praca w psiej branży

Praca w psiej branży

Praca w psiej branży – chyba nie ma czegoś lepszego dla psiarza niż całkowite poświęcenie się tym zwierzętom. Jedni decydują się na karierę weterynarza, inni zajmują się pielęgnacją, jeszcze inni szkoleniami, a niektórzy postanawiają oferować akcesoria lub zabawki dla zwierząt oraz tzw. handmade. Możliwości jest naprawdę sporo, więc w zależności od naszych umiejętności każdy może znaleźć coś dla siebie.

Dzisiaj o tym jaka była nasza motywacja do ”pracy” w psiej branży, dlaczego uważamy, że warto oraz ogólnie o samej pracy. Trochę historii z naszej działalności, trochę chwalenia i żalu. Takie tam standardy. Zaczynamy!

Praca w psiej branży – początki

Myślę, że każdy pasjonat psów w pewnym momencie życia myśli o tym, jak można to połączyć, aby móc się temu poświęcić i jeszcze na tym trochę zarobić. To chyba ideał, żeby robić coś co się lubi, a dla wielu nie ma nic lepszego niż praca z psami lub na ich rzecz.

praca w psiej branży 2

Wydaje mi się, że może dlatego właśnie powstało tyle szkółek, behawiorystów i szkoleniowców. Niestety nie wszystkim to wychodzi, ponieważ do tej pracy trzeba mieć konkretne cechy charakteru. Chciałbym jednak wierzyć, że takie przedsięwzięcia powstają z pasji, a nie samej chęci zarobku.

U nas taka myśl o zajęciu się ”psią branżą” na poważnie pojawiła się prawie 2 lata temu, ale nie miała konkretnej wizji. Chcieliśmy coś robić w tym kierunku, ale nic na siłę i bez szkody dla nikogo. Na pewno nie mógłbym wziąć odpowiedzialności za cudzego psa – to nie dla mnie i uważam, że do szkolenia psów trzeba mieć ogromną wiedzę i doświadczenie, aby móc to robić na luzie oraz bez stresu. Jestem pełen podziwu, że wielu amatorów decyduje się na ten krok i zastanawiam się jak mogą spać po nocach po tym co robią, bo przecież historii o błędach ”w sztuce” szkoleniowej jest mnóstwo.

Z drugiej strony niestety z prowadzenia bloga psiego nie da się utrzymać – nie jest to lifestyle, moda lub gotowanie, żeby miało miliony wyświetleń niestety. Dlatego jeśli ktoś od razu nastawia się na ”trzepanie hajsu z psiego blogowania” to muszę rozczarować. Prowadzimy tego bloga prawie 3 lata, a nadal nie śpimy na forsie :< Psiarze to świetna, aczkolwiek stosunkowo mała społeczność. Może to i lepiej w sumie, bo mniej szumu tutaj, a i ludzie jakby milsi :)

koszulka_mockup

Rok temu jednak urodziła się konkretna myśl i kształt tego, co chcielibyśmy robić. Od tego czasu poświęcaliśmy tyle czasu, ile mogliśmy, aby zorganizować wszelkie niezbędne elementy do startu. Na początku jedno było pewne – będzie to handmade!

Praca w psiej branży – Maty Węchowe

W międzyczasie natrafiliśmy na koncepcję mat węchowych, która od razu nas wciągnęła. Sama aktywność tak dobrze wpłynęła na Legion i Leviego, że postanowiliśmy założyć nasz pierwszy sklep z psimi akcesoriami. O starcie można poczytaj tutaj. Przy okazji była to idealna okazja, aby ”wypróbować” pracę w psiej branży. Nie wymaga dużej ilości sprzętu ani ogromnych kosztów wejścia. Niemniej sama koncepcja sklepu, identyfikacja wizualna, rozmowy z dostawcami oraz rozpoczęcie pochłonęło kilka długich miesięcy z naszego życia.

Na pewno jednak ten czas nie poszedł na marne, ponieważ start był po prostu idealny, a na pewno przerósł nasze oczekiwania. Przede wszystkim nie wiedzieliśmy na początku jak wypromować produkt, który wcale nie jest tak znany. Każdy psiarz zna podstawowe akcesoria dla psów, ale takie nowinki nie docierają do nas zbyt szybko. Jak więc wytłumaczyć innym czym są maty i jak działają? Jak promować to w internecie skoro nikt raczej frazy ”maty węchowe” nie stosuje, jeśli nie wie o tym produkcie?

praca w psiej branży 3

Mocno pomogły nam inne blogi, które bardzo szybko podchwyciły temat i praktycznie po pierwszej wzmiance na naszym blogu o matach zaczęły szybko pojawiać się podobne wpisy – czym są maty węchowe, jak je zrobić, jak działają. Dzięki temu rozpoznawalność samego produktu była coraz większa, a jak już wystartowaliśmy ze sklepem to zamówienia się posypały. Dzięki!

Szybko trzeba było zaopatrzyć się w cięższy sprzęt – nóż do materiałów, którego nazwałem roboczo ”Waldek”. Niestety Waldka już nie ma z nami – po prostu go zajeździliśmy ilością zamówień i nie wytrzymał chłopak nerwowo. Także do otrzymania nowego egzemplarza znowu trzeba robić to ręcznie :)

Wracając jednak do samej pracy to muszę napisać, że psia społeczność to całkiem nowa jakość klienta, z którą wcześniej nie miałem doświadczenia. Muszę również napisać, że całkiem miło się pomyliłem.

Praca w psiej branży – klienci

Oboje mieliśmy doświadczenia z wieloma typami klientów, ale to właśnie psia społeczność zrobiła na nas najlepsze wrażenie. Wiele osób tego może nie zrozumieć, ale naprawdę widać ogromną różnicę jak po 12h prac programistycznych i projektowania ma się kontakt z psiarzem. Jakość komunikacji i ”feedback” jest całkowicie inny.

praca w psiej branży 4

Nie chcę twierdzić, że klienci z branży strony www/sklepy internetowe są gorsi, ale wystarczy zapoznać się z fanpage Co znosi psychika grafika, aby mieć pogląd na to, co tu czasami się dzieje. Czasami naprawdę są dni, że tylko jest jedna myśl ”co tu właśnie się odpierdzieliło?” :D Często jest to zabawne, ale niekiedy bywa serio absurdalnie.

I po takim ciężkim dniu pełnym kombosów, poprawek, uwag i kolejnych ”za ile to Panie i czemu tak drogo hehe” człowiek  przełącza się na Maty Węchowe i tam same tęcze i pieseczki. Od razu jest lepiej. Trudno powiedzieć jaki jest tego powód. Czy psiarze to lepszy rodzaj człowieka? Może miłość do zwierząt zapewnia większe pokłady empatii? A może jak kupujemy coś dla kogoś to nie jesteśmy tacy zrzędliwi? Nie wiem, ale jeśli ktoś planuje zacząć karierę w psiej branży to akurat o nastawienie klientów nie musi się obawiać.

A na pewno błędy się każdemu zdarzają. Jestem pewien, że po kilkugodzinnym maratonie tworzenia mat jakieś niedociągnięcia mogą się pojawić – nie wierzę, że wszystko jest tip top i na 100%, chociaż bardzo się staramy i przykładamy do jakości dużo uwagi. Może nikt nie powie z uprzejmości, a może rzeczywiście udaje się trzymać poziom tak cały czas? Też nie wiem. Wiem natomiast, że czasami jak przychodzi w ciągu jednego dnia 10 zamówień na raz, a wiem, że to 25-30 godzin ciągłej pracy (cięcie materiału, plecenie mat, pakowanie i tak dalej) to mnie czasami strach ogarnia :D Na krótko, ale ogarnia. Bo trzeba zapierdzielać, a nie płakać – w końcu pieseły czekają na swoje maty! Nie można ich zawieść!

praca w psiej branży 9

Najbardziej oczywiście lubimy oglądać zdjęcia zadowolonych piesów, które nam przesyłają klienci. Nigdy nie widziałem, żeby klienci stron www tak się cieszyli na nowe logo lub projekt layoutu :( Więcej – oni nawet zdjęć nie przesyłają. Dziwni jacyś…

Oczywiście zawsze jakieś pomniejsze trudności się zdarzają. Ja się najbardziej stresuję jak od rana zapierdzielam maty #deadlineiscoming, a tu dostaję 3-4 maile z pytaniem ”kiedy mata? PIES CZEKA!” i zaczyna się robić #seriousbusiness, bo doby się nie wydłuży, a przecież ON CZEKA! Także handmade nie jest taki łatwy. Niby mamy informację wszędzie, że 10 dni trzeba czasami poczekać, ale jednak zawieść psa to wcale nie jest fajne uczucie. I te 10 dni to nie jest jakaś złośliwość z naszej strony, że niby chcemy sobie odpoczywać, czy coś :) Po prostu czasami jest tyle zamówień, a trzeba robić po kolei, żeby było fair.

praca w psiej branży 5

Z takich mniej fajnych sytuacji to ostatnio miałem jedną tylko. Miałem ostatnie 3 puszki do nosework, bo dostawca na urlop pojechał i trzeba było czekać. Nagle bam – zamówienie na nosework kit. No to biorę puszkę, biorę szablon, biorę wiertarkę do dziurek i jadę. I jakoś tak z tego stresu mi się ręka obsunęła i otwory wyszły ”takse”. Trzeba było napisać jaka jest sytuacja, że nerwica otwory pokrzywiła. Pani na szczęście się zgodziła, żeby jej wysłać w tym momencie ”tak jak jest”, a nowe puszeczki możemy wysłać w innym terminie. Także zwycięstwo :D

Praca w psiej branży – problemy handmade

Nie ma jednak idealnej branży, w której wszystko jest piękne i idealne. Największym problemem w handmade dla psów są dostawcy najczęściej. Bardzo trudno znaleźć terminowego, rzetelnego partnera, który dodatkowo ma regularne dostawy towaru. I w sumie mogę powiedzieć, że półproduktów szuka się najdłużej i pochłania to ogromną ilość energii.

Przykładowo szukając materiału na maty węchowe sprawdziliśmy jakieś 6 hurtowni zanim trafiliśmy na tę naszą, której teraz się trzymamy. Praktycznie 2 tygodnie zamawiania, dogadywania szczegółów, sprawdzania materiału i tak dalej. Dlatego nie można się dziwić, że na pytanie ”skąd kupujecie materiał” nie jestem chętny do odpowiadania. Szczególnie, że pytania często wcale nie są miłe,  a raczej w stylu ”skąd materiał bo też chcę robić, ale nie jestem konkurencją bo tylko na mazowszu bym sprzedawał hehe to nic, że macie sklep internetowy i sprzedajecie wszędzie – ja też chcę albo dam wam negatywa i już”. Także nie… #yolo

praca w psiej branży 6

I podobnie jest w każdym handmade, który chce trzymać jakiś poziom. Oczywiście można robić ”na tym co jest”, czyli raz proponować takie okucie, a następnym razem inne. Jednak ludzie oczekują jakieś normy. Jeśli zamawiają dzisiaj coś to chcą być pewni, że za miesiąc też to dostaną i ja ich rozumiem. Nie chciałbym kupić kompletu dla psa, a po miesiącu kolejny i oba będą całkowicie różne. Mój pedantyzm by tego nie przeżył chyba :D

Niestety tak bardzo jakbyśmy chcieli to nie da się wszystkiego zrobić samemu. Handmade nigdy nie będzie 100% handmade, bo zawsze posiłkujemy się jakimiś półfabrykatami. No po prostu nie da się mieć sprzętu, który robi wszystko – znaczy można, ale kogo na to stać i ma tyle miejsca? :)

Dlatego jeśli miałbym poradzić coś początkującemu w psiej branży handmade to polecałbym najpierw rozejrzeć się za dobrym dostawcą. Poszukiwanie ideału może być naprawdę frustrujące – zawsze czegoś brakuje, a jednak najlepiej brałoby się wszystko od jednej osoby. Trzeba szukać po prostu i próbować. Zamawiać, sprawdzać, odrzucać i znowu zamawiać. Takie życie :)

praca w psiej branży 8

Praca w psiej branży – co dalej?

Cieszymy się, że Maty Węchowe wypaliły, a nasze produkty się Wam podobają :) Na pewno zachęciło nas to do kontynuowania działalności w tej branży i w związku z tym niedługo będziemy mogli pochwalić się całkiem nową marką!

Trudno podać mi konkretną datę, ponieważ jeszcze sporo przed nami, ale na pewno startujemy w tym roku – wszystko zależy od tego, jak szybko nam pójdzie dokończenie prac nad wszystkimi elementami. Nazwa nowej marki pytacie? Pawesome!

pawesome logo

Projekt ten będzie większy od Maty Węchowe i zakładał będzie większą ilość produktów, które będą sukcesywnie dodawane do oferty. Prototypy są już gotowe, a na dniach zaczniemy nabór na ambasadorów marki, którzy nam pomogą w dopięciu niektórych kwestii. Nie chcę za dużo zdradzać, bo jeszcze sporo do zrobienia, ale niektóre zdjęcia z tego wpisu mogą Wam na pewno przybliżyć naszą działalność.

Także co mogę jeszcze napisać? Mam nadzieję, że Pawesome otrzyma od Was równie duże wsparcie jak Maty Węchowe – będziemy się starać, żeby robić coś nowego, ciekawego i funkcjonalnego dla Waszych psiaków, ale również dla Was tak, żeby wszyscy byli zadowoleni :)

Dla osób, które chcą spróbować swoich sił w psiej branży mogę napisać – spróbujcie. To naprawdę przyjemna branża z miłą społecznością. Jeżeli potrafisz robić coś ciekawego to warto pomyśleć o tym poważnie. Psia branża to nie tylko weterynaria, groomerstwo i psie szkolenia. Myślę, że dla każdego talentu znajdzie się tu miejsce.

Tyle!

everything is pawesome

  • kalyna

    Praca w psiej branży to jest moje spełnienie marzeń, niestety marzenia muszą poczekać. Niestety wszelka praca ręczna typu hand-made odpada, bo jestem antytalencie totalne.
    Nóż o matach węchowych też czytałam różne poglądy i niestety nie wszyscy je polecają…
    Planujecie akcesoria swoje robić? wow, kiedy Wy na to znajdujecie czas, jesteście cyborgami i wcale nie śpicie?

    • Nie każdy handmade wymaga ogromnego talentu – weźmy na przykład takie smycze taśmowe. To praktycznie kilka szwów tylko. Cała magia jednak polega na odpowiednim wzorze – kupieniu ładniej taśmy lub samodzielnemu zaprojektowaniu. Więcej więc takiej pracy koncepcyjnej niż rzeczywistych umiejętności :)

      Co do maty to nigdy nie słyszałem negatywnej opinii. Jestem ciekawy jakie są argumenty przeciw? Jakkolwiek nie spojrzę na matę to nie potrafię zauważyć minusów takie zabawy. A uwierz, że naprawdę sporo czasu spędziliśmy na studiowaniu tego i wpływu na psy. Serio jestem ciekawy, bo może to coś, co przeoczyliśmy :)

      Nawet nie tyle planujemy robić swoje akcesoria, co już je robimy :D Po prostu jeszcze nie sprzedajemy – grzecznie czekają na odpowiedni moment.

      Tak naprawdę to nasze życie obecnie składa się w 51% z psów i 49% z pracy. Nie mamy znajomych poza czytelnikami bloga ani życia towarzyskiego :D Nawet może byłbym smutny z tego powodu, ale walić to – mam dwa psy :)

      • kalyna

        Ale jednak takie robótki trzeba lubić, no nie ma innej opcji, a ja od igły i nitki uciekam dalej niż widzę :D Tak samo jak nienawidzę groomingu psów. Wszystko inne związane z psami lubię mniej lub bardziej.
        Ogólnie wadą maty jest nauka wyszukiwania jedzenia na własną łapę, same nagradzanie się i mały kontakt z przewodnikiem, biorąc pod uwagę fakt, co przeciętny Kowalski robi z psem, czyli prawie nic.

        Wow, to gratuluję pomysłu i powodzenia w realizacji :)
        Z jednej strony fajnie, z drugiej trochę byłoby mi smutno. Ale każdy spełnia się na swój sposób.

        • Mata z zasady nie ma zastąpić psu przewodnika i być jedynym rozwiązaniem w ciągu dnia. Dla mnie właśnie mały kontakt z przewodnikiem to ogromny plus, bo na co dzień praktycznie cały czas czegoś od psa wymagamy, ćwiczymy, kontrolujemy.

          Możliwości korzystania jest naprawdę wiele. Ja akurat cenię sobie to, że pies się trochę usamodzielnia podczas takiej aktywności. Natomiast nie ma żadnego problemu, aby matę połączyć z treningiem.

          My często robimy tak, że łączymy maty węchowe z różnymi ćwiczeniami np: zostaw. Ukrywamy smaczki, kładziemy matę, dajemy polecenie ”zostaw” – psisko musi chwilę wytrzymać w spokoju i dopiero wtedy może zacząć szukać. Do maty wkładamy tylko kilka smaczków, więc idzie szybko, a jednocześnie można zrobić sporo powtórzeń. Także mata nie zawsze musi oznaczać takie zastosowanie, że kładziemy ją i mamy spokój, bo pies zajmuje się sobą :)

          • kalyna

            Oczywiście, ale przeraża mnie ile ludzi mają psa i chcą mieć spokój. A maty reklamowane jako fajny pomysł na zmęczenie, bez udziału ludzkiego, może okazać się kuszące. Niestety takie czasy, podobnie z smyczami typu flexi. Zamysł fajny, ale ile burków biega na rozciągniętych 5 metrach i robi totalne tornado to inna bajka.

            Samodzielności można też uczyć w inny sposób, jednocześnie bez podkładania sobie nogi. Bo są psy, które mimo używania maty nie spojrzą nawet na rozsypane na spacerze jedzenie, tak są psy, które mogę sobie rozkminić po swojemu jakiś plan.

          • Maty węchowe to raczej produkt niszowy i dla świadomych psiarzy – tak mi się przynajmniej wydaje. Nie ma tego w Biedronkach czy zwykłych sklepach zoologicznych, więc zwykły ”dreptacz przyblokowy” nawet nie wie, że coś takiego istnieje :)

            No, ale oczywiście każdy ma swój sposób na swojego psa i nikogo nie zmuszam na siłę.

  • Kurczę, a u mnie im bliżej ruszenia z psim biznesem, tym mniej optymizmu ;)

    • A co się dzieje? Na początku zawsze jest ciężko, bo człowiek jeszcze w tym nie ”siedzi”, więc dużo jest do ogarnięcia.

      • Hm, to bardziej kwestia tego, ze Ty masz to szczescie, ze tak naprawde nie wspolpracujesz z innymi ludzmi, pomijajac dogadanie sie z dostawcami, i strasznie Ci tego zazdroszcze :D Mnie just zaczela meczyc ilosc interakcji z pracownikami i klientami :D

        • My mamy dość bezpośredniego kontaktu w branży projektowej i tak, więc naprawdę nie ma czego zazdrościć. To bardzo ”ciężki” klient, więc po kilku godzinach człowiek mentalnie wysiada :D

          Jaką w końcu branżę planujesz? Coś czytałem, że szkolenia chyba?

          • Oj nie, do tego to juz w ogole nie mialabym cierpliwosci :D

  • a b

    U mnie zabawy węchowe z psem są na porządku dziennym, więc uważam, że taka mata jest bardzo przydatna :) Na chwilę obecną Karo szuka smaków po mieszkaniu albo np. w koszu z zabawkami :) Kto wie, może w przyszłości zainwestujemy w taką matę. Gratuluję dobrego startu w tej branży i życzę powodzenia!

    Pozdrawiam,
    karomixaussie.blogspot.com

    • Dla mat jest kilka alternatyw – przykładowo ukrywanie smaczków w kartonowych pudłach. To jest też super dlatego, bo pies nie tylko szuka, a jeszcze może sobie porozwalać, a wiadomo, że to dla psa ogromna frajda. Minusem jest tylko to, że trzeba potem to posprzątać wszystko :D

      Natomiast dla nas też zabawy węchowe to świetna sprawa i ogromnie nam pomogły z psimi problemami :)

      Dzięki!

      • a b

        Otóż to, kreatywność na pierwszym miejscu :)

        Nam też takie zabawy bardzo pomagają – pozwalają sie psu wyciszyć i zmniejszają reaktywność :) A potem jest tak zmęczony, że mam na jakiś czas spokój ;)

        • Najważniejsze, że działa :) Najgorzej teraz w te upały, że ani na spacer wyjść ani potrenować. Zabawy węchowe są szybkie i męczą raczej mentalnie niż fizycznie, więc u nas działa super.

          • a b

            Otóż to :) w naszym przypadku zmęczenie psychiczne jest tak samo ważne jak zmęczenie fizyczne. Inaczej różne pomysły wpadają psu do głowy, gdy się nudzi :D

          • Też zależy od psa :D Legion to bieganie za bardzo nie męczy. Padnie na chwilę, a potem znowu może broić – mentalne wyzwania uspokajają ją bardziej.

            Natomiast Levi to głównie musi się wybiegać, żeby był zadowolony :)

  • Dominika Rucińska

    Fajnie, że tak dobrze zaczęliście z matami węchowymi. Trzymam kciuki, żeby z tymi produktami poszło równie dobrze, a nawet lepiej ;).
    Bardzo ciekawią mnie te nowe produkty i już nie mogę się doczekać, aż będą dostępne.
    Ja ostatnio zastanawiam się nad pracą związaną z psami (a mam dopiero 13 lat), więc fajnie, że o tym piszesz. Mam nadzieję, że zrobisz serię wpisów na ten temat.
    Legion na tym zdjęciu się patrzy jakby chciała powiedzieć ” czy ty nie przesadzasz z tymi matami?!”
    Możesz powiedzieć o co chodzi z tymi ambasadorami, szukacie testerów nowych produktów, czy psich modeli którzy by reklamowania maty?
    Przepraszam, że ten komentarz jest chaotyczny i pozdrawiam.

    • Dzięki za miłe słowa – im szybciej coś postanowisz tym lepiej, ponieważ będziesz miała więcej czasu na szlifowanie ewentualnych umiejętności. Chcąc szkolić możesz już się edukować lub pomyśleć nad wolontariatem w schronisku (niektóre mają wymagania wiekowe, ale zawsze można popytać). Natomiast decydując się na rękodzieło to im wcześniej zaczniemy tym zdobędziemy większe umiejętności.

      Legion po prostu myśli, że to wszystko dla niej i jest zdziwiona, że nie ma tam jedzenia. Co do ambasadorów to więcej informacji będzie jeszcze w tym tygodniu na pewno w dedykowanym wpisie :)

      Komentarz wcale nie wydaje się chaotyczny :)
      Również pozdrawiamy!

      • Dominika Rucińska

        Już właśnie dużo czytam na temat szkolenia psów, zdrowiu psów, a także wychowaniu. Wiem, że im wcześniej będę się uczyć tym lepiej.
        Niestety u mnie w okolicy trzeba mieć 18 lat, aby zostać wolontariuszem :(. A niektórzy chcą pomóc, a nie mogą.
        Na handmade się nie zdecyduje, ponieważ nie mam talentu i nie lubię szyć, a poza tym wolę pracę z psami.

        • Nie jest to jakaś złośliwość ze strony schroniska. Po prostu psiaki często są duże, silne, a niektóre mają problemy behawioralne, więc zarząd nie chce brać odpowiedzialności za ewentualne wypadki.

          Na ten moment możesz czytać i się edukować, a na wolontariat zawsze jest czas :)

          • Dominika Rucińska

            Wiem, że nie jest to złośliwość, ale niektóre rzeczy można robić. Nie mówię, że muszę wychodzić z nimi na spacer i zajmować się psami z nie wiadomo jakimi problemami. Mogę np. uczyć je sztuczek, robić im zdjęcia, sprzątać klatki, czesać je, bawić się z nimi, karmić je i inne rzeczy. Nie wszystkimi będę się zajmować oczywiście, bo niektóre mają problemy behawioralne.
            Ale zawsze mogę się zapytać i może mnie przyjmą.

          • Ja jak byłem wolontariuszem niepełnoletnim to tylko mi pozwalali czyścić boksy i czasem pogłaskać pieska :)

          • Dominika Rucińska

            A pieski wtedy gdzie były? Zawsze jakaś pomoc.

          • Głównie sprzątało się po dawnych rezydentach i przygotowywało na nowe psy. Spora rotacja była niestety.

          • Dominika Rucińska

            A nie sprzątało się gdy psy mieszkały przez dłuższy czas? Soni aby było czysto to trzeba by było sprzątać codziennie.

          • Wtedy były zupełnie inne czasy, więc ”jakość” usług też nie była najwyższa. Więcej o tym jak się to zmieniało można znaleźć w tym wpisie: http://zyciezpsem.pl/psy-w-schroniskach-jak-to-naprawde-wyglada/

  • Małgorzata Chudy

    Gratuluje sukcesu i życzę dalszej pomyślności i wytrwałości!