życie z psem nauka chodzenia na smyczy

Jak nauczyć psa chodzić na smyczy – dzień 11

Nasze życie jest mięsem. Życie psa jest przysmakiem. Wieczorem gotujemy mięso, żeby było gotowe na kolejny dzień treningowy. Rano kroimy mięso w piękne kawałeczki – nie za duże i nie za małe. Dokładnie takie, żeby można było je wygodnie podać psu, ale żeby pieseczek nie musiał się za bardzo męczyć z gryzieniem.

Potem przed każdym spacerkiem pakujemy saszetkę smakołykami i dajemy psu trochę na zachętę jeszcze przed wyjściem. Następnie przez cały spacer pięknie nagradzamy, a po spacerze w mieszkaniu dajemy jeszcze trochę mięska, żeby nie było smutno. Wieczorem gotujemy mięso, żeby było gotowe na kolejny dzień treningowy…

Zapomniałbym – jeszcze w ciągu dnia jak Legion się nudzi to jeszcze robimy trochę ćwiczeń, żeby mogła ”zasłużyć” na kawałek mięska ;) Jak człowiek czasami nie ma ochoty lub postanowi ”zapomnieć” o ćwiczeniach to psisko bardzo chętnie przyjdzie i będzie tak długo szturchało łapą, aż człowiek sobie przypomni i znajdzie jednak tę ochotę.

Kto kogo trenuje ja się pytam?

Wracając do samej nauki chodzenia na smyczy to cały czas idzie nam dobrze. Poranny i popołudniowy spacer zaliczone – Legion dobrze chodzi przy nodze, stara się trzymać, chociaż przy dłuższej trasie widać, że zaczyna się trochę nudzić i coraz częściej spogląda na krzaczki. Wtedy robimy przerwę, żeby mogło sobie psisko powąchać.

O 17 zamiast spacery poszliśmy na trening biegowy. Najpierw na obroży ładnie idziemy przy nodze, a na trasie już przepinamy na szelki i biegamy :)

  • Agata

    Naczytałam się ostatnio twojego bloga i w efekcie stwierdziłam że mój pies to taki trochę głupolek i przydało by się go podszkolić, a więc z paczką smakołyków wyszliśmy przed dom i sobie spacerujemy przy nodze a to się przywołujemy itp. Na co wieczorem gdy już zaległam na kanapie pies przynosił wszystkie możliwe zabawki byle by dostać smakołyka ! i to po jednym dniu ćwiczeń :)

    • Każdy pies to taki trochę głupolek – tak mi się wydaje przynajmniej. Legion ma 2,5 roku, a Levi 4 miesiące – oba są głupolami strasznymi :)

      Fajnie, że tak dobrze Wam poszło. Teraz będzie tylko lepiej – tak trzymać!