uwaga psi blog

Pies zamarzł przy budzie. Wyrok nie pociesza.

Pies zamarzł przy budzie – winny jest oczywiście właściciel, bo opiekunem trudno go nazwać. Niby jest wyrok, ale jest dość absurdalny. Wspomnę jeszcze, że seria ”Uwaga” skupia się na różnych newsach i ważnych wydarzeniach związanych z psami. Nie są to tylko same aktualności, ale również taki komentarz ode mnie.

Dlaczego tak? Same ”newsy” to suche informacje – opisy jakiegoś wydarzenia. Ja chcę jednak dodać kilka słów ode mnie, które dodadzą nowy kontekst. Przykładowo w tym wpisie skupimy się na tym, jak egzekwowane są podwyższone kary za znęcanie się nad zwierzętami. Przypominam, że w zeszłym roku była wielka radość, że w końcu za znęcanie się będą odpowiednio wysokie konsekwencje. Jaka jest prawda? Nie do końca jest się z czego cieszyć.

Pies zamarzł przy budzie

Wpis dotyczy tego newsa: https://nowiny24.pl/pies-zamarzl-przy-budzie-lezal-tak-przez-kilka-dni-wlasciciel-stanal-przed-sadem-w-jasle-i-uslyszal-wyrok/ar/13904368

Generalnie sprawa wygląda tak, że w zeszłym roku (w marcu 2018) policja i inspektorzy OTOZ Jasło otrzymali zgłoszenie. Na posesji leży martwy pies. Okazało się, że psiak jest zamarznięty i przywiązany łańcuchem. Sekcja wykazała też guza.

No i wczoraj zapadł wyrok (prawie po roku czasu!), że właściciel ma zapłacić trochę ponad 1000 zł (500 zł na OTOZ i 504 zł kosztów sądowych), a także odbyć 4 miesiące prac społecznych. Do tego jeszcze tak na doczepkę 2 lata zakazu posiadania psów.

I tyle. To są te podwyższone kary. Tych 2 lat zakazu nawet nie skomentuję, bo to absurd. Osoba, która nie jest w stanie zająć się psem powinna mieć dożywotni zakaz posiadania psów. Zresztą ten zapis i tak jest bez sensu, bo niby kto miałby sprawdzać, czy rzeczywiście dana osoba psa nie ma.

Jednak 500 zł kary? Pozostałe 504 zł to koszty sądowe, więc taką docelową karą za samą śmierć psiaka jest te pół tysiaczka dla OTOZ. No i prace społeczne. Całe 4 miesiące.

Oczywiście komentarz był taki, że sąd zastosował niższą karę ze względu na sytuację życiową oskarżonego. Czyli widzicie sposób jest prosty. Jesteś biedny? Możesz zabijać psy.

”Pies był na 7-metrowym łańcuchu. Jakiś czas temu kury od sąsiada zaczęły przeskakiwać przez płot i mój pies, mając za długi łańcuch, je dusił. Skróciłem go więc do około 4,5 metra. Miał budę zrobioną z płyty pilśniowej, w środku dałem siano i słomę, na spodzie były kartony. Spuszczałem go czasem z łańcucha” – to jest wypowiedź samego oskarżonego.

Natomiast inspektorzy OTOZ informowali, że buda nie była ocieplona, a na podłodze była tylko niewielka ilość słomy. Mrozy sięgały wtedy minus 15 stopni.

I tak się żyje na tej polskiej wsi. Psy na łańcuchach zamarzają w zimę. Czasem są spuszczane, albo i nie. Czasem są leczone, albo i nie. I generalnie do samej wsi nie mam nic, ale jednak dziwnym trafem najczęściej to właśnie tam te psiaki cierpią.

I ja rozumiem, że ktoś jest biedny. Ma problemy, nie przelewa się. Jednak to wszystko są tylko wymówki. Zawsze jest rozwiązanie. Można psa oddać komuś z rodziny albo do schroniska. Gdziekolwiek, gdzie otrzyma chociaż minimum warunków do życia. Już nie mówię nawet o luksusach. Chodzi o minimum.

Nie mówię też, że pies powinien mieć większe prawa od człowieka. Żeby kary były milionowe, a do tego chłosta i lata w więzieniu. Jednak kurde… kara powinna mieć taki cel, że powinna być adekwatna i odstraszająca dla innych. Ktoś zobaczy ”koleś dostał 10 000 zł kary” to pomyśli dwa razy zanim będzie zaniedbywał psa. Jednak 500 zł? Teraz przeciętny człowiek ma kilka razy droższy telefon niż wynosi kara za drastyczne wręcz zaniedbanie psa. Pies zamarzł. Samotny i chory.