pseudohodowle

Pseudohodowle – czym są i dlaczego warto to wiedzieć?

Pseudohodowle to temat bardzo trudny i trochę kontrowersyjny. Powoduje wiele sprzeczek wśród psiarzy, sporo nieporozumień, ale przede wszystkim całą masę szkodliwych mitów. Uważam, że pewne przekłamywanie rzeczywistości nigdy nie jest dobre, a wiele osób ma tendencję do takich uproszczeń, że jest to po prostu złe dla całego środowiska. Temat jest szczególnie ważny dla mnie, ponieważ rozumiem co czasami muszą przechodzić osoby posiadające psa z niszowego stowarzyszenia.

Od razu na wstępie zaznaczę, że Legion jest z hodowli zarejestrowanej w Związku Hodowców Psów Rasowych, który dla wielu osób oznacza ”pseudo” (zresztą jak każde stowarzyszenie, które nie jest ZKwP). Przez te 3 lata posiadania naszej psiny wielokrotnie byłem niejako na siłę wciągany do dyskusji o pseudo i w pewien sposób musiałem bronić swojego wyboru. Sam wpis nie ma naturalnie być obroną innych stowarzyszeń, ale ma zwrócić uwagę, że istotą rzeczy, która tworzy ”pseudohodowle” nie jest przynależność do organizacji, a sama hodowla i warunki, które zapewnia swoim podopiecznym.

Dawno temu już miałem napisać wpis, ale zawsze odsuwałem to w czasie. Strasznie ciężko napisać na ten temat w taki sposób, aby było wszystko zrozumiałe i ktoś przypadkiem nie wysnuł z tego nieprawidłowych wniosków. Takie rzeczy trzeba rozumieć bardzo logicznie i bez zbędnego czynnika emocjonalnego, a to się obecnie dzieje w internecie.

pseudohodowle 2

Dzisiaj trochę wspominki zdjęciowe – na pierwszy ”rzut” mała Legion :D

Praktycznie nie ma dnia, aby nie powstał jakiś nowy wpis na ten temat – na blogu, forum lub grupach internetowych. Zawsze są krzyki, złe wnioski i twierdzenie nieprawdy. Dzisiaj więc napiszemy czym są pseudohodowle, jak je rozpoznać i dlaczego w ogóle warto się tym zainteresować?

Pseudohodowle – geneza powstania

Cofnijmy się trochę w czasie, a dokładniej do lat 1990-2011. W tym okresie dostęp do psów był bardzo prosty, ponieważ w praktyce wystarczyło jechać na giełdę i można było swojego pupila zakupić. Tam był prawdziwy wybór – od psów czystej rasy, przez mniejsze i większe mixy, aż do typowych kundelków, które oddawane były za jakieś grosze. Psa można też było kupić od sąsiada, który miał ”ładnego psiaka”, więc rozmnażał go, żeby chociaż zwróciło mu się jego utrzymanie. Chyba na każdym osiedlu był taki ktoś – nawet niekoniecznie musiał mieć psa rasowego, a wystarczyło, że podobał się sąsiadom.

Psy rasowe były niejako dla elit, bo nie oszukujmy się – szczególnie na początku nie było powszechnego dostępu do internetu, więc ludzie nawet nie wiedzieli jak to wygląda. Ktoś tam był na wystawie, usłyszał ceny i szybko skwitował to ”na giełdzie takiego owczarka to za 200 zł można dostać”. Ogólnie były dwa światy – hodowle związkowe (np: ze Związku Kynologicznego w Polsce) lub wolny handel na bazarach, giełdach i parkingach.

pseudohodowle 3

Dla porównania mały Levi :)

W 2012 roku wszystko się zmieniło za sprawą nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt. Wprowadziła ona dwa bardzo ważne zapiski:

  • Zakaz rozmnażania zwierząt w celach handlowych (nie dotyczy hodowli zarejestrowanej w ogólnopolskim stowarzyszeniu, która posiada odpowiednie zapiski w statucie)
  • Zakaz sprzedaży zwierząt poza miejscem hodowli (np: nie wolno sprzedawać na targowiskach, parkingach i tym podobnych)

I te zapiski wprowadziły jednocześnie sporo dobrego, ale również ciut złego. Przede wszystkim co one oznaczają dla zwykłego obywatela? Przede wszystkim od tego momentu sprzedaż zwierząt poza miejscem prowadzenia hodowli było nielegalne. Nie można sprzedawać przykładowo psów na giełdach i parkingach.

Jednak najważniejszy był ogólny zakaz rozmnażania w celach handlowych, który nie dotyczy tylko hodowli zarejestrowanych w ogólnopolskim stowarzyszeniu. Stowarzyszenie to musi posiadać odpowiednie zapiski w statucie. Spotkało się to oczywiście z pewnym oburzeniem osób, które wcześniej mogły normalnie rozmnażać swoje psy rasowe i je sprzedawać.

Ustawodawca nie przewidział jednak bardzo prostego sposobu na obejście całego zakazu. Generalnie ustawodawca zakładał, że osoby chcące dalej sprzedawać swoje psy zarejestrują swoją hodowlę w jednym z kilku działających stowarzyszeń, ale dla wielu okazało się to nieopłacalne. Tańsze jest samodzielne założenie odpowiedniego stowarzyszenia – i tak w wielu przypadkach się stało.

Masowe pojawianie się nowych stowarzyszeń, których jedynym celem było obejście ustawy zostało szybko zauważone przez społeczności hodowców oraz psiarzy. W celu przeciwdziałania temu dość szybko rozpropagowano termin ”pseudohodowla”, który miał na celu określenie tego zjawiska. Jednak jeszcze szybciej doszło do pewnych uproszczeń, które możemy zauważyć do dzisiaj.

pseudohodowle 4

Legion była okropnym szczeniakiem jak pamiętam :D Gryzła, skakała – mała wariatka po prostu, ale po zdjęciach tego nie widać :)

Pseudohodowle – czym są?

W tym momencie w wielu miejscach można spotkać się z ogromnym uproszczeniem, które określa, że KAŻDA hodowla spoza ZKwP (Związek Kynologiczny w Polsce) jest pseudohodowlą. Jest to stwierdzenie bardzo błędne i ma trochę podłoże ekonomiczne. W wielu miejscach można znaleźć informację, że ZKwP wcale nie śpieszy się, aby ewentualne stwierdzenia prostować, a wręcz więcej – same do niego namawia. Związek ten bardzo chciał być wzięty pod uwagę, jeśli chodzi o konsultacje odnośnie nowej nowelizacji. Pojawiały się również informacje, że ustawa powinna zawierać zapisek, że tylko hodowle związane z ZKwP będą mogły prowadzić dalej swoją działalność.

Zanim jeszcze wgłębimy się w kwestię ustawy i pseudohodowli warto wiedzieć dlaczego sytuacja ZKwP jest istotna i jak wygląda skrócona historia tej organizacji. Przede wszystkim głównym argumentem ”ZA” Związkiem Kynologicznym w Polsce jest jego przynależność do FCI – największej i najpopularniejszej federacji kynologicznej na świecie. Nie da się ZKwP tego osiągnięcia odebrać, ale wiele osób przywiązuje do tego zbyt dużą wagę i niejako określają tym samym jakość samego stowarzyszenia.

pseudohodowle 5

Pierwsze dni z Levim :D Najfajniejsze w ”nowym psie” jest właśnie takie wzajemne się poznawanie na początku

Prawda jest taka, że zgodnie z regulaminem FCI tylko jedno stowarzyszenie z każdego Państwa może dołączyć do federacji. W czasach, gdy ZKwP dołączało do FCI było jedynym tego typu stowarzyszeniem w Polsce. Samo ZKwP powstało po 2 wojnie światowej – w 1948 r. (w sumie była to bardziej reaktywacja niż otwarcie), a do FCI dołączyli w 1957 r.

Absolutnie nie umniejszam tu zasług ZKwP, ale wiele osób zdaje się sądzić, że związek ten został wybrany przez FCI za swoją wysoką jakość czy coś w tym rodzaju. Prawda jest jednak taka, że nie było innego kandydata w tamtym czasie.  Oczywiście przynależność do FCI daje wiele zalet – między innym powszechność wystaw, dostęp do dokumentacji, pewne uniwersalne zasady i tak dalej. Ze względu na pewien rozmach tej federacji niektórzy uważają, że ZKwP to najważniejsze stowarzyszenie hodowlane w naszym kraju. I mają rację.

Prawdą jest, że wieloletni monopol ZKwP na rynku daje temu stowarzyszeniu ogromną przewagę nad innymi. Prawdą jest, że jeśli chodzi o możliwości wystaw i różne narzędzia to związek ten nie ma sobie równych. Nikt nie odbiera zasług ZKwP i nikt nie mówi, że ”stowarzyszenie X” jest lepsze. Trzeba jednak wiedzieć, że przed ustawą z 2012 roku w naszym kraju działały również inne stowarzyszenia. Między innymi Związek Hodowców Psów Rasowych (ZHPR) lub Polska Federacja Kynologiczna.

Dlaczego jest to ważne? Przede wszystkim moim zdaniem rola, jaką pełnią pomniejsze kluby i stowarzyszenia również jest ważna. Opiekują się oni między innymi rasami, których FCI z różnych powodów nie chce wpisać do swojej listy. Gdyby nie udział klubów to moglibyśmy obecnie nie mieć takich ras jak Długowłosy Owczarek Niemiecki lub Biały Owczarek Szwajcarski. FCI uznaje wiele ras dopiero po zyskaniu przez nie większej popularności, a przecież ktoś musi prowadzić rasę podczas federacyjnego ”limbo”. Bez ZKwP nasz kraj w kwestii kynologii na pewno byłby daleko w tyle. Jednak mniejsze kluby i stowarzyszenia również mają istotną rolę w tym psim ekosystemie.

pseudohodowle 6

Mała kuleczka i jej ulubiona zabawka :D Spoczywaj w spokoju różowa ośmiorniczko! [*]

Z tego powodu nie jest sprawiedliwe, aby mniejsze stowarzyszenia zrównywać od razu do określenia ”pseudohodowle”. Moim zdaniem rynek jest duży, więc jest w nim miejsce na nowe, dynamiczne organizacje zajmujące się prawidłową hodowlą zwierząt. Nie powinniśmy więc również od razu każdej nowej organizacji nazywać mianem ”pseudohodowle”.

No dobra, ale czym są pseudohodowle?

Moim zdaniem terminem pseudohodowle powinno nazywać się WSZYSTKIE hodowle, bez względu na przynależność do stowarzyszenia, jeżeli kluczowym aspektem dla nich jest zarobek. Powinny w ten sposób być linczowane wszystkie biznesy, które na pierwszym miejscu stawiają eksploatowanie suki, ciągłe ciąże i inne aspekty pozwalające na zwiększenie dochodu na szczeniakach. Powinny to również być wszystkie hodowle, które nie zapewniają swoim podopiecznym odpowiednich warunków sanitarnych lub podstawowych potrzeb.

Uważam, że obecnie zbyt duży nacisk kładzie się na przynależność danej hodowli do jakiejś organizacji, a za mało na jakość samego hodowcy. Może się obecnie wydawać, że byle jaka hodowla z ZKwP ma większą wartość niż najlepsza z mniejszej organizacji, a przecież nie to powinno być naszym priorytetem.

Bardzo bym chciał, aby definicja nazwy ”pseudohodowle” się zmieniła i była stosowana w celu określenia po prostu złej hodowli, a nie jej przynależności. Rodzi to obecnie bardzo duży problem na forach i grupach dyskusyjnych, gdzie każde zapytanie o ”dobrą” hodowlę kończy się wypowiedziami w stylu ”każda z zkwp”, ”ważne, żeby była z zkwp, bo inne to pseudohodowole” i tym podobnymi.

pseudohodowle 7

Maluszek dość szybko się zaaklimatyzował u nas – były początkowe spiny z Legion, ale finalnie wszystko jest dobrze :)

Ogranicza to dostęp do rzeczowych informacji i stwarza iluzję, że ZKwP naprawdę jest gwarancją dobrego szczeniaka, a przecież wielu z nas wie, że to nie zawsze jest prawda. Podsumowując ten wątek – obecnie wielu mianem pseudohodowle określa każdą hodowlę, która nie należy do Związku Kynologicznego w Polsce. Prawda jednak jest taka, że bez względu na przynależność do konkretnej organizacji powinniśmy przede wszystkim zwracać uwagę na jakość samej hodowli.

Z innej strony jest problem, że rzeczywiście w celu obejścia ustawy powstają ”fejkowe” stowarzyszenia, pod które podpinane są hodowle cwaniaków. W związku z tym potencjalny zainteresowany psem ma problem, jeśli nie zna obecnej struktury organizacji kynologicznych. Natomiast z tego właśnie powodu powinniśmy kłaść nacisk na edukację w celu umożliwienia innym świadomego wybrania hodowli.

pseudohodowle 12

Awwww :3 <- uczę się nowych emotek :)

Jakie badania powinniśmy sprawdzić? Jak powinna wyglądać hodowla ”od środka” (warunki trzymania psów)? Na jakiej podstawie wybrać najlepszą dla siebie hodowlę? Jednak zamiast tego często skracamy sprawę do ”tylko zkwp”, a dzięki temu tworzymy dla nieuczciwego hodowcy z tej organizacji taki parasol ochronny. Wielu bardzo, bardzo przeciętnych hodowców ciągle ”sprzedaje” szczeniaki tylko dlatego, że dzięki przynależności do ZKwP nadal ma klientów.

Kilka słów na koniec

Czasami można odnieść wrażenie, że jestem zagorzałym przeciwnikiem ZKwP. Szczególnie, że pojawiam się w większości wątków na FB, które dotyczą pseudo. Prawda jest całkiem inna – jestem ogromnym miłośnikiem ZKwP, ale nie zawsze jestem zadowolony z jakości ”usług” tej organizacji. Niestety wieloletni monopol pozwolił temu stowarzyszeniu niejako osiąść na laurach. W tym momencie bardziej starają się zachować status niż rzeczywiście działać do przodu, chociaż powoli się to zmienia.

pseudohodowle 8

Teraz to Leviemu zdarza się terroryzować naszą słodką psinkę, a ona ma czasem dość :D

Konkurencja na rynku to dobra rzecz, ponieważ wtedy każdy dąży do zwiększenia swojej jakości i oferowanej wartości. Inne organizacje nie powinny być więc traktowane jako zagrożenie, a szansę na coś nowego.

ZKwP przez wiele lat broniło się w jakikolwiek sposób przed interwencją innych stowarzyszeń. Blokowali możliwość rozmnażania psów z kilku organizacji, blokowali przynależność hodowli do innych organizacji i tak dalej. Prawda jednak jest taka, że wielu hodowców obchodzi to za plecami ZKwP – w końcu nie każda rasa jest uznawana przez FCI/ZKwP, a niektórzy hodowcy prowadzą kilka ras.

Dla mnie bardzo istotne jest, aby nie przyrównywać każdej organizacji do ”pseudo” tylko dlatego, że nie należy do ZKwP. Naprawdę warto zobaczyć wystawy innych stowarzyszeń, aby zobaczyć, że naprawdę działają i są prawdziwymi pasjonatami. Jednak często nie mogą zdobyć uznania i środków na rozwój tylko dlatego, że internetowi wojownicy mocno piętnują każdego spoza ZKwP.

Jednak DON, Buldoga Angielskiego, Owczarka Staroniemieckiego (linia DDR) to każdy by chciał. Niby skąd FCI potem takie rasy bierze jeśli wcześniej ich nie chciało? Raczej nie z powietrza, a dzięki mniejszym klubom starającym się utrzymywać dane rasy i ich odmiany.

pseudohodowle 11

Szczeniak w czasie jesieni :D Niestety w tym roku nam nie dopisała – tylko pada :(

Do czego dążę? Do tego, aby pomyśleć zanim powieli się schemat, że każda hodowla spoza ZKwP jest pseudo. Powinniśmy kłaść nacisk przede wszystkim na jakość konkretnej hodowli, a dopiero potem patrzeć na związek, do którego należy. Osobiście wolałbym dobrego psa z mniejszego stowarzyszenia (szczególnie, jeśli nie myślę o wystawach) niż słabego z ZKwP.

I przez ”słaby” nie mam tylko na myśli samego psa, a warunków, w których trzymani są rodzice oraz filozofii, którą uznaje dana hodowla. Hodowla może być ciepła, rodzinna, gdzie psy to ważni przyjaciele, a sama działalność przede wszystkim pasją. Może być również prawdziwą fabryką szczeniaków, gdzie suki są maksymalnie eksploatowane.

Dlaczego finalnie o tym piszę? Mam trochę dość wojowania na grupach FB, gdzie naprawdę trudno wytłumaczyć innym, że na ZKwP świat się nie kończy. Rozumiem zamiłowanie do tego związku – naprawdę. Jednak powielając schemat ”rodowodowy = zkwp, pseudo = każdy inny związek” działamy tylko i wyłącznie na szkodę wszystkim hodowcom i przyszłym psiarzom. Takie generalizowanie ogranicza dostęp do rzeczowej informacji.

pseudohodowle 9

Eh… jak te szczeniaczki szybko rosną :D

Naprawdę zależy nam, żeby hodowcy wszystko uchodziło płazem tylko dlatego, że jest z danej organizacji? Za mało ogłoszeń ”sprzedam sukę hodowlaną zkwp” tylko dlatego, że już jest zbyt stara, aby mieć szczeniaki zgodne z regulaminem? Za mało hodowli, która niby jest z zkwp, ale za plecami ma jeszcze 2-3 rasy sprzedawane ”pod stołem”, aby nie musieć płacić związkowi?

Powtórzę ostatni raz w tym wpisie – powinna liczyć się sama hodowla. Wartości, które reprezentuje. Standard, który jest zapewniany rodzicom i ich młodym. Wiedza, którą dysponuje hodowca. Badania, które są przeprowadzane – w celu zmniejszenia ryzyka przyszłych chorób. I przede wszystkim pewne serce, żeby hodowla nigdy nie była tylko ”źródłem dochodu”. Dopiero jeśli jesteśmy pewni, że hodowla zapewnia najlepsze warunki i najwyższą jakość, dopiero wtedy powinniśmy zwracać uwagę na organizację. Bardzo bym chciał, aby każdy najpierw dobrze zapoznał się z daną organizacją i konkretnym hodowcą, a dopiero potem wydał osąd, czy to jest pseudo.

pseudohodowle 10

Jeszcze trochę małej Legion na koniec :D

Oczywiście nie ma nic złego w zawężeniu pola poszukiwań do ”zkwp only” i nie ma w tym nic złego. Natomiast nie to powinno być dla nas głównym problemem i nie to powinno być źródłem rozważań na temat pseudohodowlą. Pseudohodowle to rak, ale myślę, że zbyt często mylnie odbieramy źródło tej choroby.

Mimo wszystko jestem pewien, że i tak ktoś źle zrozumie ten wpis jako promowanie pseudohodowli poprzez zachęcanie do wzięcia pod uwagę innych organizacji. My mamy psa i z ZKwP i z ZHPR i z obu jesteśmy bardzo zadowoleni. Nigdy bym nie pomyślał, że jeden jest gorszy od drugiego :)

  • Martuszka

    Zdjęcie Leviego z ośmiorniczką – uwielbiam! Jak on tam śmiesznie wygląda :D a co do głównego tematu, to mój pies nie pochodzi z hodowli z zkwp. Przyznam szczerze, że był taki moment, że czułam się jakoś „głupio” z tego powodu, przez to właśnie gadanie ludzi, tym bardziej, ze studiowałam kierunek związany z kynologią i tam wszyscy jakoś byli „miłośnikami” zkwp. Ale moje zakłopotanie szybko przeszło, ponieważ świadomie wybrałam hodowle, pojechałam i sprawdziłam warunki itp, mogłam normalnie porozmawiać z hodowcą, pytałam o wszystko i dostałam wyczerpujące odpowiedzi i tak w skrócie to wszystko było w najlepszym porządku. Dodam jeszcze, że to była mała hodowla i wyglądało na to, ze psy są członkami rodziny, także ja byłam zadowolona z wyboru hodowli i nadal jestem, ponieważ nie mam nie wiadomo jakich problemów behawioralnych z moją sunią no i jest zdrowa.

    • Też na początku było nam głupio z powodu Legion, bo jednak wszędzie jest ciśnienie na zkwp. Natomiast finalnie liczy się pies i sam hodowca. Dla mnie hodowca Legion zachowywał się wzorowo, przekazał wszystkie badania i istotne informacje.

      Przyznam, że jak dzwoniłem po hodowlach zkwp w celu znalezienia Leviego to wielu wręcz obrażało się za pytanie o badania :D

  • moni.l

    Wszystko racja, aczkolwiek azaliż… dla zwykłego człowieka, który chce nabyć psa, sprawa przedstawia się zazwyczaj tak: olx – szczeniak z XYZ za 400 zł, olx – szczeniak z ZKwP za 3000 zł. Albo tak: muszę kupić psa z zkwp, bo tylko wtedy jest rasowy tj. ma rodowód. Inne to kundle. Tak to wygląda. Przy obecnym zainteresowaniu psami, dość często słyszy się od ludzi, po których nigdy byś się tego nie spodziewał, że nie daliby kilku tysięcy za psa, skoro mogą kupić za kilka stówek. Nieważne są aspekty samej hodowli, jakość życia psów, liczy się że taniej lub odwrotnie, że drożej (czyt. snobistycznie). A czasem ludzi naprawdę nie stać na te jednorazowe kilka tysięcy za psa. To duża kwota, jak na idealne, niezarobkowe, pasjonackie hodowle ZKwP. Myślę, że warto poruszać temat pseudohodowli w taki właśnie jak tu racjonalny sposób. Może zacznie docierać do wszystkich, że liczy się dobrostan psa, a nie tylko nazwy czy cena.

    • Tylko właśnie chodzi dokładnie o to co tu napisałaś. Wiele osób robi identycznie ”szczeniak z zkwp za 3000 zł, inny za kilka stówek”, a jednak spektrum wyboru jest większe. Świat nie dzieli się na ”zkwp” oraz ”inne” i dążę do tego, aby to zaznaczyć.

      Nie powinno się rozpatrywać psa w tej kwestii w ogóle moim zdaniem. Powinno być ”szczeniak z dobrej, uznanej hodowli za 3000 zł, a z typowej mordowni za 300 zł” – brzmi o wiele lepiej. Jednak to również jest ogromne uproszczenie, bo nie każdy szczeniak za 300 zł jest z mordowni :)

      Trzeba o tym koniecznie rozmawiać, bo nawet takie logiczne uproszczenia w zwykłej rozmowie tworzą ogólny obraz, gdzie hodowle dzieli się tylko na ”zkwp” i ”pseudo”.

      Cena psa powinna zależeć od wielu zmiennych, a nie tylko przynależności. Hodowle ZKwP nie powinny żądać ”3000 zł” za szczeniaka, jeśli odbębniły tylko (chyba 3) podstawowe wystawy.

      • moni.l

        Nie powinno się tak rozpatrywać psa, ale tak się robi. Naprawdę słyszy się hasła w stylu „nie dam tyle za psa” albo „a mój to kosztował cztery koła”, jakby ludzie sprowadzali to do kwestii ceny albo jakiegoś niepojętego dla mnie prestiżu. Albo, a ja to mam za darmo ze schroniska, po co płacić. Szczerze mówiąc sprawa pseudohodowli bulwersuje mnie od dawna, tych naprawdę pseudo, które wpychają ludziom chore szczeniaki, wykańczają suki, trzymają w żenujących warunkach. Temat powraca, gdy raz na jakiś czas w mediach pojawi się obrazek smutnej psiny w brudnym kojcu, po czym gaśnie. Często pseudohodowle mają dwa światy: jeden dla ludzi na pokaz, a drugi ukryty dla psów. Z jednej strony gremialnie piętnuje się hodowców z innych związków niż ZKwP, a z drugiej nie zagląda w głąb i nie sprawdza jakości życia zwierząt w hodowlach. A to powinna być rola stowarzyszeń, nie tylko przyjmowanie składek i organizowanie wystaw.

        • Wydaje mi się, że jak ktoś patrzy tylko na cenę psa to i tak go nie interesuje, czy to pseudo czy nie :)

          • moni.l

            Niekoniecznie. To wynika czasami z niewiedzy. Nie sądzę, by ktoś chciał brać psa z kiepskich warunków albo z wadami, o których hodowca nie mówi. Po prostu ludzie, poza prawdziwymi pasjonatami, nawet mając psy, za bardzo się w to wszystko nie wgłębiają.

          • Jak ktoś mówi ”nie dałbym tyle za psa, przecież w internecie można takiego za 300 zł dostać” to dla mnie jest dość jasny przekaz :D

      • Małgorzata Chudy

        Mordownie bywają też za wyższe ceny, ale wtedy istnieje tez piękna fasada.

        • Z jednej strony cena 300 zł jest na pewno za niska, ale jak widzę szczeniaki za 6, 7 lub 8 tysięcy to również nie jest to adekwatne :)

          Swoją drogą niektóre rasy są ”tańsze” od innych, więc widocznie edne psy mają większe wymagania w utrzymaniu niż inne :)

          • Małgorzata Chudy

            Tez uważam, że takie ceny są za wysokie, ale dają takie ceny jakie ludzie są skłonni zapłacić. Jest dużo snobów i podobnych i im to zostawmy. Ja na przykład nie jestem w stanie takich ludzi zrozumieć.

            Na przykład mogą to być bardzo duże rasy. Samo ich wyżywienie może być drogie, nie mówiąc o innych rzeczach. Taki pies nawet jak ktoś prywatnie ma jednego nie jest tani w utrzymaniu, a co dopiero hodowla.

  • A jak to wygląda z kundelkami? Bo my przeważnie mamy kundelki …

    • Kundelki raczej są ze schroniska lub adopcji. Jeżeli chodzi o rozmnażanie to w ogóle zakaz jest rozmnażania w celach handlowych – rasowe czy kundelki. Natomiast ”za darmo” już można, jeśli o to Ci chodzi :)

  • Zuzek008

    Super opracowany temat :) Z innej beczki, masz może jakiś pomysł jak oduczyć psiaka interesowania się zbytnio innymi ludźmi i psami? Nie da się z nią obok nikogo przejść bo od razu napina smycz i ciągnie, a z psami wręcz odwrotnie, najczęściej kładzie się i skrada ;D Dużo ludzi cmoka, a gdy młoda podbiega i ładuje im się z łapami na kolana to od razu oburzenie w moja stronę;F Jest możliwość, ze to „samo jej przejdzie”?
    Pozdrawiamy cieplutko! https://uploads.disquscdn.com/images/7821635bee236a9338d14cc5823d1d991597c9a7d75d65131a16ea94804336d4.jpg

    • Martuszka

      Wiem, że pytanie nie do mnie, ale mam dokładnie to samo z moją borderką :P Jeśli chcesz to mogę opisać co i jak, jak to u nas wygląda ;)

      • Pisz pisz – zawsze się przyda :)

        • Martuszka

          Dokładnie tak jam mówiłeś, wystarczy skupić uwagę psa na sobie, ależ to proste :D żeby nie było my też dopiero zaczynamy nad tym pracować i to też nie zawsze tak robimy z rożnych względów , ale dokładnie o to chodzi żeby skupić uwagę psa na sobie zanim on wypatrzy i „wkręci się” (nie wiem jak to opisać) w te swoje upatrzone stworzenie. Dlatego jak nie mam ochoty na zatrzymywanie się co pare kroków bo moj pies wypatrzył gdzieś innego psa i koniecznie z tego powodu musi się położyć żeby się wpatrywać jeszcze bardziej, to ja sama wypatruje psów i gdy widzę, że jakiś pojawia się na horyzoncie juz od razu zaczynam skupić uwagę psa na sobie, u nas najlepiej sprawdzają się komendy( oczywiscie smakolyk w nagrode) siad, daj łapę itp. Powiem szczerze, że się ostatnio bardzo mocno zdziwiłam jak na mojego psa to zadziałało wzorowo :D do dalszych etapów jeszcze nie doszłyśmy, dlatego mogę podzielić się na razie tylko tym. Wypatrywać psów zanim nasz pies to zrobi :D

          • Zuzek008

            Moim zdaniem u młodej nie jest to taka typowa „agresja smyczowa”…Ona poprostu pała taką miłością do ludzi, ze jak tu się nie przywitać? Z pieskami trochę inaczej, najpierw się skrada, co jakiś czas kładąc ale finalnie podchodzi i wszystko git, bez szczekania i innych. Dzięki za rady, napewno spróbujemy :) Dodam jeszcze tylko, ze Nana jest psem który bardzo łatwo się fiksuje np. Na moje świnki morskie, koty, kolka od różnych pojazdów i czasem na samochody, a nie znalazłam jeszcze sposobu żeby ją z tego „wybić” bo żarcie i zabawki w takich sytuacjach nie dają efektu ;F

          • Martuszka

            Na wszystkie pieski dziala co innego i na wszystkie jest jakis sposob ;) u nas akurat najlepiej sie sprawdza zapobieganie takiemu zafiksowaniu. Powodzenia ;)

          • moni.l

            „Agresja smyczowa” to bardzo niesprawiedliwy termin. Zazwyczaj psy w takiej smyczowej sytuacji nie są agresywne tylko sfrustrowane. Mój pies tez nie jest agresywny, tylko o prostu był wściekły, że nie może podejść do psa (a nie na psa). Niemniej wyglądało to, jakby chciała zeżreć wszystkich wokół. A rozpoczynało się od skradania.To co pisze Martuszka jest pewnie skuteczne w stosunku do jej psa (zazdroszczę szczerze) i podobnych mu temperamentem psiaków. U nas akurat był taki armagedon, że nie dało się skupić niczym uwagi psa. Namierzała psiaki ze 100 metrów. Z moich doświadczeń mogę powiedzieć tak: nie pozwalaj się skradać, bo inni (i psy, i ludzie) na to źle reagują i awantura gotowa, zatrzymuj się, odchodź, zawracaj. Przekieruj uwagę na Ciebie zanim się zafiksuje. Reaguj wcześniej niż piesek. Nie kontaktuj suczki z psami na smyczy (tylko bez). U mojej Nuki tez zaczynało się „łagodniej”, gdy była młodsza, ale z czasem się pogorszyło, mimo że nad tym pracowałam. Nigdy nie ugryzła żadnego psa, ale wyglądało strasznie. Dużo ludzi puszcza psiaki po całym chodniku na rozciągniętej flexi. Omijajcie ich. Nie pozwalaj na kontakty z psami na smyczach, za to pozwalaj na zabawy bez smyczy. Wprowadź jakieś komendy, typu „nie witamy się” i egzekwuj niezależnie, czy pies się fiksuje, czy nie. U nas pomogło też łażenie obok podwórek, gdzie ujadają psy. Życzę powodzenia, mam nadzieję, że trafiłaś na łatwiejszy przypadek niż ja :)

      • moni.l

        To możemy się wymienić historiami :) Ja mam ten problem z bardzo energicznym kundelkiem, przepracowany na jakieś 50%, ale jeszcze trochę przed nami.

          • moni.l

            :D. Zaczęłam od Twojej metody z noszeniem przy sobie mięsa, jakoś w zeszłym roku. Skupianie na sobie, barowanie, gdy przechodzimy obok psa, omijanie szerokim łukiem, żeby unikać sytuacji z warczeniem i skradaniem na drugiego psa. W ogóle unikaliśmy początkowo psów. Niewiele to dało. To znaczy zaczęła ładniej chodzić na smyczy, ale psy były ważniejsze niż mięcho. Potem były metody szkoleniowców: przytrzymanie w siadzie, albo za szelki, czy obrożę, niedopuszczanie do kontaktu na smyczach i dalsze ograniczenie kontaktów. Luty, marzec, kwiecień. Dało to efekt, ale odwrotny do zamierzonego. Jakoś w okolicach maja zaczęłam stosować kliker do kształtowania innego zachowania niż skradanie do psa. Klikałam spojrzenie na psa bez skradania, potem krok bez skradania, itd. Aż do przejścia obok psa w odległości kilku metrów. Trochę to podziałało, ale zdarzały się wpadki. Mniej więcej w tym czasie przestałam izolować psa od innych. Zaczęliśmy mijać psy w różnych konfiguracjach, nasiliłam jej ilość bodźców i specjalnie chodziliśmy w tłoczne miejsca. Metoda bardzo pracochłonna, wymagająca czujności i refleksu, ale dała chyba jakieś podwaliny do wdrożenia komendy: nie (w sensie nie pozwalam ci podejść do psa) i idziemy (w sensie nie zatrzymamy się na witanie). W okolicy sierpnia uznałam, że wywalam kliker w diabły i bazuję na komendach. Od sierpnia chodzi na smyczy tylko za mną lub obok, nie pozwalam się wyprzedzać. Nie pozwalam na żadne kontakty na smyczach z nieznanymi psami. Ze znanymi pozwalam, ale dopiero po „ok”. Nie może mnie ciągnąć do psa, musi podejść spokojnie, albo wcale. Za to bez smyczy hulaj dusza z psami. Wyeliminowałam barowanie całkowicie, nagroda jest dopiero, jak ładnie minie psa. W międzyczasie szlifowałam cały czas przywołanie i odwołanie. Efekt na dziś: miniemy się z psem z naprzeciwka na szerokim chodniku bez skradania, bez warczenia i wyrywania mi ręki. Mówię komendy: nie, idziemy. Patrzy tylko i odprowadza wzrokiem, nawet gdy drugi pies szczeka. Na wąskim chodniku jeszcze trochę odbijam po łuku, żeby zostawić co najmniej dwa metry między psami (Nuki po mojej prawej, odgradzam ją od drugiego psa). Im później zauważy psa, tym lepiej przejdzie. Wpadki zdarzają się sporadycznie. Gdy jest luzem jest zazwyczaj odwoływalna od psów. Chyba że jakiegoś lubi, to nie przepuści.

            Także ten, długa historia. I nie jestem do końca pewna, czy to aby nie wpływ tej ostatniej metody był kluczowy. Okazuje się, że znienawidzony Millan miał rację z tym chodzeniem za człowiekiem. Jak kiedyś puściłam psisko przodem dla sprawdzenia, to na widok psa z kilkunastu metrów od razu przywarowała jak wcześniej.
            ps. nie jestem jej jeszcze pewna na 100 %. Może na jakieś 50? Nadal Nuka jest za bardzo podekscytowana na widok psa. Ale ja nie mam już czaszek w oczach.
            Sorry za przydługi post. Książkę bym mogła o tym napisać :D

          • Świetny komentarz – na pewno komuś pomoże :)

          • moni.l

            Dziękuję za wyróżnienie :)

    • 99% naszych problemów z Legion polega właśnie na takiej ”agresji smyczowej”, a że nie okiełznaliśmy jeszcze tego to chyba nie pytanie do nas :D

      Generalnie podstawą jest skupienie psa na sobie tak, żeby wolał słuchać przewodnika niż interesować się innymi. Natomiast oczywiście łatwiej napisać niż zrobić :D

      Piękna psina!

  • Olga

    Wszystkie informacje zebrane w całość :) Dzięki
    Pytanie z innej beczki: co stosujesz na kleszcze na swoje puszyste psy? :) Czy korzystaliście z kropelek fiprex? Pierwsza jesień przed nami i boje się o kleszcze :)

    • Są w ogóle kleszcze w jesień? :D My mamy z nimi tylko problem na wiosnę i lato. My stosujemy obroże Scalibor i naprawdę mogę polecić, ale podobno nie na każdego kleszcza działa (zależy od rejonu, gdzie się mieszka z tego co wiem – w różnych miejscach są kleszcze odporne na inne środki czy coś takiego).