przygody spacerowe #2

Przygody spacerowe #2 rozmowy psiarzy i dziwny fame

Dzisiaj czas na kolejne przygody spacerowe, czyli różne sytuacje, które nas spotykają każdego dnia. Tym razem kilka przygód, a każda na swój sposób ciekawa. Zachęcamy, abyście w komentarzach opisywali również Wasze sytuacje, które na pewno przydarzają się Wam na spacerach z psem :)

Taksówkarz czy psiarz?

Jakiś czas temu musiałem pojechać do oddziału ZKwP w celu rejestracji Leviego. Zimno było okropnie, więc jak już załatwiłem wszystkie formalności to zachciało mi się wracać taksówką. Osobiście nie lubię tego rodzaju transportu, bo nigdy nie wiem na jakiego ”taksiarza” trafię, a zdarzyło mi się utknąć w 30+ minutowych, niezręcznych konwersacjach. Taksówkarze tak mają, że muszą się wygadać :)

Pan podjechał po jakimś czasie, ale nie byłem pewien, czy to na pewno moja taksówka (nie zauważyłem oznaczeń), więc zapytałem czy ”taxi czy uber?”. Głównie dlatego, że jakaś Panna, która stała koło mnie zamawiała wcześniej właśnie tę alternatywę dla taksówek. Pan się trochę zdziwił, zapewnił, że taxi i ruszyliśmy w drogę.

Jedziemy sobie spokojnie, ale po kilkunastu minutach ciszy zauważyłem, że kierowca strasznie się wierci, kręci, czerwieniej, a wręcz puchnie. Od razu przez głowę przeszła mi myśl ”to przez tego ubera – będzie dym”. 

przygody spacerowe uber

I w sumie rzeczywiście coś w kierowcy pękło, ale nie chodziło o tego nieszczęsnego ubera. Po prostu Pan się zapowietrzył, że tak długo nikt nie rozmawiał. Wypuścił z siebie nagle długi potok słów – coś o policji, że jak tam w Zabrzu mi się podoba, że zimno strasznie i dużo ludzi jedzie. Nagle jednak zapytał co robiłem dokładnie w Zabrzu. Wytłumaczyłem, że byłem zarejestrować psa w związku kynologicznym i się zaczęło.

W ciągu 5 minut dowiedziałem się wszystkiego o psie kierowcy – który tragicznie umarł na guza mózgu. Wiem dokładnie jaki był przebieg choroby, kiedy zdiagnozowano, jakie było leczenie. Więcej – kierowca pokazał mi kilka zdjęć psiaka z różnych etapów życia. Niektóre trzymał w szoferce, a inne wyjął prosto z portfela. I to pokazał mi je tak, jakby trzymanie zdjęcia psa w portfelu, zaraz obok zdjęcia żony było najnormalniejszą rzeczą na świecie – aż mi głupio teraz, że ja nie noszę zdjęć psiaków zawsze przy sobie. Trzeba to naprawić :)

Absolutnie nie mam na myśli, że sytuacja była zła – wręcz przeciwnie. Zawsze miło przypadkowo spotkać prawdziwego psiarza. Takiego, który nawet 2 lata po śmierci przyjaciela potrafi dzielić się swoimi przemyśleniami z innymi. Kierowca dużo mówił też o tym, że ciągle nie mogą pogodzić się ze stratą – chcieliby drugiego psa, ale jakoś nie potrafią. Taki świat duży, a psiarza można wszędzie spotkać.

”Te psy rasowe to drogie są, nie?”

Ostatnio znowu jechałem do ZKwP – tym razem z maluchem. Strasznie mnie w konia zrobili, ale to historia na inny raz. Ważne jest, że ponownie wracaliśmy taksówką. Tym razem kierowca nie okazał się prawdziwym psiarzem, ale był bardzo zainteresowany samym szczeniakiem.

Pytał jaka to rasa, jaka grupa psów, ile ma i takie tam podstawowe sprawy. W pewnym momencie jednak zapytał ”Te psy rasowe to strasznie drogie są, nie? Pewnie z 500 zł?”. Głupio mi się zrobiło, ale nie chcąc uświadamiać Pana na temat realnych cen psów, po prostu potwierdziłem, że ”tak, coś koło tego”.

Ta sytuacja pokazuje mi, że ludzie naprawdę nie wiedzą ile kosztują psy. Kiedyś jak ktoś pytał o cenę Legion to mówiłem prawdę – może ktoś też chce kupić i się po prostu interesuje? Jednak w odpowiedzi zazwyczaj była jedna z reakcji:

  • Przewracanie oczami w stylu ”Co?! Tyle za byle psa? Kto to widział, żeby tyle na zwierzęta wydawać! Puknij się Pan w głowę!”
  • Błysk w oku ”Panie, ile ja bym za to browarków kupił he he”
  • Myślenie, że to żart ”He he, a tak naprawdę?”
  • Cwane przemyślenia ”Mój dziadek to na giełdzie takiego za flaszkę kupił – dałeś się Pan zrobić w konia”

Teraz już takie pytania ignoruję, zmieniam temat lub po prostu mówią, że nie pamiętam ”bo to żona kupowała, ja się nie wtrącam” :) W sumie strasznie drogie te psy, jak się zastanowić. Ciekawe jest, że niby nie chodzi o zarobek, ale jednak bardziej niszowe rasy są droższe. W rasie, gdzie jest duża konkurencja (np: Owczarki Niemieckie) ceny są niższe niż w przypadku, gdzie hodowli jest mniej (np: Samoyedy). Niby nie chodzi o kasę, ale jednak chyba trochę tak :)

przygody spacerowe #2 taxi

Zgadnijcie kto zwymiotował w taksówce? No kto? :)

Psi fejm

Generalnie uważam, że psiarzy jest coraz mniej, ale za to lepiej traktujemy nasze psy. W sensie, że zmieniamy ilość na jakość, jeżeli chodzi o nasze psiaki. Na naszym osiedlu piesków jest raczej mało, a i ludzie są do nich źle nastawieni. Dużo marudzenia o kupy – nawet jeżeli sprzątane. Zaczepki o brak kagańca – nawet, jeżeli nie ma takiego obowiązku. Jakieś strasznie strażą miejską i tak dalej.

Co jakiś czas jednak można zauważyć osoby, które po prostu lubią psy, nawet jeżeli swoich nie mają. Ostatnio wracaliśmy z Legion ze spaceru – psina tradycyjnie z frisbee w pysku. Jak mijaliśmy przystanek to usłyszałem charakterystyczne ”pstryk pstryk”, a zaraz potem głos chłopaka do dziewczyny ”Przestań, nie rób zdjęć”.

Dziewczyna zwróciła się do nas z pytaniem, czy może porobić zdjęcia. Legion tak jak nie jest fanem aparatów to w tej sytuacji pozowała wzorowo i pozwoli sobie zrobić kilka fajnych fotek. Czasami robią nam zdjęcia jak biegam z Legion – pokazują ją palcami i generalnie zachowują się tak, jakbyśmy robili jakieś niesamowite sztuczki :) Legion nawet nie biegnie jakoś fantastycznie, tylko tak po prostu po swojemu.

Ogólnie daje to wiarę w to, że jednak są jeszcze ludzie, którzy po prostu lubią psiaki i się tym interesują. Szczególnie jest to fajne w przypadku młodych ludzi. Często widzę jak idzie matka z dzieckiem – maluch chce do ”piesia”, a mamusia na to ”Nie, bo Cię zje!” i tego typu straszenie. Nie mam pojęcia co ma na celu straszenie psami w tak młodym wieku, bo potem wyrastają te dzieciaki takie wystraszone :)

A jak Wam minął ostatni tydzień, jeżeli chodzi o spacery? Jakieś ciekawe historie?

 

  Tagi:
Życie z Psem
Życie z Psem
Główny autor bloga, psi fotograf-amator, poszukiwacz internetowego bullshitu, niekwestionowany autorytet w dziedzinie niczego :D
  • Pati

    My wczoraj spotkałyśmy starszego pana z jamnikopodobnym seniorem. Na pytanie czy senior przyjazny (seniorzy mają swoje humorki) pan odpowiedział stereotypowo- zależy czy pies czy suczka, kiedy wyjaśniłam, że Szczenior i suczka pan instruował mnie żebym jej przypadkiem mleka nie dawała i takie tam ;-) Psiaki sie obwąchały, Senior bardzo grzeczny ale zabawą zainteresowany nie był, Kesi odpuściła i poszłyśmy dalej.
    Ja sama zawsze wypatrywałam oczka za Owczarkami policyjnymi, ze 2 tygodnie temu panowie policjanci w radiowozie ledwie zakręt wyrobili tak sie za Kesi oglądali :-)

    • U nas kiedyś były zamieszki i tyle było z tego dobrego, że osiedla pilnował cały oddział policjantów z owczarkami :D

      • Pati

        Zazdroszczę :-) nie zamieszek oczywiście ale widoku tylu zjawiskowo pięknych psiaków na raz :-)
        Ostatnio się dowiedziałam, że nie wolno psa luzem w lesie puszczać, wcześniej mieszkałam w mieście, psiarze spotykali się na łące, o lesie nikt nie myślał, teraz mieszkam na wsi, piękne lasy wkoło… Dostawca opału to przy okazji myśliwy i pytam go ostatnio czy mi przypadkiem psiaka nie ustrzeli to mnie uświadomił, że ogólnie nie wolno ale nikt mnie nie skrzyczy, obyśmy sie tylko głęboko nie zapuszczały bo wilki mamy w lasach- o tym kompletnie nie pomyślałam ;-)

        • No w lasach nie wolno luzem – w ogóle jest mało miejsc, gdzie luzem wolno. Czasami ludzie spuszczają za takim ogólnym przyzwoleniem, ale w razie czego nie wolno i już :)

  • Tina

    Pamiętam jak kiedyś szłam z Tina a za mną kobieta z dwójką dzieci (jedno we wózku a drugie też małe szło za rękę z mama) dzieci powiedziały, że się boją psa a ich mama odpowiedziała, że nie ma czego i tłumaczyła, że małe psy są gorsze od dużych :-) a mi się miło zrobiło, że są jeszcze ludzie którzy nie uważają mojej psiny za „potwora” :-)

    • Super, że tak niektórzy robią. U nas raczej słyszę, że dzieci się straszy ”patrz jak duży, zły wilk idzie” :)