psie wyzwanie dzień 13

HateON #3 – gęsty beton umysłowy

Dzisiaj będzie typowe marudzenie i żalenie się, ponieważ ostatnio po prostu ręce mi opadają. Wiedziałem, że wiążąc swoje życie z psami niejako narażam się na interakcje z innymi psiarzami, ale nigdy nie myślałem, że głupota w społeczeństwie jest tak mocna. Z drugiej strony decydując się na prowadzenie bloga i sklepu internetowego również wiedzieliśmy, że ”głupich nie sieją”, ale nie spodziewaliśmy się tego, co niektóre osoby dla nas przygotowały.

Ogólnie wpis można potraktować jako takie wygadanie się, bo może wtedy mi będzie łatwiej stawić czoło kolejnym idiotyzmom. Bycie psiarzem nie jest łatwe, ponieważ trzeba użerać się z innymi ”psiarzami”, ale także z osobami, które psów po prostu nienawidzą. Jest ciężko…

Nienawidzę psów i wszystko mi wolno

Nienawidzę ludzi, którzy nienawidzą psów. Mam jakąś naturalną wrogość do osób, które mają problem ze zwierzętami w ogóle. Rozumiem, że można nie przepadać – mieć alergie, traumę z dzieciństwa i tego typu rzeczy. Nie rozumiem jednak takiej perfidnej, złośliwej nienawiści, a o taką bardzo łatwo.

Wystarczy wyjść z psem na spacer i spojrzeć na twarze tych ludzi – siedzą te smutne gęby w parkach i patrzą spode łba na każdego psa. Bardzo łatwo zauważyć jak się marszczą i już coś chcą otworzyć ten dziub, żeby dokopać. Przeszkadza, że pies sika, że za głośno chodzi, że nie ma kolczatki, że nie ma kagańca, że smycz za długa, że oddycha, że żyje…

psy się gryzą szczeniak

Osobiście nie mam żadnego szacunku do ludzi, którzy są po prostu złośliwi. Bo w tym nie chodzi o to, że pies komuś przeszkadza. Po prostu niektóre osoby wycelowały w te zwierzęta i w każdy możliwy sposób się na nich wyżywają. To ten typ człowieka co straszy, co krzyczy. Zwykła, czysta nienawiść.

Przez te kilka lat zdążyłem się już uodpornić na wszelkie dogryzanie, ale zawsze zadziwia mnie to, jak dużo energii pewne osoby wkładają w to, żeby innym żyło się gorzej. Pamiętam nasze początki na tym osiedlu – dopiero się wprowadziliśmy, a już mieliśmy szczeniaka. Od razu zaczęły się głupie docinki i skargi. Na początku o standardową ”kupę”, na co zawsze pokazywałem, że mam woreczki. Tak naprawdę argument z woreczkami nigdy nie działa, bo i tak na odchodne można usłyszeć ”chodzą wszędzie i srają, wybić to w cholerę!”. Jak ten temat się znudził to przychodzi czas na legendarne ”kto to posprząta” po tym, jak pies zrobi siku.

Kurde… nie wymyślono jeszcze technologii, która pozwala zbierać psi mocz z ziemi. Ci ludzie dobrze to wiedzą i dlatego zawracają głowę takimi pierdołami. Na takie idiotyzmy już nie odpowiadam. Jak ludzie już zrozumieją, że nie wchodzę z nimi w pyskówki to szukają czegoś innego. Idę z psem i słyszę, jak ”niby szeptem”, ale doskonale słyszalnie opierdzielają mi psa za plecami. Że ciągnie, że głupi, że bydle, że bez kagańca, że po policję zadzwonić, że dzieci w niebezpieczeństwie.

Nie ukrywam, że jestem bardzo nerwowy z natury i mam absurdalnie mało cierpliwości. Dodatkowo, czego również nie ukrywam, nie mam zbyt dużego szacunku do ludzi i uważam, że na szacunek trzeba sobie zasłużyć, a nie dostajemy go w ”pakiecie” z urodzeniem. W związku z tym zawsze takie obrażanie psa kończy się reakcją z mojej strony – bardziej lub mniej przyjemną dla obgadującego w zależności od mojego humoru tego dnia. Po kilku takich akcjach ludzie nagle przestali nas obgadywać. Jestem pewien, że nadal to robią, ale mocno się z tym chowają.

Widzę jednak nadal, że zaczepiają kobiety i dzieci z psami i to również bardzo mi się nie podoba. Nie lubię jak ktoś szuka ”łatwiejszych ofiar” i stara się im zepsuć dzień. Nigdy w życiu nie zgodzę się na zwykłe chamstwo, które bardzo często uprawiają osoby nienawidzące psów.

wystawa psów w bydgoszczy levi i dzieci

Pies za płotem

Ostatnio miałem tak absurdalną sytuację, że długo nie mogłem się po niej pozbierać. Na pewno wielu z Was zna typowego psa, który mieszka na jakiejś posesji. Wygląda na agresywnego, szczeka strasznie na każdego przechodnia, spędza całe dnia zamknięty za płotem.

Jest u nas taka firma, która ma psa – w ciągu dnia jest on zamknięty w kojcu, a popołudniami spuszczany i może chodzić wolno po całym terenie. Firma znajduje się przy głównej drodze, ruch spory i wiele sytuacji, aby psa stresować. Pies typowo sfrustrowany, więc na każdego zbliżającego psa się po prostu rzuca. Akurat biegaliśmy z Legion na tej trasie i zawsze staraliśmy się szybko mijać tę firmę.

Niestety jednego dnia Legion coś nie bardzo chciała biegać i z biegu zmieniliśmy tryb na spacerowy. Widząc psa na posesji przeszliśmy na drugą stronę i staraliśmy się spokojnie wrócić do domu. Legion jest jaka jest, więc jak tylko za bardzo interesowała się szczekającym agresorem to starałem się ją skupić na sobie. No i tak bardzo powoli sobie szliśmy w skupieniu.

Jakiś dziwny koleś to zauważył i wyleciał na nas z ryjem, że prowokujemy tego psa. Powiedział, że ten pies jest agresywny i jak będziemy go prowokować to wyjdzie i nas ”zabije”. Nie mówił tego w sposób troskliwy i ostrzegawczy, a po prostu krzyczał i nam groził.

To typowy przykład człowieka, który ma problemy ze sobą. Zakładam, że sytuacja wygląda tak: pies ciągle szczeka, więc kolesiowi przeszkadza. Szedł z interwencją do firmy, ale tam go wyśmiali, więc postanowił wyładowywać się na przechodniach, którzy powodują, że pies szczeka. W ogóle to któraś sytuacja tego typu – zauważyłem, że wiele osób wini właśnie przechodniów, a nie właścicieli zamkniętego psa.

Osobiście do psów za płotami nic nie mam – rozumiem, że są sfrustrowane i cała wina leży po stronie właścicieli. Psy po prostu starają się odreagować w pewien sposób. Niestety osoby postronne nie mają w sobie żadnej empatii, więc robią co robią…

Psiarz na spacerze

Poza osobami, które nienawidzą psów mamy również tych, którzy psy kochają. Decydując się na własnego pupila niejako dołączamy do pewnego klubu, jakim jest społeczność psiarzy. W większości przypadków to całkiem przyjemni ludzie – za pośrednictwem tego bloga poznałem kilka świetnych osób, z którymi cały czas utrzymujemy jakiś kontakt i czasem się spotykamy.

Niestety w każdej grupie znajdą się osoby nieodpowiedzialne. Nie zliczę sytuacji, kiedy ktoś na siłę swojego psiaka przyciągał do nas, byleby się pobawił. Maluch zapiera się, wierzga i widać, że nie ma na to ochoty, ale ”Pan Psiarz” nie rozumie – ”pieski muszą się pobawić!”. W ogóle każda odmowa kontaktu psa z psem spotyka się z jakimś dziwnym nierozumieniem.

W ciągu pierwszego miesiąca Leviego u nas mieliśmy kilkanaście sytuacji, kiedy ktoś chciał koniecznie przywitać swojego psa ze szczeniakiem. Samoyed był mały, dopiero zaczął socjalizację, nie był przywołany, a dodatkowo jeszcze go nie poznaliśmy zbyt dobrze i dlatego nie pozwalaliśmy na przypadkowe kontakty. Praktycznie każdy się obraził i rzucił kilka nieprzyjemnych słów na odejście.

Do tego sporo sytuacji psów ”luzem”, które oczywiście ”on nie gryzie, chce się tylko pobawić” – to wszyscy chyba znamy. Przymykałem na to oko do czasu, aż pewien bokser nie rzucił się na Leviego. Teraz nie pozwalam już na takie podbieganie obcego psa bez właściciela, a nawet jak właściciel jest blisko to jestem nastawiony sceptycznie do przypadkowych spotkań.

Poza tym oczywiście ”psiarz dobra rada”, który niby podchodzi, niby tylko chce pogadać, ale od razu zaczyna rzucać wspaniałymi mądrościami. ”Temu szczeniaku to Pan dej kolczatkę – mój miał i patrz Pan jaki grzeczny” i tego typu historie. Rozumiem, że niektórzy naprawdę chcą pomóc, ale zazwyczaj to po prostu próba dowartościowania się ”socjalizacja? Paanie, kiedyś nikt tego nie robił, a wszyscy żyli”.

styczniowe zakupy szczeniak

Osobiście jednak bardzo nie lubię osób nadwrażliwych i psich fanatyków. Takich co nie szkolą psa ”bo to męczenie!”, dają jedzenie z miarką ”bo jak nie dasz 10g algi to pies zdechnie!” i takie tam. Czasami trudno wyjść z takiej dyskusji (jeśli odbywa się w życiu rzeczywistym), a w internecie przesłania to merytorykę całego zagadnienia.

Janusze Biznesu

Nie chcę się rozpisywać (chociaż już to zrobiłem), ale muszę się wyżalić z kilku internetowych historyjek. Na pewno nie wymyśliliśmy mat węchowych, ale od kiedy tylko ogłosiliśmy naszą działalność to tak jakby przypadkiem pojawiło się tego całkiem sporo. Teraz maty węchowe są modne, co uważam za duży sukces, ale niestety nie każdy potrafi przyjąć to z godnością.

Tak jeszcze wtrącę najpierw, że uważam psią branżę za jedną z najprzyjemniejszych, ponieważ wielu klientów naprawdę kocha swoje psiaki. Mamy świetnych klientów, którzy są z nami w stałym kontakcie – przesyłają zdjęcia i filmiki, ale również wymieniają się doświadczeniami. Widać, że im zależy, a mi się wydaje, że to jest właśnie najważniejsze – zadowolenie, że pies jest zadowolony :) Mam porównanie z innymi branżami, w których działamy i naprawdę z ”psiarzami” współpracuje się najlepiej.

Niestety jednak czasami dostajemy maile z pytaniami o dokładne wykonanie naszych mat oraz prośby o szczegółowe namiary na naszych dostawców. Sporadycznie ktoś po prostu szczerze zapyta, bo chciałby zrobić sam – nie ma problemu, chętnie instruujemy. Czasami jednak ktoś po prostu bezczelnie chciałby ”przejąć” dostawców i zacząć robić własny sklep. Takie dwie historie w tym temacie chciałbym opisać.

Pan Darek

Darek to taka pierwsza osoba, która mocno wpiła się w moją pamięć. Najpierw napisał na czacie z pytaniem o maty węchowe. Pytał z jakich materiałów to robimy i gdzie można je kupić. Argumentował to tym, że jest biednym uczniem, więc go nie stać, a chciałby zrobić prezent swojemu psiakowi. Na tym etapie jeszcze niczego nie podejrzewałem, ponieważ brzmiało to całkiem wiarygodnie.

Napisaliśmy więc Darkowi najtańsze możliwe materiały, z których może zrobić matę węchową. Nie taką jak nasza oczywiście, ale z kratek do zlewu (ok. 3 zł) oraz starych koszulek lub koców z lumpeksu. Jeśli ktoś nie ma pieniędzy to uważam, że jest to świetna opcja na początek. Lepiej zrobić słabą matę niż wcale :) Darek zaczął marudzić, że on by chciał taką jak my. Odpowiedzieliśmy, że nasi dostawcy nie współpracują z klientami detalicznymi, więc od nich i tak nie kupi. Niby zrozumiał, podziękował i poszedł.

kolory mat węchowych

Na drugi dzień otrzymaliśmy maila od innej osoby, ale z identycznego numeru IP (identyfikacja internauty, która pozwala mniej więcej stwierdzić czy to ta sama osoba). Tym razem był to Pan Marek, który bardzo prosi o namiary na naszego hurtownika, ponieważ robi szarpaki polarowe i chciałby te materiały, ponieważ podoba się kolor. Po IP było wiadomo, że to ta sama osoba – z biednego ucznia w wykonawcę szarpaków z firmą? Jasne :) Po zapytaniu o co chodzi od razu się wytłumaczył, że chce robić nasze maty i je sprzedawać, a nie chce mu się szukać dostawców :)

Pan Adam

Pan Adam to kolejna osoba tego typu. Napisał wiadomość na FB, gdzie od razu prosi o namiary na naszych dostawców, ponieważ jego żona przykłada dużą wagę do higieny i on chce sobie podzwonić i się dowiedzieć. Nie ukrywam, że konto wygląda na fejkowe, ponieważ nie ma zdjęcia, ani żadnych informacji. Wszystko ukryte. Napisaliśmy, że materiały są z profesjonalnych hurtowni i na pewno są bezpieczne, ale nie podamy dokładnych namiarów.

Efekt? Zawistna opinia 1/5, ponieważ Pan ”nie uwierzy na słowo” i musi koniecznie porozmawiać z dostawcami. Tak jakby dostawcom nie musiał wierzyć na słowo :)

Generalnie ludzie nie rozumieją, że poszukiwanie dostawców to 90% sukcesu produktu. Bez dobrych półproduktów nie da się wykonać dobrej maty węchowej. Sami przetestowaliśmy kilkanaście hurtowni materiałów zanim znaleźliśmy idealną. Wykonaliśmy kilkadziesiąt mat z różnych baz, aby sprawdzić, która będzie najlepsza. Przy tym zainwestowaliśmy sporo pieniędzy na testy.

Natomiast wiele osób myśli, że ot tak po prostu podamy dokładne namiary (jedna osoba nawet prosiła o udostępnienie naszego rabatu hurtowego…) i dzięki temu ktoś będzie mógł robić własne maty. Nie mam absolutnie problemu z konkurencją. Tak działa wolny rynek, a możliwość wyboru i wiele alternatyw to zawsze dobry znak. Natomiast nie lubię próby pójścia na łatwiznę oraz kłamstwa. Jeśli ktoś podszywa się pod biednych uczniów, byleby dostać namiary to serio… jak nisko można upaść?

tropienie zabawy węchowe

Ja rozumiem, że tworząc sklep internetowy powinienem być na to przygotowany, ale nie byłem :D

Sprzedawcy internetowi

Od razu chciałbym napomnieć o sprzedawcach. Wiele osób pisze do nas z prośbą, abyśmy sprzedawali ich maty. Dla nas to nie problem, ale taka osoba powinna mieć własną działalność gospodarczą, aby móc z nami współpracować. Na taką informację kilka osób się obraziło. Potem wracają i pytają o logistyczne kwestie sprzedaży mat – o sklep internetowy i tak dalej. Po uzyskaniu informacji pytają o sprzedaż na portalach aukcyjnych (koszty wykonania sklepu zbyt drogie prawdopodobnie). W ogóle wydaje mi się, że jestem zbyt miły, że poświęcam sporo czasu na pomoc takim ludziom, a potem i tak się obrażają…

Znowu zgodnie z prawdą informujemy, że regularna sprzedaż wymaga założenia działalności gospodarczej, ponieważ inaczej urząd skarbowy może nałożyć karę. Piszemy co potrzeba, jak to wygląda, jakie są koszty. W odpowiedzi konkretny foch…

Naprawdę nie nasza wina, że świat nie działa w taki sposób, jak chce wiele osób. Regularna sprzedaż w celach zarobkowych wymaga zgodnie z prawem założenia działalności gospodarczej. Wiele osób sprzedaje na allegro różne produkty i nic się nie dzieje, jednak prawo jest takie, a nie inne. My nie będziemy udzielać informacji niezgodnych z prawem. Jeśli ktoś chce sprzedawać na allegro to ok – super, ale na własną odpowiedzialność.

Ogólnie denerwują mnie Janusze Biznesu, którzy we wszystkim widzą tylko zysk, a nie mają ochoty nic od siebie włożyć. I tak jest w każdej branży. Robiąc strony internetowe wielokrotnie dostaliśmy propozycję, abyśmy zrobili jedną stronę, a w ramach ”gratisu” podmienili kilka elementów i przekazali ją klientowi jako kilkanaście stron. Oczywiście w cenie jednego serwisu. Ogólnie wydaje mi się, że cudza praca jest coraz mniej szanowana.

pies nadpobudliwy czy znudzony

Wszyscy szukają tylko szybkiego i łatwego sposobu na zarobek niestety. Oczywiście rozumiem ”niewidzialna ręka rynku”, ”kto pierwszy ten lepszy”, ”wyścig szczurów” i tego typu. Rozumiem i byłem na to przygotowany, tak mi się przynajmniej wydaje. Po prostu szkoda czasami, po prostu szkoda, że niektórzy ludzie mają taki sposób myślenia.

Pocieszyć się mogę jedynie tym, że tacy ”janusze” to mniejszość. Potrafią skutecznie zdenerwować, ale jednak w większości przypadków współpraca z klientami (i przy stronach i w matach węchowych) przebiega w bardzo przyjemnej atmosferze :)

HateOn – podsumowanie

Uf, od razu mi lepiej. Niedziela, piękna pogoda, słoneczko i możliwość wyrzucenia z siebie pewnych rzeczy. Ogółem staram się ignorować złe rzeczy w życiu i mieć pozytywne podejście. Po prostu jak się nagromadzi tego ”śmiecia” to trzeba to w jakiś sposób z siebie wypluć :)

Dzisiaj kończą się Pucharowe Zawody Obedience we Wrocławiu, więc niedługo powinniśmy otrzymać jakieś materiały. Mam nadzieję, że nagrody od Maty Węchowe się spodobały :) Trzymaliśmy kciuki za wszystkich, ale zwycięzca może być tylko jeden w każdej klasie.

co warto wiedzieć o szczeniaku niszczenie

Jeśli chodzi o ten HateOn to naturalnie na wszystko byłem gotowy – decydując się na psa jest więcej interakcji międzyludzkich, więc oczywiste, że nie wszystkie będą pozytywne. Prowadząc sklep internetowy z akcesoriami dla psów również trzeba być gotowym na negatywne komentarze. Samo w sobie jest to dobre, o ile oczywiście zgodne z prawdą. Jeśli ktoś płacze, że nie chcesz mu podać namiaru na swoją hurtownię to nie jest to zbyt fajne, bo po prostu niesprawiedliwe, a niestety w internecie wszystko przejdzie.

Osobiście mam tylko nadzieję, że przyjdzie czas, że wszystko się poprawi. Głównie liczę na to, że w magiczny sposób społeczeństwo będzie bardziej przychylne psom. Nie mam tu na myśli jakichś specjalnych przywilejów dla naszych pupili, ale ludzie mogliby chociaż bardziej skrywać się ze swoją niechęcią :) Nie wypada kopnąć dziecka w parku i nikt raczej tego nie robi, a psa kopać wypada i jeszcze będzie aprobata okolicznej, ławeczkowej społeczności.

A jak Wam minął ostatni czas? Jakieś powodu do nerwów? Zrzućcie to z siebie w komentarzach, a na pewno będzie lepiej. To działa!

 

  • Pati

    U mnie moze nie tyle hejty jako takie ale, odkąd mam 2 Gwiazdy, dziwne komentarze w sensie- jak Ty sobie pózniej dasz radę – jakie pózniej, kiedy pózniej? Teraz jest najciekawiej bo laszeczki szczeniaki, potem może będą spokojniejsze ;-) i karma (mam to szczęście, że obie są zachwycone i dobrze reagują na suchą karmę), ze teraz jak mam 2 to powinnam tanią karmę kupować, ze to bez sensu tyle pieniędzy na psy wydawać. W sumie komentarze do szybkiego zgaszenia ale po cholerę? Co komu do tego jak sobie poradzę i ile na psiny wydaje? Na szczescie nie dużo, przynajmniej nie dużo do mnie dociera bo wioska to bankowo huczy moimi Gwiazdami ;-)
    Pozdrawiamy
    https://uploads.disquscdn.com/images/66760e04665afef2cd26ec6927b8ceaead182b6fdda1ffcbb9f35f2aca3153b7.jpg

    • Oj też to znamy – dlatego rodzinę i znajomych poinformowaliśmy o kolejnym psiaku dopiero jak już był u nas :) Jednak i tak się zaczęło, że nie będziemy mieli na nic czasu, że to tyle kosztuje, że po co nam drugi pies, że może dziecko w końcu :D

      Też uważam, że kwestie finansowe nie powinni nikogo obchodzić :)

      • Pati

        Oj komentarze typu a na co Ci drugi pies to juz ignoruje, ciotka mi tez mówi, ze po co drugi, a co jak sie pochorujesz, urlop to problem… w nosie mam, latać samolotem nie muszę, Laszeczki wsadzę w samochód i pojedziemy nad morze i bedzie równie ciekawie a co do choroby- jeden czy dwa psy i tak musze kombinować ;-)
        A na książkę nadal czekam :-)
        Zakup mat czeka na Matki Boskiej Pieniężnej bo teraz plajta na karmie ;-)

        • My się wyzerowaliśmy na szkoleniach i wystawach teraz, więc znam ból :D

  • Wienio

    A ja nie rozumiem ludzi którzy tak chronią swoje psy przed innymi psami i to każdymi. Bo mały, bo coś tam, się wydarzyło z jednym psem, bo nigdy nie wiadomo. Nawet wczoraj ze znajomą co ma psa też o tym rozmawialiśmy bo szli tacy jedni co od razu swojego psa (z mniejszym ras) na smycz i już go osłaniają. A przecież można popatrzeć i zobaczyć jak się pies zachowuje. Czy idzie bezpośrednio czy wysyła te psie sygnały.

    Jak chodzi o ludzi co nie lubią psów to znam tylko z opowiadań. Albo psikanie gazem albo kopanie. Tacy ludzie mają chyba fobie.

    • Pati

      Oj tak, teraz mam dwa Wilczki, wcześniej staffa, w parku czy na łące właściciele pimpusiów brali je na ręce aż nawet, bo przecież moje psiaki to o niczym innym nie marzą jak pożarcie danego pimpusia ;-)

      • Uroki posiadania większego psa :) Jak idę z Legion to ludzie się ”rozstępują”. Często słyszę ”Pimpuś nie! Bo Cię zje!” :D

    • Jest różnica między trzęsieniem się ze strachu na widok innego psa i dziwne chronienie własnego, a po prostu sceptycznym podejściem do obcych psów.

      Nasze psy mają sporo kontaktu z innymi psami, ale tylko z takimi, które w jakiś sposób znamy i coś o nich wiemy.

      Natomiast nie lubię przypadkowych spotkań. Jest czas na zabawę, na szkolenie i na psie spotkania. Takie przynajmniej moje zdanie.

  • Agnieszka

    Dzień dobry,
    A ja Cię tam lubię i Twoje psy też.
    Mimo…., że nieraz Twoje opinie i podejście do psów różnią się diametralnie od mojego. Nieraz strasznie się z Tobą nie zgadzam, ale to właśnie ten blog wybrałam do czytania pośród wielu innych. Jest w nim jakaś taka szczerość, może troszkę naiwność – ale miło się to czyta. Czuć, że to Twoje i, że wkładasz w to serducho.
    Sklep, mimo że ja nie jestem gaczeciarą tego typu też jest z sercem na dłoni, nastawiony na kontakt bezpośredni z nabywcą. To miłe.
    A psa posiadać jest trudno. Bo dzieci będą miały pasożyty, pchły i inne odzwierzęce choróbska. Bo pies czas zabiera. Bo jak jechać do Grecji na wakacje z psem? Bo kłaki w talerzu. Bo sapie, śmierdzi i się ślini, błoto nosi. To wszystko moja teściowa.
    Mieszkam na wsi – za górami, za lasami – a ludzie tu psów się boją, nie lubią ich i nie mają. No chyba, że takie kieszonkowe.
    Mnie to dziwi ale już nie oburza, bo z wiekiem mam to gdzieś. Bo z psem jest miło, przytulnie, bez psa nie ma domu. A no i uczę dwie kolejne panienki posiadać psa!
    A zawodowo – mam podobnie, ale w innej branży. Czasami bywa niemiło do bólu, ale cóż poprzeżywam i życie płynie dalej!

    Trzymaj się i nie dawaj. Może za kilka lat nabędziecie dom na uboczu, w górach. Pracujecie w domu więc Wam wszystko jedno. No… i daje to możliwość nabycia jeszcze jednego psa!
    Pozdrowienia,
    Agnieszka

    • My to byśmy od razu całe stadko szczeniaczków chcieli :) Ja jestem zdania, że nie wszyscy muszą się ze sobą zgadzać, ale nie powinno rodzić to jakiejś nienawiści. Zawsze można rozmawiać i dyskutować :)

  • moni.l

    U nas chyba nie ma aż takiej powszechnej nienawiści do psów, a przynajmniej nikt nic w twarz nie mówi. Chodzą słuchy o pinezkach wbijanych w mięso, trutkach na szczury w kiełbasie i takie historie, ale myślałam, że to urban legend. Jednak ostatnio pies znajomej zjadł kiełbasę czymś nafaszerowaną i omal się nie przekręcił. Słysząc takie rzeczy, mnie szlag trafia, gdybym wiedziała, kto to robi, to nie ręczę za siebie. Wolę werbalną formę nienawiści.

    Kiedyś wkurzały mnie irracjonalne rady i mentorski ton wszystkowiedzących doradzaczy. Takie ocenianie zachowania psa i gotowa rada, ale wypowiedziana nie normalnie, tylko z jakąś taką nutą wyższości. Np. pan ze starym, ledwo chodzącym psem, widząc mojego ciągnącego do niego szczeniaka, rzucił lakonicznie: ten pies potrzebuje szkolenia! Wtedy burknęłam: Oczywiście, że potrzebuje, ma dopiero pięć miesięcy, ale to nie pana sprawa.

    Teraz mnie to jakby mniej obchodzi, ale też mniej jest takich sytuacji, bo po pierwsze unikam ludzi, których już znam i nie lubię, po drugie psie moje dorosło i jest w miarę ogarnięte. Częściej spotykam się z komentarzami typu : chciałabym żeby mój też mi tak patrzył w oczy :). To też trochę denerwujące, bo to przecież nie jest naturalna cecha psa, tylko miesiące budowania więzi i szkolenia.

    Co do Waszego sklepu, to szczerze życzę powodzenia, bo abstrahując od kosztów materiałów, wiem ile czasu zajmuje wykonanie takiej maty. Ja swoją zrobiłam ze zwykłego polaru z kocyka i jest trochę za miękka, ale na razie wystarcza, pies ją uwielbia. A te Wasze są gęste, duże i śliczne. Jak się moja zniszczy na pewno się zainteresuję :)

    • U nas to chyba regularnie są jakieś akcje, że pies się zatruł gdzieś. Szkło w mięsie, trutki i tego typu historie. Jednak osobiście nigdy nie widziałem tego, słyszałem wyłącznie plotki. Nie wiem więc czy to prawda, czy jakieś legendy. Może po prostu nie chcę wierzyć, że ktoś może być takim zwyrodnialcem?

      Ja rad zawsze słucham dla świętego spokoju, ale raczej nie wchodzę w dyskusję. Każdy ma swoje zdanie i tyle. Nie lubię jak ktoś na siłę stara się mnie uświadomić, że bez kolczatki mój owczarek będzie agresywny, ale też nie chce mi się kłócić :) Spotkania z psiarzami przeprowadzamy w kontrolowanych warunkach – z psami i właścicielami, których znamy i lubimy :)

      My właśnie celowaliśmy w trochę wyższą półkę mat węchowych, bo wiemy, że z tanich materiałów może zrobić sobie każdy sam. Wiem, że niektórzy robią ze starych, pociętych koszulek i też działa :) Może krócej wytrzymuje i nie da się tak kreatywnie chować przysmaków, ale działa! My to robimy raczej hobbystycznie i kokosów na tym nie ma :D

  • Rozumiem i współczuję. Nawet nie muszę się ze wszystkim zgadzać, ale też dziś mam kijowy dzień i też „przez psy”, a właściwie przez komentarze. A wypracowałam już sobie i tak całkiem grubą skórę.
    Osobiście największy problem mam z ludźmi ograniczonymi. Nie musisz lubić psów, ale pozwól lubić je innym. Kochasz pieski – fenomenalnie, ale przestań złe zachowanie swojego psa tłumaczyć tym, że pies tak ma i ma prawo, tylko weź się do roboty. Nic tak nie zniechęca ludzi do psów jak durni, nieodpowiedzialni psiarze.
    A na pytania o dostawców nawet bym nie odpowiadała. Chciałam zrobić sobie matę węchową, to kupiłam wycieraczkę za oszałamiające 11 złotych i dodałam do tego dwa koce z Pepco za 9,99 i naprawdę nie wymagało to ode mnie zawracania głowy tym, którzy robią je z lepszych materiałów i profesjonalnie. Zresztą wystarczy wpisać odpowiednie hasło do googla i korzystać z miliona tutoriali, więc myślę, ze serio w żaden sposób nie powinieneś się czuć zobowiązany do udzielania instrukcji w tym temacie.

    • Poruszyłaś temat, który też mnie wkurza – takie dziecinne tłumaczenie psa, że jest psem to mu pewne rzeczy wolno. Jeszcze rozumiem szczekanie, bo to jednak pewien sposób komunikacji psa. Jednak spuszczanie luzem, skakanie na obcych, podchodzenie do psów bez pozwolenia, a w razie czego zawsze wymówka ”piesek musi się wybiegać”. Tak, musi, ale w kontrolowanych warunkach i pod nadzorem.

      Ja wszystko rozumiem i naprawdę do psów mam cierpliwość. Jak na mnie skoczy, czy obszczeka to nie ma problemu. Jednak rozumiem również, że nie każdemu to odpowiada, a jeśli widzę ciągle tę samą osobę, której wszyscy zwracają uwagę, a piesek jak skacze na wszystkich tak skacze to jednak zaczyna denerwować pewna lekkomyślność. Wiele osób, tak jak napisałaś, tłumaczy zachowanie psa, a nie robi absolutnie nic, aby coś naprawić.

      Co do mat to ja mam tak, że jeśli ktoś spyta to staram się odpowiadać. Wczoraj praktycznie zaraz po publikacji wpisu napisała kolejna osoba – tym razem właściciel sklepu zoologicznego, który chciałby robić maty na sprzedaż (już nawet się z tym nie kryją) i prosi o namiary na naszych dostawców, bo to chyba ”hehe” nie jest tajemnica handlowa :D

      • moni.l

        To dziecinne tłumaczenie złego zachowania psów, brak pracy z własnym psem, branie na ręce „malutkich piesków”, ściąganie smyczą i chowanie za sobą, wszystko to jest związane z brakiem wiedzy o psach i o sposobach ich komunikacji. Prawie codziennie spotykam ludzi, którzy interpretują lęk jako agresję, zachowania agresywne jako zabawę, a warczenie w zabawie jako agresję. Myślę, że żeby coś wiedzieć o psach, trzeba naprawdę trochę poczytać, ale przede wszystkim poobserwować swoje psy, inne psy, ich relacje, mieć trochę intuicji, a przede wszystkim chęci, by je zrozumieć. Krótko mówiąc, trzeba się interesować psami, a nie tylko nabyć przytulankę, która sama z siebie ma być mądra i „się słuchać”.

        • Z drugiej strony ”kiedyś” nikt nic nie robił z psami i też było dobrze. Wydaje mi się, że wiele osób, które nie ćwiczą z psem są przyzwyczajone do dawnego postępowania. Nie rozumieją, że inaczej było z psami na wsiach, a inaczej jest teraz w miastach.

          • moni.l

            Nie wydaje mi się, że kiedyś było z psami dobrze. Po prostu psów w miastach było mało. A na wsiach psy przy budzie były często tak agresywne, że właściciele im żarcie na kiju podawali. I byli zadowoleni, że taki ostry pies. Nie trzeba z psem ćwiczyć, żeby psa rozumieć i wiedzieć, kiedy coś jest nie tak. Sądzę, że „kiedyś” psy w domu mieli raczej prawdziwi pasjonaci, ludzie, którzy naprawdę chcieli mieć psa, a dzisiaj często kupuje się psy, bo dziecko chce, bo ładnie wygląda, bo sąsiedzi mają, bo moda na maltańczyki albo amstaffy.
            W co drugim domu jest pies, jak się dobrze przyjrzeć, a na regularnych długich spacerach spotykasz ciągle tych samych kilka osób. W ciągu ostatnich kilku miesięcy psa z mojej klatki widziałam cztery razy na dłuższym spacerze. Tak to tylko siku i kupka.
            „Kiedyś” była twarda tresura i psy często się bały właścicieli, dlatego teraz słyszysz, żeby psa na kolczatkę i w kagańcu trzymać. A najlepiej owczarka to na łańcuch. To pokłosie tamtych czasów. Teraz za to psy się uczłowiecza i traktuje jak dzieci, co też jest niedobre.
            Niestety nie da się wyeliminować głupoty ludzkiej, która jest jednym z niewielu elementów stałych we wszechświecie :)

          • Każdy ma pewnie inne doświadczenia – ja przynajmniej pamiętam, że wszyscy mieli psy, które biegały za każdym luzem i nikt się nimi bardziej nie przejmował. Grało się w piłkę, biegało po osiedlu, a psy za dzieciakami :)

            Tak przynajmniej ja to pamiętam z młodości. Mi się wydaje, że po prostu dawniej nie było takiego nacisku na grzecznego psa, a psy same uczyły się zasady życia na osiedlu. Teraz jest większy nadzór i mało kto patrzy przychylnie na psa biegającego luzem.

  • Elf

    Mój pies średnio lubi się witać z innymi psami (ehh te braki w socjalizacji). Ma kilka swoich ulubionych psich kumpli i z nimi jest ok. Reszta niech lepiej się chowa. Ostatnio mieliśmy sytuację,w której podpity dresiarz stwierdził, że super genialnym pomysłem będzie spuszczenie swojego szczeniaka do zabawy z moją suczką. Chciałyśmy się oddalić, a on szedł za nami gdy w tym czasie jego pies zaczepiał mojego. Na szczęście spotkał swojego ziomka i odpuścił.
    Kolejną mega dziwną sytuację miałam w parku. Szedł pan z maltańczykiem na smyczy automatycznej. Moja Bestia na małe pieski reaguje nienawiścią więc rozsypałam jej karmę w trawie żeby się zajęła czymś. Piesek podbiegł do nas i węszy. Mówię do faceta żeby zabrał pieska a on na to „pani ma tam coś dobrego, to może podzielić się z Pusią, ona tak bardzo lubi smakołyki”. Ręce mi opadły.
    Też usłyszałam kilka razy, że prowokuję psy za płotem przechodząc drogą. W moim mieście jest miejsce gdzie po lewej i prawej stronie wąskiej alejki są ogrodzone posesje. Na obu posesjach mieszkają owczarki niemieckie, które zawsze i na każdego pienią się niemożliwie. Zanim mój pies nauczył się olewać takich pieniaczy miałyśmy kilka nieprzyjemnych sytuacji.

    • Przygody z pijaczkami to nic ciekawego – czasami stresują psy, zachowują się agresywnie. Trzeba uważać. Wystarczy jeden idiota, który wystraszy psa, aby potem szczeniak bał się obcych osób.

      Te psy przy płotach są najgorsze i jak tylko możemy to omijamy takie miejsca. Wiem, że to nie wina samych psów tylko właścicieli, ale bardzo często utrudnia to spacer. Jeszcze tacy pieniacze – nic przyjemnego…

      Nie ma lekko z tymi psami :)

  • Narvana i Julek

    Mnie chyba najbardziej irytują „psowi Janusze”. Czyli takie osoby, które mają psy, ale absolutnie nic o nich nie wiedzą. I najbardziej irytujące jest to, że NIE CHCĄ wiedzieć. Jestem straszną gadułą i pierdołą i czasem gadam z ludźmi na spacerze i czasem słyszę takie rzeczy, że oczy mi na wierzch wychodzą. I tak, często słyszę, że znęcam się nad moim psem bo: karmię go tylko suchą karmą (jak tak można, pies lubi różnorodność!), bo go wykastrowałam, albo (mój osobisty hicior) zakładam mu szelki (tylko obroża, w szelkach pies się dusi i jest spętany). I na nic zdają się rzeczowe argumenty. Jeśli Ty natomiast zwrócisz takiemu uwagę, że pies np. nie powinien ciągle chodzić w kolczatce, albo, że karmienie pedigri jest złym pomysłem, to usłysz, że on już tak ma/się przyzwyczaił, albo, że jesteś psim wariatem, fanatykiem, przesadzasz i ogólnie masz nierówno pod sufitem, bo to tylko pies. Nienawidzę.
    Jeszcze jedno! „Jaki ten Twój pies mądry, ten mój to taki głupi, nic się nie słucha!” Okej, zgadzam się Julek jest bardzo inteligentny i raczej szybko łapie to czego od niego wymagam, ale wszystko to, co ludzie biorą za jego „mądrość”, to moja ciężka praca i efekty treningów, a nie, że on taki się urodził, czy to z wdzięczności, że wzięłam go ze schroniska.

    • Niestety dokładnie tak jest. Poza tym wiele osób ”ułożenie” psa bierze za rzecz nabytą przy narodzinach, nie pomyślą nawet, że to może być efekt ciężkiej pracy właściciela :)

      • Narvana i Julek

        I z tego później biorą się błędne wyobrażenia o psach. Po części takiemu podejściu społeczeństwa zawdzięczają swoją opinię np. ONki (o czym chyba kiedyś pisałeś). Kiedyś był Szarik i psy policyjne, więc wszyscy rzucili się na te mądre psy i później wielkie zdziwienie, że pies sam z siebie nie łapie złodziei i nie tropi bomb.