Pies na smyczy – wszystko, co musisz wiedzieć

Pies na smyczy to sprawa teoretycznie prosta, ale ciągle sprawiająca problem wielu przewodnikom. Gdzie można psa spuścić? Dlaczego trzeba ograniczać psu wolność? Dlaczego Krystyna spod czwórki puszcza psa luzem, a Ty nie możesz? Tyle pytań, a tak mało odpowiedzi.

Dzisiaj postaramy się wyjaśnić wszystkie kwestie, które argumentują dlaczego pies na smyczy to obowiązek, a dodatkowo trochę ”pofilozujemy” na temat zasadności takich ograniczeń.

Pies na smyczy – obowiązek czy dobra wola?

Prawo nie nakazuje bezpośrednio trzymania psa na smyczy. Chyba jedyny zapisek dotyczący takiej sytuacji można znaleźć tutaj:

Art. 77 kodeksu wykroczeń – Kto nie zachowuje zwykłych lub nakazanych środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia, podlega karze grzywny do 250 złotych albo karze nagany.”

Jak widać chodzi tylko o zachowanie środków ostrożności, a te przecież mogą być różne. Jednak zanim zaświecą Ci się oczy ”Tak! Pimpek będzie w końcu wolny!” to trzeba zaznaczyć, że bardziej szczegółowe zapiski dotyczące tych środków ostrożności możemy znaleźć w przepisach wewnętrznych gminy, w której mieszkamy.

pies na smyczy 2

Levi jeszcze niedawno był taki chudziutki, a teraz taka gruba kula :D

Oznacza to, że w zależności od naszego miejsca zamieszkania będą nas dotyczyły trochę inne zapiski, które zgodne są z uchwałą danego miasta. Poniżej przykładowy fragment z Krakowa:

”Art. 26 ustęp 3. Utrzymujący zwierzęta domowe zobowiązani są do:

1) prowadzenia psa na uwięzi w taki sposób aby zapewnić pełną nad nim kontrolę, a ponadto psu rasy uznawanej za agresywną zgodnie z rozporządzeniem Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 28 kwietnia 2003 r. w sprawie wykazu ras psów uznawanych za agresywne (Dz. U. Nr 77, poz.687) lub zagrażającemu otoczeniu do nałożenia kagańca – taki pies może być prowadzony wyłącznie przez osobę pełnoletnią;

w miejscach mało uczęszczanych dopuszcza się prowadzenie psa bez smyczypod warunkiem, że pies ma nałożony kaganiec skutecznie zapobiegający pogryzieniu, a właściciel lub opiekun sprawuje pełną kontrolę nad jego zachowaniem,

2) nie wprowadzania zwierząt na teren placów zabaw i piaskownic dla dzieci, kąpielisk, boisk szkolnych oraz terenów zielonych i sportowych położonych na obszarze posesji będących w zarządzie szkół, przedszkoli i żłobków,”

Jak widać zapiski te są dość konkretne. Pies musi być ”na uwięzi” (czyli na smyczy) w miejscach publicznych, natomiast w miejscach mało uczęszczanych dopuszcza się puszczanie psa luzem wyłącznie pod warunkiem, że pies ma nałożony kaganiec. Pozostaje jedynie kwestia sprecyzowania, jakie miejsca są tymi ”mało uczęszczanymi”, ale to niestety w wielu tego typu uchwałach nie zostaje wyjaśnione. Generalnie najlepiej przyjąć, że jest to miejsce, w którym w danym momencie nie ma ludzi np: park oddalony od centrum.

pies na smyczy 3

Jeszcze trochę wcześniej to w ogóle był malutki :)

Tak?! To gdzie ja mam niby chodzić z psem? Przecież musi się wybiegać!

Ostatnio na jednej z grup FB jakaś osoba miała taki problem, że ktoś jej zwrócił uwagę, aby w danym miejscu nie spuszczała psa (sytuacja taka, że pies był spuszczony i straszył dzikie ptactwo w stawie). Na odpowiedzi innych osób, że rzeczywiście nie powinna w tym miejscu zdejmować smyczy miała dwie odpowiedzi:

  • Pies musi się gdzieś wybiegać!
  • A Pani X też spuszcza i jej niby wolno?!

Rozpatrzmy więc oba te argumenty, ponieważ niestety często się powtarzają w tego typu rozmowach. Myślę, że będzie to dość edukacyjne, ponieważ kwestia psa biegającego luzem jest naprawdę istotna. Dla bezpieczeństwa osób postronnych, innych zwierząt oraz nas samych.

”Pies musi się gdzieś wybiegać” – tak naprawdę to pewien mit, ponieważ nigdzie nie potwierdzono, że bierny bieg wykonywany przez psa ma jakikolwiek wpływ na jego samopoczucie. Pies z natury nie potrzebuje biegania samego w sobie. Potrzebuje stymulacji fizycznej oraz psychicznej, ale z jakiegoś powodu wiele osób sprowadza to do ”musi się wybiegać”.

Dla psa o wiele lepsze są ćwiczenia z człowiekiem, szkolenie, gry logiczne, aktywność węchowa i tak dalej. Pies, który jest po prostu puszczony luzem szybko się nudzi, a jeżeli znudzenie przekroczy pewien poziom to może szukać rozrywek na własną ”łapę” (np: gonić inne zwierzęta, zaczepiać przechodniów). Oczywiście bieg jako aktywność fizyczna to całkiem dobre ćwiczenie, ale musimy sobie uświadomić, że nie jest to jedyne ćwiczenie dla psa. Jeżeli więc mieszkasz w ścisłym centrum i masz trudności ze znalezieniem idealnego miejsca, gdzie można psa puścić luzem to wiedz, że są alternatywy.

pies na smyczy 4

Teraz to prawie jak Legion – tylko krótszy trochę :)

Dlaczego taki mit powstał? Po prostu odpięcie smyczy jest łatwiejsze niż aktywna zabawa z własnym pupilem. Odpinamy smycz i pies biega – tyle naszej roboty. Wiele osób w tym czasie woli rozmawiać lub namiętnie przeglądać telefon. Także NIE, pies nie musi się gdzieś wybiegać. Może, ale nie musi. Jeżeli mamy miejsce, gdzie psa możemy spuścić to super, ale nawet wtedy postarajmy się aktywnie spędzić czas z psem – wspólnie. Jeżeli natomiast takiego miejsca nie mamy to trudno – trzeba szukać alternatywnych aktywności, które nie wymagają spuszczania psa.

”Pani X też spuszcza i jej wolno?” – tutaj jest sporo niewiadomych, które ograniczają naszą argumentację. Może Pani X spuszcza psa w godzinach, gdzie nikogo innego nie ma? Wcześnie rano lub późno wieczorem? Jeżeli w danym momencie w parku nie ma innych osób, którym moglibyśmy przeszkadzać to spuszczenie psa nie powinno być problemem.

Może pies Pani X jest posłuszny i nie przeszkadza innym? Człowiek bawiący się gdzieś w oddali z psem nie jest problemem. Natomiast nawet mały pies, który spuszczony luzem jest znudzony i zaczyna gonić inne zwierzęta lub zaczepiać ludzi jest po prostu utrapieniem.

W razie zgłoszenia wszystko jest zależne od interpretacji policjanta lub strażnika miejskiego. Jeżeli oceni on, że nie zostały zachowane odpowiednie środki ostrożności lub w danym miejscu pies przeszkadza to ma on prawo wypisać mandat. Bez względu na to, czy tydzień temu Pani Kowalska była w podobnej sytuacji i mandatu nie było. Twojego psa może ktoś nie lubić i zgłosi to specjalnie, a z Panią Kowalską pije codziennie kawę, więc w jej przypadku tego nie zrobi.

pies na smyczy 5

Smycz przydaje się nawet w wodzie :) Taka mała amfibia, a całkiem szybko pływa!

Nie jest to sprawiedliwie, ale takie jest życie. Deal with it :)

Pies na smyczy – czy musi być całe życie na uwięzi?

Przede wszystkim warto zmienić swoje podejście do smyczy. Smycz to nie jest narzędzie, które ma wyrządzić naszemu psu krzywdę. Nie ma to być element negatywny, który ma nas ograniczać lub do czegoś zmusić. Smycz jest przede wszystkim dla nas i dla bezpieczeństwa naszego psa. Tak powinniśmy o tym myśleć.

Pies na smyczy jest po prostu bezpieczny. Mam nad nim pełną kontrolę, dzięki czemu możemy uniknąć wielu przykrych sytuacji. Nawet najgrzeczniejszy i najbardziej posłuszny pies może nagle postanowić zrobić coś, czego normalnie by nie zrobił.

Może zauważy dzikie zwierzę, dziwnego ptaka, dziecko z watą cukrową, klauna lub cokolwiek innego, czego się nie spodziewa. W takiej sytuacji może szybko wyrwać do przodu, a wtedy nieszczęście gotowe. Ulice są ruchliwe, ktoś może się przestraszyć. Generalnie smycz pozwala uniknąć tego typu sytuacji.

Z mojej perspektywy nie chodzi więc o to, aby trzymając psa na smyczy zrobić komuś dobrze, żeby czuł się usatysfakcjonowany ”dobrze tak tej bestii, niech zgnije na tej smyczy”. Z mojej perspektywy ważniejsze jest bezpieczeństwa naszego psa, a nic nie zapewni jej bardziej niż smycz. My możemy być pewni naszego psa, ale nigdy nie możemy być pewni innych ludzi i zwierząt.

pies na smyczy 6

Tak Levi wył kiedyś :)

Pełno chodzi idiotów, którzy potrafią ”zacmokać” na psa po drugiej stronie ruchliwej ulicy. Pełno jest również debili, którzy psa dostali pod choinkę i wcale na niego nie uważają, więc chętnie puszczą go do naszego – bez względu na to, czy tego chcemy czy nie. Pies na smyczy to pies bezpieczny, którego mamy cały czas pod kontrolą. Także proponowałbym zmienić to podejście i nie myśleć o smyczy wyłącznie w kategorii zakazu, więzienia lub ogólnie jako coś negatywnego.

Teraz odpowiedzmy na pytanie ”czy pies na smyczy musi być zawsze?” – nie, nie musi. W każdym mieście znajdziemy kilka miejsc, gdzie teoretycznie pies może sobie pobiegać luzem. Najczęściej będzie to niewielki park. Tutaj mamy kilka możliwości.

Jeżeli park jest popularny i w ciągu dnia oraz weekendy znajduje się tu sporo osób to decydujmy się na spacery w takich godzinach, kiedy nikogo tam nie będzie – wcześnie rano lub późno wieczorem. Dla psa też nie jest komfortowe bieganie w miejscu, gdzie są same rozproszenia. Biegające dzieci, młodzież pijąca alkohol i tego typu sprawy. Warto zaoszczędzić sobie i psu nerwów.

Jeśli park nie jest często uczęszczany to raczej problemu nie ma i psa można puszczać luzem, ale koniecznie nadal powinien być pod naszym nadzorem. Szczególnie, jeżeli w pobliżu są zbiorniki wodne (np: staw z kaczkami) lub blisko znajduje się ruchliwa ulica.

Rozwiązanie w sytuacji bez wyjścia

Są jednak takie sytuacje, że trudno o komfort. Park jest mocno uczęszczany, ludzie to marudne dupki (czepiają się o byle co), nasz pies jeszcze jest młody i nie zawsze się słucha – ogólnie nie ma jak tego psa puścić.

pies na smyczy 7

Tak wyje teraz :) Z pewnych rzeczy się nie wyrasta

Jeżeli naprawdę bardzo chcemy, aby pobiegał luzem lub po prostu potrzebujemy więcej przestrzeni do treningu to zawsze dobrym rozwiązaniem jest długa linka. To niepozorne narzędzie naprawdę sporo nam pomogło i stosujemy je w każdej tego typu sytuacji.

Długa linka rozwiązuje problem ”braku kontroli” nad psem w miejscu, gdzie jest to mile widziane. Nawet jeżeli w parku znajdują się inne osoby to nie musisz obawiać się, że pies będzie im przeszkadzał. Po prostu jeśli pupil za bardo się czymś zainteresuje to zawsze możesz uniemożliwić mu podejście. To również doskonałe narzędzie treningowe, aby uczyć psa, żeby nie przejmował się rozproszeniami i skupił na Tobie.

Nadal ważne jest, aby psa pilnować. Sama linka nie zwalnia nas z odpowiedzialności i w razie czego wymówka ”przecież był na lince! Co z tego, że miała 50 metrów i pies zaczął gonić małe dziecko? Linka to też smycz!” raczej nie pomoże. Jednak to świetny kompromis. Pies nadal jest kontrolowany przez człowieka, który może szybko zareagować i nie dopuścić do problematycznej sytuacji, ale jednocześnie psiak ma swobodę ruchu i może się wybiegać, jeśli na tym nam zależy.

Pies na smyczy – podsumowanie

Praw to prawo i każdy powinien przestrzegać pewnych zasad. Nawet jako przewodnik własnego psa bardzo nie lubię jak ktoś bezczelnie spuszcza swojego i jeszcze zachęca go, żeby ”się pobawił”. Również denerwujące są ujadające psy, które biegają ciągle luzem i zaczepiają każdego przechodnia/biegacza/rowerzystę.

Oczywiście trzeba również być wyrozumiałym. Jak ktoś ma szczeniaka i dopiero próbują to świat się nie zawali, jeżeli mały psiak podbiegnie. Natomiast powinno się zwracać komuś uwagę, jeżeli w ogóle nie respektuje wymogu trzymania psa na smyczy lub te próby są częste, regularne i zawsze kończą się niepowodzeniem.

pies na smyczy 8

Levi niestety jeszcze nie może biegać bez linki – dlatego Legion się cały czas z niego śmieje :)

Smycz to pewien kompromis między psami, a człowiekiem. Psy to jedne z niewielu zwierząt, które są społecznie akceptowane do poruszania się w przestrzeni publicznej, ale za ten przywilej muszą zgodzić się na pełną kontrolę ze strony człowieka. I to tak naprawdę dobre rozwiązanie, ponieważ jeśli wszystkie psu biegałyby luzem to na ulicach zapanowałby całkowity chaos. 

Także czy nam się to podoba czy nie – musimy się na to godzić, a naszym obowiązkiem jest trzymanie psa na smyczy. Jednak pamiętajmy, że powinniśmy robić to przede wszystkim dla siebie i bezpieczeństwa własnego psa.

Jaki jest Twój stosunek do konieczności stosowania smyczy? Gdzie chodzicie na spacery, gdzie piesek może się ”wybiegać”? :)

  • moni.l

    Oczywiście należy respektować prawo, ale ostatni przykład z Częstochowy, gdzie na kazdym trawniku stoi zakaz, pokazał, że czasami warto trochę poluzowac. Co do wybiegania, to są psy, które muszą, bo to kochają i takie, co się męczą lub im się nie chce. Właściciele jednych i drugich zawsze będą w opozycji do siebie, bo znają sprawę tylko z autopsji. Mój pies jest np. tak szczęśliwy biegając po łące, że naprawdę trudno by mi było powiedzieć, że on tego wcale nie potrzebuje, lepiej porzucajmy piłkę lub potrenujmy posłuszeństwo. Oczywiście należy spędzać czas z psem, ale do pełnego rozwoju potrzebuje on także pewnej dozy autonomii.

    • kasiek

      Takie zakazy zazwyczaj stawiają wojujący emeryci, którzy są w radzie spółdzielni. To, że na każdym trawniku stoi zakaz nie znaczy, że jest on jakkolwiek prawomocny, to tylko takie grzeczne ‚spadaj z tym psem, bo ich nie lubimy’ i tak naprawdę nie niesie ze sobą żadnych konsekwencji. To gdzie z psami nie można wchodzić reguluje ustawa gminy, nie przypadkowa tabliczka.

      • moni.l

        Oczywiście, ale właśnie z tego powodu są sytuacje kuriozalne, jak ta w Cz-wie, gdy właściciel psa został ukarany za wprowadzenie psa na teren, gdzie taki zakaz był ustawiony. Odwołał się twierdząc, że to nie wynika z żadnej ustawy ani uchwaly. Poparcia udzieliły mu nawet władze miasta, które się zorientowały, że właściciele psów to też ludzie i ograniczono im właśnie prawo przebywania w bardzo wielu miejscach na podstawie widzimisię… no właśnie kogo? Podobnie jest z chodzeniem na smyczy, dużo zależy od rozsądku właściciela. Zakładanie że nikt nie puści luzem agresywnego psa wynika z zaufania społecznego, ale świrow nie brakuje.

    • Nie wiem co to za przykład z Częstochowy :) Rozwiniesz?

      U nas też na każdym trawniku stoi zakaz, ale trzeba przecież jakoś żyć. Pies nie przefrunie do parku z pominięciem osiedlowych trawników :)

      • moni.l

        Opisałam sytuacje poniżej. Wydaje mi się że te wszystkie zakazy i nakazy nie wynikają z troski o bezpieczeństwo psów, ale są wyrazem strachu przed psami i nonszalancją właścicieli. Powinno być dla ludzi oczywiste, że nie należy spuszczac psa w srodku miasta ani pozwalać się psu załatwiać pod czyimś oknem. Oraz że można spuścic psa na terenie mniej uczęszczanym. A tu w lesie zakaz, w parkach zakaz, łąka prywatna, więc zakaz. Czyli pies na smyczy musi być właściwie wszędzie poza wybiegiem. Dla mnie to nierealne, więc zostaje partyzantka ;-)

        • No psiarze muszą sobie radzić, jednak to naprawdę nie jest aż takie trudne. Wystarczy wychodzić wcześnie rano lub wieczorami, jak w parkach nikogo nie ma. A w razie czego wystarczy wziąć długą linkę i nie powinno być problemu.

          Akurat zakaz w lasach rozumiem :)

  • Wienio

    Ja na takich wolnych przestrzeniach jak las nigdy nie używam smyczy i nie zamierzam. Nikomu kto ma grzecznego psa nie każę używać smyczy. Jeżeli ktoś ma psa który traktuje inne psy jak wrogów i je atakuje to chyba wszyscy inni powiedzą mu żeby trzymał psa na smyczy. Między sobą też powiedzą że taki jeden ma psa który atakuje. Bo takie twierdzenie że ktoś tam boi się psów i dlatego wszystkie mają być na smyczy mnie nie obchodzi. Zresztą dlaczego zakładać że pies będzie przeszkadzał. Dużo ludzi lubi psy. Oby tylko nie skakał i nie brudził łapami. A tak to chyba więcej jest sympatii niż antypatii. Jeżeli pies nie będzie puszczany za młodu to potem może być za późno. Nie będzie umiał korzystać z tej wolności. Albo będzie gdzieś biegał daleko albo będzie stał i czekał aż się go zapnie i poprowadzi.

    • Nie ma chyba w Polsce lasu, gdzie dozwolone jest puszczanie psa luzem. Ja stosuję się do tych przepisów, szczególnie, że trudno przewidzieć jak pies zareaguje na każde zwierzę.

      Co do dalszej części to się nie wypowiem – prawo jest jakie jest i tyle. Jeżeli ktoś mieszka w mieście, gdzie uchwała nakazuje dane czynności to powinien się dostosować.

      • moni.l

        Owszem, nie ma takiego lasu, a w dodatku psa bez smyczy w lesie może odstrzelić jakiś myśliwy. Ale jak zawsze jest jakieś ale :) My np. mieszkamy obok małego lasku, jakieś 4 km kwadratowe, ale formalnie to las. W pobliżu reszta terenu to same ulice i bloki. Nie ma żadnego parku, w którym można puścić psa, bo wszędzie porobili place zabaw dla dzieci albo siłownie pod chmurką. Są wybiegi, ale malutkie i mało przyjemne zarówno dla człowieka, jak i psa. Psy tam się mogą dla rozrywki poganiać jeden z drugim albo pogryźć, ewentualnie ufaflunić w błocie. Każdy rozsądny właściciel zazwyczaj omija te miejsca. No i jest ten lasek, w którym nauczyłam psa przywołania, odwołania, chodzenia na własną łapę, ale pilnowania się, nieścigania ptaków, wiewiórek, rowerzystów, niezjadania śmieci. Oczywiście to się wiąże z zajmowaniem się tym psem w lesie, szkoleniem, zabawą, obserwowaniem otoczenia itd.
        No więc niby nagięłam trochę prawo z tym niespuszczaniem w lesie, ale za to teraz mój pies nie ucieknie, nawet jak zerwie się smycz i nie pogoni pod koła samochodu za gołębiem.
        Znam ludzi, którzy nigdy nie spuszczają psów nawet na ogrodzonym wybiegu, bo boją się, że im ucieknie i go nie złapią. Pozostaje pytanie, co lepsze?

        • To już musi każdy sam zdecydować, czy jego las jest ”bezpieczny” do chodzenia luzem. :) Ja namawiać do łamania prawa nie będę :D

          • moni.l

            Nie chodzi o to, by namawiać do łamania prawa, tylko o to, że prawo jest takie, że w zasadzie wszędzie psa trzeba mieć na smyczy, chyba że na odległej łące za górami, za lasami. A wtedy pies niczego się nie nauczy. W rozmowie z Tayrą piszesz, że na wsi chodziłbyś być może z psami luzem, bo tam nikt nie robi problemu. Nie powiedziałabym, że na wsi jest bezpieczniej dla psa, gdy w każdej chwili może podbiec jakiś agresywny pies, ktoś podchmielony wyjechać motorkiem, a na polu pojawić się sarna czy zając. Natomiast ludzie robią problemy wszędzie, i w mieście, i na wsi, tylko być może inne :D

          • Dlatego napisałem, że każdy musi sam ocenić gdzie jest bezpiecznie :) Ty czujesz się bezpieczniej w lesie – ok. Ja wiem, że Legion mogłaby pobiec za dzikim zwierzakiem, więc bym nie ryzykował.

            Wpis miał raczej poruszyć aspekty prawne i ewentualne rozwiązania. Nie napiszę, że ”prawo to prawo, ale jak coś to spuść psa w lesie i będzie spoko” :D

          • moni.l

            Uczepiłeś się tego lasu :) Ten mój to akurat taki las, że bym mogła spokojnie z procy przestrzelić. Za to dzikie zwierzęta to sobie biegają kulturalnie po chodnikach (tzn. dziki konkretnie) i wbiegają na place zabaw. Wg tego, co zacytowałeś, prawo mówi, że psa luzem bez kagańca puszczać nie wolno nigdzie. Sam więc również łamiesz prawo, puszczając psa bez kagańca i bez uwięzi lub bez kagańca i na długiej lince, która nijak ma się do punku „1) prowadzenia psa na uwięzi w taki sposób aby zapewnić pełną nad nim kontrolę”

          • Wienio

            Ja mam większe zaufanie do psów bez smyczy niż do psów na smyczy. Bo nie wiem co zrobi właściciel. Pociągnie za smycz albo przekaże mu swoje negatywne emocje. A tak to widzę jak taki pies się zachowuje. Jaką ma etykietę.
            Dlaczego się zamykać na innych ? Ja i mój pies i koniec ? Trzeba obserwować otoczenie. Przeczytałem kiedyś taki cytat „Cieszę się kiedy mój pies się cieszy” A jak spotykają się dwa psy o pozytywne energii to nawet jak się nie znają to zachowują się jak starzy kumple.
            I nie wierzę że większość psów goni zawzięcie za dużymi zwierzętami leśnymi. Myślę że jest to mniejszość. Zwłaszcza takie psy co od małego chodzą po lesie i są luzem.

          • Tylko, że to poza tematem – można spotkać się z psem i wtedy odpiąć smycz w miejscu docelowym (np: pustym parku). Sam tekst jest o kwestii chodzenia z psem na smyczy :)

          • Wienio

            No a ja się pytam dlaczego chodzić z psem na smyczy np w takim lasie ? Ja lubię konkrety a nie powiedzenie „nie wiadomo co się wydarzy” Jeżeli pies atakuje inne psy to sam powiem właścicielowi żeby go pilnował bo są właściciele psów co mają przy sobie gaz a nawet nóż. Ale bycie takim służbistą jest bez sensu.

          • Wienio

            Można też powiedzieć że jest prawo które mówi że należy zabierać kupy z lasu. Oczywiście z drogi należy usunąć taką kupę. Wziąć kij i wyrzucić na bok. Ale jak pies sobie gdzieś pójdzie na bok to nawet tej kupy nie widać. Czy ktoś tutaj zabiera kupę psa z lasu ? Bo my się z tego śmiejemy.

          • Konkret: bo zakazuje tego prawo oraz ze względu na dziką zwierzynę, która w takim lesie może występować.

            Jednak wiadomo, że każdy postępuje według własnego sumienia. Jesteśmy w większości dorośli raczej. Trzeba też pamiętać, że chodzi o normalne lasy państwowe, a nie kilka sosen za blokiem, gdzie nie ma nawet wiewiórek :)

          • moni.l

            Większość psów ma pod ogonem zwierzynę leśną, ale moja ma tak silny instynkt łowiecki, że od małego latała za wszystkim, co się szybko porusza, a nawet naganiała mi zające :). Rok mi zajęło opanowanie sytuacji i porządne odwołanie. Dlatego rozumiem, że ktoś nie puszcza psów luzem w lesie. Zresztą sama też nie puściłabym psa w obcym, wielkim lesie. Mówię o małym terenie spacerowym, który dobrze znamy i wszyscy spacerowicze też się z widzenia znają. Ale zwierzęta tam są. Inna rzecz, ze u nas, żeby się natknąć na dzika, wystarczy czasem wyjść z klatki schodowej :)
            Co do zaufania do psów bez smyczy, to coś w tym jest. Też często łatwiej mi odczytać zamiary psa niż człowieka. I częściej trafia się na histerycznych ludzi niż agresywne psy.

          • Bo rozmawiamy o lesie właśnie :) I tak masz rację – większość psiarzy (również ja) łamie często prawo. Po prostu trzeba mieć świadomość i brać za to odpowiedzialność. Niestety tak to wygląda – możemy się na to obrażać, ale tak jest.

  • czterylapysite.wordpress.com

    Obserwuję twojego bloga już od dłuższego czasu i jestem bardzo zadowolony czytając twoje kolejne wpisy :) Bardzo fajnie się go czyta i każdy wpis jest coraz ciekawszy. Oby tak dalej!
    Ciekawi mnie również jak wygląda wasz dzień z psami (treningi, spacery) i czy przystosowujecie się dalej, chociaż po części, do waszego planu treningowego z wpisu o Dog Overdrive oraz czy szkolicie dalej Legion oraz Leviego?

    • Hej, dzięki za miłe słowa :)

      Co do naszego treningu obecnie to jest trochę w rozsypce – w lato dla nas jest za gorąco, aby coś robić, więc głównie odpoczywamy :D

      • czterylapysite.wordpress.com

        Rozumiem, u nas jest podobnie, dlatego szukamy motywacji na chłodniejsze dni :D

  • „Jeżeli naprawdę bardzo chcemy, aby pobiegał luzem (…) to zawsze dobrym rozwiązaniem jest długa linka” Hm ;).

    Moj stosunek do koniecznosci stosowania smyczy jest taki, ze w sumie to juz nawet nie pamietam, kiedy ostatni raz mialam psa przypietego na smyczy :D.

    • Jeżeli ktoś ma taką możliwość to pewnie. Jeśli mieszkałbym np: na wsi, gdzie nikt nie robi problemu to raczej też nie stosowałbym smyczy.

      Natomiast nie wszędzie się tak da i trzeba się dostosować, a linka jest dobrą alternatywą i pewnym kompromisem. Takie moje zdanie :)

      • Jak ktoś lubi chodzić na „kompromisy” to pewnie, linka pewnie jest jakimś rozwiązaniem :). Tylko ja generalnie uważam, że w większości sytuacji spuszczanie psa jest problematyczne nie ze względu na psa czy otoczenie, ale ze względu na samego właściciela – nie wiem, może to kwestia braku pewności siebie lub zaufania do psa? :D.
        I jakby nie było, ja w dalszym ciągu mieszkam w mieście – i to nawet dość dużym :D.

        • Moim zdaniem w spuszczaniu jednak problemem są czynniki zewnętrzne. Nigdy nie wiadomo jak pies zareaguje na coś nowego. Można być pewnym siebie i psa, ale jak jakiś debil zacznie cmokać lub wydawać dziwne dźwięki z drugiej strony ulicy to nigdy nic nie wiadomo.

          Łapanie doświadczenia przez psa też wymaga czasu, więc szczególnie z młodym psem trzeba uważać z zaufaniem do jego reakcji.

          To masz fajne miasto skoro możesz chodzić w centrum z psem bez smyczy i nikt nie reaguje. U nas nawet większy york budzi przerażenie u przechodniów, a co dopiero bokser :)

  • Narvana i Julek

    Julek chodzi bez smyczy dużo. On po prostu uwielbia dziko hasać i staram mu się to umożliwiać. I absolutnie nie mam nic do innych psów bez smyczy. Jest mi to obojętne czy bez tej smyczy lata dog argentyński, czy Jork. Mam jedno ALE. Człowieku weź Ty kontroluj swojego psa. Odwołaj swojego psa jeśli zaczepia ludzi, albo inne psy. Szczególnie te na smyczy. Nie spuszczaj go z oczu. Dostaję białej gorączki kiedy ćwiczę z Julkiem, a w koło nas biega inny pies, a właściciel ma to w dupie. Albo idziemy na smyczy i podbiega do nas pies, którego właścicieli nie widać.
    Sytuacja z dzisiaj: idę z młodym na smyczy, nagle z tyłu z za bloku wyskakuje Jork, podbiega zaczyna skakać na Julka i ogólnie zachowuje się wkurzająco. Młody nie daje sobie wejść na głowę, przeorał kurdupla po chodniku. Po chwili z za rogu wychodzą spacerkiem właściciele. Zwracam im uwagę, pytam czy to mądre. Speszyli się, bez słowa poszli w drugą stronę. A już w ogóle dostaję furii, kiedy słyszę „spokojnie, on nic nie zrobi”, „ale mój może”, „a to dobrze, ten mój się w końcu nauczy „. Ręce opadają.

    • U nas na osiedlu akurat większość chodzi z psem na smyczy – pojedyncze przypadki chodzące luzem i wkurzające innych.

      Legion też chodzi dużo bez smyczy, ale do miejsca docelowego (do parku na przykład) idziemy grzecznie na smyczy. Pewnie też ”więcej” pozwala się małym psom, bo jednak jak ktoś zobaczy dużego owczarka bez smyczy to może wpaść w panikę :D

      Mi już wielokrotnie zwracano uwagę, że pies powinien być w kagańcu – nawet jeśli idziemy na smyczy. Tak bardzo ludzie się boją :D

      • Narvana i Julek

        Zazdroszczę. U nas 3/4 psów bez smyczy i bez żadnej kontroli. :/
        Szkoda tylko, że ten owczarek wielokrotnie jest mniej groźny niż ten rozwrzeszczany jork… Wychodzę z założenia mały pies bez smyczy = duże kłopoty.

        • Aż tak bym nie generalizował, ale prawdą jest, że sporo małych psiaków ma problemy z posłuszeństwem :)