jak oduczyć psa żebrania

Jak oduczyć psa żebrania?

Jak oduczyć psa żebrania? Niby wydaje się to proste, a jednak widać, że wiele osób ma z tym problem. Wcale się nie dziwię, bo sam wiem jak problematyczny jest pies, który nie chce odstąpić człowieka na krok, jeśli ten ma jedzenie. Często na samym ”dotrzymywaniu towarzystwa się nie kończy”, bo w ekstremalnych przypadkach nasz przyjaciel może wręcz domagać się ”kawałka” Twojej porcji.

Co więc zrobić, jak pies szczeka, bije łapami i generalnie jest utrapieniem podczas posiłku? Sami mieliśmy ten problem, więc postaramy się pomóc i coś doradzić :)

Jak oduczyć psa żebrania – geneza problemu

Psie żebranie to bardzo często wina człowieka. Zaczyna się niewinnie – jemy kanapkę, a nasz słodki szczeniaczek podchodzi i patrzy na nią maślanymi oczkami. Trudno się dziwić, że tak robi, bo to w końcu pies, a te często mają brzuchy bez dna. Nasz szczeniaczek patrzy i człowiekowi serce pęka, więc odrywa kawałek szyneczki i daje pupilowi. Wszyscy są zadowoleni.

jak oduczyć psa żebrania 2

Bentley i Aria – na tle naszych grubasów to są takie chudzinki, że aż dałbym im całą kanapkę nawet :D

Kolejna sytuacja parę miesięcy później – nasz ”już nie taki mały” szczeniak chętnie wskakuje nam na kolana, jak tylko mamy coś do jedzenia – przytula się, wesoło szczeka i generalnie jest przyjazny. Ucieszony człowiek daje mu ”gryza” swojego schabowego. Może nawet wyuczeni członkowie rodziny karmią go resztkami ze stołu jak nikt nie patrzy, więc ”pies pod stołem” jest już stałym elementem każdego obiadu.

Kolejne miesiące mijają, a nasz pies jest z nami podczas każdego posiłku. W końcu postanawiasz, że to zaszło za daleko i nie dajesz psu nic. Dziwisz się, że pupil nagle wpada w furię, szczeka, zaczyna na Ciebie skakać i tak dalej. Generalnie coś mu odwaliło, prawda? Pies tak nie powinien robić, nie? W końcu pękasz i znowu dzielisz się kanapką.

Prawda wygląda tak, że bardzo często sami uczymy psa, że nasz posiłek jest ”wspólny”. Tak długo jak pies dostanie swoją porcje to będzie grzeczny, ale w wielu przypadkach odmowa może wiązać się z większym lub mniejszym oporem ze strony pupila. Powtarzając ”dokarmianie” uświadamiamy bowiem psa, że to również jego posiłek. Nic dziwnego, że jeśli nagle mu to odbierzesz to nie będzie zadowolony.

Jak oduczyć psa żebrania – szczeniak

Najlepiej w ogóle nie uczyć psa żebrania, czyli ignorować podczas własnego posiłku. Jeżeli od szczeniaka będzie uczony, że posiłek człowieka nie jest ”wspólny” to dość szybko zrozumie, że nie warto się ekscytować Twoim jedzeniem. Szczeniaki oczywiście są bardzo ciekawskie i mocno testują świat oraz sprawdzają swoje granice. Na pewno pierwsze kanapki w Twojej ręce będą zauważone przez malucha.

jak oduczyć psa żebrania 3

Psie buziaczki :D Levi wydaje się zaskoczony :)

Nie wolno się jednak wtedy uginać i pozwalać pupilowi na wszystko. Jeżeli nie chcemy, aby w przyszłości był problem z żebraniem to trzeba to pokazać już od początku. No dobra, ale co zrobić, jeśli już problem występuje? Pamiętajmy, że własna rodzina jest największym wrogiem każdego psiarza. Godziny treningów, setki wykładów, pot, łzy i wszystkie nasze starania – wszystko może zepsuć jedna ciotka, która da coś psu pod stołem. Problem gotowy, ale oczywiście wszystko zależy od psa. Jeden nawet po małym incydencie zacznie żebrać, a inny potrzebuje większej ilości okazji, aby zrozumieć o co chodzi.

Jak było u nas?

Chciałbym opisać trochę jak to było u nas, aby każdy mógł mniej więcej sobie wyobrazić jak poważny może to być problem i co do niego prowadzi. Z Legion popełniliśmy taki błąd, że po prostu chamsko ją dokarmialiśmy. Każdy posiłek był wspólny i nasza psina szybko się nauczyła, że jej się kawałek tej szynki należy.

Na początku nie było to dla nas problemem, bo co to za kłopot podarować psu kawałek serka, bułeczki lub jakiegoś mięska? Żaden :) Jednak po pewnym czasie zaczęło to być uciążliwe. Każde wyjście do kuchni było dla Legion znakiem, że zaraz będzie jakieś jedzenie. Przez to praktycznie każdy ruch w stronę tamtego pomieszczenia powodował u psa pobudzenie, a jak wróciło się z pustymi rękoma to widać było pewną złość, a czasami pojawiało się również szczekanie.

Jak już się coś jadło to zawsze Legion była obok. Na początku tylko siedziała i się gapiła. Potem już zaczynała szturchać łapą. Jak to nie działało to dochodziło po prostu do szczekania. Nie było to przyjemne, bo psina ciągle była pobudzona, wkurzona i zła. Cały czas.

Postanowiliśmy, że trzeba z tym skończyć, bo w pewnej chwili było tak, że Legion praktycznie szantażowała nas o jedzenie – nie dawała spokoju, dopóki kawałek żarcia nie znalazł się w jej pyskatej mordzie :D Tamtego dnia podjęta została decyzja, że trzeba oduczyć psa żebrania.

jak oduczyć psa żebrania 4

Bentley ma najlepsze miny :D

Ale jak oduczyć psa żebrania?

Przede wszystkim trzeba natychmiast odciąć od naszego jedzenia. Po prostu ”nie i już”. Każdy posiłek zjada się kompletnie ignorując psa. Żadnego kontaktu wzrokowego, głaskania, mówienia do pupila.

Niektórzy twierdzą, aby na czas posiłku zamykać psa w innym pomieszczeniu, żeby nie jeść ”na jego oczach”, ale moim zdaniem to duży błąd. Pies niekoniecznie powiąże ”nie widzę jak człowiek je” z ”nie wolno żebrać”. Zapewne zależy to od psiaka, ale ja bym tego nie próbował. Poza tym nie można przecież uciekać od własnego psa z jedzeniem, bo to głupie :D Ktoś w tym domu musi nosić spodnie, ale nie powinien to być owczarek.

Myślę, że warto jeść w taki sposób, aby pies nie mógł bardzo przeszkadzać. My często jedliśmy siedząc na kanapie, trzymając talerz np: na kolanach. Trudno wtedy jedną ręką wcinać kanapkę, a drugą odsuwać 40 kg psa :) Także w razie problemów można przenieść się do stołu – polecam. Pierwsze dni na pewno są trudne, bo pies znajduje się niejako w stanie ”żarciowego odwyku”. Zawsze dostawał, a teraz już nie, czyli coś niedobrego. Trzeba to po prostu wytrzymać.

Legion szczekała, szturchała łapami i generalnie była niezadowolona. Jednak po czasie (u nas po tygodniu) pies zaczyna rozumieć, że skończyło się żebranie i to nic nie da. Nasz pies naprawdę się zmienił – teraz normalnie można przy niej jeść, a ona najwyżej powącha lekko ”co to”. Wie kiedy ma swoje posiłki i je zjada, ale nie czai się już na nasze kanapki lub talerze z obiadem. Serio jest lepiej i po prostu przyjemniej.

jak oduczyć psa żebrania 5

Hopsa hopsa – trzeba schudnąć, bo w lato się przytyło :)

Podsumowując – cały proces ”jak oduczyć psa żebrania” sprowadziłbym po prostu do konsekwentnego działania i ignorowania psa w sytuacji, w której próbuje żebrać. Oczywiście są również naprawdę ekstremalne przypadki, gdzie pies czuje się tak pewny siebie, że pomimo Twojego ignorowania i sprzeciwu nadal będzie starał się odebrać Ci jedzenie.

Swoją droga metoda ”nie i już” działa na bardzo wiele psów z różnymi problemami, które polegają na tym, że pies od nas czegoś wymaga. Pies pobudza się jak ubierasz buty? Przestajesz i wracasz na fotel. Pies skacze jak wracasz do domu? Nie witasz się z nim dopóki nie przestanie – i tak dalej. Warto spróbować :)

To jest jednak już zadanie dla dobrego behawiorysty, ponieważ jeżeli pies działa wbrew Twojej woli i siłowo chce odebrać Twój posiłek to znaczy, że cała sprawa zaszła za daleko. Bez pomocy może to doprowadzić do aktów agresji lub generalnie jakiegoś nieszczęścia. Jednak psy aż tak nakręcone na jedzenie to już wynik bardzo długiego pozwalania psu na wszystko i na żebranie bez jakichkolwiek konsekwencji.

U Leviego już nie popełniliśmy tego błędu i od małego nie pozwalaliśmy mu żebrać. W efekcie nie mamy żadnego problemu z samojedowym żebraniem :)

A jak Wasze psiaki? Starają się żebrać o kanapkę? Jak sobie z tym poradziliście? A może dopiero próbujecie naprawić ten problem? Piszcie! :)

 

  • My też nie mamy problemu jeśli chodzi o jedzenie w domu, bo Lily nie wchodzi do kuchni. Co najwyżej siedzi na dywanie w przedpokoju i czeka aż skończymy, :)

    • U nas z kuchnią bywa różnie – kiedyś zawsze Legion leżała pod nogami jak ktoś gotował. Teraz rzadko się zdarza, żeby tam wchodziła bez zaproszenia, a warto zaznaczyć, że tam dostaje jedzenie :D

      Levi też jakiś zaciekawiony nie jest, ale czasami jeszcze leży jak się kroi jakąś szyneczkę dla niego :)

  • Małgorzata Chudy

    Tinka tez próbowała. Z ust by wyjęła jakby mogła. Warczała i szczekała. Zastosowałam taką metodę jak wy i pomogło. Potem dziwili się u mnie w domu jak to jest, że pies warczy na nich, a na mnie nie.

    • Najtrudniej właśnie jak ktoś z rodziny ”lituje się” nad pieskiem i go gdzieś tam dokarmia po cichu :D
      Ja z Legion w ogóle już jestem dumny – tak jak Tinka, też by mi najchętniej kiedyś z ust wyjęła, a dzisiaj?
      Dzisiaj spadła mi kanapka z talerza obok niej, tuż przed pyskiem, a ona nawet nie ruszyła :D Dobry piesek!

      • Małgorzata Chudy

        Tina też nie bierze mojego, ale innych wykorzystuje. Wystarczy że się plecami odwrócą. Widać, że wie o co chodzi, ale tez z drugiej strony ocenia na co może sobie u kogoś pozwolić. To tez zależy od człowieka, jaki jest, pies się dostosowuje, szacuje swoje możliwości stosownie do okoliczności.

  • moni.l

    Nuki nie musieliśmy oduczać, bo nie nauczyliśmy jej żebrania. Spokojnie można jeść mięso z psem leżącym obok. Cóż, mam psa niejadka, ale za to gdy ktoś je jogurt, to przyjdzie i patrzy. Stanie tak i patrzy. Czeka cierpliwie. Siądzie. Obliże się. Czeka. Nie narzuca się. Taka grzeczna i słodka sobie po prostu siedzi. No kosmos :D. Co ciekawe, nie robi tak w stosunku do wszystkich. Ale np. moja mama zawsze może liczyć na wpatrzone w nią oczy psa, choć podobno nigdy nic jej w ten sposób nie dała. Podobno…

    • Tak jest właśnie najlepiej – nie uczyć wcale, ale często trudno się oprzeć maślanemu spojrzeniu szczeniaka :D

  • Narvana i Julek

    W domu nie ma problemu – my jemy, Julek zazwyczaj śpi. Problemem są inni ludzie. Przykładowo moja babcia i błędne koło – daje mu, bo on się patrzy, a on się patrzy, bo ona mu daje. Goście u nas – to samo. Ogólnie Julek jest mistrzem żebrania od „niedomowych”.
    I najgorsze jest to, że możesz tłumaczyć i tłumaczyć, żeby NIE DOKARMIAĆ, ale u większości to jak grochem o ścianę…

    • Niestety tak najciężej, bo babcie mają naturalną potrzebę dokarmiania :) Z tym trudno wygrać…