Najlepszy pies – ten wpis jest tylko o Legion!

Najlepszy pies, czyli jaki? Wielu na pewno powie, że ”każdy pies jest najlepszy” i trudno się z tym nie zgodzić. Jednak ten wpis będzie tylko o Legion i nawet słowem nie wspomnę o samoyedach. Wiele osób pytało, prosiło i groziło – więcej Legion, a nie tylko te białe kule. Chcieliście, więc macie.

Nie da się ukryć, że ten blog przez długi czas był blogiem typowo owczarkowym. Większość czytelników miała owczarki niemieckie, uwielbiała tę rasę lub w jakiś sposób się nią interesowała. Niestety pewnego dnia mały samoyed zaburzył równowagę i duża ilość wpisów zaczęła w pewien sposób nawiązywać do tej rasy.

Nie będę kłamał – tak było. Z Legion radziliśmy sobie lepiej, więc mniej było okazji, żeby o niej wspomnieć. Moja wina, więc czas to naprawić. Dla jasności wspomnę – ten wpis będzie tylko i wyłącznie o Legion :) Tak jakby ktoś jeszcze miał jakieś wątpliwości, że może się jakiś samoyed później pojawi. Tak nie będzie.

najlepszy pies

Samoyedy w tle się nie liczą – proszę uprzejmie nie patrzeć :D Szczególnie na Lempo – absolutnie proszę nie skupiać się na minie Lempo. To wpis o Legion!

Najlepszy pies – początki

Nie da się napisać wpisu o Legion bez wspomnienia o naszych problemach na początku. Podobno psy są jak naleśniki ”pierwszy nigdy nie wychodzi” i coś chyba w tym jest. Legion na pewno była dotknięta syndromem pierwszego psa.

Nie będę ukrywał, że trochę nas przerosło, bo nie spodziewaliśmy się takich problemów. Każdy marzy o psie idealnym jak z filmów i seriali. Kapcie przyniesie, pocieszy w gorsze dni, mega grzeczny, sympatyczny i spokojny. Chętnie biega, aportuje i generalnie jest wspaniałym towarzyszem w życiu.

Niestety okazuje się, że nie można zdecydować się na psa i oczekiwać, że magicznie będziecie się telepatycznie porozumiewać, a wszystko będzie spoko. Tak łatwo nie ma.

dom dla psa

Legion i jej frisbee to jedność. Spodziewajcie się wielu zdjęć z frisbee :)

Przez pierwsze miesiące Legion bardzo rozpieściliśmy. Nie w sensie, że jej wszystko dawaliśmy, ale po prostu za bardzo cieszyliśmy się jej towarzystwem. Dodatkowo naczytaliśmy się cudownych porad z internetu i postępowaliśmy zgodnie z zasadami ”pozytywnych metod szkoleniowych”, co okazało się finalnie naszą zgubą.

Bardzo dużo było informacji, żeby ze szczeniakiem od pierwszych dni ćwiczyć i socjalizować. I niestety moim zdaniem to w pewnym zakresie duży błąd. Myślę, że ćwiczenie ze szczeniakiem bez zaufania ma mały sens, bo szczeniak wyrabia sobie nawyk ”pracy za nagrodę”, a nie dla człowieka. Człowiek na początku nic nie znaczy – to tylko nowy obiekt w otoczeniu. Natomiast pożywienie jest źródłem przetrwania, więc warto pracować. Oczywiście to wyłącznie moje spostrzeżenie – wiem, że jest wielu zwolenników pracy z psem od pierwszych chwil.

Z drugiej strony nadmierna socjalizacja też nie jest super, bo okazuje się, że wszystko jest super – tylko nie człowiek. Nowe miejsca, nowe zapachy, nowe bodźce – to wszystko jest mega ciekawe, a człowiek ciekawszy się już nie robi. Naczytałem się o tym, żeby być dla psa atrakcyjnym, ale dziwne mówienie do psa i ruchy to tylko pajacowanie – to nie jesteś Ty, tylko takie absurdalne ”show” dla psa.

pies dla dziecka

Kiedyś powstanie wpis ”Najlepsza recenzja jaką kiedykolwiek przeczytasz” i będzie cała w pochwałach o tym frisbee. Najlepszy, najfantastyczniejszy produkt dla psa. Niszczy się po kilku chwytach, ale to nic!

Nie wiem jak to jest obecnie, ale wtedy tak mniej więcej można było interpretować porady internetowych specjalistów. Dawać jedzenie (za dobre zachowanie, za komendy, palić miskę), być atrakcyjnym (pokazywać nowe rzeczy, świrować, dziwne dźwięki, stale zaciekawiać sobą psa) i być pozytywnym (nie wolno psa stresować, nie wolno karać, nie wolno podnosić głosu).

Spotkania z psami są najlepsze, ale czy na pewno?

No i tak sobie zrobiliśmy, że Legion była dość wyczerpującym szczeniakiem. Bardzo dużo nas gryzła i ciągle wymuszała uwagę. Popełniliśmy tu drugi błąd – zaczęliśmy myśleć o szkoleniach.

Ponownie – nie wiem jak dokładnie jest teraz (bo nie czytuję raczej już poradników dla początkujących – mam własne metody), ale wtedy było modne ”rób z psem wszystko”. Polecano wszelkie możliwe aktywności, czyli bieganie, obedience, agility, szkolenia grupowe i indywidualne. Do tego bardzo zachęcano do wszelkich psich spotkań socjalizacyjnych, czyli wspólnych spacerów i wybiegów.

smycz linowa dla dużego psa

Dyski frisbee mamy w wielu egzemplarzach i różnych kolorach oraz o różnych stopniach zniszczenia. Od ”prawie nowych” na weekendowe rzucanie, poprzez ”lekko dziurawe” na normalne dni, aż po ”totalnie zmasakrowane” – tych używamy jak już jesteśmy zdesperowani.

No i tutaj też wpadliśmy z Legion, bo chcieliśmy dla niej jak najlepiej. Wmówiono nam, że jest nadpobudliwa i potrzebuje większej ilości aktywności, bo to owczarek niemiecki z końcu i one muszą pracować. Zaczęliśmy więc chodzić na różne spotkania i szkolenia.

Legion na początku była bardzo nieśmiała, ale w końcu bardzo przekonała się do innych psów i wydawała się być w końcu szczęśliwa. Uwielbiała biegać z innymi psami, gonić się, skakać, przewracać i tak dalej. W domu była spokojniejsza, bo miała w trakcie dnia dużo zabawy. Staraliśmy się chodzić wszędzie tam, gdzie były psy – szkolenia, psie spotkania, ale też do okolicznego parku, gdzie spotykali się inni psiarze.

Myśleliśmy, że jeśli Legion jest zadowolona to wszystko jest dobrze. Wychodziliśmy z nią, godzinami patrzeliśmy jak bawi się z innymi psami, wracaliśmy do domu, ona spała i wszystko szło świetnie. Na pozór oczywiście.

Po jakimś czasie stało się jasne, że Legion tak naprawdę nie ma żadnego kontaktu z nami. W domu ćwiczyliśmy – oczywiście, ale Legion skupiała się na jedzeniu, a nie na mnie. Byłem tylko takim automatem do wydawania jedzenia. Na spacerach? Najważniejsze były psy, a człowiek to tylko źródło transportu na miejsce psich spotkań.

agresja smyczowa u owczarka niemieckiego

Życzę każdemu, żeby ktoś na niego patrzył tak, jak Legion patrzy na swoje frisbee :D

Bardzo często była sytuacja, że Legion spuszczona ze smyczy biegła przed siebie, bo gdzieś tam wypatrzyła znajomego psa. Nie dało się jej przywołać w żaden sposób – trzeba było biec i gonić, albo czekać aż ktoś z tym psem podejdzie. Nic przyjemnego, a się jeszcze człowiek strachu naje.

Problem z psem? Idź do specjalisty!

W końcu cała ta sytuacja doprowadziła do bardzo poważnego problemu. Legion zaczęła szaleć na punkcie innych psów. Jak szliśmy na smyczy w kierunku parku i zobaczyła jakiegoś psa to zaczęła się rzucać i szczekać – byleby dociągnąć do tego psa lub zerwać się ze smyczy (dwa razy nawet zdarzyło się, że pękła plastikowa klamra w obroży!).

Zaczęło być absurdalnie, bo przechodnie myśleli, że jest agresywna. Psiarze, którzy jej nie znali uważali podobnie. Zaczęły się głupie komentarze na ulicy ”taki pies powinien mieć kaganiec” lub ”zaraz kogoś ugryzie!”. Nic przyjemnego.

najlepszy pies

Wróćmy trochę do teraźniejszości – Legion lubi śnieg wybiórczo. To znaczy, że woli leżeć w ciepłym domku, ale czasami łaskawie zechce wyjść. Najczęściej na frisbee oczywiście :)

Jak każda osoba z psem problemowym próbowaliśmy szukać pomocy – kontaktowałem się z wieloma behawiorystami i specjalistami, ale niestety pomocy nie było. Nawet dałem się namówić na szkolenie PT, gdzie wciśnięto mi kolczatkę – smutny okres, ale oczywiście kolczatka też nie pomogła. Byliśmy też na tzw. ”psich mijankach”, które również nic nie dały.

Legion nakręcała się coraz bardziej – nawet zaczęły być sytuacje, że próbowała skakać na rowerzystów. Takim punktem kulminacyjnym dla mnie była sytuacja, że dzwoniłem do któregoś już ”szkoleniowca” i otrzymałem następującą informację ”ja się takimi dużymi psami problemowymi nie zajmuję, ale mogę polecić kolegę, świetnego specjalistę od obroży elektrycznej”.

Każdy ma jakieś tam swoje granice. Na kolczatkę nie mam pojęcia jak dałem się namówić, ale obroża elektryczna to było dla mnie zbyt wiele. Wtedy postanowiłem, że ze ”specjalistami” koniec i zacznę sam radzić sobie z problemem.

najlepszy pies

Na Śląsku w styczniu ostro padało, a więc śniegu po kostki. Śnieg jest spoko, ale w nadmiarze męczy :> Tylko przedstawiciele rasy_o_której_nie_wspominamy_w_tym_wpisie są przeszczęśliwi z takiej pogody.

Generalnie na pewnym etapie życie zrezygnowałem z poszukiwania pomocy u szkoleniowców i specjalistów. PT (Pies Towarzyszący) nigdy nie skończyliśmy, bo uznałem, że to nie ma sensu. ”Psie mijanki” też nie pomogły, więc już całkowicie olałem pracę ze specjalistami. Jak najbardziej uważam, że to dobra profesja i gdzieś tam na pewno są cudowni behawioryści, ale ja widocznie nie miałem szczęścia.

Pracujemy z psem

Mój problem to chyba problem wielu początkujących. Bierzemy psa wierząc, że będzie super. Wierzymy też w te wszystkie rady ekspertów z internetu, for i książek. Nasiąkamy tymi wszystkimi mądrościami, bo w końcu Ci ludzie mają świetne psy – chwalą się wspaniałym przyjacielem i jego umiejętnościami, więc to musi być prawda, tak?

Potem przychodzą realia i okazuje się, że te wszystkie rady to pic na wodę. Okazuje się, że nasz pies ma problemy, a nikt nie potrafi nagle pomóc. Setki szkół, tysiące specjalistów, miliony rad w internecie i nic nie pomaga. Najpierw wszyscy mądrzy – mówią jak wychować psa, ale jak coś idzie ”nie tak” to nagle zostaje nam tylko kolczatka i obroża elektryczna.

najlepszy pies

Duży ogród jest super – naprawdę. Można wyjść w kapciach, żeby na przykład porzucać psu frisbee w śniegu.

Trudno napisać to wszystko po kolei jak było dokładnie, więc napiszę ogólnie. Postanowiłem, że warto zapomnieć o tym wszystkim i pracować z psem samemu. Najpierw przyjąłem strategię, że być może rzeczywiście za mało robimy z Legion. Miała 3 spacery z psami, w weekendy jakieś szkolenia. W końcu owczarek niemiecki to pies pracujący, więc potrzebuje więcej?

Pewnego dnia stało się takie szczęście, że zupełnie przypadkowo kupiliśmy jakieś tanie frisbee w Tesco. Naprawdę to była chyba taka nagroda za cały ten mój trud w opiekę nad Legion.

Poszliśmy na pierwszy spacer – rzuciłem ten lipny dysk i stał się cud – Legion rzuciła się ochoczo. Przed tym raczej nie lubiła zabawek. Czasami pojedyncze egzemplarze, ale szybko się nudziło. We frisbee się zakochała od razu. Potem kupiliśmy lepsze wersje – taki gumowy dysk od Trixie. Był szał. Naprawdę przysięgam, że bez frisbee nie mam pojęcia jakbym sobie poradził z Legion.

pies nadpobudliwy

Dawno nie było zdjęcia z frisbee. To jest moje najulubieńsze zdjęcie z frisbee ever. Piękny, mieniący się w promieniach słońca dysk, a do tego piękne, ostre zęby wspaniałego psa, które znajdują niebezpiecznie blisko delikatnej ręki człowieka. Takie sytuacje uświadamiają nam kruchość życia i nieuchronność śmierci. Wszystko przemija, carpe diem :)

Wcześniej w parku nie dało się z nią nic zrobić, ponieważ cały czas wypatrywała psów, a jak już ktoś był z własnym psem to nie było szans na trening, bo chciała się tylko bawić. Frisbee sprawiło, że w końcu w parku zaczęła się mną interesować, a to było podstawą do jakiejś komunikacji.

Zacząłem bardzo mocno to frisbee wykorzystywać i praktycznie ten dysk był naszym standardowym narzędziem na każdym spacerze.

Ponownie jakimś dziwnym zrządzeniem losu na jakimś zapomnianej przez wszystkich, zagranicznej grupie dyskusyjnej usłyszałem o wynalazku ”snuffle mat”. Taka mata z frędzelkami, w której pies miał szukać przysmaków. Niby nic, ale właśnie tego było nam potrzeba do pracy w domu – szczególnie w deszczowe dni, ponieważ wtedy nie było jak wyładować nadwyżek energii u Legion.

Naprawdę polecam poniższy wpis, bo właśnie dużo mówi o tych dwóch narzędziach, które ogromnie zmieniły nasze życie na lepsze.

Maty węchowe i frisbee – zabawki, które zmieniły nasze życie

Na pewnym etapie postanowiłem ”docisnąć pasa” Legion i zrobiłem bardzo konkretny harmonogram – dopięty maksymalnie. Rano długi spacer, potem ćwiczenia w domu, kolejny spacer, wieczorem bieganie. W wolnej chwili nadal ćwiczenia.

Dużo czytałem o zabawach męczących umysłowo, więc wprowadzaliśmy zabawki na inteligencję i sporo aktywności węchowej z matą węchową. Wydawało się, że wszystko idzie super, bo Legion nie miała nawet czasu na nadpobudliwość. Zaczęły się pierwsze spacery w pełnym skupieniu na mnie, gdzie ignorowała przechodzące obok psiaki. Spędzałem z Legion naprawdę dużo czasu – często od rana do wieczora, gdzie cały czas coś robiliśmy, a ja pracowałem w wolnych chwilach, kiedy spała.  Jednak naprawdę było warto, bo zaczęliśmy widzieć efekty.

psie wyzwanie legion

To dopiero były czasy! Już zapomniałem jak to się mieszkało na blokowisku. Wszędzie marudzące staruszki… Tutaj już Legion była spokojniejsza, bo z dyskiem w pysku się tak nie wkurzała.

Ćwiczyliśmy też nosework – jeżeli kogoś interesuje ta aktywność to polecam poradnik na naszym blogu dostępny tutaj:

Nosework – jak zacząć

Nosework – dalsze ćwiczenia

Zapisaliśmy się również na kurs ”tropienie użytkowe”, które okazało się strzałem w dziesiątkę, bo było mega super. Więcej można poczytać o tym w poniższym wpisie.

Tropienie użytkowe – mantrailing

Co za dużo to niezdrowo

Niestety okazało się, że mój wspaniały plan nie był taki idealny. Jak najbardziej cieszę się, że to zrobiłem, bo w końcu wziąłem odpowiedzialność za wychowanie psa we własne ręce, a nie liczyłem tylko na pomoc obcych osób.

Niemniej cały ten nacisk na dużą ilość aktywności spowodował, że Legion trochę uzależniła się do pracy. Cały czas była nakręcona i gotowa do aktywności. Najgorsze były dni deszczowe lub bardzo zimne, kiedy trudno było wyjść – nie dało się nawet wstać z krzesła, bo Legion od razu też wstawała w oczekiwaniu ”co będziemy robić?”.

pies obronny

Uwielbiam oglądać takie zdjęcia, bo pokazują pasję Legion do tej aktywności. Sama się tego nauczyła – my absolutnie nie robiliśmy nic, żeby ją zachęcać do takiej motywacji. Czasami pędzi na złamanie karku, żeby tylko złapać dysk w powietrzu, więc trzeba uważać gdzie i jak się rzuca :)

Nawet jak był ładny dzień to okazało się, że po powrocie z długiego biegu ja potrzebowałem odpocząć, a Legion po 15 minutach drzemki przychodziła i czekała na dalszą aktywność. Nie potrafiła już jakby odpoczywać – cały czas musiała coś robić, inaczej była bardzo pobudzona, dużo szczekała i tak dalej.

Wcześniej przeszkadzało mi to, że Legion wcale mnie nie zauważała i szukała rozrywki u innych psów. Teraz problemem było to, że Legion cały czas chciała coś ze mną robić. Ktoś może powiedzieć ”super – tylko się cieszyć!”. Natomiast mi się wydaje, że taka sytuacja też nie jest wcale dobra. Pies powinien umieć odpoczywać i nie może być stale nakręcony i w gotowości do pracy.

wychowanie nadpobudliwego psa owczarek

Taka ciekawostka, że Legion lubi dyski tylko jednego typu i jednej firmy – dokładnie gumowe dyski od Trixie. Próbowaliśmy dysku konga extreme, próbowaliśmy też profesjonalnych dysków do psiego frisbee. Niestety nic – Legion nie chce łapać i tylko patrzy z wyrzutem. To jest lojalność do marki!

Najlepszy pies – czas wyluzować

Postanowiliśmy, że tak dłużej się nie da – ja już byłem wypalony, bo cały czas byłem w biegu, a i Legion nie bardzo to wszystko służyło. Zmieniliśmy więc całkowicie taktykę i praktycznie wyeliminowaliśmy całą aktywność fizyczną.

Postawiliśmy przede wszystkim na zabawy umysłowe, ponieważ nie chcieliśmy dalej jej nakręcać. Robiliśmy sporo nosework oraz mat węchowych. Tego typu aktywność odprężała i uspokajała – wymaga koncentracji oraz skupienia, ale jednocześnie nie pobudza fizycznie. Nie ma takiego nakręcenia jak po bieganiu lub innych tego typu aktywnościach. Dla Legion było to idealne.

życie z psem nowe

Legion to świetny pies i nawet pomimo tych wszystkich problemów na początku to nigdy nie zamieniłbym jej na innego. Myślę, że takie problemy z psem i ich rozwiązywanie zbliżają. Może to głupie, ale tak mi się wydaje.

Dodatkowo mieliśmy epizod z działką w ROD (Rodzinne Ogródki Działkowe) – kupiliśmy fajne miejsce, ponieważ chcieliśmy, żeby Legion mogła spokojnie poleżeć na trawce. Nie ukrywam też, że powodem było kilka niefajnych sytuacji w publicznych parkach, więc działka wydawała się najlepszym pomysłem. Minusem działki była jej odległość od naszego mieszkania – nie bywaliśmy na niej tak często, jak tego chcieliśmy.

Działkę już sprzedaliśmy i nawet aż tak dużo na tym nie straciliśmy. Kto by pomyślał, że ROD to nie jest dobra inwestycja :D

Przygotowujemy działkę dla psa

Skupiliśmy się więc przede wszystkim na odpoczynku. Trochę to zajęło – staraliśmy się wypełnić dzień Legion aktywnościami węchowymi i pobytem na działce, żeby się nie nudziła, ale jednocześnie jak najmniej ją pobudzaliśmy.

Generalnie było bardzo spokojnie. Legion szybko przyzwyczajała się do nowych zasad i stopniowo wydłużaliśmy czas odpoczynku w stosunku do czasu aktywności.

Jedyną fizyczną zabawą pozostawało frisbee – tu nic się nie zmieniło. Legion po prostu kocha dysk, więc nie potrafiłem jej tego odmówić. Stawiałem na krótkie sesje, żeby aż tak jej nie nakręcać. Legion wystarczyło samo trzymanie frisbee w pysku, więc często tak sobie spacerowaliśmy. Nawet często się śmiejemy, że to nie my wyprowadzamy Legion, a po prostu Legion wyprowadza swój dysk na spacer.

życie z psem blog

W Legion ”włożyliśmy” kawał naszego życia, bo to nie jest tak, że człowiek może zająć się psem kilkanaście minut dziennie i ma wolne. Z psem tak naprawdę trzeba spędzać cały wolny czas. Nie musi to być jakieś bardzo aktywne – wystarczy po prostu być w pobliżu.

Dzięki frisbee nawet w trakcie spaceru Legion pozostawała stosunkowo spokojna – nie reagowała na rowerzystów, ani na inne psy. Naturalnie czasami zdarzały się gorsze dni, gdzie wracała jej ta nadpobudliwość i nienawiść do świata – każdy ma do tego prawo. Na pewno jednak było to rzadziej niż na początku.

Najlepszy pies – jak Legion czuje się dzisiaj?

W końcu jak wielu z Was wie zdecydowaliśmy się na zakup domu. Moim zdaniem była to najlepsza decyzja, jeśli chodzi o Legion. Ja wiem, że wiele osób twierdzi, że mieszkanie jest nawet bardziej korzystne dla psa, ale dla mnie to lipa i tyle. Widzę, że Legion czuje się tu fantastycznie i nikt mi nie wmówi, że blok był dla niej lepszy.

Dom dla psa – jak kupić i na co zwrócić uwagę

Przede wszystkim Legion jakby się tu zrestartowała. Po samej przeprowadzce była trochę zdezorientowana w stylu ”co tu robimy i kiedy wracamy do domu”, ale sam remonto spowodował, że bardziej skupiała się na zamieszaniu niż nowej sytuacji życiowej.

Jak już remont się zakończył i wróciliśmy mniej więcej do normalnego trybu to również Legion się uspokoiła. Teraz naprawdę mogę powiedzieć, że zmiana jest ogromna. Nie szczeka, nie denerwuje się tak, nie pilnuje nas cały czas. W mieszkaniu zawsze lokowała się tak, żeby wszystkich widzieć. Tutaj mogę spokojnie iść pracować na piętro, a ona spokojnie odpoczywa na parterze. Jakby ktoś zobaczył ją kiedyś i teraz to na pewno by jej nie poznał, bo z wulkanu energii zrobiła się kanapową kluchą.

zycie z psem o nas

Na pewno na poprawę stanu Legion miało wpływ kilka rzeczy – znaleźliśmy dla niej idealną aktywność (frisbee i maty węchowe), do tego sporo z nią pracowaliśmy, ale też na pewno wiek zrobił swoje. Pies dojrzewa i się uspokaja, także nie traćcie nadziei, jeśli Wasz szczeniak mocno rozrabia :)

Na pewno wpływ na to ma zmiana otoczenia na spokojniejsze. W pobliżu bloku zawsze coś się dzieje – jakieś koty, imprezowicze, przechodnie, listonosz dobija się do klatki i tak dalej. Legion bardzo na to wszystko reagowała. Tutaj jest po prostu bardziej cicho.

Też może na uspokojenie Legion wpływa postrzeganie przez inne osoby? W bloku mieliśmy sąsiadów, którzy raczej za psami nie przepadali. Wrogie spojrzenia, zarzuty, że pies sika, komentarze na temat kagańca i tak dalej. Na pewno na jakimś poziomie to działa na psa.

Tutaj mamy mało sąsiadów, a nawet jeśli to mają swoje psy, więc nikt problemu nie robi. Nawet Panią Listonosz mamy fajną, bo sama pcha ręce przez płot, żeby sobie Legion pogłaskać. Legion nauczyła się sama otwierać frontowe drzwi, więc często jest taka sytuacja, że jak tylko wyczuje listonosza to otwiera i biegnie się przywitać :D

jak zrobić dobre zdjęcia psa kompromisy

XD

Na pewno zmiana otoczenia wpłynęła pozytywnie na Legion. W lato może się wygrzewać na trawce całymi dniami, w zimę wybiegać się na śniegu. Często rzucam jej frisbee, bo ogród duży i miejsca sporo. Blisko jest las, który może bez problemu eksplorować.

Ze swojej strony też się już nie spinam – nie ćwiczymy nic konkretnego, od dawna nie robiliśmy nawet żadnych komend. Nasze główne aktywności to rzucanie frisbee, spacery po lesie i maty węchowe. Żyjemy sobie spokojnie, bez planów treningowych i spinania się.

Kilka słów na koniec

Na pewno nie powiem, że dla każdego psa takie podejście będzie dobre, bo każdy pies jest inny. Jednak po Legion trudno mi już uwierzyć w stwierdzenia typu ”mój pies to bomba energetyczna – musimy coś robić” lub ”to pies pracujący, więc musi pracować”.

psy są niesamowite

Takim słodkim szczeniaczkiem była dawno temu Legion. Teraz już takie poważnie psisko się z niej zrobiło… jak ten czas leci :)

Legion to idealny pies pracujący – jest bardzo zmotywowana do pracy, potrafi długo się skupić i długo uprawiać aktywność. Bez problemu mógłbym z nią całymi dniami ćwiczyć tropienie w lesie, obedience lub inne tego typu aktywności. I przez długi czas rzeczywiście to robiliśmy.

Jednak uznałem, że niekoniecznie jest to dobre dla mnie i dla niej. Osobiście uważam, że nasz obecny tryb życia jest lepszy, ale oczywiście każdy musi zdecydować sam. Jeżeli lubisz aktywność i Twój pies też to raczej nie ma problemu, żeby robić jej dużo – naturalnie bez przesady. Myślę jednak, że sporą większość psów można przyzwyczaić do spokojniejszego trybu. Wątpię, żeby pies miał wrodzony gen ”muszę coś robić, bo eksploduję”.

Bardziej właśnie wydaje mi się, że opiekun zauważa tendencję psa do zwiększonej dawki ruchu to też do tego dąży. Pies ma zwiększoną dawkę aktywności, więc się do niej przyzwyczaja. Człowiek widzi psa znudzonego to jeszcze podkręca tempo i wpada w taką spiralę ”robimy coraz więcej i więcej”.

fazy rozwoju owczarka niemieckiego

Szczeniaki bardzo, bardzo szybko dorastają – trzeba o tym pamiętać. Człowiek ledwo mrugnie, a tu już nie ma słodkiego maluszka.

Myślę, że to całkiem normalny i logiczny dla wielu bieg rzeczy. Pies kojarzy nam się z ruchem, a również media wpajają nam wizję psa aktywnego. Wszędzie można znaleźć informacje o bieganiu, nowych zawodach, agility lub ultimate frisbee. Widzimy te wszystkie pracujące psy i tych wszystkich pasjonatów psich sportów, więc podświadomie myślimy, że tak trzeba. Takie jest po prostu nasze myślenie o psach.

W końcu trudno oczekiwać, żeby media ciągle informowały o takich wydarzeniach jak ”Puszek cały dzień leżał na kanapie” lub ”Reksio ustanowił rekord osiedla w psim spaniu” albo ”Kajtek dzisiaj nie robił nic ciekawego”. Wpisy blogowe ”Mój pies dzisiaj spał” też raczej nie robią furory w psim internecie :)

Tak czy inaczej ja jestem z Legion bardzo dumny, bo to rzeczywiście najlepszy pies na świecie. Jestem dumny przede wszystkim z naszej relacji, bo w końcu – po kilku latach mam dokładnie takiego psa, jakiego chciałem. Bardzo ciepłego, lojalnego, przywiązanego – trudno to określić tak naprawdę. Jest to po prostu pies, z którym można porozmawiać, poleżeć, pojeść i się pobawić. Bez oczekiwań, bez wyrzutów i bez problemów.

zycie z psem kontakt

To by było na tyle. To był właśnie wpis tylko o Legion :)

Jestem świadomy tego, że dla kogoś z Was to może być nudne, bo na blogu nie ogłaszam jakichś ogromnych sukcesów. Kiedyś może blog wydawał się komuś bardziej interesujący – było o bieganiu, o szkoleniach, o tropieniu i tak dalej. Teraz dla kogoś to mogą być takie popierdółki ”co ty mi będziesz koleś pisał o tym, że pies długo śpi – kogo to obchodzi?”.

Wybaczcie, jeśli kogoś zawiodłem, bo jestem nudnym człowiekiem :D Jak najbardziej się zgodzę – biorę kabanosa, łamię na pół, daję Legion i razem oglądamy netflixa. I co mi zrobisz? :)