Psie internety – Październik

Czas leci jak szalony ostatnio i to serio. Ledwo Levi zawitał u nas w domu jako mały szczeniaczek, a tu zaraz będzie 12 miesięcy wspólnego mieszkania. Trochę przerażające jak calutki rok tak szybko mija. Ja jeszcze rozumiem tydzień lub miesiąc, ale taki kawał czasu, a ja ledwo to wszystko pamiętam :D Za szybko to wszystko… człowiek jeszcze szczeniakiem się nie nacieszył, a tu już przystojny młodzieniec :)

Październik to był dobry miesiąc, przynajmniej jeśli chodzi o blogowanie. Całkiem normalna rzecz, bo już przyszła jesień i ludzie mają więcej czasu. Zrobiło się ciemno, więc łatwiej coś napisać niż iść na miasto – czy cokolwiek młodzież teraz robi :D Ja na ”mieście” to już 10 lat nie byłem chyba :)

No, ale jakie wpisy w tym miesiącu mógłbym Wam polecić? Trochę tego jest, także zapraszam do czytania!

psie internety

Psie internety – Październik

Psi kawałek internetu – najważniejsze w psich sportach – nie zawsze czytam wszystkie wpisy wnikliwie, a raczej na szybko przeglądam w poszukiwaniu ciekawej myśli. Tak naprawdę nie interesują mnie psie sporty jako takie, więc wpis mógłbym olać, ale moją uwagę przykuła jedna rzecz. Opis, że niektórzy po nieudanej próbie/starcie trochę gnoją swoje psy. Widziałem sam takie coś na starcie canicross, gdzie pies odmawiał biegu to dostał lekko z buta w tyłek.

Chodzi o to, że wiele osób strasznie się spina – psy mają być idealne, widowiskowe. Po zawodach selfik na insta, jakiś wpisik na fejsbunia, więc publicznie wygląda to jak wspaniałe, szczęśliwe życie człowieka z psem. Często tak naprawdę wygląda to jak ostry zapieprz, gdzie pies jest mocno rozliczany ze swoich wyników i musi pracować pod mocną presją. Im większy prestiż imprezy i większa stawka tym ciężej dla psa.

Beryl i spółka – Beryl jest chory – Beryla dopadła choroba, więc ma taki problem jak wszystkie chore psy, czyli nie wie, że jest chory. Legion ciężko znosi wszelkie choroby nie przez to, że coś boi, a przez to, że trzeba ”odpoczywać”. Pies się nudzi i szuka sposobów na rozładowanie energii. Nie ma lekko z takim psem :D

Poczwary – przygoda z jeżami – nie lubię jeży :D Są dziwne i podejrzanie szybko się przemieszczają.

Malinowa Milka – w schronisku – ten wpis zwrócił moją uwagę przede wszystkim pewnym potwierdzeniem moich spostrzeżeń. Zobaczcie na ”dary” dla schroniska – sam syf z marketu. Większość schronisk z uśmiechem przyjmuje tego typu przysmaki, ale potem szybko chowają je gdzieś daleko do magazynku. Tak naprawdę większość placówek ma tego typu pokarmu pod dostatkiem, a brak im specjalistycznych karm i leków dla psów z problemami zdrowotnymi.

Oczywiście wszystko zależy od samego schroniska i może akurat w tym było takie zapotrzebowanie, ale warto wiedzieć, że efektem wszelkich zbiórek szkolnych/marketowych/innych są właśnie takie karmy niskiej jakości. Nie jest to absolutnie wina osób, które takie karmy chcą podarować. To raczej wina marketingu i reklam, które zwykłemu zjadaczowi chleba dają jasny przekaz – to jest karma premium, jest zdrowa i super. W końcu nie każdy musi się znać – kupują, bo myślą, że to dobre.

Poza tym zawsze fajnie poczytać o innych schroniskach, warunkach i psiakach.

Dama z lisem – 15 sposób na nudę – osobiście lubię ten typ wpisów, a jest ich zawsze mnóstwo w tym okresie.  W końcu pogoda nie rozpieszcza, a psiaki domagają się rozrywek. Dodatkowo gdzieś tam wspominają o matach węchowych, a każdy blog promujący maty węchowe jest moim przyjacielem <hint hint mrug mrug> :D

Śledź też pies – mity o karmach – jestem jak najbardziej ZA tego typu wpisami, bo mitów o karmach jest całkiem sporo. Ostatnio próbowałem komuś wytłumaczyć, że karmy holistyczne to ściema, ale mi się nie udało. Serio to ściema – koncerny wymyślają coraz to nowe innowacje, aby dopasować się do nowej niszy. Jest boom na weganizm? Zrobimy karmę wegańską dla psów. Jest moda na karmy bezglutenowe? Zaraz taką wprowadzimy na rynek.

Niestety tak to wygląda, dlatego osoby świadome powinny działać w przeciw temu, czyli informować o tym jak jest naprawdę.

Psy i ludzie – o hoarderach – świetny moim zdaniem wpis, który trafia w sedno pewnego niepopularnego problemu. Otóż nałogowe pomaganie zwierzętom to wcale nie jest nic dobrego. Ktoś bierze jednego adopciaka, potem drugiego, trzeciego znalazł gdzieś na fejsie ”bo biedny taki” i naprawdę idzie już z górki.

Tak naprawdę większość nałogowych ”ratowników” nie robi tego dla zwierząt, a dla własnego ego. Po prostu po ”ratunku” czują się dobrze sami ze sobą, a podopiecznym dość szybko tracą zainteresowanie. W końcu na horyzoncie widać nowego, jeszcze biedniejszego psa. W oczach innych zwierzolubów to często prawdziwi bohaterowie, bo w końcu poświęcają się dla dobra zwierząt. Niestety często tak naprawdę te zwierzaki czeka nudne życie w okropnych warunkach i na diecie składającej się z najtańszego gówna.

Tyle na ten miesiąc – jeśli znacie jakieś ciekawe wpisy to polecajcie w komentarzach, bo naturalnie mogłem jakieś perełki przegapić :D

  • Paulina

    A ja z całego serca a polecam Ci bloga zamerdani.pl :)
    Uwielbiam czytać tak samo jak waszego bloga :)

    • A ja z całego serca go nie polecam – kilkukrotnie w przeszłości informowałem autorkę o błędnych i szkodliwych elementach, o których pisze aż finalnie dostałem bana na komentowanie :)

      Skasowałem ten link, bo nie polecamy stron promujących szkodliwe podejście – mam nadzieję, że wybaczysz :)

      • Ewa

        O, a mnie zaciekawiło, jakiego to bloga nie polecasz. Albo może i zrób posta z niepolecanymi? Nie na zasadzie „ludzie hejtujta to”, tylko „ku rozwadze”. Czytałabym :)
        Pozdrawiamy!
        http://podopieczni.blogspot.com

        • Bardzo, ale to bardzo chętnie zrobiłbym wpis z blogami, których nie polecam, ale tego nie zrobię. Wielu autorów działa w myśl zasady ”nie ważne jak, ważne żeby gadali”, więc nawet negatywny post, ale z odnośnikiem do nich jest dla nich plusem.

          Takie blogi bardzo często opierają się na ”prezentach” od różnych sponsorów, a tych nie interesuje rodzaj społeczności, a same statystyki. Także grono hejterów w komentarzach to dla nich takie małe marzenie :)

  • Małgorzata Chudy

    O hoarderach rzeczywiście jest ciekawe. Niektóre fundacje też nimi są i często w takich przypadkach nie wie się komu naprawdę się pomaga.

    • Niestety tak jak mówisz – wiele fundacji robi tak, żeby mieć jak najwięcej podopiecznych, nawet jeśli nie potrafi im zapewnić godnych warunków. Potem płacz o pieniądze.

      • Małgorzata Chudy

        Z tymi psimi sportami i wymaganiem niemożliwego… to może często być problem z tym, że człowiek ma za niskie poczucie własnej wartości i próbuje podwyższyć je sobie za pośrednictwem psa. To podobny mechanizm jak dziećmi-ambicja rodziców. Przy jednym i drugim nie bierze się pod uwagę możliwości podopiecznego, zwraca się tylko uwagę na potrzeby opiekuna. Niestety, żeby coś z tym zrobić trzeba najpierw uświadomić sobie, że coś jest nie tak.

        • Szczególnie na zawodach canicross widać zawodników, którzy byli zbyt słabi, żeby mierzyć się z dobrymi biegaczami (maratony, 10k, generalnie biegi uliczne) i dlatego próbują sił na cani. Strasznie się spinają, mocno naciskają na psy i w ogóle – straszne trochę :)

  • Też zainteresował mnie temat – trudny – o hoarderach. Moralny dylemat.

    • Tak naprawdę hoardera interesuje tylko własne ego i przyjemność jaką odczuwa z bycia ”specjalnym”. Szuka najbardziej poszkodowanych ”biednych” zwierząt i w większych ilościach, a niestety często jest takie zachowanie gloryfikowane.

      Adopcja zawsze powinna być realizowana w miarę naszych możliwości. Oczywiście są osoby, które mają kilka psów i kotów i nie ma problemu, ale widocznie ich na to stać, żeby zapewnić im odpowiednie warunki.

  • Też czytam niektóre blogi, o których piszesz. pozdrawiam