pies w mieszkaniu kontra pies w domu

Pies w mieszkaniu kontra pies w domu

Pies w mieszkaniu czy pies w domu? Które z tych rozwiązań jest lepsze dla psa oraz człowieka? Dzisiaj postaramy się właśnie wyjaśnić tę kwestię. Od razu wspomnę, że każdy ma inne możliwości oraz również każdy pies jest trochę inny.

Z tego powodu cały tekst będzie tylko i wyłącznie naszymi obserwacjami naszych psów w tych dwóch środowiskach. Jak psy zachowywały się w mieszkaniu, a jak w domu – każdy, kto ma podobny problem musi zdecydować samodzielnie. Mam nadzieję, że tekst ten pozwoli mniej więcej pokazać różnice oraz dostosowanie psów do poszczególnych warunków.

pies w mieszkaniu kontra pies w domu

Okoliczny park czy własny ogród? Oto jest pytanie!

Posiadanie małego mieszkania wcale nie uniemożliwia posiadanie psa, a duży dom z ogrodem nie zawsze gwarantuje, że pies będzie szczęśliwy. Natomiast na pewno trzeba mieć na uwadze swoje możliwości i warunki przed decyzją o psiaku.

Pies w mieszkaniu

Głównym minusem mieszkania jest jego mała powierzchnia – często pies musi szukać idealnego miejsca do odpoczynku. Nie da się ukryć, że im większy pies tym ciężej. My mieliśmy małe mieszkanko 35 m2, więc z Legion trochę się cisnęliśmy.

Często było tak, że ona leżała w przejściu lub idealnie za krzesłem od biurka, więc poruszanie się po pomieszczeniach było utrudnione. Levi kochał leżeć przed drzwiami do łazienki, więc za każdym razem trzeba było go przesuwać (bo gruba buła łaskawie się nie przeniesie :D).

Minusem mieszkania jest również brak dostępu do ogródka (nie zawsze – niektóre mieszkania na parterze mają dostęp). Codziennie trzeba regularnie wychodzić na spacery – nawet jeśli nie dla sportu to dla psiej potrzeby. Moim zdaniem najgorsze są poranki, bo człowiek chciałby poleżeć, ale psiak potrzebuje ”na siku”.

Eh te szczeniaczki… tak szybko dorastają :(

Jednak mieszkanie to również plusy. Dla mnie głównym jest właśnie pewne zmuszenie do wyjścia na spacer. Trzeba wyjść, bo nie ma innej opcji. Nie da się również ukryć, że eksploatacja mieszkania jest tańsza, samo prawo do powierzchni też (mieszkania są tańsze niż domy), a także obsługa mieszkania jest mniej czasochłonna (nie trzeba odśnieżać, kosić itd.).

Zaoszczędzone pieniądze i czas można przeznaczyć na polepszenie jakości życia psa w innych sferach – lepsza dieta, częstsze wizyty u weterynarza. Oczywiście to powinno zawsze być, ale wiadomo, że u każdego inaczej wyglądają kwestie finansowe. Jak ktoś lubi takie porównania to bardziej efektywnym rozwiązaniem jest zapewnienie psu lepszych warunków w mieszkaniu niż gorszych w domu.

To tak ogólnie o kwestii mieszkania, ale co na to psy? Zapytajmy!

Owczarek niemiecki w mieszkaniu

Owczarek niemiecki w mieszkaniu to często temat wielu gorących dyskusji. Mieszkając z Legion w naszej dziupli często słyszałem od niektórych, że pies się w takim miejscu męczy.

”Rzadkie Pepe”, czyli archiwalne zdjęcie wyciągnięte z odmętów tego bloga. Stare czasy :)

Jednak z moich obserwacji wynika, że wcale tak nie było. Legion w mieszkaniu przede wszystkim jadła i odpoczywała. Wiedziała, że jest to miejsce, gdzie trzeba zebrać siły. Całą energię wykorzystywała podczas spacerów i szkoleń.

Legion dość szybko nauczyła się komunikować, że musi wyjść – po prostu skakała na drzwi. Był to znak, że musi ”siku” poza normalnymi spacerami. Oczywiście wychodziliśmy za potrzebą regularnie (rano, po południu i wieczorem przed spaniem), ale wiadomo, że czasem zdarzy się nagła potrzeba.

Generalnie nie było żadnych problemów podczas mieszkania z owczarkiem niemieckim w małym mieszkaniu. Sporo osób zastanawiających się nad tą rasą pisze do mnie maile i często właśnie pytają ”czy można w mieszkaniu?” – moim zdaniem można.

Jedyny minus to właśnie mało miejsca, a ON to jednak większe psy. Jeśli ktoś jednak nie ma problemu z przeciskaniem się przez psa do toalety lub kuchni to cała relacja nie powinna sprawiać większych kłopotów. Myślę, że psy pracujące dobrze sprawdzą się w mieszkaniu właśnie dlatego, że lubią zadaniowość.

Potrafią dobrze oddzielić etap odpoczynku od etapu pracy/aktywności. Kluczem jest regularność w ciągu dnia. Jeżeli pies wie, że od 8 do 10 jest spacer, potem od 10 do 14 odpoczywamy i od 14 do 16 jest kolejny spacer to nie powinniśmy mieć problemów. Po prostu pies taki się dostosuje do naszego planu dnia.

pseudohodowle 8

Legion tylko tak wygląda na smutną – to psi sentyment i wspomnienie dawnych czasów tak na nią działa :)

Legion oczywiście bardzo lubiła przebywać na świeżym powietrzu, ale też wszystko zależało od warunków. Podczas deszczu, upału lub w najmroźniejsze dni sama ciągnęła do ciepłego mieszkanka. Z drugiej strony w piękną wiosnę kochała leżeć w parku na trawce i nawet nie myślała wracać. Jednak nie zauważyłem, żeby jakoś bardzo cierpiała jak trzeba było jednak spacer zakończyć. Wracała się, kładła i szła spać.

Tutaj jednak uwaga – nasze doświadczenia obejmują owczarka niemieckiego w małym mieszkaniu w sytuacji, gdzie człowiek cały czas jest dostępny (praca w mieszkaniu). Nie mam więc doświadczenia z sytuacją, że ON zostaje na 10 godzin sam. Trzeba to wziąć pod uwagę.

Samoyed w mieszkaniu

Z Levim było zupełnie inaczej niż z Legion. Za szczeniaka jeszcze dało się przetrwać, bo dla małego psa mieszkanie było wystarczająco duże. Bawiliśmy się sporo w pokoju, potem trochę spaceru i szczenior szedł spać.

jak socjalizujemy szczeniaka samoyed

Dzielna Legion pilnuje szczeniaczka, żeby nic jej nie zepsuł w mieszkaniu :D

Natomiast im bardziej dorastał tym bardziej pokazywał swoją preferencję do pobytu na zewnątrz. Wielokrotnie było tak, że samoyed w ciągu dnia wielokrotnie przychodził i ”jęczał”. Wył, szczekał i zachęcał do wyjścia na dwór. Robił to również w nocy.

Człowiek się denerwuje, że może jakaś biegunka albo nagłe siku, ale nie – samoyed zadowolony spaceruje w blasku księżyca i dopiero na koniec łaskawie się delikatnie załatwi.

Levi kocha być na dworze – w upał, w deszczu, w śniegu. Niekoniecznie musi coś konkretnego robić, ale po prostu chce być związany z naturą. Lubi po prostu siedzieć/leżeć/chodzić na zewnątrz. Wąchać kwiatki, gonić motylki, kopać dziury i takie tam.

W związku z tym samoyed w mieszkaniu to dla nas nie był dobry pomysł. Jestem pewien, że przy stosowanym treningu da się okiełznać samoyeda w taki sposób, żeby nie żądał cały czas wyjścia. Jednak to tylko maskuje problem – ogranicza psa. Mimo wszystko osobiście wydaje mi się, że nie jest to rasa dobra do mieszkania, a na pewno wiem, że Levi w mieszkaniu się trochę męczył.

Nie męczył w sensie, że była to dla niego kompletna męczarnia. Bardziej coś w stylu, że był to dla niego duży dyskomfort i mało optymalne warunki. Jak ktoś bardzo będzie chciał to pewnie coś wymyśli – może więcej spacerów, może masa rozrywek w domu, może kennel? Próbować można, ale moim zdaniem samoyed to nie jest pies do mieszkania.

jak wychować szczeniaka maluch

Typowy samoyed – wokół pełno zabawek, a się nudzi :)

Pies w domu

Dom z ogrodem tak naprawdę nie ma minusów, jeśli chodzi o posiadanie psa. Przynajmniej nie ma takich minusów bezpośrednich. Jest większa powierzchnia, więc nie trzeba się z psem cisnąc. Mamy dostęp do ogrodu, więc rano wystarczy otworzyć drzwi i pies sam sobie poradzi.

Wiele osób, które ma psa w mieszkaniu szukają trochę negatywów domu na siłę. Najczęściej jest to ”psy w ogrodzie się męczą, bo nie wychodzą na spacer”. Moim zdaniem to głupota, bo jaki jest problem, żeby wyjść z psem na spacer? To już raczej problem psychiczny.

pies w mieszkaniu kontra pies w domu

Wygodne łóżko? Komfortowa kanapa? Świeża trawa? Nie! Zimne, stare schody – to jest to!

Oczywiście, że mając ogród nie ma takiego fizycznego przymusu wyjścia na spacer, ale dla chcącego nic trudnego. Jeżeli sytuacja mieszkaniowa jest jedynym powodem, dla którego ktoś wychodzi z psem to ta relacja zbyt dobra nie jest :) Spacer powinien być przyjemnością, a nie przymusem.

Dla mnie największym plusem ogrodu są właśnie poranki. W mieszkaniu zawsze rano się stresowałem, bo człowiek chce się ogarnąć, ale jednocześnie czuje presję, że pewnie psu po całej nocy mocno chce się sikać, więc trzeba wyjść. Jak wyjść to najlepiej od razu zaliczyć spacer, a jak spacer to na pewno frisbee. Jak frisbee to bieganie, więc lepiej na głodnego, bo skręt żołądka i tego typu sprawy.

Jak pies nie je to ja też solidarnie nie jadłem śniadania, więc ani dla mnie fajnie ani dla psa. Oczywiście to tylko takie moje sprawy w mojej głowie, ale tak było. Poranki to nie było nic przyjemnego. W domu mam ten komfort, że rano wychodzę na ogródek – psiaki załatwią co muszą, trochę pobiegają, a normalny spacer robimy później.

pies w mieszkaniu kontra pies w domu

Zauważyłem, że 90% zdjęć Legion to są zdjęcia z frisbee :D

Nie wszystkich będzie to dotyczyć, ale dla mnie plusem naszego domu jest lokalizacja. W bloku na nasze miejsce spacerowe musieliśmy dojść przez ruchliwe ulice. Mnóstwo samochodów, innych psów, ludzi, hałasów. Parki były zasyfione – mnóstwo śmieci, butelek, odchodów, szkła. Zresztą Legion raz się nadziała i trzeba było szybko biec do weterynarza szyć. Tutaj mamy z tyłu ogrodu wyjście prawie bezpośrednio do lasu, więc naprawdę super, jeśli chodzi o spacery.

Oczywiście ktoś może mieć dom przy głównej ulicy w centrum, więc wtedy tego plusu nie będzie – jeśli ktoś szuka dom pod psa (bo jest takim świrem jak my i rzeczywiście bierze to w głównej mierze pod uwagę decydując się na dom) to warto na lokalizację zwrócić mocno uwagę.

Owczarek niemiecki w domu

Jeżeli ktoś zapytałby mnie, czy jest jakaś drastyczna zmiana z Legion w domu to powiedziałbym ”nie”. Legion zachowuje się bardzo podobnie tutaj jak zachowywała się w mieszkaniu.

pies w mieszkaniu kontra pies w domu

Właśnie…

Większość dnia spędza przy nas – nawet jak całe lato były otwarte drzwi 24/7 to głównie siedziała w domu. Na początku nawet nie pilnowaliśmy wychodzenia z nią regularnie (myśleliśmy, że sobie poradzi, jeśli ma dostęp do ogrodu), więc potrafiła się zapomnieć i zsikać w domu.

W sensie, że nikt z nią nie wychodził regularnie na ogród. Ona zapominała, że jej się chce, potem nagle ktoś wstał, ona się ocknęła i od razu wysikała. Także teraz tak samo jak w mieszkaniu musimy pamiętać, żeby z nią wychodzić, bo sama nie będzie tego pilnowała.

Tutaj nie wiem czy to jej defekt, czy za bardzo przyzwyczaiła się do mieszkania czy co tam jeszcze. Nie ogarniam dlaczego ona nie myśli o sikaniu – taka psia tajemnica. Teraz zrobiło się chłodniej, więc drzwi zamykamy w ciągu dnia, więc i tak musimy z nimi regularnie wychodzić, ale to taki detal, o którym chciałem wspomnieć.

problemy ze starym psem

Owczarki korzystające z pięknej pogody :)

Legion generalnie sama z siebie na ogrodzie nie przebywa. Czasami coś się stanie, że wyjdzie pobiegać, ale to głównie jak Levi ją do tego mocno zachęci. Ogólnie rzecz biorąc jej styl życia nie zmienił się i nie widzę jakiegoś ogromnego wpływu przeprowadzki na jej życie.

Główne plusy biorą się z takiego komfortu po prostu. Nie ma zasyfionego parku, więc jest bezpieczniej. Mamy duży ogród, więc frisbee możemy się bawić kiedy tylko chcemy. Do tego mamy blisko las, więc mamy bardziej urozmaicone miejsce do spacerów.

Swoją drogą takie lasy mają też minusy. Mieszkając w bloku mieliśmy ogarnięty park, który dobrze znaliśmy. Legion biegała więc cały czas luzem. W lesie już koniecznie smycz, bo o ile mocno jej ufam, tak czasami wyskoczy coś niespodziewanego, że nawet ona zareaguje. Przykładowo wczoraj jakaś dziewczyna jeździła sobie konno po głównej ścieżce w lesie.

dom dla psa

Kolejne z frisbee!

Raczej ludzie z bloku nie myślą, żeby socjalizować swojego psa z koniem, więc dla Legion był to mocny szok. Z drugiej strony świetna sprawa mieć takiego konia i blisko las, że można jeździć. Także nic złego się nie dzieje, ale jednak Legion na spacerze ma mniej luzu niż w parku.

Samoyed w domu

Dla samoyeda dom to ogromny plus, a dla nas jeszcze większe ułatwienie. Levi praktycznie od pierwszej chwili zakochał się w swoim ogrodzie. Przez pierwszy tydzień w ogóle odmawiał wracania do domu i całe doby spędzał na zewnątrz.

Serio – nawet jak padało to on leżał w deszczu i cieszył się naturą. Levi uwielbia leżeć na słonku, kopać i generalnie przebywać na dworze. Tak bardzo uwielbiał tam być, że baliśmy się, że już w ogóle nie wróci. Nawet były myśli, żeby mu budę zbudować czy coś.

Na szczęście po pewnym czasie zrozumiał, że jesteśmy tu na stałe, a nie na wakacje i zaczął do nas wracać. Najpierw tylko na noc, ale potem powolutku zwiększał czas. Obawialiśmy się, że jak przyjdzie zima i nagle zamkniemy drzwi to Levi wróci do czasów z bloku – będzie znowu nas budził i prosił o wyjście na dwór.

Zrobiło się chłodniej, zamykamy drzwi i nic złego się nie dzieje. Rano wypuszczamy psiaki za potrzebą, a potem normalnie wracamy do domu na śniadanie. Potem wychodzimy co jakiś czas na krótką rundę wokół ogrodu – trochę porzucamy frisbee, Levi coś pokopie, powącha i wracamy. Po południu mamy długi spacer po lesie i jak wrócimy to psiaki są na tyle zmęczone, że mocno zasypiają. Jeszcze wieczorem jakieś siku i spać.

pies w mieszkaniu kontra pies w domu

Myślisz, że to przypadkowe miejsce do leżenia? Wcale nie! Wykopał dziurę i teraz zasłania dupskiem, żeby nie było, że to on :>

Jeżeli chodzi więc o samoyeda to przeprowadzka była dla nas na ogromny, gigantyczny plus. Levi w końcu jest całkowicie szczęśliwy i ma wszystko, czego potrzebuje.

Trudno to wyjaśnić, ale wydaje mi się, że psy pierwotne po prostu takie są. Nie mam jakiegoś doświadczenia z innymi psami tego typu, więc to zapewne generalizowanie z mojej strony, ale tak mi się wydaje. Levi po prostu kocha być na zewnątrz (i będę to wielokrotnie powtarzał).

Przykładowo on potrafi po prostu siedzieć przed płotem przez długi czas i obserwować kury sąsiada. Potrafi usiąść na wzniesieniu i patrzeć jak drzewa się ruszają. Potem godzinami kopie dziury i wraca taki cały w piachu oraz błocie – cały szczęśliwy i zadowolony.

Wydaje mi się, że właśnie o to w tym chodzi. Ja uwielbiam widzieć, że pies jest szczęśliwy, a nie widziałem tego aż tak bardzo jak mieszkaliśmy w mieszkaniu. Wiem, że wiele osób ma samoyeda w bloku i raczej się ze mną nie zgodzą. Może akurat ich ”egzemplarze” są inne i przystosowały się do takiego życia? A może niektórzy nie chcą przyznać, że nie mogą zapewnić psu idealnych warunków?

dom dla psa

Kto to robi dziury? ”Ja nie!” :D

Pies w mieszkaniu kontra pies w domu

Jak to więc jest? Lepsze dla psa jest mieszkanie czy dom? Tak naprawdę odpowiedź jest taka sama jak zawsze – to zależy. Każdy pies jest inny i potrzebuje innych warunków.

Ten wpis pokazuje jak to było u nas i jakie są nasze doświadczenia. Można z tego wywnioskować, że na Legion przeprowadzka nie zrobiła wrażenia – plusy wynikają głównie z wygody. Nie da się ukryć, że duży ogród jest wygodny i ułatwia relację z psem. Nie powiedziałbym również, że w mieszkaniu nasz owczarek niemiecki się męczył. Było ok, tak samo ok jest w domu. Tak jak napisałem – plusy są z wygody. Więcej miejsca, ogród, brak spiny o poranku.

adopcja starego psa

Z tym betonowymi ”czymś” musimy jeszcze pomyśleć – za mało trawy dla pieseczków :)

Ocena końcowa: dla naszego ON nie ma różnicy – może być mieszkanie, może być dom. Najważniejsze, żeby było sporo aktywności, głównie mentalnej (szkolenia, polecenia, praca węchowa).

Samoyed w mieszkaniu natomiast czuł się na pewno gorzej, a w domu jest rewelacyjnie. Może spędzać czas w taki sposób, w jaki lubi, czyli na dworze. Nawet jak w zimniejsze dni chce ciągle wychodzić to wystarczy otworzyć drzwi i go wypuścić. Jak chce wrócić to szczeka pod drzwiami – znowu otwieramy, samoyed do środka i po robocie. Najważniejsze jest jednak, że Levi jest szczęśliwy i to naprawdę widać.

Ocena końcowa: dla naszego samoyeda mieszkanie to mała męczarnia. Na pewno woli żyć w domu z ogrodem, gdzie ma większy dostęp do świata zewnętrznego. Zapewne można to obejść przez bardzo regularne wyjścia oraz trening, ale moim zdaniem jednak ogród to jest to, jeśli chodzi o tę rasę.

pies w mieszkaniu kontra pies w domu

Jedyne profesjonalne zdjęcie Leviego, to trzeba się chwalić :D

Generalnie żaden wstyd w razie czego – jeśli już mamy psa, a jednak nie chcemy się tylko dla niego przeprowadzać do domu. Rzadko kto ma możliwość zapewnić psu wszystko – w końcu też nie chodzi o to, aby pies pławił się w luksusach. Nie chcę, aby ktoś pomyślał, że się chwalę ”ja mam dom, a Wy nie” – tak nie jest. Akurat ja miałem takie szczęście, że mogłem mieć takie warunki, a nie inne.

Raczej jest to wpis dla osób, które jeszcze psa nie mają – mają konkretne warunki i się zastanawiają nad jakąś rasą. Nasze doświadczenia mają pokazać jak miejsce zamieszkania psa ma wpływ na zachowanie psa oraz komfort jego życia.

Wiele osób może myśleć ”mam małe mieszkanko, ale chcę malamuta – jakoś damy radę”. Może po tym wpisie jednak ktoś przemyśli decyzję? Może jednak poczyta więcej, może inne osoby również będą odradzały taką rasę do mieszkania i finalnie ten ktoś zdecyduje się na rasę, która nie ma problemu z mieszkaniem?

Jeszcze raz wspomnę – ten wpis nie ma być i nie będzie jednoznaczny. Nie jest to finalny werdykt, że owczarek niemiecki może być do mieszkania, a samoyed nie. Raczej ma to pokazać jak jest u nas – w końcu każdy pies jest inny. Na pewno znajdzie się jakoś samoyed domator lub owczarek niemiecki, który nienawidzi życia w bloku.

Jakie jest Wasze zdanie? Wasze psy lepiej czują się w domu czy w mieszkaniu?