pierwsze dni ze szczeniakiem

Pierwsze dni ze szczeniakiem

Dzisiaj opiszemy jak wyglądały nasze pierwsze dni ze szczeniakiem. Levi, czyli śliczny szczeniak rasy Samoyed, jest z nami już od tygodnia, a w tym czasie udało nam się zrobić całkiem sporo z maluchem.

Pierwsze dni ze szczeniakiem to chyba najtrudniejszy etap, w czasie którego poznajemy naszego pupila i próbujemy nawiązać z nim taką specyficzną więź. Sprawa jest jeszcze trudniejsza, jeżeli w naszym domu mamy już psa – szczeniak to nie tylko nowe doświadczenia dla nas, ale również dla drugiego psiaka. Jak więc wyglądał nasz pierwszy tydzień z małym Levim?

Dzień 1 – poznajemy psiaki

Dzień pierwszy był najbardziej stresujący, bo właśnie wtedy poznawaliśmy Leviego z naszą Legion. Niektórzy decydują się spędzić pierwsze dni ze szczeniakiem osobno, czyli bez udziału drugiego psa. Wtedy najpierw poznajemy malucha, a jak już się zaaklimatyzuje to wpuszczamy drugie psisko. My jednak nie mieliśmy takiej możliwości i od razu poznaliśmy ze sobą zwierzaki. Zrobiliśmy już relację z ich pierwszego spotkania :)

poznajemy psa ze szczeniakiem w parku

Spotkanie przeprowadziliśmy w parku i poszło nam całkiem nieźle. Legion nie interesowała się maluchem aż tak – obwąchała i tyle. Byliśmy trochę zdziwieni bo jednak nasza psina zazwyczaj jest mocno podekscytowana innymi zwierzakami. Spokojnie wróciliśmy do domu i wpuściliśmy razem oba psy. W domu było trochę tarć – Legion naskakiwała na małego, obracała go, obwąchiwała. Generalnie stosowała wszystkie chwyty dorosłych psów – oglądaliśmy różne filmiki na youtube, żeby sprawdzić, czy takie zachowanie jest normalne i rzeczywiście dorosłe psy tak postępują ze szczeniakami.

Mały od razu był dość śmiały – właził na łóżko, szarpał poduszki, generalnie standardowy szczeniak. Legion trochę go ustawiała jak biegał w imię zasady ”tu nie biegamy”.

Natomiast noc przypomniała mi jak ciężko jest mieć szczeniaka – wstawanie punktualnie co 2 godziny całą noc i wychodzenie na siku to nie jest moja ulubiona czynność. Wspomniałem, że jest mega zimno? No, ale trzeba przeżyć – jak się chciało szczeniaka to trzeba swoje odrobić :) Swoją drogą maluch pięknie załatwia się na dworze – wystarczy posadzić go na trawie i już gotowe :)

Tak jak cały dzień maluch był spokojny i dość ostrożny, tak w nocy obudził się w nim mały demon. Nie ma to jak obudzić się w środku nocy, bo szczeniak postanowił zaatakować Twój nos :) Ogólnie straszny gryzak – uszy, ręce, nos, szyja – nie ma dla niego znaczenia – po prostu lubi ludzkie mięso. Trzeba było mieć zabawkę i przekierowywać malucha jak za bardzo się rozbrykał.

pierwsze dni ze szczeniakiem Levi

Legion w nocy dość spokojnie, chociaż nie przyszła do nas spać, co zawsze robiła. Widocznie ”intruz” zniechęcił ją do zaszczycenia łóżka swoją osobą.

Dzień 2 – jest już coraz lepiej

Nad ranem maluch już zaczepiał Legion – ciągnął ją za ogon i ogólnie chciał się bawić. Zauważyliśmy, że jest lepiej, więc postanowiliśmy wysypać zabawki, aby się psiny pobawiły.

Największym zainteresowaniem cieszyła się ośmiorniczka oraz gumowy, piszczący kurczak. Staraliśmy się robić tak, żeby każdy bawił się osobno – nie chcieliśmy jakichś kłótni o zabawki, więc mocno pilnowaliśmy, żeby wszystko było sprawiedliwe.

jak wychować szczeniaka miska

 

Levi ogólnie zaczął być bardziej śmiały – chodził po mieszkaniu (nawet jak Legion nadal go trochę poszturchiwała) i zaczepiał się. Skoro szczeniak czuje się dobrze to w ramach socjalizacji zabrałem malucha do pobliskiego sklepu zoologicznego. Z jednej strony i tak musiałem zrobić zakupy (naturalne gryzaki), a z drugiej chciałem, żeby Levi poznał innych ludzi.  Sprzedawczynie z zachwytem przywitały malucha – dostał nawet trochę gratisów. Ogólnie wszystko bardzo fajnie, a maluch śmiały do ludzi.

Na smyczy Levi nie radzi sobie jeszcze za dobrze, ale ma taki nawyk podążania za kimś innym – wykorzystujemy to, aby zachęcać go do przychodzenia i robienia krótkich tras samodzielnie. Jak mały zaczyna się męczyć chodzeniem to bierzemy na ręce i do domu :)

W mieszkaniu zrobiliśmy pierwsze sesje treningowe – Legion do jednego pokoju, a Levi do drugiego. Duży psiak uczył się zostawania, dłuższego siadania oraz generalnie spokojnego zachowania. Natomiast z Levim robiliśmy podstawy – głównie skupianie uwagi wraz z nauką imienia oraz trochę siadania i przychodzenia.

Tego dnia jeszcze postanowiłem iść z małym do weterynarza, tak po prostu dla socjalizacji, ale również generalnie szczeniaka sprawdzić i zważyć. Większość drogi go niosłem bo jeszcze nie czuł się zbyt pewnie. U samego weterynarza pocałowaliśmy klamkę, bo był zabieg i trzeba było zbyt długo czekać. Pokazałem małemu poczekalnię, dostał trochę smaczków i wróciliśmy do domu.

pierwsze dni ze szczeniakiem samoyed

Reszta dnia już spokojnie – maluch głównie śpi, idzie na dwór załatwić swoje sprawy, a w domu trochę się jeszcze bawi. Legion nadal go ”ściga”, jak zbyt gwałtownie się poruszy. Ogólnie jest ciut za mało delikatna i czasem klepnie łapą za mocno i mały piśnie. Generalnie pozwalamy im się poznawać, ale jak jeden za bardzo się nakręci to rozdzielamy na spokojnie.

Noc trochę spokojniejsza tym razem – trzeba było tylko wstać o północy i o czwartej rano :) Pierwsze dwa dni ze szczeniakiem za nami!

Dzień 3 – u weterynarza

W sobotę już koniecznie musieliśmy iść do weterynarza. Mały strasznie się drapał – myśleliśmy, że to tylko chwilowe, ale po 2 dniach było widać, że nie wszystko jest ok. Weterynarz zdiagnozował u szczeniaka ”łupież wędrujący”, czyli takie małe pasożyty. Do dupy, bo to strasznie zaraźliwe. Mały został zakropiony, dostaliśmy też krople dla Legion.

pierwsze dni ze szczeniakiem u weterynarza

Poza tym wszystko w porządku – Levi waży 5,5 kg, wygląda dobrze, nie ma żadnych problemów. Przy okazji odrobaczyliśmy małego i umówiliśmy się na przyszły tydzień na szczepienie. Szczeniak pięknie zachowuje się u weterynarza – jest spokojny, zainteresowany i nie wygląda na zestresowanego. Spokojnie pozwiedzał gabinet i dostał sporo łakoci :)

Po powrocie do domu od razu skontaktowałem się z hodowcą oraz jedną osobą, która też ma szczeniaka z tego miotu. Poinformowałem o sprawie, bo prawdopodobnie cały miot ma te pasożyty. Generalnie nie jest to nic strasznego i jest dość częste u psów, które czas spędzają głównie na wybiegu. U ”domowych” psiaków rzadziej, ale też się zdarza. Wolałem jednak poinformować, bo im szybciej się zacznie leczyć tym lepiej.

W domu maluch już tylko spał po przygodzie. Jak wstał to szybkie siku i poszliśmy jeszcze raz do zoologicznego. Nasze smycze mają zbyt ciężkie karabińczyki, więc chciałem kupić jakąś mniejszą smycz. Poza tym chcieliśmy również spróbować szelek dla małego.

Poszliśmy razem, a Panie dobrały nam odpowiedni sprzęt, a do tego oczywiście obdarowały Leviego jakimś łakociem. Czuję, że maluch będzie lubił tam przychodzić :) Wróciliśmy już w szelkach i na nowej smyczy – mały coraz lepiej chodzi, chociaż nie jest jeszcze taki pewny siebie.

W domu znowu zrobiliśmy trening – jeszcze więcej nauki imienia, trochę siadania, początki leżenia i sporo przychodzenia na zawołanie. Legion w tym czasie miała swoje ćwiczenia.

Jeżeli chodzi o kontakty naszych psiaków to nie ukrywam, że nie zawsze byłem pewien, że tak powinno być. Legion potrafiła leżeć przy małym, nawet jak ją lekko zaczepiał. Natomiast wystarczyło, że szczeniak zbyt gwałtowanie wstał i próbował coś zrobić (np: zeskoczyć z łóżka) to nasze psisko od razu do niego doskakiwało i kładło na plecy. Legion też nie zawsze uważała i czasami niechcący stanęła małemu na ogonku i już było piszczenie. Ogólnie wydaje mi się, że trochę przesadzała z tym i wolałbym, aby bawiły się spokojniej.

pierwsze dni ze szczeniakiem dwa psy

Trochę też winy małego bo jak Legion za bardzo go usadzała to on zaczynał na nią szczekać i klepać po pysku. Wtedy psisko się jeszcze bardziej nakręcało i też zaczęło szczekać. Generalnie tak się nawzajem nakręcali. Jak przesadzili to staraliśmy się ich rozdzielać, ale nie byłem pewien, czy to dobry pomysł. Generalnie jestem rozdarty – czy psy powinny same się dogadać ze sobą i ja nie powinienem się wtrącać, czy to jednak ja powinienem stawiać warunki i decydować jak mają się bawić?

Finalnie poszliśmy na kompromis – zazwyczaj psy mogą robić co chcą i bawić się jak chcą, ale jak widzimy, że któreś przesadza to rozdzielamy i ”karny jeżyk” :) Ogólnie jednak uważam, że te pierwsze dni ze szczeniakiem poszły nam całkiem dobrze, bo jednak widać, że psiska przyzwyczajają się do siebie.

Dzień 4 – ćwiczenia

Pierwsze dni ze szczeniakiem za nami, więc mniej więcej już przyzwyczajamy się do nowej sytuacji. Priorytetem było dla nas to, żeby psiaki się dobrze dogadywały, więc nie naciskaliśmy tak na trening. Jednak 4 dzień to już mocne ćwiczenia dla małego, ale również dla Legion.

Mały przede wszystkim musiał nauczyć się swojego imienia. Brak kontaktu z maluchem był problemem na spacerach i ogólnie w wymaganiu pewnych spraw. Ogólnie imienia uczyliśmy poprzez wypowiadanie słowa ”Levi” i podawanie smaczka. Robiliśmy tak sporo razy, a potem wymagaliśmy, aby po wypowiedzeniu ”Levi” maluch najpierw jakoś zareagował (chociaż podniósł wzrok) i dopiero wtedy dostawał smaczka.

pierwsze dni ze szczeniakiem mały samoyed

Robiliśmy też taki wariant, że oba psy leżały obok siebie (w rozsądnej odległości, aby nie było spin o żarcie) i oba dostawały naprzemiennie smakołyk po wypowiedzeniu ich imienia. Ogólnie miało to na celu nauczenie Leviego jego imienia, ale również, żeby oba psiaki nauczyły się swoich imion nawzajem. Jak mówię ”Levi” to maluch dostaje smaczka, a drugi czeka. Natomiast na ”Legion” smaczka dostaje Owczarek, a Samoyed musi poczekać na swoją kolej.

Poza tym mały uczył się siadania. Ogólnie Levi ma taki swój instynkt, że sam bardzo często siada – idzie jakiś człowiek, to mały siada. Wołasz małego to przybiega i siada. Generalnie taki siadający psiak z niego, więc z nauką nie było problemu – nawet nie trzeba nakierowywać. Oczywiście pierwsze ćwiczenia to pokazanie smaczka -> mały siada -> nagroda. Dopiero po kilkunastu razach wprowadziliśmy polecenie słowne ”siad”.

Nie uczyliśmy również zbyt długo – robiliśmy kilka sesji dziennie po 5 minut, żeby maluch się nie znudził. Jak było widać, że już mu się nie chce to robiliśmy jeszcze jedno powtórzenie i kończyliśmy zabawę. Plus jest taki, że mały bardzo fajnie ćwiczy i się koncentruje, nawet jak wokoło leży pełno zabawek i słychać, że Legion trenuje w drugim pokoju.

Poza siadaniem uczyliśmy się również ”leżenia” – tu już z nakierowywaniem. Cały czas również trenujemy ”chodź” – bo to najbardziej nam się przyda na spacerach w celu uczenia malucha podążania za przewodnikiem.

pierwsze dni ze szczeniakiem zabawa

Jeśli chodzi o psie interakcje to było bez zmian jeszcze – Legion wydawała się spokojniejsza, ale nadal naskakiwała na małego, jak zbyt gwałtownie się poruszył.

Dzień 5 – zabawki i smakołyki

Ogólnie widać, że Levi bardzo lubi Legion, nawet jeżeli ta nie zawsze traktuje go delikatnie. Psina leży sobie w łóżku to mały często wskakuje i przytula się do niej. Czasami zamiast przytulania zaczyna ciągnąć ją za ogon. Legion często się tym irytuje, ale zamiast przeszkolić małego to odchodzi i zmienia miejsce, a szczeniak dalej idzie za nią :)

Nasz owczarek wydaje się również trochę bardziej hamować przy maluchu – nie ma już tyle piszczenia i płakania. Widać, że postępuje z nim już trochę delikatniej. Pozwala też małemu swobodniej poruszać się po mieszkaniu i nie kontroluje każdego jego ruchu.

pierwsze dni ze szczeniakiem spacer

Od drugiego dnia w mieszkaniu mamy pełno zabawek. Wiem, że generalnie nie poleca się takiego rozwiązania i lepiej chować zabawki, a wyciągać je w kontrolowany sposób. My postanowiliśmy jednak, że zabawki będą ogólnodostępne przez pewien czas. Po prostu chcemy, żeby Levi czuł się śmielej i mógł spróbować różnych dźwięków, faktur i materiałów.

Staramy się cały czas obserwować psiaki i kontrolować sytuację. Na ten moment nie ma większych problemów – Levi bawi się ośmiorniczką to czasami Legion podejdzie i weźmie mu zabawkę, a wtedy maluch zabiera się za coś nowego. Z drugiej strony czasami Legion przynosi małemu zabawkę i pozwala się pobawić. Nie było jednak sytuacji, żeby to Levi podszedł i zabrał zabawkę większemu psiakowi – może czuje respekt, może obawia się reakcji, a może ma to po prostu w nosku? Kto wie :)

Oba psiaki dostają również gryzaki – chcemy, żeby miały taki czas dla siebie, kiedy mogą się wyluzować. Wtedy każde zajmuje się swoim przysmakiem i jest spokój. Trochę są o to tarcia i musimy kontrolować taką zabawę. To dopiero pierwsze dni ze szczeniakiem, więc nie wszystko jest idealnie, ale pracujemy nad tym.

Ogólnie jest tak, że jak Levi coś sobie gryzie to Legion czasami podejdzie sprawdzić ”co on tam ma?” – zbliża się aż za bardzo, czasami maluch trochę warknie, a czasami nic nie robi. Staramy się mówić Legion ”nie wolno”, ”zostaw”, ale zdarzy się, że weźmie szczeniakowi jego gryzak. Wtedy zabieramy jej go i oddajemy znowu małemu. Duża psina robi tak nawet, jeżeli ma identyczny gryzak – widocznie po prostu ”cudze” lepiej smakuje :)

Z drugiej strony Levi zachowuje się bardzo podobnie – jak Legion gryzie swój przysmak to czasami Levi olewa własny i idzie zobaczyć, co tam ”sąsiadka” ma dobrego. Tutaj jednak Legion bardzo szybko reaguje – szczeka i ustawia małego. Trochę się denerwowałem na początku, czy czasami czegoś mu nie zrobi, ale wygląda to na zwykły sygnał ostrzegawczy, więc pozwolimy tu psom dogadać się samodzielnie. Oczywiście cały czas jesteśmy blisko i obserwujemy jak psy jedzą swoje gryzaki – po prostu dajemy im trochę luzu w razie czego.

pierwsze dni ze szczeniakiem tydzień

Od razu warto wspomnieć o jedzeniu. Oba psiaki dostają swoje miski w tym samym czasie – Legion dostaje w kuchni, a Levi w mniejszym pokoju. Zazwyczaj duża psina kończy wcześniej i chciałaby się ”poczęstować”. Nie pozwalamy jej na to i w ogóle nie wpuszczamy jej do pokoju, w którym je maluch.

Ogólnie pierwsze dni ze szczeniakiem oceniam bardzo pozytywnie – było parę wpadek w mieszkaniu (tu siku, tam kupa), ale generalnie nauka czystości idzie nam bardzo dobrze. Maluch chętnie załatwia się na dworze.

Dzień 6 – pierwsze dni ze szczeniakiem

To był taki standardowy dzień – mamy już ustalony pewien harmonogram, którego się trzymamy. Rano wstaję i wyprowadzam małego na siku. Wracam i zabieram Legion na krótki spacer. Znowu wracam – jem śniadanie i ponownie idę z maluchem. Następnie szczeniak idzie do domu, a ja biorę cały sprzęt (pas, torbę na smaki, frisbee, aparat) i wychodzę z Legion do parku. Pierwsze dni ze szczeniakiem to naprawdę masa spacerów – mały wychodzi praktycznie co godzinę lub szybciej. Po każdej drzemce, po jedzeniu, po zabawie – taka generalnie zasada.

pierwsze dni ze szczeniakiem gryzaki

Po godzinie zabawy i robienia zdjęć wracamy do domu – Legion idzie odpocząć, a ja wychodzę jeszcze raz z maluchem. Jak ja jestem z Legion to maluch ma ”nauczanie domowe” i trenuje podstawy. Jak już finalnie wrócę to psiaki idą sobie spać, a ja mogę trochę popracować.

Psiska się budzą i znowu – Levi idzie na dwór, wracamy i zaczyna się zabawa. Bawimy się trochę zabawkami, a potem ćwiczymy. Każdy psiak ma swój indywidualny trening, ale czasami ćwiczymy razem lub w pewnej odległości. Wtedy mogą na siebie patrzeć i obserwować.

Levi coraz lepiej sobie radzi – siad mamy dość mocno opanowany, skupienie też całkiem nieźle. Imię zaczyna rozumieć i można się ze szczeniakiem komunikować. Na dworze też jest ok – podążanie bardzo dobrze, ale brak jeszcze takiej pewności siebie. Wystarczy wyjść poza pewien obszar i maluch się wyłącza – nie bardzo chce iść. To jednak normalne u szczeniaków i trzeba wszystko robić powoli.

Trochę lepiej nam się chodzi na szelkach, bo jak Levi poczuje za bardzo ucisk obroży to zaczyna tak dziwnie ”wierzgać” i szarpać się na smyczy ”ej, zdejmijcie to ze mnie”. Musi się jeszcze przyzwyczaić :)

pierwsze dni ze szczeniakiem park

Ogólnie pierwsze dni ze szczeniakiem to masa pracy – jest bardzo dużo do zrobienia i trzeba robić to szybko. Nauka załatwiania się na dworze, chodzenie na smyczy, podstawowe komendy, weterynarz, a do tego dochodzi jeszcze potrzeba budowania kontaktu przez zabawę i ogólne przebywanie ze sobą.

Dzień 7 – ponownie weterynarz

Dzisiaj znowu poszliśmy do weterynarza – maluch cały czas się drapie, więc chcieliśmy to sprawdzić – dodatkowo mieliśmy umówione szczepienie. Trzeba wiedzieć, że pierwsze dni ze szczeniakiem to często ciągłe wizyty u weterynarza :) Levi coraz lepiej radzi sobie na smyczy, a przy pomocy smaczków fajnie można go zachęcać do podążania. Jest dość ciekawski i każdy listek powoduje, że maluch musi się zatrzymać i to sprawdzić.

pierwsze dni ze szczeniakiem spacer w parku

Levi, jak to Samoyed czuje ogromne ciągoty do wszystkich ludzi. Wystarczy, że ktoś przechodzi, a maluch już jest zainteresowany i chciałby się dać głaskać. Fantastyczne jest to, że na sytuacje pobudzające maluch sam reaguje siadaniem. Przechodzi jakaś staruszka – Levi już uszy do góry i widać ten mały uśmieszek. Staruszka jest coraz bliżej, a mały siada. Staruszka omija nas, a maluch ”well, maybe next time” i siedząc patrzy na oddalającą się postać. Czasami jednak zdarza się, że maluch nie wytrzymuje i trochę rzuca się na smyczy, ale jak poczuje, że to nie ma sensu to znowu siada.

Jeżeli chodzi o witanie się z ludźmi to o dziwo mało osób próbuje podejść i pogłaskać. Jak już się zdarzy to mały siada i jest głaskany po brzuszku. Chociaż wydaje mi się, że to i tak bez sensu – jestem pewien, że jak podrośnie to i tak będzie skakał się przytulić. Po prostu widać, że psisko jest pełne takiej czystej miłości do ludzi.

Dzisiaj w drodze do weterynarza spotkaliśmy również sąsiada z psem – nie nalegał na podejście, a ja też sam nie zapraszałem – pogadaliśmy trochę i było bardzo fajnie, bo jego pies stał i patrzał na Leviego, a maluch pięknie się usiadł i spokojnie obserwował sytuację. Naprawdę super i takie zachowanie chciałbym utrzymać.

pierwsze dni ze szczeniakiem w domu

U weterynarza również było fajnie – maluch chętnie wskakuje na wagę (dzisiaj już 5,7 kg, więc 200 g więcej w 7 dni), ochoczo zwiedza gabinet i generalnie nic się nie boi. Weterynarz wytłumaczył, że to drapanie się może jeszcze być – kropelki działają 2 miesiące i cały proces musi potrwać. Jak za tydzień mały nadal będzie się drapał to ponowimy dawkę. Poza tym wszystko ok – szczepienie wykonane, następne odrobaczanie za 2 tygodnie.

W domu generalnie widać, że jest coraz lepiej. Legion nie zaczepia już tak małego – często natomiast leżą obok siebie, dają sobie buziaki, wąchają się i tak dalej. Duża psina jest spokojniejsza, a szczeniak też czuje się pewniej w mieszkaniu. Jest super i tyle :)

Pierwsze dni ze szczeniakiem – podsumowanie

Co mogę napisać? Początki były naprawdę trudne – samo posiadanie szczeniaka to ciężkie i skomplikowane doświadczenie, a szczeniak dołączający do obecnego psa to całkiem nowe spektrum potencjalnych problemów. Cały czas trzeba obserwować i kontrolować sytuację. Zapewne niektórzy mogą sobie pozwolić na olanie sprawy i pozwalają psom samodzielnie się poznać. Ja jednak wolę upewnić się, że psie kontakty są poprawne i żaden pupil nie będzie odczuwał dyskomfortu.

nasze pierwsze dni ze szczeniakiem

Pamiętajmy, że trzeba odróżnić trzymanie szczeniaka pod kloszem i zbytnie chronienie go przed światem od takiej typowej obserwacji, czy wszystko jest ok. Nie polecam wtrącać się w psie kontakty, jeżeli są poprawne. Trzeba jednak określić pewien limit i nie pozwolić, aby któryś psiak go przekroczył. Finalnie to my jesteśmy przewodnikami i właścicielami psów i to my powinniśmy ustalać reguły, a nie nasze psiaki :)

Na ten moment z Levim cały czas trenujemy podstawy – skupianie, imię, siad, leżeć, chodź, podążanie, a na dworze również grzeczne chodzenie na smyczy. Obecnie nie chcę, aby Levi miał kontakty z obcymi psami – jest po szczepieniu i jakąś kwarantannę trzeba trzymać ze względów zdrowotnych. Niedługo będę umawiał się na psie przedszkole, gdzie maluch będzie mógł mieć kontakt z innymi psami. Po okresie kwarantanny zaczniemy zwiększać zakres psich znajomości. Poza tym uważam, że pierwsze dni ze szczeniakiem to powinno być postawienie na budowanie więzi psa z właścicielem, a nie innymi psami. To naprawdę szczególny okres i powinniśmy priorytetowo potraktować naszą relację ze szczeniakiem. Inne psy mogą dużo nauczyć szczeniaka (również złych rzeczy), ale nigdy nie nauczą go odpowiedniego kontaktu z jego człowiekiem.

Poza tym ważne jest to, że oba nasze psiaki wychodzą osobno. Osobiście nie polecam, aby na początku wychodzić z kilkoma psami w jednym czasie. Jeżeli tak zrobimy to jest duża szansa, że w trakcie spacerów szczeniak będzie większą uwagę zwracał na drugiego psa, a nie na nas. Najpierw warto wychodzić przez pewien czas tylko z maluchem aż nauczy się kto jest jego przewodnikiem na zewnątrz i na kogo polecenia powinien zwracać uwagę. Jak maluch już ogarnia to można zacząć wyprowadzać psy razem.

nasze pierwsze dni ze szczeniakiem samoyed

Pamiętajmy jednak, że warto utrzymać indywidualne spacery z każdym psem. To nie jest tak, że psy zajmą się same sobą, ponieważ one naprawdę potrzebują kontaktu z człowiekiem. Ten jeden spacer dziennie powinien zostać przeznaczony dla każdego psa z osobna, aby utrzymać taką więź z pupilem.

Co jeszcze? Levi to fantastyczny psiak i mogę szczerze napisać, że zakup drugiego psa to była jednak z najlepszych decyzji w naszym życiu. Samoyedy są świetne, a Levi to całkowite przeciwieństwo naszej Legion. Dzięki temu mamy dwie kompletnie różne rasy i całkowicie odmienne charaktery. Jeżeli ktoś się ciągle waha to naprawdę polecam, o ile oczywiście nasze możliwości na to pozwalają. Jesteśmy bardzo zadowoleni z tego jak wyglądały nasze pierwsze dni ze szczeniakiem i mamy nadzieję, że będzie coraz lepiej :)

Na koniec filmik – mała kompilacja z materiałów, które udało się zrobić przez ostatnie 7 dni :)