Problemy ze szczeniakiem

Mały psiak to nie tylko same pozytywne sprawy, ale również mnóstwo uciążliwości. Problemy ze szczeniakiem mogą być różne – zaczynając od kłopotów z sikaniem aż po podgryzanie.

My z Legion mamy właśnie teraz taki gorszy moment. Po pierwsze wyrastają jej zęby stałe,więc  strasznie świruje i ostro gryzie. Grubsze ciuchy mocno wskazane w tym przypadku, ale siniaki są nieuniknione. Po drugie, psiak nagle odmówił grzecznego przechodzenia przez pasy i to nasz główny problem. Jeszcze dwa tygodnie temu było pięknie, podchodziliśmy do pasów na pełnym luzie, czekaliśmy, a następnie spokojnie przechodziliśmy. Sielanka. Teraz w trakcie przechodzenia Legion dostaje dziwnego szału – zaczyna gryźć nogi i starać się zatrzymać. Po przejściu wcale nie jest lepiej, w słodkiej zemście zaczyna się skakanie i atakowanie rąk. Masakra ;)

Ogólnie życie z psem to nie przelewki i trzeba się mocno przygotować. Zawsze piszę jaki jestem dumny z psiaka, ale swoje za uszami też ma. Ogromnych problemów nie mamy – wiem, że wiele osób ma o wiele gorzej niż my. Każdy jednak ma swoje kłopoty i trzeba sobie z nimi jakoś radzić.

Aktualnie skupiamy się na dwóch aspektach treningu szczeniaka:

  • grzeczne przechodzenie na drugą stronę ulicy
  • przyzwyczajanie do kagańca

Grzeczne przechodzenie będziemy realizować tak, że znajdziemy jakieś spokojniejsze przejście i będziemy przechodzić. Za dobre zachowanie będzie nagroda oczywiście. Spróbujemy różnych metod – skupienie uwagi na smakołyku, zamiast atakowaniu nóg lub nawet zastosowanie szarpaka. Ważne, żeby psiak zmienił podejście i zostawił biednych nas w spokoju z tymi zębami.

Przyzwyczajanie do kagańca jest dość proste. Pokazujemy psu kaganiec, wkładamy do wewnątrz jakiś smakołyk i zachęcamy szczeniaka do zjedzenia. W taki sposób pokazujemy, że to nic złego. Po kilku razach sam powinien wkładać pysk w kaganiec, więc można spróbować go na chwilę zapiąć. Szybko zdejmujemy i nagradzamy – powoli wydłużamy czas.  Zrobione. Oczywiście wszystko to dotyczy kagańców fizjologicznych, nie polecam stosowania tych materiałowych, które maksymalnie zaciskają się na psim pysku. Nie jest to komfortowe dla psa, ani bezpieczne, ponieważ w nim nie można swobodnie oddychać.

Kagańca niestety musimy się nauczyć, ponieważ planujemy jeszcze pojeździć na sobotnie hasanie, a regulamin komunikacji publicznej jest bardziej rygorystyczny niż miejska ustawa. Kaganiec musi być i koniec. Kupiłem lekki, plastikowy i fizjologiczny. Nie jest to oczywiście docelowy sprzęt, ale na razie zdaje egzamin.