terier

Terier w domu, czyli co powinieneś wiedzieć planując związek z tą rasą

Terier to rasa, o której krążą prawdziwe legendy. Czasami można mieć wrażenie, że to najtrudniejszy typ psa i trzeba się dobrze zastanowić zanim zdecydujemy się na takiego. Terier owiany jest tajemnicą i wieloma mitami – jak czupakabra :) Dzisiaj wpis gościnny autorstwa Sylwii, która zdecydowała się na teriera. Zapraszamy!

Niezależne stworzenie w domu czyli co powinieneś wiedzieć planując związek z terierem

Od pewnego czasu nosiłam się z zamiarem napisania paru „słów prawdy” do osób, które planują dołączenie do rodziny psa z licznie reprezentowanej rodziny terrierów. Impulsem bezpośrednim byli psi terroryści spotykani na spacerach oraz rządzący w domach znajomych. Do tego od ponad 8 miesięcy w naszym domu mieszka sobie jeden taki terierkowy puchaty mikrus, co jeszcze rok temu wprawiłoby i mnie, i większość znajomych, w niemałe osłupienie.

terier

Należy bowiem wyjaśnić, że nie lubię psów małych. No nie lubię i kropka. Prawie alergicznie reaguję na takie słodkie stworzonka pałętające się gdzieś tam w okolicach łydek i zawsze uważałam, że pies to ma być raczej spore oraz mocno umięśnione zwierzę. Najlepiej z krótką sierścią.

Poprzednio w moim serduchu większość miejsca przeznaczonego na psiego kumpla zajmował bullterrier. Niestety po 11 latach razem odszedł do psiego nieba i zrobiło się za pusto, za cicho i za samotnie. Potem był drugi bull, z adopcji. Krótko, bo choroba wygrała. Ale dom bez psa to nie dom, więc wiadomo było, że prędzej czy później zagoszczą u nas kolejne cztery łapy wyrastające z kadłubka zakończonego z jednej strony pyskiem, a z drugiej narzędziem do merdania.

terier

Z przyczyn zdrowotnych okazało się jednak, że ja nie mogę już mieć dużego zwierzaka, bo zwyczajnie fizycznie nie podołam. Zapadła jedyna możliwa decyzja – będziemy mieli małego psa. Wybór psa, z którym planujemy żyć pod jednym dachem co najmniej kilka kolejnych lat, wcale nie jest łatwy. Duży czy mały? Rasowy czy kundelek? Dorosły czy szczenię? Pierwszy dylemat rozwiązało za mnie życie, pozostało się skupić na kolejnych dwóch.

Wybieram Teriera!

W moim domu przewinęło się sporo czworonogów, większość to były mieszańce, wszystkie kochane i cudowne, za każdy dzień z nimi jestem wdzięczna. W efekcie splotu życiowych doświadczeń teraz wybieram psy rasowe. Oczekuję od zwierzaka konkretnych cech wyglądu, określonych zachowań i predyspozycji. Dojrzałam też do przyznania się samej sobie, że mam prawo kupić za całkiem niemałe pieniądze psa z hodowli nawet jeśli w schroniskach czeka mnóstwo zwierząt. I nie mieć z tego powodu wyrzutów sumienia.

Kwestia rasy w zasadzie nie wymagała rozważań. Na pewno terier. Z konieczności mały. Dlaczego? To jest zupełnie oczywiste: terriery to po prostu „mój typ” psa. Wiem, wiem, jestem nie do końca normalna, na szczęście na pierwszy rzut oka tego nie widać. Długo zastanawialiśmy się z resztą rodziny nad tym, czy piesek powinien być maluchem, którego ukształtujemy od początku po swojemu, czy lepiej przyjąć pod dach dorosłe zwierzę. Wybrałam opcję pośrednią pozwalającą uniknąć zamieszania związanego z psim dzieckiem w domu – kilkumiesięcznego podrostka, już wstępnie ukształtowanego a nadal na tyle elastycznego, że da się sporo wypracować.

terier

Skoro tak się sprawy miały to trzeba było poszukać zwierzaka pasującego do opisu „normalny terrier tylko mniejszy”. Jakoś tak w połowie drugiego tygodnia przerzucania stron i zdjęć mój biedny mózg zalany zdjęciami i opisami ras zbystrzał na widok stworka wyglądającego jak włochaty chochlik. Cairn terrier. Mały i puchaty co prawda, ale trochę taki burek ze wsi. Zapadła decyzja: wygląda akceptowalnie, więc sprawdzamy to, co najważniejsze, czyli wnętrze.

Bo ja się Drodzy Państwo kilka psów temu nauczyłam, że charakter jest najważniejszy i nawet zewnętrze typu „cud – miód – i – orzeszki” nie pomoże, jak się z psem nie dogadam. Aby stworzyć udany psio-ludzki duet nie można bazować jedynie na preferencjach w zakresie wyglądu. Zasadą przy wyborze psa powinno być zgranie charakterów oraz dopasowanie oczekiwań człowieka do psich „danych technicznych”, w przeciwnym razie obie strony może czekać wiele rozczarowań.

terier

DonDon jaki jest każdy widzi. Mały, zarośnięty, z roześmianym ryjkiem. Śliczności z niewinnymi oczętami. To znaczy dla bardziej niezorientowanych to może one i niewinne. Ja tam w nich całkiem często widuję otchłanie piekielne albo przy lepszych układach gwiazd jedynie lekką nutkę złośliwości. W końcu to terrier z krwi i kości, zatem nikogo nie powinien zwieść jego uroczy wygląd.

Widząc jakie problemy ze swoimi psiakami mają właściciele moich ulubionych ras, opisałam sobie i bliźnim zestaw cech pożądanych u opiekuna psa z grupy terrierów. Dla lżejszego czytania trochę zgryźliwie, trochę na wesoło. Ale warto by je potraktować zupełnie serio, naprawdę.

Terier – pies nad psami

Wyższość terierów nad innymi istotami – całkiem często i nad dwunożnymi również – przejawia się głównie w byciu kombinującym. Aż czasami słychać, jak te wszystkie trybiki w małej albo większej główce śmigają i furczą. Stan taki wiąże się organicznie z koniecznością codziennego zmęczenia futrzaka różnorakimi zajęciami tak fizycznymi, jak i – a może nawet przede wszystkim – umysłowymi. Warto pamiętać, że wszystkie terriery oraz ich mieszanki leżeniem na kanapie się raczej nie zmęczą, spacerem – może trochę, o ile angażuje psa i ruchowo, i intelektualnie.

Podobnie sprawy się mają z zabawą i nauką. Dla terriera zadanie w postaci nauki sztuczek czy komend bywa całkiem zajmujące i nawet jest w stanie go zmęczyć, o ile ludzcy opiekunowie wykażą się dobrą kondycją połączoną z kreatywnością.

Opiekun terriera musi być inteligentniejszy od psa. Nie ma bata, musi, koniec, kropka. Wysoce wskazane jest także bycie bardziej pomysłowym niż Mister T. Albo takiego terrierka sensownie zajmiesz, albo już on sam sobie zajęcie znajdzie. Przy czym za bardzo akceptowalne przez ludzką część rodziny to ono zazwyczaj nie będzie. Łatwo nie jest, gdyż psie pomysły lęgną się w postępie geometrycznym i mało zmyślny dwunóg może nie nadążyć. W dodatku nasze psie szczęście organicznie nie znosi nudy.

terier

Znudzony terier = problemowy terrier. I się nie ma co spinać, skoro takiego przedstawiciela psiego rodu sobie Opiekunie wziąłeś, to widocznie lubisz umysłowe sporty ekstremalne. Poza tym sam tak Człowieku rasę uformowałeś, to sam się teraz staraj przetrwać. Cierpliwość to cecha, która powinna się „człowiekowi od terriera” dosłownie uszami wylewać. Do spółki z poczuciem humoru. Bo inaczej to zejście na zawał albo apopleksję murowane. Z góry przygotujmy się na codzienne powtarzanie szczeniakowi (albo i nie szczeniakowi) po n-razy, czego nie wolno i pokazywanie, co wolno.

Terier wieki temu już załapał co trzeba, ale niezmiennie uważa, że codziennie od nowa należy sprawdzać, czy aby zasady się nie zmieniły. Bo jak by wyszło, że a nuż jednak, to wykorzysta, skrupulatnie. I na dodatek z bezczelnym uśmiechem na ryju. Może się też zdarzyć, że po powrocie do domu zastaniesz wyjątkowo nowoczesną i pomysłową aranżację wnętrza wykonaną zupełnie za darmo przez Twojego ukochanego (dotąd) pieska. I albo się wkurzysz – co bywa wysoce szkodliwe zarówno dla wkurzonego, jak i otoczenia, albo możesz się uśmiechnąć. Pies przypomina: śmiech to zdrowie.

Terier wymaga konsekwencji

Kolejna sprawa. Jak się nie jest konsekwentnym, bardziej upartym od psa i nie dającym sobie wejść na głowę twardzielem (no dobra, czasami z miękkim sercem), to się będzie miało w chałupce terrorystę z zapędami totalitarnymi. I to na własne życzenie. Na porządku dziennym mamy bowiem psie zdziwione spojrzenia typu”no weź, JA mam TO zrobić? A TEGO nie wolno? Serio?” I zakoduj sobie – to nie żadna złośliwość a zwyczajne braki w wychowaniu. Po prostu najwidoczniej nie jesteś guru psiej motywacji.

Jeśli jednak nie znajdziesz sposobu, żeby pies chciał z Tobą pracować i robić to, co Ty uważasz za właściwe, możesz sobie usiąść cichutko w kąciku, zwinąć się w kuleczkę i popatrzeć, jak ten tam w obroży z serduszkiem robi Cię na perłowo ze szlaczkiem, planując Wasze wspólne życie na własną łapę… A przecież wystarczyłoby spróbować umiejętnie wykorzystać miłą jadalną zawartość kieszeni. Oraz stale, zawsze i niezłomnie stosować zasadę głoszącą „co było zabronione/dozwolone (niepotrzebne skreślić) wczoraj, jest i dziś oraz będzie jutro oraz na wieki wieków”.

terier

Lubisz dobrze zjeść, Człowieku? Super. Twój terrier też. Będzie Ci towarzyszył przy śniadaniu, obiedzie, kolacji i przekąskach. Pewnie, można nauczyć go, żeby nie żebrał przy stole. Ale czy na pewno wytrzymasz psie oczęta wpatrzone w Ciebie z wyrzutem? W końcu akcja „podziel się posiłkiem” to szlachetna sprawa. I wracamy do bycia konsekwentnym: zdecyduj – dokarmiasz czy nie dokarmiasz. I się tego trzymaj. Albo i nie – ale wtedy nie miej pretensji do pieska… „co było zabronione/dozwolone…” itd., itp.

Terier – bądź gotowy na wszystko

Mieszkając z terierem (właściwie jak i z każdym innym psem) nie warto zbytnio przywiązywać się do szeroko rozumianego ładu i porządku w otoczeniu. Kupka piasku albo błota tu, kłaczki tam, rozchlapana woda ówdzie. Tudzież zabawki w fazie obśliniono-rozdrobnionej walające się po dostępnej psu powierzchni mieszkalnej. Czyli całej. Włącznie z meblościanką, szufladami, blatem kuchennym, parapetami i innymi miejscami, o których nawet by się nie pomyślało, że pies tam jest w stanie wejść. Informuję: jest w stanie. Tylko czasami mu się nie chce.

terier

Dobrze byłoby też przyjąć jako stan normalny włochatego stwora łażącego za człowiekiem większą część dnia i sprawdzającego, czy wszystko jest ok oraz czy coś ciekawego się nie dzieje i psa przypadkiem nie omija. A kiedy się nie dzieje nic ważnego, ów stwór ułoży się obok, a najlepiej na Tobie, przytuli się i wprowadzi Cię w błogi stan wymiany ciepła i miłości, który w cudowny sposób odsyła w niebyt wszystkie troski i problemy dnia codziennego.

Zatem Opiekunie drogi, pamiętaj: każdy terrier to prawdziwa osobowość, która najlepiej funkcjonuje według zasady: nic na siłę, wszystko sposobem. To pies nieprzeciętny. Inteligentny, przyjazny, wesoły, odważny i ciekawy świata. Temperamentny, niezależny, nieustępliwy, uparty, wymagający poświęcenia mu czasu. To też zwierzak mający silny i stanowczy charakter. Oraz ujmującą osobowość i serduszko kochające Cię z całym psim zaangażowaniem. Ja nie wyobrażam sobie domu bez terriera, a Ty?

  Tagi: , , ,
Sylwia Smolińska

Ja i on - Sylwia i DonDon. Ja - ostrołęczanka, on - cairn terrier z okolicy stolicy. Duża spokojna i mały urwis. Dwa różne charakterki uzupełniające się doskonale każdego dnia. Lubimy wspólnie i odpoczywać, i aktywnie spędzać czas.

  • Marta Zdzińska

    Ehh, coś o tym wiem :)) W domu 8 msc amstaffka i tak czytam ten opis i sobie myślę, no cała Merida :))

    • Ja zawsze myślałem, że te wszystkie teksty o terierach to mit jakiś :D

      • Marta Zdzińska

        Pewnie jest sporo tekstów przesadzonych. Przy amstaffach to już wgl jak czytałam to powinno się mieć wcześniej 10 psów i dopiero można mieć amstaffa, tylko że nie można mieć jak jest się już starszym bo silny pies itd. Czyli wg niektórych nigdy nie można mieć bo jak jesteś doświadczony to już stary i za mało aktywny :))
        Faktycznie wcześniej mieliśmy owczarka środkowoazjatyckiego, który też łatwym psem nie jest i jak porównuję z amstaffką to inny poziom kombinowania :D Azjata czasami patrzyła na mnie wzrokiem w stylu „każesz mi przyjść, a ja sobie leże i mi się nie chce” ale leniwie się ruszała w końcu. Amstaffka musi sprawdzić każdą opcję zanim zrobi to czego od niej chcemy i patrzy na mnie i widzę że rozważa czy zrobić to czy nie :))

        • Mi się wydaje, że każdy pies ma jakieś swoje problemy, którym trzeba stawić czoła. Nawet taki golden retriever, który uchodzi za psa ”łatwego” może dokopać :D

          • Sylwia Smolińska

            Tu kluczowe jest słowo „uchodzi” :). Niestety wiele złego narobiły obiegowe mity i opinie o rasach, zwłaszcza tych popularniejszych.

          • I W

            Fantastycznie napisany tekst. Gratuluję lekkiego pióra i swobody w przelewaniu myśli na …hmmm papier? W eter? Ponadto świetnie ujęte cechy terrierów jako rasy. Posiadam w domu coś na kształt irish glen of imaal terrier. Piszę „na kształt”, ponieważ przygarnęłam toto ze schronu, więc pochodzenie nie jest znane. Wygląd, cechy itp. odpowiadają niemal w 100%. Aby ustalić cokolwiek włóczyć się po kynologach nie zamierzam,. Jest sobie szczęśliwy kudłaty stwór – i dobrze. Ewidentnie po niej widać, że ma się doskonale. Tak, jak zostało to opisane w artykule jest uparta, baaardzo inteligentna, wręcz twórcza :-). Jest fantastyczna. Towarzyszy jej w naszym domu przywieziona suka z naszych greckich wakacji nieziemsko przypominająca z kolei owczarka australijskiego sunia uwielbiająca śnieg. Razem stanowią zgrany duet, chociaż na początku nic na to nie wskazywało – dochodziło między nimi do bójek. Ich uzupełnienie stanowią dwa miziaste dachowce. Ot, i cała kompletna śierściuchowa rodzina. Zastanawiam się nad zakupem tabliczki: „u nas w domu do potraw dodaje się w gratisie sierść, którą – również w gratisie – weźmiesz ze sobą”.

          • My nie mamy teriera, ale też sierść jest wszędzie :D Kanapka z kłaczkami to podstawa zdrowej diety :)

  • Kasia Moskała

    Świetnie napisany tekst! bardzo za niego dziękuję :-) co prawda jestem zaprzyjaźniona z pewnym owczarkiem niem…a nie z terierkiem, ale na spacerach z Magnusem spotykamy ich całe mnóstwo – szczególnie westów (chyba jakaś moda przyszła na te białe pieski? bo na toruńskich osiedlach ich dostatek). Dlatego też wpis ten uznaję za bardzo wartościowy :-)
    Jak sądzę, z uwagi na to, że wydają się raczej niegroźne dla otoczenia, ich właściciele z lubością przechadzają się z nimi bez smyczy…i często zamiast spokojnego spaceru, zajmują się ich poszukiwaniem (sytuacja: zaczepia mnie zestresowana kobieta, i pyta: przepraszam czy nie widziała pani czasem małego białego pieska ze spiczastymi uszkami? no latał tu i nagle zniknął….(no istne czary mary ;-) )
    Albo, idę ze swoim psem (który z ostoją spokoju nie ma nic wspólnego kiedy widzi, że zbliża się do nas inne zwierzątko…) i widzę jak mała biała rakieta sunie prosto na nas, a właściciela brak w zasięgu wzroku! hmm….moja futerkowa rakieta waży 40 kg, wiec pojawia się komunikat „Huston, mamy problem!” – ale Huston niestety bez odbioru.
    i tak można wyliczać w nieskończoność.
    Kiedyś z naiwnością wierzyłam w rozsądek pokrótce wspomnianych właścicieli westów, że może jednak Pan/Pani się zreflektuje, zmiłuje nad innymi użytkownikami parków, ale gdzież tam.
    Zupełnie nie znałam natury tych psiaków. Z Pani wpisu oraz z obserwacji parkowych widzę, że są to pieski niezwykle ciekawskie, rasa wprost stworzona do wychowywania i podporządkowywania sobie właścicieli ;-) takie małe cwaniaki :-)
    I faktycznie jak ktoś rozpuści, to dramat. Taki mały „rozpuszczalnik” nie słucha się i wydaje się, że właściciele ich nie ogarniają zupełnie, pomimo niewielkiej masy psa.

    • To chyba generalnie problem z małymi psami i właścicielami, którzy mocno popuszczają psu. U nas na osiedlu sporo się kręci maltańczyków i zawsze są kłopoty :D

    • Sylwia Smolińska

      Dziękuję za pozytywną ocenę :) Rzeczywiście masa terrierów jest rozpuszczona i niewychowana, w 3/4 przypadków właściciele nawet nie wiedzą, kiedy i gdzie popełnili błąd. One się błyskawicznie uczą, zwłaszcza tego, czego nie powinny, a potem człowiek ma – oględnie mówiąc – pozamiatane. Czasem sytuację ratuje jedynie nieduży rozmiar psa.

  • naczytane.blogspot.com

    Przez 6 lat miałam yorka, Tosię, która odeszła do psiego nieba przez błąd weterynarza. Po trzech miesiącach snucia się po domu, zdecydowaliśmy, że czas na kolejnego malucha. Też york, ale jakże różne mają charaktery! Tosia była spokojna, prawdziwa dama, uparta jak osioł, dostojna i delikatna. To małe diable biega jak szalone, damą nie jest w żadnym stopniu, ale i tak ją kochamy :) terriery są charakterne, to na pewno :)

    • Wiadomo, że obrębie rasy też są różnice bardzo często, ale jednak jest też wiele podobieństw :D W ogóle czasami szok jak psy mogą się między sobą różnić. Niby wszystko pies, ale jednak różnorodność przytłacza :)

  • kalyna

    Myślę, że większość podanych zasad jest uniwersalnych, również dla innych ras.
    Choć terrier przebija upartością, zaciętością i swoimi pomysłami. Moim zdaniem, jest to trochę niedoceniona grupa, bo oprócz wad, mają zalety.
    I bardzo ładny ten Cain Terrier ;)

  • Super tekst!
    Zupełnie jakbym czytała własną historię :) Też jestem poniekąd uczulona na pieski typowo kanapowe. Dla mnie pies ma być towarzyszem życia, a nie maskotką na kanapie. Po 14 latach posiadania rottweilera i jej smutnym odejściu w chorobie, przyszła pora na nowego członka rodziny. Wybór padł na Jack Russell Teriera – co prawda mały, ale energią spokojnie jest w stanie zastąpić dwa, ba nawet trzy psy :) Dziś, po ponad roku bytowania z JRT, przyznaję, że to był strzał w 10! Terier to zdecydowanie pies dla ludzi aktywnych i konsekwentnych, ale i straszny pieszczoch. Sonia towarzyszy nam zarówno w wielokilometrowych górskich wędrówkach, pływaniu kajakiem, jak i słodkim lenistwie przed telewizorem <3