dieta barf dla psa 10

piONtek #1 – żywienie psów

Powinnam może zacząć od „Cześć, jestem Kasia i przejmuję tego bloga”. W niektóre piątki.
Żywienie psów to temat rzeka. Ile ludzi, tyle opinii na temat różnych sposobów karmienia psa. Jako, że to ja jestem odpowiedzialna za karmienie naszych psów, to dzisiaj o tym dlaczego nasze psy jedzą mięso i co myślę o innych alternatywach.

Żywienie psów – sucha karma

W moim rodzinnym domu panowała zasada ‚Zjedz mięsko, zostaw ziemniaczki’. Ta sama zasada dotyczyła psa, który dostawał posiłki mięsne, mniej lub bardziej zbilansowane, ale jednak było to 100% mięsa w mięsie. Sucha karma zawsze była dla mnie czymś nierealnym. Była czymś, od czego mojemu psu będą trzęsły się uszy. Kolorowe opakowania na marketowych półkach, reklamy ze słodkimi szczeniaczkami przebijały się do podświadomości z hasłami, że jest to najlepszy i najbardziej zbilansowany produkt dla Twojego psa. To jedzenie, które sprawi, że Twój pies będzie szczęśliwy. Tylko super hiper sucha karma da mu to szczęście. I mając te naście lat szłam do sklepu i kupowałam psu małą, kolorową paczuszkę na urodziny, żeby był szczęśliwy.

Nigdy nie chciałam karmić Legion suchą karmą, od początku wolałam postawić na gotowane własnoręcznie posiłki. Nie lubię zapachu suchej karmy, nie lubię jej sypkości i tłustej powłoki. Jednak w stresie przed całym tym posiadaniem pierwszego, własnego psa, uległam. Uległam gdzieś internetowej propagandzie, czytając o tym jak najlepiej żywić psa, czego unikać i jak bardzo zwykli ludzie nie potrafią zbilansować jedzenia swojemu psu. Dobry marketing szeptany koncernów potrafi zdziałać cuda. I tak Legion zjadła 15kg suchej karmy, od czasu do czasu jedząc pyszne rosołki z mięsem i warzywami. I po tych 15kg odmówiła jedzenia suchego. Tak po prostu, stopniowo grymasząc przy misce, aż doszła do ‚nie będę jeść tego syfu skoro gdzieś tam istnieje mięsko’. Totalnie moja wina, pokazałam psu, że mięso istnieje, a psy nie są chrupkożercami. I od tej pory żyliśmy długo i szczęśliwie. Koniec.

Szczęśliwy szczeniak, który zbojkotował suchą karmę.

Tak właściwie mogłaby zakończyć się ta wspaniała historia. Jednak dlaczego nie przegłodziłam psa wmuszając w niego kolejnego wora suchego żarcia? W końcu pies nie ma wyboru i jest zdany totalnie na mnie w kwestii żywienia? No właśnie. Pies nie ma wyboru. To jak żywimy psa i jakie są konsekwencje złego żywienia to tylko i wyłącznie nasza wina. Nie możecie obwiniać marketingowców, że powiedzieli wam, że ta karma jest wspaniała, prawda?

Suche karmy powstały właściwie tylko dla naszej wygody. Nie dla zdrowia psa, który mało co przyswaja z wysokoprzetworzonego granulatu. Jasne, powiecie, że psy czują się na nich dobrze, a kupy są wspaniałe, alergia znikła itp. Do karm jest dosypywanych wystarczająco dodatków, żeby utrzymać wszystko w ryzach. W większości karm jest probiotyk, który już zadba o to żeby flora jelitowa jakoś ogarnęła. Żaden producent przecież nie chce żeby po jego karmie psy miały masowo biegunki.

Powstały dlatego, że ktoś chciał na tym zarobić. I zarabia. Gruby hajs w branży sprawia, że rynek suchych karm dostoswuje się nawet do odbiorcy. Nie chcecie już jeść pszenicy? Spoko, zamienimy na ziemniaki i groch, zapakujemy w etykiety z napisem ‚gluten free’ i podwyższymy ceny dwukrotnie. Przecież wszystko co bezglutenowe jest zdrowe. Nie. Nie dajcie sobie wmówić, że jedna karma jest dostosowana do wszystkich psów, jedna tabelka dawkowania na każdy przypadek. Takie karmy nigdy nie będą idealnie dopasowane do psa. Każdy pies jest inny i ma różne potrzeby.
Zwolennicy suchych karm zawsze lubią porównywać to do ‚przecież sami jemy fasftoody i żyjemy’. Czy jeśli pies miałby wybór jadłby mięso, czy może ten wspaniały zgniły chlebek z trawnika? Czy jeżeli dziecko miałoby wybór między kotletem, a czipsami i kolą, dalibyśmy mu ten wybór? Pozwolilibyśmy żeby dziecko jadło całymi dniami, latami, czipsy i popijało to kolą? Tanią kolą z biedronki. 99groszy za 2litry. Oczywiście, że nie! Przecież dziecko to nie pies!

Oczywiście. Jemy od czasu do czasu fastfood i popijamy to tanią kolą. Jednak każdy na codzień stara się dbać o swoje żywienie, większość nie kupuje nawet mięsa z marketu. Dlaczego więc przy żywieniu psa machamy ręką? Dlaczego nie interesuje nas tak naprawdę długotrwały wpływ takiej diety na jego zdrowie? Dla psa jedzenie suchej karmy jest porównywalne do jedzenia zupki chińskiej. Codziennie. Przez lata. Oczywiście, możecie zmieniać smaki! Smacznego!

Jak to się stało, że przez lata została nam wpojona w podświadomość wiedza o tym, że suche karmy są najlepsze dla naszych psów? Jeszcze kilkanaście lat temu suche karmy były jakąś fanaberią. Ludzie karmili normalnym, nieprzetworzonym jedzeniem. Takim prawdziwym, a nie udawanym.
Dlaczego więc ludzie karmią suchą karmą? Dlaczego suche karmy jeszcze istnieją? Bo to niezły biznes, a ludzie są leniwi. Po co poświęcać 10minut dziennie na zrobienie psu posiłku, skoro suche karmy są na wyciągnięcie ręki.

Na blogu znajdziecie chyba 2 recenzje suchych karm+ jakieś próbki. W tym momencie nie polecę żadnej z tych karm, bo wiem, że Legion suchą karmą co najwyżej będzie pluła, a Levi nawet nie wie co to znaczy ją jeść. Nie lubię suchej karmy, nie polecam suchej karmy i moje psy nie będą nimi karmione na stałe. Jasne, możemy od czasu do czasu podać psu saszetkę karmy w ramach przysmaku, tak samo jak my czasami jemy czipsy i zapijamy to kolą. Jednak moim zdaniem nie powinno to być podstawą żywieniową.

Żywienie psów – mokra karma

Właściwie oprócz kilku puszek, które gdzieś tam kiedyś przez przypadek otrzymaliśmy do testów nie mamy z nimi doświadczenia. Legion zjadła, dostała biegunki, koniec historii. W tym momencie po przeczytaniu wielu wątków, mogę tylko powiedzieć, że jeśli kiedykolwiek będziemy zmuszeni przez życie skorzystać z gotowego jedzenia dla psów wybierzemy wysokomięsne puszki typu ZiwiPeak czy MeatLove. Nawet jeśli miałoby nas to kosztować miliony monet. Mokre karmy są jednak bardziej zbliżone do normalnych posiłków niż suche chrupki.

Levi nieświadomy tego czym jest sucha karma spokojnie kopie kolejną dziurę.

Żywienie psów – gotowane, domowe jedzenie

Domowe żywienie stało się ostatnio ‘modne’ za sprawą firm, które oferują psi catering. Niektóre firmy idą nawet o krok dalej i usiłują przekonać nas, że nie jesteśmy w stanie sami zbilansować dobrze posiłku dla swojego psa. Przecież gotowanie mięsa z ryżem, dosypanie do niego ‘witamin i minerałów’, to już wyższa szkoła kulinarna. Cateringi oferują zazwyczaj ‘domowe’ jedzenie w formie batonów i słoiczków. O ile batony to już bardziej skomplikowana sprawa, tak słoiczki to nic innego jak weki, które możemy przygotować sami w domu. Nawet z miesięcznym zapasem. Psi catering sam w sobie nie jest zły, jeżeli ktoś jest zapracowany i go na to stać, to pewnie, polecam. Zawsze jest to naturalne jedzenie i widzicie co dajecie psu do michy.

Legion dostawała gotowane posiłki przez 2 lata. Przygotowanie posiłków trwało u nas max. 10 minut dziennie i polegało na wrzuceniu mięsa, wypełniacza i warzyw do jednego garnka. Gotowało się samo. Posiłki były przygotowane w proporcjach 15g mięsa, 10g ryżu/makaronu, 10g warzyw na kg masy ciała psa. Gotowanie samemu jest o tyle fajne, że mamy pełną dowolność w wyborze mięsa, wypełniacza czy warzyw. Z mięs podawaliśmy wołowinę, kurczaka, indyka, kaczkę, czasem trafiła się jakaś cielęcina. Wypełniaczem, jako, że jest najmniej przetworzony, był głównie ryż. Makaron i płatki ryżowe podawałam czasami dla urozmaicenia lub gdy Legion dawała znać, że nie chce jeść ryżu. Lista warzyw jest krótka: marchew, buraki, pietruszka. Z owoców były od czasu do czasu banany i sezonowo truskawki. Legion nigdy nie skusiła się na inne owoce czy warzywa. I nienawidzi surowych jabłek. W tym momencie jeżeli wróciłabym do karmienia psa gotowanym, to na pewno całkowicie odrzuciłabym niepotrzebne psu wypełniacze, a warzywa dawałabym tylko w ramach przekąski. Leviemu przez jego najmłodsze szczenięce miesiące gotowałam mięso i podroby, warzywa dostawał w ramach przekąsek. Dostawał też przez jakiś czas mielone skorupy jaj w celu uzupełniania wapnia.
I tak gotowaliśmy sobie z naszym owczarem codziennie wieczorem papu na kolejny dzień. Legion urosła zdrowa, silna, pełna energii, badania krwi były zawsze w porządku. Aż nastał dzien ‘Wielkiej Rewolucji Żołądkowej’, która całkowicie zmusiła nas do zmiany żywienia.

Żywienie psów – BARF

Nigdy nie byłam zwolennikiem karmienia psa surowym mięsem. Internetowi bojownicy, którzy nagle pojawili się wszędzie wciskając ludziom to, że pies jest wilkiem i musi jeść tak jak wilk w naturze nie było zachęcające. Po kolejnej nieprzespanej w miesiącu nocy połączonej z porannymi wymiotami, wet postawił diagnozę alergii/nietolerancji na kurczaka i zaproponował słynne, hipoalergiczne RC. Broniąc się wszystkimi łapami przed suchym wiórem, została nam ostateczność, czyli spróbowanie barfa. Mimo, że nasze początki z BARFem nie były idealne,a samo przejście na tę dietę mocno przestarzałe (co zresztą widać we wpisie, który musimy zaktualizować), to przestawienie psa na surowe mięso, było najlepszym co mogliśmy zrobić. Na barfie jesteśmy od roku, wszystkie problemy brzuszkowe Legion ustały. Z mięs podajemy głównie wołowinę, indyka, sarnę, jelenia, kaczkę. Czyli podobnie jak na gotowanym. Psy cieszą się na każdy posiłek, są zdrowe, wszystkie badania są w normie.

Uwielbiam patrzeć jak Legion świecą się oczy, gdy widzi, że kupiłam kaczkę. Chociaż nie ma pojęcia, że to dla niej, to i tak biegnie na swoje ‘stanowisko do gryzienia kości’ i czeka na swoją porcję. Patrzenie na Leviego sprawia mi największą radość. Ten mały, biały misiek budzi mnie codziennie o 7:30 na jego śniadanie. (podejrzewam, że kupił sobie zegarek i trzyma go gdzieś w tej sierści) Na każde niesienie jego miski radośnie biegnie tyłem i szczeka. Po każdym posiłku bierze uradowany swoją chrumkającą świnkę i wygrywa na niej pieśń swojego ludu. Serio, chyba karmię psy BARFem trochę dlatego, że lubię patrzeć na te świecące się oczy i merdające ogony. I sprawia mi ogromną radość, wiedząc, że te moje bułki są zdrowe i zadowolone z tego co znajdują codziennie w misce.

W tym momencie BARF jest dla mniej najwygodniejszą i najszybszą opcją karmienia psa. Co może być prostszego od wrzucenia psu mięsa do miski?

Życzę wszystkim żeby patrzono na Was tak, jak Levi patrzy na mięsko.

Żywienie psów – podsumowanie

Przyjmując psa do swojego życia, bierzemy odpowiedzialność za jego rozwój, zdrowie i samopoczucie. Zawsze warto zastanowić się czy jest coś co możemy zmienić w jego diecie. Jeżeli karmimy gotową karmą, czy jest to najlepsza karma jaką możemy mu zaoferować? Czy mamy pewność, że gdzieś tam za złymi wynikami krwi nie czai się choroba?

Pracuję praktycznie po 12h, 7 dni w tygodniu. Są dni, że wstaję o 7 i kładę się po północy. Jednak nigdy nie było dla mnie problemem, znalezienie czasu na zajęcie się posiłkami dla moich psów. Co tydzień robię zamówienie na mięso tylko dla nich, dzielę im posiłki i pilnuję czy nie podjadają chlebków na spacerach. Bo ich zdrowie i pełne brzuchy są dla mnie najważniejsze. I wiecie, psy lubią mięso.

Często dziwi nas jak ludzie spinają się o aktywność psa – uprawiają sporty, biegają, rzucają frisbee i tak dalej, ale jednocześnie nie zwracają aż takiej uwagi na dietę, która jest jednak najważniejszym aspektem, jeśli chodzi o zdrowie psa.