Pies na smyczy w przestrzeni publicznej

Pies na smyczy czy luzem? To bardzo ciekawe pytanie, nad którym często się zastanawiamy. Z jednej strony właściciele stają się coraz bardziej świadomi, wychowują odpowiednio swoje ”pociechy”, uczą je dobrego zachowania. Jednak z drugiej strony nadal widujemy tzw. ”kajtki”, czyli typowe kundelki, które ochoczo i bez smyczy przecinają nam drogę.

Chwila przerwy na trochę cukru – z informacją o akcji zgłosiła się do nas p. Dorota – Redaktor Naczelna miesięcznika Cztery Łapy. Dla nas ogromne zaskoczenie oraz spora radość, szczególnie, że miesięcznik naprawdę lubimy i regularnie czytamy ;)

cztery lapy

W związku z tym włączamy się do akcji promującej wyprowadzanie zwierząt towarzyszących na smyczy w przestrzeni publicznej.

Jak sprawa wygląda? Czy smycz to obowiązek czy tylko dobra wola właściciela? Dlaczego warto stosować smycz mimo wszystko?

Pies na smyczy kontra prawo

Prawo jak zawsze pomaga w taki sposób, że w ogóle nie pomaga. Nowelizacja ustawy o ochronie zwierząt z 2013 roku informuje nas, że:

3. Zabrania się puszczania psów bez możliwości ich kontroli i bez oznakowania umożliwiającego identyfikację właściciela lub opiekuna.
Dz.U. z 2013 poz. 856 ? Brzmienie od 30 lipca 2013

Co to oznacza dla nas? To, że smycz wcale nie jest obowiązkowa. Jeżeli pies jest oznakowany (umożliwia identyfikację przewodnika) oraz mamy go pod kontrolą (?) to smycz jest zbędna.

Jednak w jaki sposób definiujemy ”kontrolę”? Czy chodzi o inny sposób ograniczania psa, a może chodzi o jego dobre ”wytrenowanie” oraz 100% przywołanie? Trudno ocenić. Fakt jest taki, że smycz w aktualnym brzmieniu prawa nie jest elementem obowiązkowym.

urazy u psa

” Zdaniem twórców tej poprawki oznacza to, że w Polsce nie ma obowiązku wyprowadzania psa na smyczy nigdzie nawet w szeroko pojętej przestrzeni publicznej czyli przy ulicach, przy placach zabaw, w towarzystwie innych psów. Wcześniej taki obowiązek narzucały gminy swoimi uchwałami. Teraz niefortunna ustawa jest ponad uchwałami i niejako zwalnia z takiego obowiązku. Przeprowadziłam badanie opinii publicznej na ten temat wśród właścicieli psów i kotów i osób, które nie posiadają zwierząt. Wśród osób, które nie posiadają zwierząt wszyscy żądają aby był obowiązek wyprowadzania psów na smyczy. Rozmawiając z nimi o tym są wręcz wzburzeni, że ktoś to podważa i zakładają , że taki obowiązek jest oczywisty. „

-Dorota Szulc-Wojtasik, Redaktor Naczelna ?Cztery Łapy?.

Pies na smyczy kontra rzeczywistość

Jak to jednak wszystko wygląda w rzeczywistości? Jak zawsze – różnorodnie. Wychodzimy z psem na spacery, więc oczywiście spotykamy się z wieloma sytuacjami – komicznymi, piekielnymi oraz poważnymi. Różne osoby mają swoje zdanie odnośnie wyprowadzania psa oraz obowiązków właścicieli.

Mamy owczarka niemieckiego – mimo braku nakazu, wiele osób (głównie starszych) zarzuca nam brak kagańca. Jednocześnie sami, bardzo często drepczą przywołując do siebie swojego kundelka, który oczywiście bez smyczy goni po osiedlu.

Osobiście uważam, że każdy pies bez smyczy stanowi swojego rodzaju zagrożenie. Nie chodzi o to, że każde psisko jest agresywne lub może ugryźć – chodzi raczej o typowe sytuacje w przestrzeni publicznej.

Legion idzie na nowej smyczy

Nawet najspokojniejszy pies może znaleźć się w nowej sytuacji, która go po prostu przerośnie. Tłum ludzi, różne hałasy, samochody, małe dzieci, inne zwierzęta, rowerzyści. Wszystko to może być źródłem niebezpieczeństwa – zarówno dla psa, jak i innych, okolicznych osób.

Jest jednak druga strona – świadomi przewodnicy z ”wytrenowanymi” psami. Pies przychodzi na przywołanie, robi różne komendy, a nawet kilka sztuczek. Czy pozwala to jednak mieć pewność, że w każdej sytuacji jesteśmy w stanie mieć nad pupilem kontrolę? Żaden hałas, inna osoba lub zwierze na 100% nie spowoduje, że nasz własny psiak spanikuje i wybiegnie na ulicę?

Prawo nie ma na celu uprzykrzanie wszystkim życia i poruszania się w przestrzeni publicznej, jednak powinno dbać o komfort i bezpieczeństwo wszystkich.

Nawet najlepiej wychowane psy przywołują się w ok. 80% sytuacji (tak podają profesjonalni szkoleniowcy na różnych forach). Co z pozostałymi 20%? Czy nie jest lepszym i bezpieczniejszym rozwiązaniem jednak zastosować smycz?

Nasze zdanie

Naszym zdaniem pies na smycz w przestrzeni publicznej to obowiązek i dobre wychowanie. Nie możemy uważać, że my z naszym psem jesteśmy najważniejsi. Nie każdy lubi zwierzęta, nie każdy lubi ich bliskość, nie każdy czuje się bezpiecznie w ich otoczeniu. Smycz nie jest dużym utrapieniem, więc trudno zrozumieć niechęć do tego elementu.

Codziennie można zobaczyć wiele psów puszczanych luzem. Biegają po osiedlach bez jakiegokolwiek opiekuna w pobliżu. Nikt po nich nie sprząta, nikt ich nie pilnuje. Nawet jeżeli ktoś sprawuje nad takim psem kontrolę to jaki ma wpływ na realne zachowanie zwierzęcia w sytuacji kryzysowej?

W przestrzeni publicznej – w mieście, na ulicy, w pobliskim parku – wszędzie, gdzie znajdują się osoby postronne, stosujmy smycz. Chodzenie ”wolno”, trenowanie komend oraz inne tego typu aktywności lepiej przeprowadzać w odizolowanych miejscach, gdzie nie ma tylu rozproszeń. Tak będzie lepiej dla nas, dla psa i dla innych.

pies sam, całkiem sam

Dodatkowe materiały

Jeżeli ktoś jest zainteresowany tematem lub ogólnie sprawami związanymi ze zwierzętami to zapraszamy w następujące miejsca:

Podcasty miesięcznika Cztery Łapy – jeżeli nie ma ktoś czasu czytać to może posłuchać ;)

Audycja z 4 lipca w TOK FM godz. 18.00 – Zmiany w ustawie o ochronie zwierząt –
tutaj – tokfm jest trochę upierdliwy, więc trzeba ręcznie wyszukać konkretną audycję.

Potrzebujesz większej ilości opinii? – tutaj można ściągnąć tekst z dodatkowymi materiałami udostępnionymi przez miesięcznik Cztery Łapy.

  • Musk i Amper

    „Naszym zdaniem pies na smycz w przestrzeni publicznej to obowiązek i dobre wychowanie.” osobiście zgadzam się w stu procentach. Zawsze mam przed oczami, że być może ktoś ma traumę przed psami np. po ugryzieniu i uwierzcie taka osoba może wpaść w panikę. Taka osoba czy ogólnie bojąca się psów nie wie, że spotkany pies jest wytresowany, idealnie posłuszny, że w jakimś stopniu nie ma dla niego zagrożenia. Trzeba uszanować to, że nie jesteśmy sami. Osobiście, gdy mija mnie pies biegający luzem mam serce w gardle. A przecież sama mam dobermana.

    • Dla mnie jest to przede wszystkim upierdliwe. Nie mogę mówić o wszystkich, ponieważ na pewno są osoby, które psa puszczają wolno, ale jednocześnie się nim zajmują i go kontrolują. Jednak w większości takie psiaki są po prostu olewane – robią co chcą, nikt po nich nie sprząta, przeszkadzają, kręcą się, szczekają. Żadnej kontroli.

      Sam widziałem mnóstwo sytuacji, gdzie znikąd wylatuje pies, przebiega przez ulicę, a dopiero długo za nim idzie starsza osoba. Nie twierdzę, że pies od razu musi być agresywny, ale nawet bez gryzienia może stworzyć sytuację niebezpieczną, doprowadzić do wypadku itd.

      Nie ma co ukrywać – wiele jest osób nieodpowiedzialnych, bez wyobraźni. Przez takich prawo powinno być jasno sprecyzowane, aby nie doprowadzać do ”luźnych” interpretacji, których skutkiem jest takie puszczanie psa wolno po osiedlu.

  • Wychowanie – wychowaniem, ale ze względu na inne osoby uważam, że nawet najgrzeczniejszy pies powinien być w mieście na smyczy. Ktoś może się bać dużego psa i należy to uszanować, inni mogą nie lubić kiedy wszędobylski ciekawski nos ociera im się o nogi. Pomijam fakt puszczonych luzem psów nad którymi nie ma żadnej kontroli, a inny właściciel nie życzy sobie, by jakiś Puszek podbiegał do jego psa. Są miejsca gdzie można puścić psa luzem, są sytuacje gdzie w mieście można też zrobić to bezpiecznie: jakieś błonia, czy parki gdzie mamy okolicę pod kontrolą jeśli jesteśmy odpowiedzialni. I to wcale nie uniemożliwia psu życia, czy eksplorowania terenu. Tak na prawdę większość puszczonych luzem psów nie odbiego od właściciela dalej niż na kilka metrów, więc długa linka w zupełności wystarczy. Kwestia chęci i poszanowania dla innych osób. Zesztą nigdy nie mamy 100% czy coś nie przestraszy naszego psa i nie spowoduje ataku lub ucieczki, lub czy coś go nie sprowokuje. Ile to się słyszy że najleiej wychowany, bardzo spokojny pies, niespodziewanie na kogoś się rzucił lub obszczekał. Narkotyki, alkochol, leki nigdy nie wiadomo co może w psie wyowłać jakieś niespodziewane emocje. I trzeba mieć to na uwadze, że pies to pies – działa instynktownie nie racjonalnie.

    • Właśnie to to ;) Ja potrafię zrozumieć, że ludzie żyją ze swoimi psami i uważają, że dobrze je znają. Jednak nigdy nie ma 100% pewności, jak pies zareaguje na konkretny bodziec.

      Nawet najlepiej wychowany i najlepiej socjalizowany pies może ”ześwirować” w nowej sytuacji. Może to być nowy dźwięk lub właśnie inne osoby pod względem używek. Sam widzę to po Legion – ogólnie jest spokojna, ale potrafi obszczekać ”podejrzanych” typów (w kapturach, stojących w bramach itd.).

      Moim zdaniem psy powinny w przestrzeni publicznej poruszać się na smyczy. Co innego jakieś puste parki, łąki lub pola – ok, nie ma nikogo w pobliżu, nie ma rozproszeń – psiak może biega. Jednak puszczanie psa bez smyczy w ruchliwym parku lub przy ulicy jest skrajnym idiotyzmem.

  • Wienio

    Olać to prawo. Ważne żeby nie było pogryzień oraz natręctw. Tzn seksualne atakowanie psa też nie jest miłe. Jak ktoś jest samotnikiem i lubi sam sobie z psem spacerować to też trudno. Niech idzie swoją drogą. A tak to powiedzcie sami. Jaki będzie pies który zawsze chodzi na smyczy a jaki będzie który od małego może poznawać inne psy i nie jest sterowany przez człowieka przez smycz.

    • Każdy oczywiście ma prawo mieć swoje zdanie. Ja jednak nie byłbym za takim bezgranicznym zaufaniem do psa – to jest jednak zwierze. Jest wiele psów, które od małego radzą sobie same – widać, że jako tako radzą sobie z ruchem ulicznym itd. jednak ile jest sytuacji, że kierowca musi nagle zahamować, ponieważ taki pies nagle przebiega przez ulicę?

      Taka sytuacja już jest dość niebezpieczna i mogła doprowadzić do wypadku. Moim zdaniem nie powinniśmy pozwalać na samowolkę w tym temacie.

  • Wienio

    Ja mam na osiedlu las i to jest super miejsce dla psów. Szkoda że dużo ludzi woli przejść się koło bloków. A w lesie pieski mogą sobie biegać bo nie ma tam ulicy.

    • U nas akurat jest zabronione wypuszczanie psa luzem w lesie i z tego co wiem, to w wielu innych miejscach również jest to zakazane. My puszczamy Legion bez smyczy w dużych parkach i na polach jak już. Bliżej ulicy, ale jednocześnie w parku puszczamy na długiej (8-10 m) lince.

  • wienio

    I co psy mają z tego życia jak chodzą na smyczy jak zombie. Nie znają innych psów. Właściciel przelewa na psa swoje zdenerwowanie. Każdy inny pies to wróg.

    • To już sprawa właścicieli – smycz nie oznacza automatyczne, że pies zostanie ”zombie”. Nasz pies chodzi na smyczy, ale regularnie spotyka się z innymi psami na wolnym wybiegu, więc nie widzę problemu.