ręce – bez tego nigdy się nie rzuca. Natomiast wystarczy zapewnić sobie grubszą ochronę, a od razu próbuje dopaść – są siniaki, ale bez siniaków nie ma zabawy.

Druga kwestia to wypowiedzi osób dorosłych – i to nie tylko 25-30 lat, a również ludzi sporo po 40. Naprawdę nie rozumiem jak dojrzała kobieta może napisać, że dałaby małej dziewczynce ”w ryj”. Wydawało mi się, że czasy samosądów dawno się skończyły, ale widocznie w internecie można sobie o wiele więcej pozwolić. Brak kultury i chamstwo.

Trzecia kwestia to zachowanie samej autorki postu oraz tej fundacji. Przede wszystkim publikacja takich materiałów to nadal naruszenie prawa osobistego. Każdy może udostępnić w internecie co chce na swoim profilu – jeżeli ja udostępniam coś na swojej prywatnej stronie to nie znaczy, że chcę to pokazywać innym, więc nikt nie ma prawa tego udostępniać bez mojej zgody. Co innego profile firmowe – one są przeznaczone dla ogółu osób. Natomiast w tej sytuacji było to działanie bezprawne. Również fundacja postąpiła bardzo niefajnie. Jeżeli miała jakieś podejrzenia, że psu dzieje się krzywda to mogła skontaktować się przede wszystkim z dziewczyną lub jej rodzicami. Mogła również zawiadomić policję.

Jednak nie – takie załatwienie sprawy nie jest medialne, prawda? Kulturalna rozmowa się nie ”lajkuje”. Dlatego lepiej od razu poinformować dyrektora szkoły i zrobić dziecku problemy – dzięki temu będzie fejm w internecie jak to wspaniała fundacja ratuje zwierzęta.

I generalnie rozumiem, że ludzie się ”troszczą” o te zwierzaki i nie chcą, aby działa im się krzywda. Jednak często taka nadgorliwość robi wiele problemów. Pomyślcie jak łatwo zrobić filmik wyrwany z kontekstu, upublicznić go w internecie i zrobić problemy danej osobie. Każdemu się zdarzy walnąć psa w tyłek jak za bardzo świruje – ktoś Ci zrobi zdjęcie i już jedzie ”fundacyjna policja”. I nie jedzie do Ciebie wyjaśnić sprawę, a bezpośrednio do pracodawcy, dyrektora Twoich dzieci lub nawet Twojego księdza z okolicznej parafii. A dodatkowo grupa anonimowych prostaków zacznie grozić Tobie i Twojej rodzinie.

Nowy wymiar samosądów – w takich czasach żyjemy, gdzie nie liczy się tak naprawdę sam pies, a pewna iluzja władzy.

  Tagi: , , ,
Życie z Psem
Życie z Psem
Główny autor bloga, psi fotograf-amator, poszukiwacz internetowego bullshitu, niekwestionowany autorytet w dziedzinie niczego :D