HateON #7 – ludzie to świnie

Dzisiaj mam taki wkurw, że trudno wytrzymać, więc uzewnętrznię te wszystkie emocje we wpisie. Ludzie to takie parszywe gnoje czasami, że szkoda gadać. W momencie, kiedy piszę ten wpis Legion leży u weterynarza i ma wykonywany zabieg pod narkozą, więc też pisanie pozwala mi się trochę uspokoić. Jednak od początku.

Podczas dzisiejszego spaceru Legion skaleczyła sobie dość poważnie łapę. Nie mam pojęcia czemu z ludzi są takie zjeby, że muszą wszędzie rzucać to potłuczone szkło i inne swoje śmieci. Śmietniki w miastach można spotkać co kilkanaście metrów, w domach też są śmietniki, ale widocznie najlepiej roztrzaskać szkło w trawie tak, żeby nikt nie widział. Już pominę to, że wszędzie na osiedlach porozrzucane są jakieś stare mięsa, kości, niedojedzone kanapki i inny syf. Tyle jest płakania, że właściciele nie sprzątają po swoich psach, ale prawda jest taka, że ludzie to w ogóle świnie i robią wszędzie śmietnik.

Jednak jak pies cierpi to nie ma za dużo czasu do myślenia. Szybkie planowanie – do weterynarza jest podobna odległość co do domu, więc idziemy z psem. Łapa cała we krwi, zostawia ślady, ale co zrobić? Jeszcze kilkanaście metrów od gabinetu Legion nie chciała już dalej iść (nie wiem czy to ciepło, czy strata krwi), więc musiałem 40 kg owczarka wziąć na ręce i tak z nim wejść do weterynarza. Pies cały we krwi, ja twarz też we krwi, bo Legion nie bardzo chciała dać się nieść, więc widok niespecjalny.

W pierwszej chwili chciałem z buta wejść do samego gabinetu, bo w końcu z psa leci jak z kranu. Jednak starałem się zachować resztki opanowania, więc stawiam psa na podłodze i mówię do dwóch osób, które były w poczekalni ”Wejdę przed Państwem, bo mi pies strasznie krwawi”. Nie pytałem, tylko stwierdzałem, bo na szybki rzut oka, żaden z obecnych psów nie był w złym stanie. I generalnie na tym powinno się skończyć, ale jakaś babka oczywiście musiała marudzić i zaczyna narzekanie ”Ja tu już pół godziny siedzę!”.

Cała podłoga praktycznie we krwi. Ja się ślizgam i Legion się ślizga, bo tam wszystko w płytkach, więc krew nie poprawia przyczepności w żaden sposób. Jedną ręką trzymam Legion za obrożę, żeby jakoś się trzymała, a drugą dzwonię do drzwi gabinetu. Dzwonię raz, dzwonię drugi – nic. Może ktoś w środku, może coś ważnego. Nie mam pojęcia – powinienem od razu wejść, ale w takich krytycznych sytuacjach nie zawsze myśli się normalnie. Dzwonię trzeci raz i babka znowu ”Co Pan tak dzwoni? Przecież wiadomo, że ktoś tam jest. Zresztą teraz ja będę wchodziła!”.

Nie mam pojęcia czemu niektórzy ludzie są tak pierdolnięci. Ja rozumiem, że każdy ceni swój czas i każdy ma swoje sprawy. Jednak uważam, że weterynarz powinien przyjmować najpierw najcięższe przypadki. Wiadomo, że nie wchodziłem z jakąś pierdołą, tylko psa mam całego we krwi i chcę mu pomóc. Nie jestem z tego dumny (no może trochę jestem), ale rzuciłem babcie ”zamknij ryj” i otworzyłem gabinet. Rzeczywiście ktoś był w środku, ale tylko powiedziałem ”pies mocno krwawi”, a od razu ktoś przyszedł i zaprosił nas do drugiego gabinetu. Jeszcze coś tam babka pyskowała pod nosem, że ”kolejka przecież jest”, ale już nie miałem siły.

To mój ulubiony gabinet weterynaryjny, bo jest taki normalny, ludzki i jest blisko. Natomiast minusem jest mała ilość personelu. Także dzisiaj była tylko jedna Pani weterynarz i praktykantka (albo stażystka? Nie wiem). Na szybko zrobili Legion opatrunek, żeby zatamować krwotok, ale nie za dużo to dało, bo ciągle robiła się czerwona kałuża. I kolejny problem – Pani weterynarz pyta, czy mogę gdzieś indziej jechać, bo ona mnie dopiero za godzinę może obsłużyć. Legion musi mieć szycie pod narkozą.

I gdzie ja niby w sobotę o 10 pojadę z psem? Jak szybko załatwię transport? Nawet jeżeli ktoś miałby przyjechać to zanim to zrobi, zanim dojadę do weterynarza w innym mieście to minie sporo czasu, a pies pilnie potrzebujący. Powiedziałem, że nie ma szans dojechać do innego gabinetu w tym czasie i zapytałem czemu trzeba tyle czekać. Odpowiedź znowu mnie zniszczyła ”bo są inni pacjenci – obsłużę jeszcze tych 2 i zaraz będę”.

I znowu – nie czuję, że mój pies jest pępkiem świata, ale jednak uważam, że powinny być jakieś priorytety. Nie wiem, czy Pani weterynarz nie ogarnęła, bo za dużo pracy ma dziś, czy rzeczywiście chciała odłożyć Legion ”na później”, ale dość szybko zmieniła zdanie i powiedziała, że zaraz poda lek usypiający i będzie robiła zabieg.

Wyszła do poczekalni powiedzieć, że trzeba czekać 2 godziny, bo ma psa do szycia i znowu jakieś sapanie się zaczęło. Wydawało mi się zawsze, że teoretycznie psiarze mają wyższy poziom empatii. W końcu nie jestem tu z powodu mojego widzimisię, a z cierpiącym, krwawiącym psem. Wydawało mi się, że każdy powinien zrozumieć. Zresztą sam wielokrotnie przepuszczałem osoby, które miały pilniejszą sprawę. W końcu czasami podanie leku psu da mu trochę komfortu, a każda chwila jest ważna. Więc jeśli ktoś ma cierpiącego psa, a ja chcę tylko obciąć młodemu pazurki to zawsze przepuszczam.

Nie słyszałem dokładnie rozmów – ktoś tam marudził, że długo czeka, ktoś, że był zapisany. Zresztą mało mnie to obchodziło bo ciągle sprzątałem podłogę papierem, ponieważ cała krew lała się pod Legion. W końcu tłum został chyba jakoś uspokojony, bo psina dostała zastrzyk i dość szybko zasnęła.

Teraz ma zabieg – za 2 godziny idę ją odebrać i mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze. Jedyne nerwy są z tego powodu, że rano jadła, a tego typu zabiegi powinny być wykonywane na czczo. Podobno po zjedzeniu zwiększa się szansa zachłyśnięcia psa podczas narkozy, co wcale nie brzmi fajnie, ale na szybko nie znalazłem zbyt wielu informacji w internecie. Weterynarz mówiła, że narkoza będzie bardzo delikatna, więc powinno być wszystko ok.

Podsumowując – przestańcie gnoje rzucać szkło i inne śmieci w parkach… Nie mam pojęcia. Niby wyższa kultura, unia europejska, środowiska LGBT i generalnie prawa człowieka, równość i tym podobne pieprzenie. Zajmujemy się wszystkimi pierdołami, a nie potrafimy się ogarnąć i przestać robić syf wokół siebie.

AKTUALIZACJA: Legion jest już w domu. Ładnie się wybudziła, nie było wymiotów podczas zabiegu. Teraz odpoczywa, a w poniedziałek wizyta kontrolna. Za 14 dni zdjęcie szwów.