HateON #9 – grupy fejsbukowe

Od pewnego czasu miałem nowe hobby, czyli psie grupy fejsbukowe. Wpisałem się chyba na większość i sporo czytałem. Nawet czasami odpowiadałem, ale niestety wraz z mijaniem kolejnych dni doszedłem do jednego wniosku – wielu ludzi to idioci i nie powinni mieć psa.

Wydaje mi się, że grupy fejsbukowe to jakiś lep na debili, a łatwy dostęp do informacji sprawia, że nikomu już nie chce się myśleć. Na początku mojej przygody nie było to jeszcze tak widoczne, ale z każdym kolejnym postem objawiała się pewna głupota. Rozłóżmy jednak grupy fejsbukowe i ich ”content” na grupy:

Darmowa porada weterynaryjna

To najgorsza rzecz, która trochę mnie przeraża. Ludzie potrafią pytać o każdą pierdołę i liczyć na fachową pomoc weterynaryjną. Jeszcze nie jest to problem, jeśli ktoś ma głupi problem i łudzi się, że ktoś dokona diagnozy na odległość. Natomiast widziałem wielu przypadków osób, których psy potrzebowały natychmiastowej pomocy, ale zamiast udać się do lekarza wolą dopytać na grupie.

Przykładowo widziałem post, gdzie autorka informuje, że pies zjadł cały listek tabletek i ”czy powinna” iść do weterynarza. Moim zdaniem nawet jeżeli tabletki nie są szkodliwe to jest to jednak sytuacja, gdzie w pierwszej kolejności dzwoni się lub idzie szybko do weterynarza z psem. Tam wywołane zostaną wymioty i wszystko powinno być ok.

Nie jest ważne czy pies rzeczywiście jest zagrożony – ważne jest, że w razie podejrzenia, że coś psu się złego dzieje to powinniśmy jako priorytet założyć udzielenie mu pomocy poprzez udanie się do weterynarza. Jeszcze rozumiem pytanie o wyniki badań lub dietę, ale niedługo ktoś zacznie pisać ”pies ma krwotok wewnętrzny, mdleje i ciągle wymiotuje – czy muszę iść do weterynarza?”.

Jak ktoś w takim poście zruga autora ”idź do weterynarza, jesteś nienormalna?!” – często pada odpowiedź, że ktoś nie ma czasu, weterynarz daleko i tak dalej. Łapy opadają :D Ja naprawdę rozumiem, że jak coś delikatnego się stało i nie jesteśmy pewni czy weterynarz jest konieczny to chcemy zapytać. Pewnie, ale można również zadzwonić do weterynarza.

Kiedyś Legion zjadła całą ”zgrzewkę” jajek razem ze skorupkami i też nie miałem pojęcia czy to coś groźnego. Szybko zadzwoniłem do weterynarza, który mnie uspokoił, że nic się złego nie stało i wystarczy na razie obserwować psa. Gdyby jednak to było coś niebezpiecznego to na pewno by mi powiedział i mógłbym szybko zaprowadzić psa, żeby udzielono mi pomocy.

Nienawidzę własnego psa

Nie mam pojęcia czemu tyle osób próbuje pokazać, że nienawidzi swojego psa. Fejsbukowe grupy zalewane są wszelkimi żalami na swojego sierściucha. Wczoraj odbyłem małą batalię z kobietą, która skarży się, że jej pies niszczy. Opublikowała zdjęcie, gdzie pokazuje zbity wazonik i kilka kwiatków na podłodze, a to wszystko dramatycznie opisuje, że ”mam dość, że codziennie po pracy muszę jeszcze latać z miotłą”, ”codziennie niszczy, a przecież wychodzi na spacer”, a nawet ”kocham go, ale zastanawiam się nad oddaniem, bo już nie daję rady”.

Po szybkim przejrzeniu zdjęć i zauważeniu wielu dodatków, które mogą zwrócić uwagę psa poradziłem, że najlepiej byłoby się tego po prostu pozbyć, a wtedy pies nie będzie tego niszczył. Pani się obruszyła ”nie będę wszystkiego zdejmować tylko dlatego, że jest pies! Pies jest dla rodziny, a nie na odwrót”. I oczywiście finalne ”to duży pies MA JUŻ 11 miesięcy, nie powinien być taki głupi!”.

I to tylko jeden przykład, a jest ich mnóstwo. Pojawia się pełno osób z takimi strasznymi, tragicznymi problemami. Osób, które ”kochają psa”, ale zastanawiają się nad oddaniem, bo już ”nie dają rady”. I potem to magiczne ”pies ma X miesięcy!”.

Prawda jest taka, że młody pies może niszczyć, a często rzeczywiście to robi i nawet się z tego cieszy. To może być wynik wielu czynników – nuda, dojrzewanie lub zwykła ciekawość. Większe psiaki pełną dojrzałość osiągają w ok. nawet 2 lat, więc taki 11 miesięczny piesek to jeszcze straszny młodzik, któremu trzeba wiele wybaczyć. Rozwiązanie jest często bardzo proste – usunąć z pola widzenia psa wszystko, co mógłby zniszczyć. My kupiliśmy szafkę na buty, bo nam Legion zjadała. Usunęliśmy wykładzinę, wszystkie dodatki i tak dalej. Pies dorósł, przestał się interesować pierdołami i wszystko to mogło wrócić.

Jednak jeśli ktoś decyduje się na psa, a nie może zgodzić się nawet na głupi kompromis to przepraszam bardzo – nie mam litości dla takich osób. Rozumiem, że szczeniak to nie jest łatwy psiak i potrafi dokopać. Jednak cytując klasyka ”jeśli nie potrafisz znieść szczeniaka wtedy, kiedy jest najgorszy to nie zasługujesz na niego, kiedy jest najlepszy” – czy jakoś tak :D

Likwidacja ciekawych wątków

To całe bagno dałoby się przeżyć, jeśli w zamian dostawalibyśmy ciekawe posty i interesujące dyskusje. Jednak zawsze, absolutnie zawsze jak tylko się taki pojawi to pojawią się również jakieś półmózgi, które od razu doprowadzą do zamknięcia tematu ze względu na swoje wyszukane słownictwo.

Ktoś chce ciekawie podyskutować o zasadności korzystania z kolczatki? Super – moim zdaniem to bardzo interesujący temat, bo kolczatka owiana jest wieloma nieprawdziwymi legendami. Jednak taki temat nie ma szans, bo zaraz zlecą się ”obrońcy praw zwierząt” i zbojkotują post wypowiedziami w stylu ”sama sobie kur*a załóż kolczatkę debilko!”. Bardzo szybko taki temat zostanie zamknięty.

Ktoś chce porozmawiać o organizacjach kynologicznych, o doborze idealnego szczeniaka, o poszukiwaniu hodowli? Od razu zbiegną się neandertalczycy ze swoimi ”tylko ZKwP kur*aaaa!”. No nie da się porozmawiać.

”Dzięki za dodanie do grupy – pochwalcie się swoimi pieskami!”

I to jest kwintesencja chyba każdej grupy kynologicznej na fejsbuczku. Ciekawe posty są bojkotowane lub zamykane. Wierzchnią część stanowi muł narzekania na psa lub prośby o darmową poradę behawioralną/weterynaryjną.  Natomiast reszta to właśnie takie głupoty jak ”jak śpią Wasze pieski – dajcie zdjęcia”, ”jakiej rasy macie pieska – dajcie zdjęcia”, ”ma tu ktoś husky? Dajcie zdjęcia!”.

Tak jakby nie można było wpisać w Google ”Siberian Husky” i samemu obejrzeć sobie zdjęcia. Często ważne tematy są przykrywane przez takie idiotyzmy i to też mnie wkurza.

Korzystanie z naszych materiałów

Śledząc różne grupy zauważyłem niestety, że bardzo wiele osób korzysta z naszych materiałów bez naszego zezwolenia. Cytowane są jakieś elementy z bloga wyjęte z kontekstu i potem jest ”szkoda, że TAKIE STRONY wprowadzają innych w błąd” – najczęściej związane z stosowaną przez nas dietą lub treningami.

Z drugiej strony ostatnio pojawiła się prawdziwa plaga ”wykonawców” mat węchowych, które swoje wyroby promują… naszymi zdjęciami i opisami po prostu skopiowanymi z naszego sklepu. Trudno to zignorować, bo wykonanie idealnego zdjęcia wymaga ode mnie poświęcenia sporej ilości czasu, więc nie bardzo podoba mi się, że ktoś z tego korzysta w taki sposób.

Ludzie często myślą, że nie jesteśmy realni – w sensie wiedzą, że istniejemy naprawdę, ale chyba uważają, że żyjemy w jakimś odrealnionym świecie i nie bywamy w ”internetach dla ludu”. Dlatego jest ogromne zdziwienie kiedy reaguję w takich przypadkach – prostuję cytaty, nadaję kontekst cudzej wypowiedzi odnośnie tego bloga lub po prostu grzecznie zwracam uwagę, że zdjęcie jest mojego autorstwa. Robi się niezręcznie, są jakieś tam przeprosiny, ale finalnie widzę, że efektu to nie daje.

Także Dzień Dobry – prowadzimy bloga i sklep, ale jak najbardziej śledzimy internet, więc tam misiaczki nie kombinujcie za bardzo w tych grupach :D

Generalnie trudno nie zauważyć, że obecnie grupy dyskusyjne na FB reprezentują bardzo, ale to bardzo niską jakość. Większość składa się ze zdjęć psów i narzekania. Ważne tematy są zamykane lub pojawia się w nich tak ogromna ilość wulgarnych komentarzy, że nie da się tego czytać. Niestety ja się poddaję i zaprzestaję mojej działalności tam… nie ma sensu, bo tylko się człowiek denerwuje.

Jestem ciekawy jakie są Wasze doświadczenia z ”grupami fejsbuczkowymi” :) Dawajcie jakieś ciekawe historie!

  • Narvana i Julek

    Grupy są rakowe. Na początku dołączasz, wydaje się być okej, przeglądasz posty, w miarę „merytoryczne”. Po tygodniu jednak chcesz sobie wydrapać oczy. Ja ostatnio widziałam płacz na temat tego, że 4 miesięczny szczeniak podgryza. Serio? To szczeniaki nie mają miękkich poduszczek zamiast zębów?

    • W ogóle interesujące jest jaki koszmar może zgotować mała, słodka kuleczka pełna sierści. Na grupach wydaje się, że ”gryząca bestia” to prawdziwa plaga :D

      Nikt sobie nie może poradzić z małym urwisem, serio? :)

  • Patrycja Błaszczak

    Niestety z psimi grupami na Facebooku również nie mam dobrych doświadczeń. Tak jak piszesz – ciekawsze tematy są zaraz zamykane, albo usuwane, za to któryś z kolei post przedstawiający śpiącego psa jest jak najbardziej okey..

    Kolejna kwestia, że czasami strach cokolwiek napisać, bo niektórzy sprawiają wrażenie jakby zaraz mieli zjeść cię żywcem. Nie znają całej sytuacji, psa o którym mowa, więc zamiast kulturalnie dopytać, czy po prostu po ludzku komuś doradzić wolą zacząć kolejną gównoburzę. Nawet jak nie mają racji, to i tak brną w to dalej, bo przecież wstyd przeprosić i przyznać się do pomyłki.

    Bardzo często widzę też sytuację, gdzie administrator grupy nie ma racji w danym temacie, ale przecież nie wolno zwrócić mu uwagi, bo zaraz dostanie się bana. Co z tego, że przekazuje dalej nieprawdziwe informacje, popiera pseudo itp, on i tak zawsze ma rację..

    Sama zastanawiam się nad odejściem z psich grup, bo na sto opublikowanych postów, może jeden mądry się trafi, reszta to prośby o zdiagnozowanie, albo żalenie się, jaki to nasz pies jest nie do wytrzymania.

    • Kiedyś widziałem post jak jakaś dziewczyna pyta o relacje psa z dzieckiem i pokazała zdjęcie. Ktoś tam się dopatrzył, że za psem widać kabel i nie mam pojęcia czemu, ale zaczął się lincz, że kobieta trzyma psa na takim kablu :D

      Autorka próbowała wytłumaczyć, że przedłużacz po prostu leżał na ziemi, a pies się na niego położył, ale jej komentarz zginął w morzu hejtu :D

  • Witam, szczerze nie tylko dotyczy to tylko ‚psich grup’, ale nawet grup matek, kotków, chomiczków itd. Wyszłam z kilku grup, bo siwieje od postów … juz nie mówię o komentarzach.
    Nie raz czytałam na fb ‚spanikowaną mamę’ która pisze, że jej dziecko ma 38 gorączki, wysypkę i mówi że zimno. Czy ona z takimi objawami ma iść do lekarza? Czy przeczekać parę dni i dopiero iść??
    Pomijam, że na takie pytanie dostała też ‚inteligentne odpowiedzi’ żeby np owinęła dziecko kocem dała herbatę z rumem lub wlała kieliszek wódki do herbaty itd.itp. Albo piszą – pogotowie, zapraszamy na fajsbuczka :p

    Załamka.

    • Ja nie mam nerwów, żeby jeszcze być na innych grupach :D Jestem tylko na tych związanych z psami i webdeveloperami :D

      Myślę, że ”madkowe” grupy by mnie przerosły :)

      • Obecnie jestem tylko w 2grupach ‚psich’ oraz 1 związaną z przepisami :D Z reszty wyszłam – szkoda sił i czasu na głupoty.

  • Niestety, ale jak dla mnie facebook to jeden wielki shit. Nie lubię, nie korzystam, wchodzę naprawdę sporadycznie. Moje prywatne konto świeci pustkami i ludzie pewnie dziwią się, że jeszcze żyję :) Strona mojego bloga również, bo obraziłam się na fejsbuka za cięcie zasięgów i mam go głęboko w d… Jestem zapisana do jednej grupy psiarzy, ale nie ma na niej żadnych ciekawych treści. Szkoda mi czasu na czytanie pierdół, wolę odpalić google i tam poszukać informacji na nurtujący mnie temat. Niestety wszystkie punkty, o których piszesz to prawda. Jednak po części jest to wina administratorów grupy, którzy nie panują nad tym co się tam dzieje. Jeśli ktoś Cię obraża używając przy tym niecenzuralnych słów, powinien być z automatu usuwany. Na szczęście na fejsbuku świat się nie kończy, o czym mam wrażenie większość społeczeństwa zapomina. Byłam ostatnio na weselu, połowa gości zamiast się bawić siedziała z telefonami w łapie. Dokąd ten świat zmierza?! :)

    • Ej, my też jesteśmy na fejsbuku – to wcale nie takie złe miejsce… chyba :D

      Ja ogólnie jestem mało internetowy wbrew pozorom – moje prywatne profile są puste, nie publikuję zdjęć, nie dodaję nowych wpisów i tak dalej. Telefon też mam ”taki se”, bez bajerów, więc na nim mało co przeglądam.

      Natomiast prowadzenie bloga i sklepu niejako wymaga takiego wejścia w świat ”social media”, więc się uczę :D

  • Muszę przyznać, że wymieniłeś wszystko, co i mnie irytuje w tego typu społecznościach. „Chwalenie” się swoimi podopiecznymi można rozpatrywać nawet szerzej – pod prawie każdym wątkiem znajdą się ludzie, którzy ot tak wystawiają zdjęcia swoich psów, co oczywiście nijak ma się do tematu i niczemu nie służy. Jest jeszcze jedna rzecz, której nie lubię – ktoś planuje konkretną rasę, w związku z czym prosi o wypowiedź opiekunów posiadających takiego zwierzaka, a nagle pojawia się mnóstwo komentarzy wzywających do adopcji kundelka… Zupełnie jakby wpis w ogóle nie został przeczytany, tylko odpowiadający ‚z automatu’ czuli misję szerzenia swojej ideologii. Absolutnie nie neguję adopcji, ale trzeba pamiętać, że nie każdemu należy ją polecać.

    • Napisałem ten wpis, ale nadal nie potrafię się w 100% odizolować do grup fejsbukowych. Dzisiaj od rana prowadzę batalię nad jakimś głupim tematem na grupie :D

      Muszę dorosnąć czy coś… :)

      • Ja jestem w trzech bodajże, ale tylko jedna jest „ogólnopsia” –
        tam powiadomienia wyłączone, bo naprawdę nie miałam na to nerwów :D Reszta trzyma pewien poziom i można dowiedzieć się czegoś wartościowego, więc zaglądam od czasu do czasu

  • Zuzek008

    Ja nie śledzę, żadnej z grup oprócz Dogfrisbee Poland i Obedience Polska. Wszystko miło, fajnie i na temat, a porady przydatne – nie ma postów bezsensu (typu pokażcie swoje psiaki) i to mi odpowiada ;) https://uploads.disquscdn.com/images/0c486a30d8d75fcac1c8be89690031ac4676e80c95f40b3adb0dd01cc2cbb957.jpg
    Pozdrawiamy

    • Na pewno są jakieś fajne grupy – nie twierdzę, że nie :D Cieszę się, że znalazłaś taką pozytywną :)

  • Kuro Usagi

    A mnie to irytuje, że ludzie na grupach rzucają się na każdego z innym zdaniem, bądź przymusową sytuacją. Dziewczyna ma psa, karmi go trochę gorszymi karmami niż np. Brit czy BARF – zwolennicy tych karm rozerwali by ją na strzępy, nie znając nawet sytuacji (rodzice mało zarabiają, jest jak jest, ale o psa bardzo dba). Zaczynają się wyzwiska, że nie powinna mieć zwierzaka, ponieważ nie stać jej na karmy najwyższej marki.
    Druga sytuacja – kobieta odfaje psa, bo sytuacja w domu się zmieniła i po prostu nie może powiązać końca z końcem, a dodatkowo utrzymywać czworonoga. Chce ona dla niego najlepiej, więc szuka kogoś kto by zwierzaka przygarnął (nie wywala, nie oddaje do schroniska – angażuje się w szukanie psu domu). Tymczasem w komentarzach robi się gówno-burza, że go oddaje, że nie ma serca i jest taka i owaka…

    • To są chyba dwa najbardziej kontrowersyjne tematy – tania karma i oddanie psa z powodu sytuacji losowej. Nie da się pisać o tym bez wywołania shitstormu :)