problemy ze starym psem

Problemy ze starym psem, czyli bawimy się w boga

Problemy ze starym psem to nic fajnego. Szczerze mówiąc trochę mnie to ostatnio przytłacza, ponieważ absolutnie nie byłem na to gotowy. Wiadomo, że jak ma się młodego psiaka to raczej widmo problemów starczych i śmiertelności przyjaciela jest kwestią odległą. Człowiek się nad tym nie zastanawia, bo przecież ma jeszcze dużo czasu.

Sara trafiła do nas przypadkowo i nie byliśmy na nią gotowi. Nie myśleliśmy nad kolejnym psem w tym momencie, a tym bardziej nie myśleliśmy o adopcji starego psiska, o którym nic nie wiemy. Jednak stało się jak stało i uważam, że lepszy dla niej taki los niż pobyt w schronisku lub gorzej (jakąkolwiek przyszłość miał dla niej poprzedni ”właściciel” zaplanowaną). Nikt więc nie może mi powiedzieć ”widziały gały co brały” lub inne bzdurne mądrości ludowe.

problemy ze starym psem

Owczarki niemieckie najlepsze <3

Sara to cudowny pies i naprawdę mieliśmy tu więcej szczęścia niż rozumu, bo w końcu wzięcie starego psa prosto z kojca nie do końca jest mądrym pomysłem. Mogła być dzika, mega schorowana i agresywna. Jednak okazało się, że to kochany i bardzo wystraszony piesek. Jaki jest więc problem?

Starość nie radość, śmierć nie wesele

Stan zdrowia Sary jest generalnie bardzo dobry. Robiliśmy większość badań i wszystko jest w normie. Przede wszystkim wyniki krwi są bardzo dobre i nic nie wskazuje, żeby miały być jakieś problemy z organizmem. Nie ma problemów z sercem, nerkami ani wątrobą. Nie ma guzów, zmian nowotworowych i tego typu historii.

Największym problemem Sary obecnie jest niedowład tylnych łap. Chodzi ledwo, wstaje ledwo i porusza się ”tak sobie”. Są lepsze dni, kiedy może nawet biegać, ale są takie dni jak dzisiaj, że ledwo funkcjonuje. Podczas przechadzki widziałem, że próbuje się wysikać – przykuca, ale nogi nie wytrzymały, przewróciła się na bok i cała obsikała. Komuś może to wydawać się obrzydliwe, ale tak wygląda psia starość. Problem z łapami jest spory i nie da się ukryć, że niekomfortowy dla człowieka i przede wszystkim dla psa.

problemy ze starym psem

Sara od kiedy opuściła kojec to stała się mega szczęśliwym piesełem :)

Swoją drogą to taka informacja dla osób, które w schronisku wybierają najstarszego, najbiedniejszego i najbardziej schorowanego psa. Jeśli ktoś nie jest na to przygotowany psychicznie i finansowo to naprawdę może być ciężko. Fajne jest na pewno to uczucie zaraz ”po”, że zrobiło się coś dobrego dla psa, który raczej nie liczył już na kochająca rodzinę. Jednak potem czeka nas sporo miesięcy wytężonej pracy. Lepiej zrezygnować niż dawać psu nadzieję i nie podołać.

Bawimy się w boga

Problemy ze starym psem często powodują różne przemyślenia z zakresu filozofii oraz etyki, szczególnie jeśli na człowieka spada to niespodziewanie i nie miał czasu się do tego przygotować mentalnie.

Z jednej strony stan Sary jest dobry i nie ma żadnego bezpośredniego zagrożenia życia. Jednak z drugiej strony te łapy uniemożliwiają jej komfortową egzystencję. Weterynarz sugerował mi, że jeżeli stan łap się pogorszy to trzeba będzie zastanowić się nad uśpieniem. Nie ukrywam, że trochę mnie zamurowało wtedy, bo jak to? Zdrowy pies przecież – tylko ledwo chodzi, ale czy to jest powód, żeby go uśpić? Nawet zapytałem jak sobie to wyobraża, jeżeli wszystko inne jest w normie – tylko wzruszył ramionami i nie mówił nic.

Teraz jak poobserwowałem dłużej Sarę to trochę rozumiem co lekarz miał na myśli. Dla psa problem z chodzeniem to duży ciężar i naprawdę widać, że taka egzystencja jest męcząca. Ledwo wstaje, nie może się podrapać, nawet wysikać wygodnie się nie może. Kto wie, może całymi dniami wstrzymuje, bo po prostu trudno jej wstać?

problemy ze starym psem

Sara uwielbia wylegiwać się na słoneczku przed drzwiami lub na trawie :)

Jednak nadal nie potrafię dopuścić myśli, że problem tylko z łapami może prowadzić do uśpienia. Może można inaczej pomóc? Lekarz proponuje leki przeciwbólowe. Podawaliśmy je przez 10 dni i poprawa była znaczna. Sara częściej chodziła i wydawała się bardziej zadowolona. Jednak takie leki obciążają organizm oraz mają wiele skutków ubocznych.

Pozostaje więc pytanie – czy pozostawić psa samego sobie i patrzeć jak się męczy? A może podawać leki, które poprawią stan, ale jednocześnie mogą spowodować inne problemy oraz skrócić życie psa? Straszne są to wybory, bo dla nas komfort i szczęście naszych psów są najważniejsze.

Weterynarz powiadomił mnie, że Sarze raczej zostały tygodnie-miesiące niż lata, ale to nie znaczy, że nie powinniśmy nic robić. W końcu psiemu staruszkowi też należy się godna końcówka życia. Niestety opcje są bardzo ograniczone i albo obserwujemy aż psi organizm sam się podda, albo świadomie podajemy leki, które mogą skrócić tę końcówkę życia, a nawet ją pogorszyć przez skutki uboczne.

Problemy ze starym psem – trudne wybory

Na ten moment nie mam pojęcia co robić. Dzisiaj był najgorszy dzień do tej pory, jeśli chodzi o łapy Sary. Będę ją obserwował przez kolejne dni i jeżeli będzie tak samo lub gorzej to poważniej zastanowimy się nad lekami przeciwbólowymi. Na ten moment postaramy się też zwiększyć ilość spacerów, żeby może pomóc jej się rozruszać.

Weterynarz powiedział mi, że osobiście wolałby dać psu kilka komfortowych dni niż kilka miesięcy cierpienia. Niejako się z tym zgadzam, ale przecież nie możemy jednoznacznie określić kiedy pies cierpi bardziej. Czy tabletki nie są takim odwracaniem głowy od problemu? W końcu smutny pies, który nie może się poruszać i tylko piszczy to widok straszny i serce człowiekowi pęka. Jednak podając różne leki możemy spowodować, że pies będzie cierpiał w samotności w środku. Będzie się ruszał, ale narządy nie dadzą rady z tabletkami i ogólny stan zdrowia będzie się pogarszał. Chyba wolę cierpieć razem z psem i przynajmniej wiem, kiedy trzeba go wspierać.

problemy ze starym psem

Ma kilka swoich ulubionych miejscówek, ale generalnie jest bardzo towarzyska. Większość dnia spędza z nami :)

Jednak finalnie właśnie dlatego jest to trudny wybór. Pies nam nie powie co woli, a decydować musi człowiek. Tak naprawdę przy młodym psie tego nie widać aż tak, ale w ogóle posiadanie własnego zwierzaka to taka zabawa w boga. Każdy nasz wybór decyduje o komforcie lub dyskomforcie przyjaciela. Jego życiu lub zdrowiu.

Wybór diety, aktywności, wizyty u weterynarza, decyzje o zabiegach, pielęgnacja i tak dalej. Wszystko to warunkuje czy nasz pies będzie szczęśliwy lub nie. Na starość będzie już za późno na przemyślenia w stylu ”mogłem go karmić lepszą karmą to może teraz by tak nie cierpiał”. Decydować trzeba już teraz, bo potem nie będzie już czasu.

Na sam koniec warto postawić pytanie – czy człowiek jest takim bogiem dla psa? W końcu decydować o życiu lub śmierci żywego stworzenia to nie są lekkie sprawy. Warto się nad tym zastanowić i przemyśleć jaką odpowiedzialnością jest bycie przewodnikiem dla swojego psa.