przygody spacerowe #1

Przygody spacerowe #1

Ostatnio miałem ochotę zacząć jakieś mini-serie na blogu i akurat dzisiaj przyszła inspiracja na ”Przygody spacerowe”. Czasami nie ma czasu/ochoty na tworzenie dłuższych treści, a jednak pisanie wpisów pozwala mi się w pewien sposób oczyścić wewnętrznie :)

Dzisiaj rozpoczynamy pierwszą serię na naszym blogu – będzie ona dotyczyła przygód, które spotykają nas na spacerach. Często mamy dziwne/zabawne/niepokojące sytuacje i myślę, że warto byłoby je czasami opisać :) W komentarzach możecie dzielić się własnymi historiami – jestem ciekawy, czy tylko my tak mamy!

TE OCZY!

Dzisiejsza sytuacja była mega dziwna. Wyszliśmy z Levim na dłuższy spacer do parku – na miejscu przepiąłem malucha na linkę i pozwoliłem, żeby się wybiegał. Trochę się goniliśmy, trochę rzucaliśmy piłeczkę, ale znaleźliśmy również czas na trening (głównie nauka przywołania).

Mały, biały szczeniaczek zawsze spotyka się z zainteresowaniem ludzi, więc kilka osób podchodziło – tak po prostu popytać lub pogłaskać malucha. Jednak w pewnym momencie w odległości ok. 15 metrów zauważyłem dzieciaka, który stoi i cały czas się przygląda. Niby norma – może nieśmiały, a jednak chce pogłaskać?

Ignorujemy, bo przecież nie będę na siłę nikogo zachęcał – jak będzie chciał to podejdzie. Chłopak rzeczywiście powoli się zbliżał. W żółwim tempie, ale zawsze :) Może boi się psów?

Jak stał już w odległości 3 metrów to trochę mnie zaczął irytować – mały dzieciak, może z 10 lat? Powiedziałem do niego, że jak chce to może pogłaskać. Chłopak podchodzi i wywiązał się taki dialog:

Dzieciak: On ma czerwone oczy!

Ja: Słucham? Ma brązowe

Dzieciak: JA widzę czerwone!

Ja: No ok, głaskasz czy nie?

Dzieciak: Nie mogę z czerwonymi!

i uciekł…

Aż się zdziwiłem i musiałem sprawdzić – patrzę na pysk Samoyeda i widzę piękne, brązowe oczyska. Nie wiem teraz czy dzieciak był jakiś nawiedzony czy co? Nawet jeżeli widział czerwone oczy (załóżmy, że jakoś dziwnie światło padało i mogły mieć takie zabawienie) to czy jest to powód, aby uciekać? Czy jest jakiś mit, że psy z czerwonymi oczami są jakieś złe? :)

Nie wiem nawet czy chłopak rzeczywiście chciał pogłaskać szczeniaka czy po prostu próbował mnie uświadomić, że mam demonicznego psa?

przygody spacerowe samoyed

”Jestę Demonę! Pochłonę Twoją duszę i wszystkie kiełbaski z Twojej lodówki!”

A Wy? Mieliście jakieś dziwne/nietypowe sytuacje na spacerze z psem ostatnio?

  • moni.l

    No dziwnie, dziwnie… Ja miałam sytuację raczej z kategorii śmiesznych. Otóż, idzie z naprzeciwka pani z maltańczykiem, który się wyrywa, ujada, szamoce i warczy w stronę mojego psa. No to ja do mojego: siad, zostań! I tak stoimy. Widzę, że psa mojego też aż wyrywa do tamtego, ledwo siedzi w tej komendzie, patrzy to na mnie, to na psa i tylko czeka aż mu pozwolę. Ale siedzi. Tamta pani nadal szarpie się ze swoim szczekającym psiakiem, aż w pewnym momencie mówi do niego: Zrozum, nie możemy podejść do tego pieska, bo jest agresywny… :)

    • I co dalej? Zrozumiał? :) Wielu właścicieli malutkich psiaków ma dość specyficzne podejście do zachowania swoich pociech :)

      • moni.l

        Dalej to nie mogłam się powstrzymać od śmiechu :) A pani z pieskiem nie przesunęła się na milimetr, tylko zagradzała nam drogę na całej szerokości (psiak biegał na długości jakichś 2 metrów smyczy). Musiałyśmy zawrócić i okrążyć łukiem, bo moje Nuczysko wprawdzie umie spokojnie wysiedzieć, ale nie minie jeszcze ładnie psa z bliska. Zwłaszcza szczekającego. Zawsze się boję, że spróbuje takiego ustawić, a nie chcę jej nakręcać.

        • I tak dobrze – czasami jak ludzie widzą mnie z Legion to biorą swojego ”malucha” na ręce i uciekają :) To dopiero nakręca psisko :)