pies nadpobudliwy

Pies nadpobudliwy czy po prostu znudzony?

Pies nadpobudliwy to problem dla wielu osób, które nie do końca potrafią sobie z tym poradzić. Nadpobudliwość to stan, który często określa się jako nieuzasadnione, bardzo dynamiczne zachowanie u psa. Bieganie w kółko, szczekanie bez powodu, skakanie, zaczepianie (ludzi i zwierząt) oraz ogólna ekscytacja, z którą pies nie potrafi sobie poradzić.

Jednak bardzo ważne jest prawidłowe rozpoznanie problemu – czy pies rzeczywiście jest nadpobudliwy, a może jest po prostu znudzony? Z mojego doświadczenia widzę, że wiele osób od razu zakłada problemy behawioralne u psa – szybko chce skorzystać z pomocy szkoleniowca, szuka ćwiczeń relaksacyjnych lub skupia się na treningu odpoczywania. Dlaczego tak jest i czy to zawsze dobry wybór? O tym właśnie będziemy rozmawiać.

Pies nadpobudliwy, czyli jaki?

Każdy niech teraz zastanowi się, jaki jest pies nadpobudliwy. Jestem pewien, że większość ten stan kojarzy się z ujadającym, biegającym bez celu psem, którego nie można zatrzymać. To może być również pupil, który w losowych momentach zaczyna głośno szczekać – praktycznie bez powodu. Nadpobudliwość możemy kojarzyć również z psem, który łatwo się denerwuje – bardzo dynamicznie reaguje na dźwięki lub nagły ruch. Klasycznym przykładem problemów z zachowaniem jest gonienie swojego ogona – przez lata było to kojarzone z zabawną, nieszkodliwą zabawą, ale fakty są takie, że to pierwsza oznaka mocnej frustracji u psa. Mogą pojawić się również inne, podobne ”symptomy”, jak na przykład atakowanie własnego cienia.

pies nadpobudliwy owczarek

Uwielbiam nasze zdjęcia z frisbee :D

Jestem pewien, że większość właścicieli psów z łatwością zdiagnozuje nadpobudliwość i frustrację u swojego psa – pupil jest wtedy cały czas spięty, nie może znaleźć dla siebie miejsca, a podczas pozostawienia w samotności – zaczyna niszczyć wszystko, co tylko znajdzie.

Pies nadpobudliwy, czyli chory?

Po zauważeniu pewnych objawów u psa bardzo często dociekamy problemów zdrowotnych lub behawioralnych. Zazwyczaj sprawa wygląda tak, że na początku pies tylko sporadycznie przejawia niepokojące zachowania – raz w tygodniu przebudzi się w nocy i zacznie szczekać, jedno popołudnie nie będzie mógł dla siebie znaleźć miejsca i ciągle chodzi za domownikami lub pozostawiony sam zniszczył nasze ulubione buty. Nic niepokojącego – raz może zdarzyć się każdemu, prawda?

Jednak takie zachowania zaczną pojawiać się coraz częściej – pies będzie często nerwowy i można zauważyć, że swoją frustrację zaczyna wyładowywać na innych zwierzętach oraz ludziach (szarpanie za rękaw, mocne ciągnięcie na spacerach, pogoń za domowym kotem). Zaczyna pojawiać się myśl, że z psem jest coś nie tak.

Przede wszystkim faktem jest, że długi stan poddenerwowania i frustracji może przerodzić się w prawdziwą nerwicę (a nawet agresję), która będzie wymagała leczenia farmakologicznego z zastosowaniem leków uspokajających. Inną możliwością jest wystąpienie choroby psychicznej: zespół nadpobudliwości-nadaktywności. Pierwszy problem spowodowany jest zbyt długim narażeniem na czynnik denerwujący – po prostu pies tak długo był sfrustrowany i zdenerwowany, że coś w nim ”pękło” i bardzo dużo pracy będzie wymagało uspokojenie go. Nie mówimy tu o kilku dniach frustracji – raczej o miesiącach lub latach.

Zespół nadpobudliwości-nadaktywności u psa to już kwestia uwarunkowania środowiskowego oraz działalności człowieka i najczęściej spowodowana jest wychowaniem szczekania. Przykładowo ta choroba psychiczna może pojawić się u psów, które jako szczenięta zostały zbyt wcześniej odebrane od matki. W 4-6 tygodnia szczeniaki uczą się samokontroli od rodziców,a zbyt wczesne odłączenie od stada może spowodować późniejsze problemy w tym zakresie.  Czasami jednak matka bywa pobłażliwa dla szczeniąt i wtedy to człowiek powinien przystąpić do nauczenia zbyt energicznego szczeniaka samokontroli. W leczeniu tej choroby przydatny jest odpowiedni trening oraz leczenie farmakologiczne.

pies nadpobudliwy czy znudzony

Pieseły w lesie :)

Generalnie właściciele psów, które wykazują cechy nadpobudliwości bardzo często stawiają właśnie na leczenie farmakologiczne lub szukają pomocy u behawiorystów/w internecie, gdzie najczęściej zaleca się protokoły relaksacyjne, naukę odpoczywania oraz przeróżne aktywności wyciszające – np: zabawy węchowe, maty węchowe, tropienie. Oczywiście to bardzo dobre metody, jeśli nasz pies rzeczywiście cierpi na swojego rodzaju choroby psychiczne, które sprawiają, że bardzo ciężko jest się naszemu pupilowi kontrolować. Jest to również bardzo dobre rozwiązanie w przypadku nadpobudliwości, która może narażać zdrowie psa.

Pies nadpobudliwy, czyli po prostu znudzony?

Jednakże zauważyłem, że bardzo często właściciele nie szukają innych przyczyn takiego zachowania swojego psiaka. Od razu zakłada się problemy z posłuszeństwem (pies nie przestaje szczekać na polecenie), problemy psychiczne (pies nie potrafi się uspokoić) lub problemy z samokontrolą/odpoczynkiem (pies nie chce się położyć i przespać). O wiele rzadziej szukamy przyczyn w naszym postępowaniu.

Warto wiedzieć, że problemy psychiczne i rzeczywisty brak umiejętności samokontroli to mniejszość przypadków. Większość to po prostu zbyt mała ilość aktywności i stymulacji dla psa, jednak nie każdy chce się przyznać do swoich zaniechań i dalej drąży problemy behawioralne/psychiczne.

To coś podobnego do sytuacji wielu osób z nadwagą, które przyczyn swoich problemów doszukują się w kwestiach genetycznych i zdrowotnych (wolny metabolizm i tym podobne), ale nie zauważają tych 3 cheesburgerów na śniadanie #fatacceptance :D

Generalnie zrozumiałe jest, że łatwiej uczyć psa skutecznego odpoczywania niż wyjść na godzinny spacer, ale w wielu przypadkach to naprawdę nic nie pomoże. Warto dobrze zastanowić się nad realną sytuacją naszego psa – czy to naprawdę problemy behawioralne i nadpobudliwość czy może nasz pies po prostu jest znudzony i nie może znaleźć ujścia dla swojej frustracji?

Pies nadpobudliwy to pies, który nie potrafi się kontrolować i jest w stanie ciągłego pobudzenia.  Natomiast nie powinniśmy tak nazywać psa, który nie ma w ogóle szans znaleźć ujścia dla swojej energii ze względu na zbyt ubogą ilość aktywności w ciągu dnia. Nie ma nic dziwnego w tym, że pies niszczy, jest sfrustrowany i ciągle szczeka, jeżeli jedyną stymulacją dla niego są 2 spacery po 15 minut wokół podwórka.

pies nadpobudliwy czy znudzony pies

Zero nadpobudliwości. 100% luzu :)

Pies nadpobudliwy – stymulacja i aktywność

Uważam, że w przypadku problemów z zachowaniem psa, które można określić jaki ”nadpobudliwość” lub ”zbyt dużo energii”, powinniśmy przede wszystkim spojrzeć na nasz grafik dnia. Jakiej rasy mamy psa? Ile spacerów mu zapewniamy i jak długich? Czy spacerujemy ciągle w tej samej okolicy? Czy zapewniamy psu jakieś dodatkowe aktywności w ciągu dnia? Co nasz pies je? Jak często i w jakich ilościach? To wszystko jest bardzo ważne dla rozwiązania naszego problemu.

Czy stosowanie leków lub protokoły relaksacyjne nie są prostsze? Oczywiście, że są! Każdy woli uczyć psa ”odpoczywania” w zaciszu własnego domku niż wyjść w brzydką pogodę na godzinny spacer. Nie oszukujmy się – jako ludzie raczej jesteśmy w większości leniwi i ja to dobrze wiem, bo mam tak samo. Bardzo łatwo znaleźć mi wymówkę, żeby skrócić spacer ”ale wieje”, ”zaraz będzie padać”, ”strasznie zimno”, ”za gorąco” i tak dalej. Jestem pewien, że wiele osób ma podobnie. 

Jednak mając pewien problem z psem, jakim jest nadpobudliwość lub po prostu nuda – trzeba najpierw szczerze odpowiedzieć sobie na pytanie ”czy mój pies ma szansę wyładować swoją energię w ciągu dnia?” – dopiero po odpowiedzi twierdzącej powinniśmy szukać pomocy u weterynarza lub behawiorysty. Jest od tego oczywiście jeden wyjątek – jeżeli pies jest w takim stanie, który może doprowadzić do narażenia zdrowia lub życia to trzeba reagować natychmiast. Jedna z naszych czytelniczek – Patrycja napisała do nas jakiś czas temu z opisem swojego problemu.

Jej pies miał problemy z nadpobudliwością, które wymagały interwencji lekarza oraz behawiorysty i neurologa. Pies miał zachowania kompulsywne i łapał cienie. Problem był na tyle poważny, że pies potrafił ignorować otoczenie, aby tylko złapać swój cień tak, że mógł nagle uderzyć w słup, którego nie zauważył. Wymagane było wprowadzenie leków uspokajających. Za zgodą Patrycji udostępniamy Wam do ściągnięcia jeden z protokołów relaksacyjnych, który pomógł psu Patrycji – może komuś się przyda.

Jeżeli sytuacja psa jest na tyle poważna to trzeba reagować od razu. Jednak tak wygląda mniejszość przypadków – w większości jednak przyczyną może być zbyt mała dawka aktywności w ciągu dnia.

pies nadpobudliwy czy znudzony pies samoyed

Pamiętajcie – nie chodzimy po lesie z psem luzem. Zawsze linka lub dług smycz! #themoreyouknow

Pies nadpobudliwy – jak zmęczyć?

Generalnie problem jest taki, że wiele osób nie wie w jaki sposób zmęczyć swojego psa. Wszystko naturalnie zależy od rasy, predyspozycji, wieku oraz cech charakteru każdego pupila, ale nie da się ukryć, że każde psisko wymaga pewnego rodzaju stymulacji.

Spacery

Moim zdaniem spacery warto podzielić na dwa rodzaje: eksploracyjne oraz treningowe. W tych pierwszych głównie chodzi o to, żeby z psem się po prostu przejść. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, aby starać się urozmaicać swoje trasy. Jeżeli ciągle będziemy chodzić po tych samych uliczkach to niestety nie będzie to wystarczająca stymulacja dla psa – oczywiście pojawiają się nowe zapachy, ale nie zawsze to wystarczy. Długość spaceru powinna być zależna od wieku i możliwości psa, ale również warto zwrócić uwagę na tempo. Często można zobaczyć ludzi, którzy bardzo szybko idą z małym psem, jakby się gdzieś śpieszyli. Spacer eksploracyjny powinien być wolniejszy tak, żeby pies zdążył obwąchać wszystko, co go interesuje. Nie ciągniemy psa, nie poganiamy.

Drugi typ spaceru powinien wziąć pod uwagę predyspozycje naszego psa. Może to być frisbee, canicross, trening obedience, zabawy węchowe, tropienie – cokolwiek nasz pies lubi. Jeśli nie wiemy co lubi to jest to idealna sytuacja, aby wypróbować różnych rzeczy i się przekonać. Większość psów uwielbia interakcję ze swoim człowiekiem, więc wspólne aktywności budują więź ze zwierzęciem i generalnie pomagają pozytywnie psu się zmęczyć. Taki spacer nie musi wcale być długi, ale powinien być intensywny i wysokiej jakości. Dla wielu psów lepsze jest 20 minut mocnej zabawy węchowej niż 40 minut chodzenia w kółko.

maty węchowe

Aktywności w domu

Jeżeli nie mamy ochoty i czasu spędzać większość dnia na dworze to ciekawą alternatywą są zabawy w domu. Akurat w pomieszczeniach nie poleca się dynamicznych zabaw – biegania, skakania i tego typu, ponieważ może to być problematyczne w przyszłości. W domu warto stymulować psa psychicznie, a nie fizyczne. Najlepszym rozwiązaniem są ćwiczenia na cierpliwość – przedłużone utrzymanie pozycji lub polecenia ”zostaw”, a także wszelkie zabawy węchowe i interaktywne, które świetnie pobudzają psa umysłowo.

Od siebie mogę polecić zabawki na inteligencję (głównie dla mniejszych psów, ponieważ dość łatwo je popsuć), własnoręcznie robione zabawki węchowe (np: zagnieciona rolka po papierze, w którą wkłada się smakołyki) lub maty węchowe.

 

Jedzenie

Jedzenie również może być dobrym sposobem na ”wyładowanie energii” – duża kość lub porządna porcja mięsa, z którą pies musi sobie poradzić to ciekawe wyzwanie. Wiele osób stosujących BARF stawia właśnie to jako jedną z zalet tej diety. Nie ma co ukrywać, że zjedzenie drobnych, suchych granulek nie jest dla psa problemem. Jeżeli nie chcemy przestawić psa na BARF to zawsze można postawić na różne gryzaki, które również pomogą psu się trochę wyładować w ciągu dnia.

Rutyna

Ostatnia strategia, którą mogę polecić to wejście w pewną rutynę z psem. Jeśli wychodzimy z psem 2 razy dziennie o różnych porach to pies nigdy nie jest gotowy na spacer. Nie wie kiedy będzie, więc może to go frustrować – ma energię do wyładowania, a nie jest pewien, kiedy będzie miał szansę to zrobić. Więc jeśli nie wie kiedy to wyładuje ją teraz – na Twoich butach.

Natomiast jeśli pies będzie wiedział, że spacer jest w południe i wieczorem (o 12.00 i 20.00), bo codziennie tak wychodzi to jest to dla niego jasna informacja. Nie trzeba się frustrować, bo spacer na pewno będzie o tej porze ”co zawsze”. Możemy nie wierzyć, ale psy mają bardzo dobre poczucie czasu – Legion dobrze wie kiedy są spacery i kiedy posiłki. Jak zaczynam się spóźniać (jest 10 minut po porze wyjścia) to już pies robi się nerwowy i zaczyna zaczepiać ”człowiek, chyba o czymś zapomniałeś co?”.

Naprawdę polecam spróbować takiej rutyny, bo po prostu działa :)

Pies nadpobudliwy – problem czy nie?

Problem z psem nadpobudliwym polega często na tym, że właściciele nie chcą się przyznać do braku czasu i ochoty do pracy z psem. Nie chcę nikogo oceniać, ale naprawdę często spotykam osoby, które mają problem ze swoim psem, ale na pytania o aktywność nie potrafią dobrze odpowiedzieć. Czasami kończy się taka rozmowa stwierdzeniem ”no tak, musimy nad tym popracować”, ale w ekstremalnych przypadkach kończy się napadem furii ”przecież nie mogę cały dzień siedzieć z psem!”.

Oczywiście, że każdy ma też swoje życie – prace, zainteresowania. Mało kto po całym dniu w pracy ma ochotę wyjść z psem na długi spacer (ale naprawdę długi, nie 15 minut). Ja to rozumiem, ale nie rozumiem jednego – dlaczego taka osoba zdecydowała się na Owczarka Niemieckiego? Wybierając rasę psa trzeba znać swoje możliwości. Jest wiele ras, które są mniej wymagające pod kątem niezbędnej stymulacji. Jest jednak sporo ras, które od lat wykorzystywane były do pracy z człowiekiem – owczarki całe dnie spędzały z człowiekiem pilnując stada – myślisz, że 20 minut spaceru wokół bloku to dla nich wyzwanie?

Często pojawia się argument ”ale niektórzy nic nie robią ze swoim psem, a żyją!” – naturalnie, jednak wszystko zależy od psa. Są psy z mniejszym temperamentem i wymaganiami, nawet w obrębie jednej rasy. Taki pies będzie znudzony w domu, ale nie będzie tego okazywał w żaden sposób – będzie po prostu trochę zmulony. Natomiast niektóre psy mają tak duże potrzeby, że nuda będzie przeradzała się w frustrację – frustracja w nerwicę, a nerwica w agresję. Nie można więc patrzeć na innych i warto zająć się własnym psem.

Prawda jest taka, że człowiek też się nudzi, jednak my mamy różne alternatywy – spacer, książka, internet, jakieś zabawy, hobby lub zainteresowania. Pies ma tylko i wyłącznie człowieka. Jeżeli źle zdiagnozujemy problemy naszego psa to możemy go tylko pogłębić. Jeśli nadpobudliwość wynika po prostu z nudy, a nie problemów psychicznych to wszelkie ćwiczenia relaksacyjne i nauka odpoczywania będzie miała negatywne konsekwencje. Wymaganie od energicznego psa odpoczynku to tak jakby przywiązać go w miejscu, co jeszcze bardziej wzmaga frustrację.

Podsumowanie

Jeśli ktoś ma problem z psem, który szczeka, biega i ogólnie zachowuje się jak wariat to na pewno można mówić o pewnej nadpobudliwości. Jednak zanim postawimy na dane rozwiązanie to warto znaleźć przyczynę takiego zachowania. Jeśli pies ma zapewnioną dawkę aktywności adekwatną do swojej rasy, wielkości i temperamentu to można spodziewać się problemów z psychiką – wtedy warto udać się do weterynarza, a również dobry behawiorysta może sporo pomóc.

owczarek i samoyed w lesie

Jednak jeśli pies zachowuje się w domu jak szatan, a dobrze wiesz, że miał rano tylko 10 minutowy spacer po osiedlu to nie oszukujmy się – to nie jest problem psychiczny, ani problem behawioralny. Pies po prostu się nudzi i ma nadmiar energii, której nie może w żaden sposób wyładować.

Tak często wymagamy od psa posłuszeństwa – nie wolno skakać w mieszkaniu, nie wolno wchodzić na łóżko, nie wolno szczekać, nie wolno biegać po pokoju, nie wolno zaczepiać ”Pani”, nie wolno, nie wolno – generalnie psu mało wolno zazwyczaj :) Tylko jeśli w domu nic nie wolno, a spacery są krótkie to w jaki sposób wymagający pies ma sobie poradzić? Im dłużej trwa taka sytuacja tym pies bardziej się frustruje i zaczyna dochodzić do coraz większych wybuchów emocji.

I to nie jest tak, że mądrzę się, że ja robię tak dużo z psem, a inni nic i mają ”za swoje”, nie. Ten wpis powstał dlatego, że wiele osób ma taki problem i my też taki problem mieliśmy. Tak jak większość najpierw doszukiwaliśmy się problemów z posłuszeństwem, potem z ”ta rasa tak ma widocznie” i tak dalej. Bardzo łatwo szukać jest przyczyn ”gdzieś tam”, a nie w swoim postępowaniu. Jesteśmy już w 11 dniu naszego psiego wyzwania i naprawdę widać poprawę. Przed wyzwaniem Legion bardzo dużo szczekała – wychodziła na spacer i szczekała na wszystko, na ludzi, na śmietniki, na liście. Teraz wychodzimy normalnie i nie ma żadnej dramy :) Wystarczyło zorganizować dobrze treningi i spacery oraz wydłużyć czas ich trwania.

Kilka osób w komentarzach wyraziło swoje zaniepokojenie, że robimy za dużo – męczymy psy, że trzeba odpoczywać. Uwierzcie, że to nie zawsze jest prawda. Jestem pewien, że raczej robi się za mało z psem niż za dużo. Owczarki niemieckie dają sobie radę w służbie, a miałyby nie dać rady 2 długich spacerów dziennie? :) Wydaje mi się, że nie doceniamy naszych psów i ich możliwości.

Oczywiście są sytuacje, gdzie ilość aktywności nie ma znaczenia – są psie choroby psychiczne, na które nie mamy wpływu. Jednak nie ma co się oszukiwać – takie sytuacje to mniejszość. Po prostu weź tę smycz i wyjdź z psem na spacer, a jestem pewien, że przestanie niszczyć w domu, szczekać i być nerwowy.

A jak Wy sobie radzicie z nadmiarem psiej energii? Macie swoje sposoby?

 

  • Wienio

    Niech każdy się zastanowi czy dany pies do niego pasuje. Bo jak ktoś bierze sobie owczarka niemieckiego żeby postać z nim przy bloku na smyczy, rundka dookoła dwóch bloków albo stanie w miejscu żeby pies wykopał dziurę to lepiej żeby sobie kupił pluszowego misia. Albo taka starsza pani z dużym psem. Też na smyczy dookoła bloku albo do sklepu. Mój znajomy opowiadał jak był w mieszkaniu u kolegi który miał owczarka niemieckiego. Ten się wiercił szczekał to kolega mówi – twój pies chce chyba wyjść – (to był zima) to ten właściciel psa otworzył balkon i ten pies tam się załatwił. Tam już kilka kup było. Fizjologicznie to pies się wypróżnia ale nie jest to zdrowe psychiki i dla stawów które nie są rozruszane odpowiednio. Chyba każdy w okolicy widzi ludzi z psami i zastanawia się po co tym ludziom taki pies.

    • Niestety nie każdy powinien mieć psa, a już szczególnie owczarka niemieckiego. Zbyt często widzę ON, które 24/7 siedzą w małym kojcu, a potem dziwne, że się wyrywają i są agresywne.

      • Małgorzata Chudy

        Niestety jest tak, ze bardzo często ludzie wybierają sobie psa według wyglądu, a nie według jego potrzeb.
        Ja zawsze mówię, że pies zmęczony, wyżyty to pies szczęśliwy. Jak ma zbyt dużo energii to sam nie wie co ze sobą zrobić, a jak ja straci, to może spokojnie odpocząć. Trzeba tez dodać, że właściwy sposób utraty energii tez daje psu wiele frajdy. Na przykład spacery połączone z tropieniem.

        • Wiesz, ja nie mogę nic mówić, ponieważ też wybieram psa według wyglądu. Jednak jeśli decyduję się na psa to spełniam również jego potrzeby. Całe życie byłem domatorem, ale decydując się na aktywną rasę jak ON lub Samoyed – zacząłem biegać i więcej się ruszać, żeby móc im to zapewnić :)

          • Małgorzata Chudy

            Ale tez na pewno sprawdzasz jaki dana rasa ma charakter, a nie patrzysz tylko na wygląd. I to jest własnie dobre, że możesz i chcesz dostosować się do psa. Ale jeśli nie masz takiej możliwości to po prostu może lepiej wybrać coś innego. Ja sama jak wybierałam sobie psa to wybrałam sobie kilka ras które podobały mi się z wyglądu, to był priorytet, potem porównałam ich charaktery i potrzeby. Potem droga eliminacji został jeden, który był najbardziej odpowiedni. Jak pisałam komentarz to chodziło mi głównie o takie przypadki jak np. było z haskim. On ma specyficzny typ urody i może się komuś podobać. Była na nie moda i brali je różni ludzie. Czasami bywało tak, ze pies niszczył, bo siedział sam cały dzień w domu, a na spacer wychodził na skwer przed blokiem. Potem pies dostawał bilet do schroniska bo był uciążliwy. Ale były tez przypadki, że ktoś naprawdę starał się spędzać czas z psem i dbał o niego tak jak ty.

          • Niby sprawdzam, ale ja jestem ogromnym psim rasistą :) Podobają mi się tylko ”wilczaste” praktycznie, więc mam dość ograniczony wybór i tak :)

            Niemniej ja mam podejście jak napisałem – jeśli podobałby mi się Husky to chociażbym miał biegać 20km/dziennie to bym go wziął :)

          • Małgorzata Chudy

            Ja zakochałam się w owczarkach szkockich, ale nie modernach. One mi się po prostu nie podobają z wyglądu. Nie przypominają mi w ogóle tej rasy, jakby były całkiem czymś innym. Wolę tradycyjny wygląd.
            Teraz mam kundelka, który lubi chodzić na spacery, ale nie przesadnie. Zwłaszcza jak jest cieplejsza pogoda to szybko się meczy. Tak więc jak jest chłodniej to idziemy czasem dalej, a zazwyczaj ograniczamy się do naszej okolicy. Jak miałam owczarka szkockiego to mógł bardzo dużo chodzić i często wychodziliśmy bardzo daleko i specjalnie brałam ją w takie miejsca, aby mogła się wybiegać. Tez bardzo dużo się z nią bawiłam, ale obecna nie ma zbytnio chęci do zabawy, więc jej nie zmuszam. Lubi jak jej rzucić kilka razy patyka, ale nic więcej.

          • Dla każdego coś dobrego :) Legion o dziwo nie lubi długich spacerów – woli krótkie, ale intensywne.

  • Agnieszka

    Bardzo dobrze napisany artykuł! Wyczerpujący i opisujący problem ze wszystkich stron. To chyba Twoja najlepsza wypowiedź – jak Ty to lubisz mówić – ever!
    Podpisuję się pod nim obiema rękami i psią łapą!
    Dziękuję!
    My z Korkiem mamy naszą rodzinną rutynę. On doskonale wie, że dwa razy będzie długi spacer. A Korek podczas tych spacerów wypracował sobie swoje własne codzienne tradycje – zupełnie bez mojego udziału. Każdy spacer kończy się kąpielą i wypiciem hektolitrów wody w ukochanym bajorze. Bez tego nie ma powrotu do domu. A jakie jest zdziwienie kiedy bajoro zamarza! Kiedy lód da się jeszcze staranować jest o’k ale potem nie wystarcza skrobanie, drapanie i szczekanie! Było a nie ma!
    Ale do tematu wracając – doskonale wiem, że ile czasu bym nie spędziła na dworze z psem będzie mało. Zdarza się, że pracuję bardzo długo i kiedy wracam do domu to naprawdę nie mam siły – a przynajmniej tak mi się wydaje. Łapię smycz i ciągnę się zupełnie bez energii. Jednak po około pół godzinie czuję się już dużo lepiej – energia i optymizm powracają. Jestem zadowolona, że pokonałam swoją słabość, nie zasiadałm na sofie. W tym pomaga mi mój pies. Za to właśnie ja staram się dać mu jak najwięcej szczęśliwego psiego życia. To wielka odpowiedzialność.
    Ot i już.
    A dzisiaj pogoda piękna ale na drodze bagno i iść się nie da. O terenie nie wspominając. Ratujemy się więc krótszym, ale częstrzymi spacerami. Ptaki zaczynają śpiewać wiosennie. Więc być może już niedługo będzie tak jak sobie marzymy!
    Spokojnego popołudnia,
    Agnieszka

    • Dzięki! Legion też uwielbia wejść do stawu, chociażby łapkami :) Wydaje mi się, że właśnie takie codziennie rytuały są dla każdego psa bardzo ważne – to im pomaga zorientować się w czasie i uspokaja. Jeżeli nie ma niewiadomych dla psa to nie ma czym się stresować :)

      Wydaje mi się, że właśnie tak powinno się być z psem – czasami się nie chce i to jest całkowicie normalne, ale będąc odpowiedzialnym za psa czasami trzeba robić coś, na co nie ma się ochoty. Zresztą siedzenie w domu zmula, a po kilku minutach spaceru rzeczywiście do człowieka wracają siły witalne i energia :)

  • moni.l

    My sobie radzimy treningiem posłuszeństwa i uczeniem różnych przydatnych rzeczy. Rano spacer jest krótki, pół godziny, ale pies wie, że idziemy do pracy, więc po spacerze idzie spać. Rutyna zadziałała. Po powrocie długi spacer i zabawy albo trening, w zależności od pogody od 1 h do 2 h, czasem las, czasem wybieg dla psów. Wieczorem jeszcze jeden spacer około 21:00 też dość długi. W domu posłuszeństwo i czasem tropienie. Pies jest w rytmie dnia i nie szaleje, choć energię ma niesamowitą. Teraz jest świeżo po sterylizacji, więc wszystkiego trochę mniej.

    • Legion po sterylizacji wcale się nie uspokoiła :D Tylko jeść chciała, bo musieliśmy jej obniżyć kaloryczność.

      • moni.l

        Chciałam powiedzieć, że Nuka jest teraz w okresie rekonwalescencji, dlatego mamy trochę mniej intensywne spacery :). Czy stanie się spokojniejsza, jak już wydobrzeje? Raczej wątpię, bo już widać powrót szaleństwa na dworze. Natomiast w całym tym pobudzeniu dobrze jest też nauczyć psa odpoczywać, to znaczy nie angażować go w nic tuz po aktywności. My po spacerze po prostu dajemy jeść i przestajemy zwracać na nią uwagę. Pies początkowo nas zaczepiał i dostawał istnej głupawki w celu dalszej zabawy, ale teraz powłóczy się trochę, a potem idzie na posłanie poleżeć i pospać.
        A co do jedzenia to mam nadzieje, że będzie chciała więcej, bo to zawsze był dla Nuki problem, żeby cokolwiek zjeść.

        • Legion po zabiegu sama nie chciała wychodzić – tylko siku i już chciała do domu :)

  • Martuszka

    Podziwiam, że tak sobie wszystko zorganizowaliście, że możecie poświęcić tyle czasu i pracy swoim psom. Teraz przez ten tekst wydaje mi się, że za mało robię ze swoim psem, trzeba się poprawić :D Muszę jeszcze dodać, że uwielbiam Legion na drugim filmiku :D tak się ogląda gdy smycz się napręża jakby chciała powiedzieć: Człowiek no, idziesz czy nie idziesz?

    • Przestań, to było w lutym :D Teraz już praktycznie czasu nie mamy, więc 2 dłuższe spacerki i koniec tych aktywności :)

      Każdy robi tyle z psem ile może – wiadomo, że są jeszcze inne obowiązki :)

      • Martuszka

        Niestety tak to z tym czasem i obowiązkami bywa, u mnie w zasadzie godziny pracy są słabe tak, że możemy sobie pozwolić na jedno długie wyjście w ciągu dnia (i kilka krótkich). Ale nadrabiamy w weekendy. W sumie jak nie za bardzo mamy ochotę na spacery to zabieramy Feyre do psiego parku( w praktyce wygląda to tak, że jesteśmy tam kilka razy w tygodniu :D) Lubię tam zabierać psa z tego względu, że teren jest ogrodzony i przeznaczony specjalnie dla psów wiec mogę ją spokojnie odpiąć od smyczy i nie martwić się, że wybiegnie na ulice czy że ktoś się przyczepi. I można tam fajnie spędzić czas z psem lub pozwolić mu bawić się z innymi.

        • U nas niestety nie ma psich parków, więc musimy sobie radzić w inny sposób :)