nie głodzimy psa

HateON #4 – dlaczego głodzimy swoje psy?

Tym razem skupimy się na nieświadomej tendencji wielu psiarzy do pośredniego krzywdzenia swojego psa. Generalnie nie można ukryć, że świat się ciągle zmienia, a z nim również nasze poglądy. Jeszcze kilkanaście lat temu normą były kolczatki, trzymanie psa na krótkim łańcuchu, a nawet kary fizyczne za niepoprawne zachowanie (wciskanie nosa w mocz po ”wpadce” i te sprawy).

Natomiast obecnie wiele takich rzeczy jest po prostu nie do pomyślenia. Kolczatki to barbarzyństwo, łańcuch to bestialstwo, a bicie psa to po prostu czyste sku*syństwo. Jednak człowiek jest mistrzem omijania wszelkich zasad i dlatego coraz częściej znajdujemy sobie różne alternatywy, które może nie wyglądają tak okrutnie, ale jednak nadal stanowią metody przymusu bezpośredniego lub pośredniego.

nie głodzimy psa 3

Hodowlane imię Leviego to ”Lord” – nawet tak wygląda :)

Nowoczesne podejście do psa

Wszyscy teraz staramy się być nowocześni w każdym względzie. Jak ktoś decyduje się na psa to od razu biegnie w internet, a tam przecież masa ciekawych informacji. W tym momencie najpopularniejszym modelem podejścia do psa są tzw. metody pozytywne. Jaka jest idea szkolenia pozytywnego? Chodzi o to, żeby nie zmuszać psa, a zachęcać. Nie kontrola nad psem, a porozumienie ze zwierzęciem. Nie strach, a motywacja.

Oczywiście założenia są super, ale niestety w natłoku informacji często okazuje się, że nieświadomie – za namową szkoleniowca lub radą znalezioną na forum – nadal krzywdzimy w pewien sposób swojego psa. Może nie tak bezpośrednio, nie tak brzydko i w świetle dnia, ale jednak krzywdzimy.

I to niestety jest taki znak naszych czasów, który bije najbardziej w początkujących właścicieli psów. Sami po podjęciu decyzji zaczęliśmy czytać masę materiałów. Wszystko co wiedzieliśmy o psach do tej pory (z naszych doświadczeń lub z obserwacji innych posiadaczy) zaczęło powoli zostawać zastępowane przez nowoczesne metody z sieci.

nie głodzimy psa 4

Biedna Legion biega za frisbee, a szczeniaczek tylko stoi i nic nie robi :D

Bo w sumie każdy zna psy – miał własnego lub miał jakiegoś w rodzinie. Zazwyczaj były to grzeczne, mądre i ułożone psy. Widzieliśmy jak karmiły je nasze babcie i wychowywali nasi wujkowie. Sam widziałem kilkukrotnie zastosowanie metody ”pysk w mocz” w praktyce i wtedy uważałem to za coś normalnego. Teraz? Czyste barbarzyństwo i nie mam pojęcia jak ktoś mógłby tak potraktować swojego przyjaciela.

Krzywdzimy, ale trochę inaczej

I muszę przyznać, że sami wpadliśmy na początku w takie masowe przyjmowanie poglądów z internetu. Jak szkolić? Jak karmić? Jak wychowywać? Wszystkie metody były z internetu, a potem nawet od szkoleniowców, którzy znali je z…. internetu :)

Dopiero po pewnym czasie zaczyna się analizować wszystko i próbować zinterpretować to po swojemu. Pierwszym takim zapalnikiem było przeczytanie na jakimś forum pytania, gdzie autor próbuje dowiedzieć się jak zachęcić swojego psa do danej karmy. Kupił worek jakiegoś tam produktu, a pies nie bardzo chciał go jeść. Najpierw było jakieś ”dosmaczanie” jogurtem lub rosołkiem, ale szybko przestało to pomagać.

nie głodzimy psa 5

Nowy szarpaczek – własnoręcznie zrobiony, metrowy potwór :)

I zszokowały mnie odpowiedzi, ponieważ 99% osób doradzało, aby przegłodzić trochę psa to sam zechce jeść. I to pisały te same osoby, które w innych wątkach krzyczą na kolczatkowców i promują metody pozytywne. Ile trzeba głodzić psa, żeby zaczął jeść karmę, której nie lubi? Dzień? Dwa? Może tydzień wystarczy?

Oczywiście, że pies zacznie jeść. Przecież nie chce umierać. Zacznie żreć tę obrzydliwą papkę, której nienawidzi. W końcu trzeba przetrwać. Wtedy ”Pańcio” się ucieszy, że piesek tak grzecznie je i pójdą razem na kolejne szkolenie pozytywne, gdzie będą się uczyć jak żyć z psem bez kar fizycznych (awersyjnych).

I uderzyło mnie to dlatego, że bardzo dobrze obrazuje to wpływ metody pozytywnych na nas samych i nasze psy. Jak Legion trafiła do nas to dostaliśmy od hodowcy wyprawkę Royal Canin. Wtedy jeszcze byliśmy kompletnie zieleni w wychowaniu psów i jeszcze mieliśmy pozostałości naszych prywatnych doświadczeń – to trzeba zaznaczyć. Karmiliśmy tym RC – najpierw woreczek z wyprawki potem drugi, większy. W połowie tego wora nasz szczeniaczek jadł mniej chętnie. Zaczęło się właśnie dosmaczanie – jogurcik, rosołek, masełko. Jednak w końcu pies kompletnie odmówił jedzenia RC.

Trudno – szukaliśmy innej karmy i trafiło na Taste of the Wild. Kolejny duży worek. Na początku pies jadł chętnie, ale znowu mniej więcej w połowie worka stracił ochotę. Jednak na tym etapie nie myśleliśmy o pisaniu w internecie, więc zgodnie z naszymi prywatnymi doświadczeniami zdecydowaliśmy, że będziemy psu gotować domowe jedzenie. Tak jak robiło to wiele osób w naszych rodzinach.

nie głodzimy psa 6

Nienawidzę lata – nawet o 7 rano jest strasznie gorąco. Nawet psy nie bardzo chcą się ruszać :/

Jednak po dłuższym czasie zaczęliśmy przesiąkać radami z internetu i metodami pozytywnymi. Pamiętam, że na jednym z pierwszych prawdziwych szkoleń Legion szło dość średnio – interesowała się bardziej innymi psami niż smakołykami. Szkoleniowiec doradził nam, żebyśmy trochę ”przegłodzili” psa, żeby chętniej pracował na przysmaki. Była wewnętrzna walka, ale rzeczywiście przed kolejnymi ćwiczeniami nie podaliśmy psu kolacji. Pamiętam, że na treningu Legion była tak głodna, że w ogóle nie chciała ćwiczyć – chciała tylko jeść.

Oszukane ”metody pozytywne”

Metody pozytywne, bezstresowe wychowanie, wzmacnianie więzi z psem – to wszystko jest teraz popularne. Problem polega jednak na tym, że ciągle wymyślamy nowe sposoby, aby to obejść. Pies ciągnie? Kolczatki są złe, więc może coś innego – halter! Halter wygląda jak obroża i nikt nie pomyśli, że to też sprawianie dyskomfortu psu. Moim zdaniem jednak to tak samo zła metoda jak ta niesławna kolczatka.

Pies nie chce wykonać ćwiczenia? W ”starej szkole” byłby do niego zmuszony (np: dociśnięcie smyczą do ziemi), ale tak się przecież nie godzi, prawda? To może przegłodzić psa przez dzień lub dwa? Na pewno zadziała. Z perspektywy czasu nie mam pojęcia, czemu w ogóle dopuściłem kiedykolwiek możliwość wprowadzenia psu głodówki w celu osiągnięcia zwiększonej motywacji. Jakieś internetowe pranie mózgu. Teraz uważam, że to po prostu złe postępowanie.

nie głodzimy psa 7

Levi biegnie w blasku porannego słońca. Całe 10 minut biegu, a potem w domu ucieka do łazienki i tam śpi :)

Nigdy głodzeniem nie powinniśmy ”zachęcać” psa do wykonania tego, czego chcemy. Nie powinniśmy głodzić, aby zmusić psa do zjedzenia karmy, której nie lubi lub wykonania ćwiczenia, na które nie ma ochoty.

I w sumie wydaje mi się, że wiele osób padło ofiarą takiego prania mózgu – widać to na forach. Wszyscy kochamy nasze psy, traktujemy jak członków rodziny, ale jednocześnie bardzo łatwo przychodzą nam do głowy właśnie takie metody jak ”głodzenie” w celu osiągnięcia jakiegoś efektu.

I co z tego?

Finalnie wszystko zależy od przewodnika. Osobiście uważam, że podejście do psa, które zakłada współpracę i wzmacnianie więzi jest dobre. Psy już dawno przestały być tylko narzędziem człowieka, które ma wykonywać konkretne zadania. Z tego powodu powinniśmy stawiać na komunikację i motywację, a nie kontrolę i zmuszanie.

nie głodzimy psa 8

Jeszcze trochę Legion dla równowagi zdjęciowej we wpisie :)

Jednak nie można ukrywać, że rozwiązania siłowe są często szybkie i skuteczne – dlatego wiele osób je stosuje. Nawet zwolennicy metod pozytywnych próbują również iść na skróty i szukają alternatyw. Oczywiście, że łatwiej jest przegłodzić psa przez cały dzień i w ten sposób drastycznie zwiększyć potrzebę zdobycia nagrody niż poświęcić długi czas na stopniowe budowanie motywacji do ćwiczeń. Głodówka nie jest jednak często utożsamiana również z czymś złym, więc idąc w myśl zasady ”czego nie zabraniają to znaczy, że wolno” – jest stosowana.

W sumie wpis miał być krótszy, ale jak zawsze się rozpisałem. TL:DR jest takie: Głodzenie psa w celu osiągnięcia danego zachowania (zjedzenie nielubianej karmy, wykonanie ćwiczenia) to tak samo zła metoda jak kolczatki, bicie, krótki łańcuch i inne okrucieństwa. Mam nadzieję, że ktoś początkujący to przeczyta i nie przyjdą mu jakieś głupie pomysły do głowy. :)

Dzisiaj jako bonus GIF z biegnącym szczeniaczkiem!

nie głodzimy psa 2

AKTUALIZACJA:

Jeszcze takie podsumowanie na sam koniec, ponieważ w komentarzach zauważam, że niektórzy nie zrozumieli zamysłu. Absolutnie nie ma nic złego w głodówce samej w sobie, jeśli jest to zaplanowany element diety. Nie ma również problemu, jeśli jest ona niezbędna ze względów zdrowotnych/wychowawczych. Jednak zaznaczam, że słowem klucz jest tu ”niezbędna”. Dodatkowo przez głodówkę mamy na myśli mocne obcięcie kalorii – nie podawanie pokarmu przez kilkadziesiąt godzin (2 i więcej dni). Oczywiste jest, że jeśli mamy trening przed południem to pies nie powinien jeść śniadania (jedzenie przed wysiłkiem może być nawet groźne dla zdrowia).

Mój problem z głodówką jest taki, że to typowa metoda awersyjna dla osób leniwych. Metody awersyjne polegają na ”dodaniu” dyskomfortu psu, którego chce się pozbyć. Np: pies ciągnie -> kolczatka boli -> pies przestaje ciągnąć, bo wtedy nie boli. Głodówka działa podobnie pies czegoś nie chce -> głodówka wprowadza dyskomfort, bo pies jest głodny -> pies robi to co chcemy, więc podajemy jedzenie i głód ustaje.

Jeżeli ktoś ma ekstremalny przypadek psa niezmotywowanego lub niejadka i to w jakiś sposób zagraża jego rozwojowi, a zaplanowana głodówka jest jedynym rozwiązaniem to nie ma problemu – jak trzeba to trzeba. Jednak jeśli ktoś nie daje psu jeść cały dzień, żeby ”lepiej ćwiczył” to już moim zdaniem jest nieetyczne. W komentarzach padła również kwestia ”psy i tak generalnie jedzą za dużo” – prawda, ale głodówka nie jest rozwiązaniem. Jeśli nasz pies waży za dużo to powinniśmy dawać mu po prostu trochę mniej jeść i obserwować wagę.

Kolejna kwestia, która się pojawiła to ”pies nie będzie mi kaprysił i ma jeść to, co daję – inaczej wejdzie mi na głowę” – trzeba znaleźć kompromis. Nikt nie mówi, że trzeba dawać psu najświeższą wołowiną kobe, jeśli tego zażąda. Nikt nie każe przechodzić na bardzo drogie diety. Każdy ma jakiś zakres finansowy, który może przeznaczyć na psa. Jednak w każdym zakresie są jakieś alternatywy. Jeżeli pies nie chce danego pokarmu to po prostu spróbujmy czegoś innego – może się uda. Głodówka to powinna być ostateczność w skrajnych przypadkach.