pies ze schroniska

Pies ze schroniska czy z hodowli?

Dzisiaj dokładnie o tym – pies ze schroniska czy z hodowli? Temat dość trudny, ponieważ obie opcje mają swoich zagorzałych zwolenników i przeciwników. Od razu napiszę, że w tym temacie nikt nie znajdzie rozwiązania tego problemu, ponieważ go po prostu  nie ma.

Pies ze schroniska nie jest alternatywą, zamiennikiem opcji psa kupionego z hodowli. To po prostu całkowicie odmienna metoda, która ma swoje plusy oraz minusy. Nie można z całą pewnością stwierdzić, że jedno rozwiązanie jest lepsze od drugiego. Wszystko zależy od naszych preferencji oraz przede wszystkim – umiejętności i możliwości.

Przede wszystkim – takie pytanie nie powinno się pojawiać w ogóle, a niestety często się pojawia. Są nawet małe wojenki zwolenników oraz przeciwników. To nie jest kwestia zakupu z firmy X lub Y.

Moje doświadczenia

Żeby nie być gołosłownym najpierw opiszę moje doświadczenia z psami bezdomnymi oraz hodowlanymi. Od kiedy pamiętam w moim domu zawsze były zwierzęta  – papugi, koty, gryzonie. Nie było jednak psa. W wieku ok. 10 lat namówiłem rodziców na psiaka – oczywiście nie zarabiałem wtedy, więc wybór padł na schronisko.

Bardzo trudno wybrać tego jednego psiaka spośród setek mu podobnych. Każdy pysk jest smutny i patrzy jakby z nadzieją. Dla dziecka to straszna presja i szczerze mówiąc – nie polecam fundować takiego przeżycia swoim pociechom ;)

Jednak ostatecznie – po kilku godzinach wybór padł na takiego małego, biednego kundelka. Młody byłem, więc serce miękkie. Po dwóch dniach psiak się rozchorował (nie pamiętam, co to było – w pamięci jest obraz padaczki, ale oczywiście mogę się mylić). Pies oddany do schroniska – rodzice nie mieli pojęcia, ani doświadczenia z tego typu objawami. Oczywiście w schronisku przepraszali, ponieważ wcześniej zaręczali, że pies jest w idealnym stanie (oczywiście objawy mogły się dopiero pojawić i naprawdę nie mieli pojęcia).

Drugiego psa znaleźliśmy na ulicy (miałem ok 14 lat) – jamnikowate coś. Zawieźliśmy do schroniska, ale finalnie zabraliśmy do siebie. Wzięła go babcia i jamnik żył sobie szczęśliwie do końca swojego życia – zmarł dwa lata temu.

Ogólnie w trakcie mojej młodości byłem ogromnym fanatykiem zwierząt. Pies się nie pojawił, ale były koty, szczury, myszy, rybki – naprawdę było ich wiele. W wolnym czasie mocno zajmowałem się również działalnością charytatywną – byłem w kółkach zoologicznych, przeprowadzałem zbiórki żywności, często jeździłem rowerem do schroniska, aby tam pomagać lub przekazać dary.

schronisko dla psa

Widziałem jak psiaki znajdowały domy, traciły je, chorowały, zdrowiały – całkowita karuzela, ponieważ w schronisku nic nie jest pewne. O psach wie się naprawdę mało, choroby mogą pojawić się nagle, ponieważ nie ma żadnej historii psa, ani jego rodziców. Najgorsze są te widoczne urazy i choroby – padaczka, brak kończyn – takie psy mają bardzo małą szansę na dom.

Teraz jestem już dorosły i mam psa z hodowli. Wybieraliśmy Legion bardzo starannie – pisaliśmy do wielu hodowli, dowiadywaliśmy się o psach, oglądaliśmy zdjęcia. Czekaliśmy na psiaka kilka miesięcy, a potem w końcu pojawił się w naszym domu.

Oczywiście każdy może mieć inne doświadczenia. Na szkoleniu PT1 poznałem dziewczynę z pięknym czarnym owczarkiem niemieckim. Niestety dziewczyna kupiła go w pseudo za ok. 400 zł i psiak miał przepuklinę – aktualnie jest mała i nie wymaga operacji bo może się wchłonie, ale jednak stres jest. Sprzedawca oczywiście o niczym nie informował.

Nie jest więc tak, że hodowla lub schronisko to opcja pewna. Zawsze trzeba samemu sprawdzać, dowiadywać się, a po odbiorze psa przeprowadzić kontrolę u weterynarza.

Kwestie finansowe

Od razu zacznę od spraw, która mnie osobiście najbardziej denerwuje. Bardzo często można spotkać się ze stwierdzeniami typu ”Po co płacić za psa 2 000 zł skoro w schroniskach czeka tyle biednych psiaków i można je mieć za darmo?”.

Z jednej strony rozumiem ten argument – informując o niższych kosztach niejako chce się przekonać, że nie warto brać psów z hodowli. Przecież w schronisku jest tylko kochających zwierzaków – za darmo.

Moim zdaniem jednak nie jest to dobra droga promocji schronisk. Wzięcie psa ze schroniska nie powinno być dyktowane kwestiami materialnymi. Przecież comiesięczne koszty utrzymania psa po pewnym czasie mocno przewyższają jakikolwiek koszt zakupu samego pupila.

Jedzenie, opieka weterynaryjna, obroże, smycze + ewentualne dodatki w postaci zabawek. Nawet próbując być maksymalnie ekonomicznym i rezygnując ze zbędnych elementów – pies to nadal całkiem spory, comiesięczny koszt.

Pies ze schroniska nie powinien być wyborem pod tytułem ”chcę psa, ale nie mam pieniędzy, więc jadę do schroniska”. Adopcja to również wiele obowiązków i odpowiedzialność. Jeżeli kogoś nie stać na psa to może powinien zastanowić się, czy powinien go mieć?

pies w schronisku

Oczywiście można wziąć psa za darmo, karmić go resztkami z obiadu i wyprowadzać na sznurku, ale czy to jest tego warte? Czy taka sytuacja będzie komfortowa dla obu stron?

Nie chodzi o promowanie tego, że psy są drogie – wcale takie nie są. Nie chodzi również o degradowanie tego czynnika – oczywiście psy ze schronisk są tańsze od hodowlanych i to jest fakt. Po prostu taki argument nie powinien pojawiać się jako pierwszy. Pies ze schroniska nie powinien być drugą opcją ”jak ktoś nie ma kasy”.

Jednocześnie zakup psa z hodowli nie oznacza, że ktoś jest burżujem i milionerem, który szpanuje kasą. W dłuższej perspektywie koszt samego psa ma mały wpływ na ogólną kwotę, którą trzeba na niego przenaczyć w trakcie całego życia.

Kwestie emocjonalne

Bardzo często, jeżeli pojawia się temat psa ze schroniska, pojawiają się również różne ckliwe historie oraz sentymentalne wywody. Psy ze schroniska są wdzięczne, biedne, skrzywdzone przez los i im się po prostu taka szansa od życia należy. Pominę tu już kompletnie inscenizowane historie, gdzie pojawia się mnóstwo zdań w stylu ”szansa na nowe życie”, ”czy ktoś w końcu pokaże mu, że ludzie są dobrzy” itd.

Oczywiście psy ze schroniska są często skrzywdzone przez los – porzucone, niechciane i należy się im pomoc. Jednak nie chodzi o to, aby ktoś takiego psa zabrał pod wpływem impulsu z litości. Właśnie często takie historie powodują, że pies ponownie zostaje oddany do schroniska.

Decyzja o wzięciu psa do swojego domu powinna bym racjonalna, logiczna i przemyślana. Pies nie jest zabawką ani sposobem na leczenie własnego ego. Decyzja nie powinna być emocjonalna – bo to taki biedny, smutny piesek. Jeżeli ledwo starczy ci do ostatniego to nie bierz psa, bo na forum napisali, że szuka domu.

Jeżeli w Twoim życiu pojawiło się dziecko i ledwo masz czas na chwilę odpoczynku – również nie bierz psa tylko dlatego, że taki biedny.  Oczywiście warto wspominać i informować, że w schroniskach są psy, które czekają na dom. Jednak jestem ogromnym przeciwnikiem ckliwych historyjek, które mają roznieść się po internecie ”bo może ktoś zobaczy, się wzruszy i weźmie”. Nikogo już nie interesuje, że po miesiącu okaże się, że jednak pies trochę broi i ktoś go odda.

psy ze schroniska

Z drugiej strony – kupienie psa z hodowli nie oznacza, że taka osoba jest bez serca, ponieważ odmawia pomocy biednym psiakom ze schroniska. To po prostu inna opcja, wymagająca trochę mniej odpowiedzialności. Wiemy co mamy i to jest pewnik. Przy pupilu ze schroniska często nie wiemy co przeszedł i wyboru dokonujemy czasami w ciemno.

Nasze umiejętności i możliwości

Moim zdaniem pies ze schroniska, a pies z hodowli to dwie całkowicie odmienne opcje. Jedna jednocześnie nie wyklucza drugiej. Wzięcie psa ze schroniska nie oznacza, że ktoś nie ma pieniędzy i dlatego podjął taką decyzję. Jednocześnie pies z hodowli nie oznacza, że jest się zimnym draniem, który odmawia pomocy potrzebującym.

Warto zauważyć, że zarówno pies ze schroniska, jak i pies z hodowli różnią się od siebie. Niby to i to pies, ale niekoniecznie. Dlatego moim zdaniem przed podjęciem decyzji warto zastanowić się nad naszymi umiejętnościami oraz możliwościami (nie tylko finansowymi).

Pies z hodowli

pierwsze dni szczeniaka w nowym domu

Taki pies, o ile wybierzemy go z dobrej hodowli jest takim pewnikiem. Oglądamy rodziców malucha, możemy mieć wgląd w ich dokumenty – wiemy, co bierzemy jednym słowem.

Wiemy jak będzie wyglądał i czy są szanse na ewentualne choroby genetyczne. Dokonując zakupu z dobrej hodowli mamy również teoretyczną pewność, że nasz pies będzie stabilny psychicznie i ogólnie nieszkodliwy.

Psy hodowlane muszą przechodzić różne kursy, brać udział w wystawach – ogólnie mają odpowiednie predyspozycje fizyczne i psychiczne, aby być psami idealnymi i tylko takie psy w hodowlach powinno się rozmnażać. Wszystko to oznacza, że minimalizujemy ryzyko związane z wychowaniem psa. Możemy domyślać się i mieć jakąś pewność, że pies będzie zdrowy i silny.

Oczywiście wszystko można zepsuć złym prowadzeniem psa, dietą oraz nieodpowiednim traktowaniem, ale mówimy tutaj o takiej podstawie. Pies z hodowli jest droższy, ale jednocześnie mamy pewne bezpieczeństwo.

Jeżeli chodzi o sferę ideologiczną to również nie można powiedzieć, że kupując psa w hodowli robimy komukolwiek krzywdę. To nie jest tak, że kupujemy z hodowli i w związku z tym zabieramy psu ze schroniska szansę na dom. Absolutnie nie, a wręcz przeciwnie.

Kupując psa z hodowli mamy swój wkład w dalszy rozwój rasy oraz wprowadzanie na nasz świat zdrowych, zrównoważonych i silnych psów. Pamiętajmy, że głównym zadaniem hodowli nie jest sama sprzedaż zwierząt, a przede wszystkim rozwój rasy, pielęgnację jej i rozmnażanie odpowiednich psów.

Chodzi o to, aby na naszym świecie było więcej psów zdrowych, idealnych wręcz niż chorych i agresywnych. Z tego powodu wprowadzane są różne ograniczenia odnośnie rozmnażania psów – aby uniemożliwić osobom nieodpowiedzialnym rozmnażanie niewłaściwych psów, a w związku z tym przedłużanie pewnych upośledzeń fizycznych i psychicznych.

Oczywiście pozostaje kwestia pseudohodowli, szarej strefy i sprzedaży zwierząt z bagażnika. Trzeba z tym walczyć, ponieważ generalnie nie przyczynia się to do zwiększenia jakości oraz umiejętności psów. Nigdy nie powinno się dokonywać zakupu psa z podejrzanego źródła.

Ogólnie jednak branża hodowlana nie robi ani krzywdy, ani konkurencji psom ze schroniska. Zarówno schronisko, jak i hodowca mają swoje, odrębne zadania i cele.

Pies ze schroniska

Schronisko dla zwierzˆt

Schroniska mają przede wszystkim chronić oraz zapewnić godziwy byt psom, które nie mają właścicieli. Jednocześnie powinny starać się znaleźć im nowe domy, które zapewnią im odpowiednie warunki.

Schroniska nie mają dbać o cechy rasy – mają pomagać psom, nad którymi nikt nie chce i nie sprawuje opieki. Dodatkowo dbają również, aby liczebność takich psów osiągała konkretne, jak najniższe wskaźniki. Z tego powodu dla zwierząt szuka się nowych domów oraz sterylizuje/kastruje, aby zapobiec dalszemu wzrostowi populacji zwierząt bezdomnych.

Decydując się na takiego psa mamy dostęp tylko do takich informacji, które posiada schronisko. Mogą to być wyczerpujące informacje na temat zdrowia i psychiki psa, jeżeli taki przebywał w schronisku długo. Jednocześnie czasami można uzyskać bardzo mało informacji, jeżeli pracownicy i wolontariusze nie zdążyli psa poznać.

Oznacza to, że często, chociaż nie zawsze – jest to branie pupila w ciemno. Nie zawsze wiemy jakie miał wcześniejsze doświadczenia, co jadł, gdzie żył i w jakich warunkach. Nie wiemy jak go traktowano, ani jakie przechodził wcześniej choroby.

Miałem doświadczenie z psami ze schroniska. Niedługi czas pracowałem również jako wolontariusz (10 lat temu, ale zawsze) i moim zdaniem to są psy bardziej wymagające niż psy hodowlane. Psiaki ze schroniska wymagają dużej ilości uwagi oraz często wytężonej pracy.

Oczywiście zdarzają się psy idealne – zdrowe, piękne, wychowane. Żyły w domach i się po prostu zgubiły, albo ktoś z powodu sytuacji życiowej był zmuszony oddać przyjaciela. Wtedy nie ma żadnego problemu. Warto jednak wiedzieć, że w schroniskach są również inne psy – schorowane, starsze, zaniedbane, wystraszone, bite, a nawet agresywne. Oddawane z różnych powodów (np: ugryzł kogoś, był nieposłuszny i to przerosło właściciela lub się znudził), a czasami po prostu odbierane właścicielowi z powodu złego traktowania lub nieodpowiednich warunków życia.

Wiele się mówi i pisze o tym, że są to psy biedne, a po wzięciu do domu strasznie wdzięczne i zostają najlepszymi przyjaciółmi rodziny do końca życia. Mało się natomiast wspomina o dużych problemach, jakie napotykają niektórzy. Wracając do domu z nowym psem, a tu okazuje się, że wcale takie wdzięczny nie jest. Na dźwięk kluczy ucieka, a na widok smyczy warczy. Nie można dotknąć jego miski, ponieważ od razu staje się agresywny – i tym podobne sprawy.

Wybierając psa ze schroniska zawsze wypytajmy o niego szczegółowo pracowników oraz wolontariuszy. Jeżeli nie jesteśmy czegoś pewni lub zachowanie psa nas niepokoi – lepiej zrezygnować niż narażać siebie na nieprzyjemności.

Zaznaczam, że czasami – naprawdę czasami jest tak, że schronisko ma ogromne obłożenie i potrafi ”zapomnieć” o czymś wspomnieć, ponieważ po prostu zależy im, aby zwolniło się miejsce. Jest to niedopuszczalne i bardzo rzadkie, ale czasami tak jest. Prowadzenie schroniska to nie jest łatwa praca – trzeba zapewnić godziwe życie wszystkim psom, a miejsce jest ograniczone. Środki również.

Wybierając psa ze schroniska pamiętajmy, że nie zawsze będzie to pies idealny jak z filmów, książek lub historii z internetu. Takie psy wymagają uwagi, ogromnej odpowiedzialności oraz mnóstwa pracy. Nie wszystkie, ale warto zawsze myśleć o możliwościach. Historie o psach, które po wzięciu ze schroniska dostawały ataków padaczki (nikt o tym nie informował), a nowy właściciel nie miał pojęcia jak z takim psem się obchodzić, więc go oddał – są, ukryte gdzieś w internecie, ale są.

Nie mam zamiaru nikogo straszyć, ale lepiej żeby pies został w schronisku niż dostał się w nieodpowiednie ręce – takie moje zdanie. Z drugiej strony nie ma również co się zrażać do takich psów – wystarczy o nie zadbać i z nimi popracować, aby okazały się idealnymi kompanami naszego życia. Trzeba tylko chcieć i wiedzieć jak.

Pies ciągnie na smyczy? Trzeba uczyć prawidłowego chodzenia, bo może nikt nigdy nie pokazał. Warczy przy dotykaniu miski? Ma problem z obroną zasobów – trzeba nad tym popracować.

Trzeba jednak psa ze schroniska wybierać świadomie i mieć taką wiedzę, że w razie czego nie powinno się zmieniać zdania i psa oddawać, a raczej pracować z nim i dbać o niego.

Pies ze schroniska czy z hodowli?

male pieski

Na to pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Jeżeli ktoś ma doświadczenie z psami, potrafi i lubi z nimi pracować, ma odpowiednie warunki, a dodatkowo chce pomóc – jak najbardziej schronisko jest idealnym wyborem. Są tam psy potrzebujące, które naprawdę szukają domu.

Jednak pamiętajmy, że nic na siłę – jeżeli nie mamy doświadczenia z psami, w schronisku nie uzyskaliśmy odpowiednich informacji na temat zwierzęcia i nie jesteśmy do końca pewni to bezpieczniejszym wyborem może okazać się hodowla.

Jeżeli jednak nie mamy doświadczenia z psami, nie stać nas na psa z hodowli, a jednocześnie nie chcemy problemów i nie możemy psu poświęcić dużo czasu to może… lepiej  w ogóle zrezygnować? Najgorsze co można zrobić psu to zabrać go ze schroniska, otoczyć kilkudniową opieką, a następnie oddać, bo jednak nie dało się rady.

Pomoc potrzebującym to piękna sprawa, ale pamiętajmy, że każdy powinien pomagać w miarę swoich możliwości. Psom w schroniskach można pomóc na inne sposoby, niż sama adopcja. Datki, przekazywanie jedzenia, zakup niezbędnych produktów, pomoc w znalezieniu nowego właściciela, a nawet praca wolontariusza – to wszystko można zrobić bez adopcji psa.

Jeszcze kilka słów na koniec

Wpis absolutnie nie ma zniechęcać do adopcji psów ze schroniska. Chodzi raczej o to, aby robić to świadomie, ponieważ pies ze schroniska wymaga sporej odpowiedzialności. Wiele fundacji, pracowników schronisk oraz zwykłych ludzi opisuje potrzebujące psy w bardzo nierzetelny i przejaskrawiony sposób, co ma spowodować większe zainteresowanie. Niestety nie zawsze jest to dobre rozwiązanie – chodzi przecież o to, aby znaleźć psu nowy, stały dom, a nie przerzucać go od chętnego do chętnego.

Jednocześnie i pies z hodowli i pies ze schroniska to nadal pies. Oba zasługują na szacunek, dobre traktowanie i wspaniały dom. Żadna opcja nie jest gorsza od innej. Każda opcja również pomaga, a nie szkodzi. Ostatecznie obie opcje są potrzebne – bez schronisk wiele psów nie miałoby szans na komfortowe życie. Jednocześnie bez hodowli nie mielibyśmy wpływu na rozwój ras.

Pamiętajmy, że najbardzeiej szkodliwa działalność to po prostu nieprawidłowe rozmnażanie psów. Prowadzi to do zwiększania populacji zwierząt chorych, potrzebujących oraz w efekcie – bezdomnych. Nie warto wspierać podejrzanych hodowli, sprzedaży psów w garażach, ale również nie powinniśmy akceptować ”dzikiego” rozmnażania psów.

  • Anonim

    Nie zgadzam się z tym, że hodowcy rozmnażają psy tylko dla rozwoju/ ulepszania rasy. Patrząc na efekty tego ulepszania.. yorki mające wszystkie choroby świata, owczarki ciągnące tyłki po ziemi i buldożki, które nie potrafią przebiec 100 metrów bez straty oddechu. Ludzie wymyślili jak psy mają wyglądać bez pomyślenia o zdrowotnym aspekcie wyglądu.

    • Oczywiście masz rację, napisałem raczej w kategorii ”jak powinno być”. Rolą hodowli jest właśnie ulepszanie rasy i dbanie o jej prawidłowy rozwój, a nie trzepanie kasy. Jaka jest rzeczywistość to pozostawiam do indywidualnej oceny.

      Ja generalnie z działania zkwp nie jestem zadowolony – głównie z wyłącznego nacisku na eksterier oraz z powodu głupich wymagań wystawowych.

  • Gość

    Mam kilku znajomych, którzy mieli psy ze schroniska i wszyscy jednoznacznie mówią, że nigdy więcej. W tej chwili każdy z nich oprócz tego psa ze schroniska, ma młodego psa z hodowli i tylko utwierdzili się w tym przekonaniu. Za dużo czasu spędzili na rozwiązywaniu problemów tych psów a za mało mieli z tego przyjemności posiadania psa.

    • Ja mam psa adoptowanego i nie żałuję. Fakt faktem Cleo nie jest psem łatwym w obsłudze ale jestem bardzo zadowolona z naszej współpracy. To ona wprowadziła mnie świat sportów kynologicznych i dzięki niej mam wykrystalizowane to czego oczekuję od psa. Dla mnie istnieją dwie opcje. Albo kupno psa użytkowego (z dobrych linii nieobciążonych chorobami) albo adopcja kundla z potencjałem sportowym. Samo kupienie po prostu rasowego psa nie załatwia sprawy bo obecnie hodowle są nastawione tylko na eksterier i ciężko znaleźć hodowcę któremu na prawdę zależy na dobru rasy. Hajs musi się zgadzać :P

      • Bo ty potrafisz i chcesz, tak? Ile jest osób, które po prostu chcą psa domowego lub dla dziecka? Nie chcą wydawać kasy, więc jadą do schroniska. Wybierają kundelka – do domu, a potem są problemy.

        Ty masz ochotę i umiejętności, ale nie każdy tak ma. W domu okazuje się, że kundelek nie jest taki biedny i spokojny i kończy się entuzjazm. W najlepszej opcji taki pies wraca do schroniska. Jednak szczeniak z hodowli jest łatwiejszy do wychowania niż dorosły pies z traumą ze schroniska.

        • No tutaj się zgadzam. Chęci i umiejętności to rzeczy przydatne ;) ale to też nie jest gwarantem sukcesu bo zatajanie agresji w liniach hodowlanych to na prawdę jest problem. Znam osoby które kupiły psy do sportu i niestety użerają się z agresją. A wyobraź sobie takiego psa u osoby nieświadomej? Takie przypadki tez znam. Na szczęście żadna z tych osób nie odda psa choć i takie myśli były.
          Temat rzeka.

          • Temat rzeka, ale dyskusja przydatna. Wiele osób myśli, że pies to prosta sprawa – decyzja, wybór i z górki. Właśnie pies to sprawa bardzo delikatna i wymaga ogromnego przemyślenia.

            Nienawidzę osób, które się na psa decydują, a potem oddają go (albo i gorzej), bo jednak coś nie wyszło. Z jednej strony rozumiem jak pracownik schroniska zaręcza, że pies to okaz zdrowia, a po kilku dniach występują napady padaczki, ale kurde. Niektórzy potrafią psa oddać bo np: za dużo szczeka.

    • Jestem zszokowany wręcz – pisząc ten wpis widziałem już tych wszystkich ludzi, którzy mnie opieprzą, że śmiem napisać coś negatywnego o schroniskach. Osobiście uważam, że schroniska są potrzebne, ale za dużo jest nieodpowiedzeń i okłamywania potencjalnych właścicieli.

      To nie jest metoda dla każdego, ponieważ często są tam psy naprawdę potrzebujące i wymagające.

  • Osobiście siedzę od wielu lat w światku adopcyjnym ale też poznałam świat psich sportów i niestety okazało się, że kupienie dobrego psa nie jest łatwe. Adopcja fajnego psa też nie jest łatwa. A dlaczego? Bo ludzie KŁAMIĄ. Bezczelnie i cha*sko. Wielu hodowców zataja fakty dotyczące zdrowia w liniach i problemów takich jak agresja. Na wystawach psy użytkowe dostają dyskwalifikacje bo nie mają tony futra i warstwy tłuszczu. Dziwne żeby border regularnie pasący owce i biegający agility miał tłuszcz… ZKwP rodzi patologię niestety wymagając od hodowców miliona wystaw a nie stawiając na użytkowość. W ten sposób mamy owczarki wyprane z popędów ale za to z toną futra. A jak myśliwy zabierze na polowanie gończego z linii show to polowanie kończy się śmiercią psa bo jest on zbyt wolny i za mało zwrotny aby uciec przed dzikiem.
    Z drugiej strony medalu fundacje też potrafią potwornie ściemniać w kwestiach problemów behawioralnych czy zdrowia. Do tego mają wygórowane wymagania i np często nie chcą oddać psa do adopcji do wynajętego mieszkania. Wiele fundacji nie wyadoptowałoby mi psa… To nic, że ze mną miałby odpowiednią dawkę sportu i zaspokojone potrzeby.

    • Tutaj niestety się zgodzę – ogólnie we wpisie tego nie ma, ale również uważam, że żadna opcja nie jest bezpieczna. Zawsze trzeba wziąć pod uwagę, że ktoś może nas okłamać lub zataić jakieś informacje.

      Nie ma co oszukiwać – i hodowcy i schronisku zależy na tym, aby pies poszedł sobie gdzieś indziej. Często z tego powodu mogą zataić pewne informacje, które mogłyby pokazać pupila w złym świetle. Jednak nic z tym nie zrobimy niestety. Pro psiarze będą wnikliwi i będą dociekać – też mogą się naciąć, ale w razie czego sobie poradzą. Natomiast typowy właściciel psa cóż… weźmie co zechce, jednak potem mogą być problemy.

      Z naszej strony możemy tylko informować.

      Odnośnie adopcji – my przeszliśmy wszystkie etapy w jednej fundacji i teoretycznie jesteśmy zakwalifikowani jako dom tymczasowy. Jednak przez rok nie dostaliśmy żadnej propozycji wzięcia psa na tymczas… Oczywiście łzawe historyjki i prośby o pomoc nadal są (głównie finansową). Nie wiem co myśleć o tych fundacjach już :) Nawet wizytacja była i ten głupi sprawdzian ”jak poradziłby Pan sobie z psem, który ma padaczkę?” itd.

      • Tzn, że nie przeszedłeś weryfikacji ale nie powiedziano Ci o tym wprost aby uniknąć awantury na fejsbuku.
        Nie przejmuj się. Mi wiele fundacji nie wyadoptoałoby psa. Miewałam psy na tymczasie ale „po znajomości” aby uniknąć ewentualnych problemów.
        Fundacje i hodowle to temat rzeka… Problemem zawsze jest element ludzki. A cierpią psy.

        • Jak to? xd Napisali mi, że jestem zakwalifikowany i będą się kontaktować. Były dwie laski – oglądały mieszkanie ze swoim psem, zadawały pytania i w ogóle. Chcesz mi powiedzieć, że mnie okłamali? :)

          Zaraz im dopiero zrobię awanturę na fejsbuku…

          • Jest jeszcze opcja, że zapomnieli ale powiem Ci szczerze… Znam jedną fundacje co tak robi ale z potencjalnymi domami stałymi. Jaki był prawdziwy zamysł w Twoim przypadku tego nie wiemy, tylko oni.

          • No trudno, co zrobić. Nie to nie ;)

  • B.

    Myśle , że powienieneś obejrzeć ten film . Nie wiem czy celowo pominąłeś tą kwestie w swojej wypowiedzi, czy wynika to z Twojej niewiedzy. Prawie nic nie powiedziałeś o najważniejszym problemie związanym z braniem psa z hodowli. Polecam film do obejrzenia http://video.anyfiles.pl/videos.jsp?id=118881

    • Link nie działa ;) Chętnie dowiem się jaki jest najważniejszy problem związany z braniem psa z hodowli.

      • B.

        1. więcej niż 85% psów rasowych nie umiera ze starości – a umierają albo są usypiane z powodu choroby. Osoba biorąca psa z hodowli musi liczyć się z kosztownym leczeniem i strasznym smutkiem gdy pies cierpi i choruje.

        2. We wszystkich rasach , mediana długowieczność spadła o 11 procent w ciągu dekady!
        Psy rasowowe, żyją krótko i rzadko umierają naturalnie.

        Film do którego zamieściłam link, jest wstrząsający. Pokazane jest jak hodowcy dążąc do stworzenia psa idealnego- idealnie pięknego, sprawiają, że rasy są coraz bardziej ułomne i chore.
        Myśle , że warto o tym wiedzieć przed podjęciem decyzji o wzięciu psa z hodowli.
        Zabraszam do lektury artykułu.
        Najnowsze badania:
        http://pedigreedogsexposed.blogspot.hu/2016/02/breaking-news-kc-survey-reveals.html?m=1

        • Uh huh – ciężka sprawa. Przede wszystkim nie generalizowałbym tak bardzo. Po pierwsze – na stronie brak jakichkolwiek konkretnych informacji, dostępu do źródeł itd. – to suche dane, więc ich wiarygodność jest taka sobie. Po drugie w tekście jest mowa o KC (Kennel Club), który nie odzwierciedla sytuacji wszystkich psów rasowych na świecie.

          Moim zdaniem ogólnie nic to nie zmienia, prawda? Psy w schroniskach to nadal jakieś mieszanki z psami rasowymi (dalsze lub bliższe). Wybór psa ze schroniska nie oznacza, że nagle mamy super zdrowego psa bez problemów. Takie psy również chorują, a smutek spowodowany cierpieniem jest również taki sam jak w przypadku psa rasowego.

          Przepraszam, ale nie czuję się przekonany.

          • B.

            Na stronie są informacje i odnośniki do strony Kennel Clubu. Dla Ciebie wiarygodność badań przeprowadzona przez Kennel Club jest słaba?
            Jakie zatem źródła są zatem dla ciebie wiarygodne?

            http://www.thekennelclub.org.uk/vets-researchers/pedigree-breed-health-survey-2014

            Owszem badania przeprowadzone przez Kennel Club nie mają do końca przełożenia na Polskie podwórko. Tutaj jest poprostu jeszcze gorzej.

            Owszem „wybór psa ze schroniska nie oznacza, że nagle mamy super zdrowego psa bez problemów”, ale decydując się na psa rasowego, niezależnie czy z hodowli, czy ze schroniska (bo takie też tam są) trzeba być świadomy że są ogromne szanse, że pies będzie chorował i umrze ZA WCZEŚNIE :(.
            Nie będę tu pisać o własnych smutnych doświadczeniach, bo w rodzinie mielismy labladora, owczarka i yorka i wszystkie skończyły poważnie schorowane.
            Ale napewno biorąc owczarka zadawałeś sobie pytanie , a co jeśli będzie mieć dysplazje stawów biodrowych? A zapewne wiesz że owczarki bardzo czesto mają ten problem.

            Masz młodego psa i nie zycze Ci zeby w przyszłości spotkały Cie takie problemy, ale na temat czy człowiek im podoła, powinien zastanawiać się już przy adopcji, kupnie psa. Czy jesteś gotowy wynosić psa na siku, gdy już nie będzie mógł chodzić? Czy planujesz wtedy zwierze uśpić? A jesli uśpić to jak będziesz się z tym czuł?

            Nie próbuje Cie do niczego przekonywać, ale że Twoje spojrzenie na problem jest dosyć krótkowzroczne.

          • No ok, ale co sugerujesz w tym wypadku? Nie mieć psa wcale? Każde zwierze może zachorować, zawsze decydując się na żywe stworzenie musimy mieć świadomość, że może zachorować lub umrzeć. To nie jest tak, że pies nie-z-hodowli nie ma szans na chorobę i przedwczesne odejście z tego świata.

            Dlatego po prostu nie wiem do czego dążysz – do tego, aby ludzie nie mieli psów w ogóle? Czy chodzi Tobie o to, aby brać je ze schroniska zamiast z hodowli? Może o to, aby brać tylko kundelki? Jednak tutaj Twoje argumenty nie trafiają – psy ze schroniska i psy nierasowe również mają swoją porcję problemów i znaczne ryzyko zachorowania.

            Wybacz, ale po prostu trochę za bardzo generalizujesz – nie zazdroszczę problemów z psami i choroba ukochanego pupila to zawsze przykra sytuacja. Jednak generalizowanie i zbytnie uogólnianie na pewno nie jest rozwiązaniem.

            Nie rozumiem również jaki jest związek z chorobą psa, wynoszeniem na siku oraz uśpieniem z psem z hodowli. Moja babcia miała kundla ze schroniska i również umarł z powodu choroby i również było przykro. Nie ma tu różnicy skąd jest pies i czy jest rasowy. Jednak samo ryzyko wystąpienia choroby nie oznacza, że nie powinniśmy psów mieć wcale.

          • B.

            Nic nie sugeruje.
            Myśle poprostu , że warto mieć świadomość minusów i zagrożeń jakie niesie, ze sobą wzięcie psa z hodowli. Bo niestety nie jest tak, że wzięcie psa z hodowli gwarantuje bezproblemowość.
            Hodowcy nie obchodzi, czy Twój pies będzie zdrowy, czy będzie długo żył.
            Dla większości jest to niestety tylko biznes.
            U ludzi nie jest naturalne aby rozmnażać się z krewnymi i u psów też nie.
            Więc dlaczego hodowcy tak robią? Dlaczego sprawiają, że psy coraz bardziej cierpią na choroby genetyczne?

            Psy w typie rasy, gdzie w przeszłości doszło do jakiegoś małego mixu z kundlem, mają juz mocniejsze geny i większe szanse na przeżycie długiego życia w zdrowiu.

            Mówisz , że film Ci się nie otwiera, ale ja sprawdziłam i działa normalnie. Jeszcze raz polecam, bo otwiera oczy

            http://video.anyfiles.pl/videos.jsp?id=118881

            http://video.anyfiles.pl/videos.jsp?id=118881

    • holly

      Popieram przedmówcę. W całym tekście brakuje pewnej informacji, mianowicie o zabawie genami w tworzeniu ras, co tym samym powoduje w niektórych poważne, typowe dla rasy schorzenia. Tworzenie ras jest sprzeczne z ewolucją, jest kaprysem człowieka, więc o „psie idealnym” nie może być mowy. I jeszcze jednego – „czystych” genów jest naprawdę mało, szczególnie na tak małym rynku hodowlanym jak Polska. A prawne utrudnienia nie pomagają w rozrodzie z hodowlami sąsiednich państw. Co za tym idzie zwierzaki z najpopularniejszych, modnych ras są ze sobą spokrewnione, a co się dzieje, gdy rozmnaża się krewniaków dobrze wiemy – wady rozwojowe, schorzenia, które pojawiają się wcześniej czy później. Istnieje jeszcze ciemna strona hodowli – zwierzęta z hodowli, które nie są dość zdrowe (nie mówiąc już o tych poważnie chorych) są zabijane. Suczki i kotki też nie mają najlepiej bo po jednym przychodzi kolejny miot, i kolejny, i kolejny. Dlatego jeśli mówimy o hodowlach to tylko certyfikowanych, dokładnie przez nas prześwietlonych, bo nie chodzi tu o to, żeby nie kupić „bubla”, ale też o to, żeby ukrócić handel zwierzętami i zmniejszyć jego negatywny wpływ.

      • W tekście nie ma o tym informacji z jednego powodu – choroby rasowe mają również mixy, czyli kundelki, które można znaleźć w schronisku. Psy ze schroniska to nie jest jakiś osobny typ psa – to po prostu psy nierasowe, które powstały z wymieszania różnych ras przez wiele generacji. Jeżeli Owczarki Niemieckie mają tendencję genetyczną do dysplazji to kundelek, który jest mix ON z taką wadą – również ma wysoką szansę mieć dysplazję. Nawet po kilku generacjach, kiedy konkretny gen się ujawni.

        Oczywiście, że tworzenie ras to kaprys człowieka, ale zauważmy, że nie ma na świecie już naturalnych psów. Wszystkie psy są psami, które stworzył człowiek. Nie możemy więc stwierdzić, że psy rasowe są chorowite, a kundelki ze schroniska są 100% zdrowe i naturalne.

        Jaką mamy alternatywę? W ogóle nie mieć psów, ponieważ wszystkie mają szansę zachorować? Wpis nie miał odradzać brania psiaka w ogóle.

        Kolejna sprawa – inbred, czyli krzyżowanie krewniacze jest absolutnie prawidłową techniką hodowlaną, która odpowiednio prowadzona nie ma żadnych negatywnych konsekwencji. Stosowana jest nie tylko u psów, ale również innych zwierząt. Oczywiście masz rację – wielu hodowców stosuje inbred z lenistwa lub chęci ”cięcia” kosztów, ale dla celów informacyjnych warto wiedzieć, że inbred ma swoje zastosowanie.

        Tak naprawdę pewna nagonka na psy rasowe nie ma żadnego pozytywnego wpływu na stan branży. Jedyna nadzieja w tym, że mówiąc o problemach będą szanse na lepsze prześwietlanie i sprawdzanie hodowli. Jednak nie powinniśmy mówić, że psy schroniskowe są zdrowsze/lepsze od psów rasowych, ponieważ nie jest to prawda.

        Co masz na myśli mówiąc ”hodowla certyfikowana”? Z tego co wiem to nie ma czegoś takiego.