psie wyzwanie dzień 13

HateON #3 – gęsty beton umysłowy

Dzisiaj będzie typowe marudzenie i żalenie się, ponieważ ostatnio po prostu ręce mi opadają. Wiedziałem, że wiążąc swoje życie z psami niejako narażam się na interakcje z innymi psiarzami, ale nigdy nie myślałem, że głupota w społeczeństwie jest tak mocna. Z drugiej strony decydując się na prowadzenie bloga i sklepu internetowego również wiedzieliśmy, że ”głupich nie sieją”, ale nie spodziewaliśmy się tego, co niektóre osoby dla nas przygotowały.

Ogólnie wpis można potraktować jako takie wygadanie się, bo może wtedy mi będzie łatwiej stawić czoło kolejnym idiotyzmom. Bycie psiarzem nie jest łatwe, ponieważ trzeba użerać się z innymi ”psiarzami”, ale także z osobami, które psów po prostu nienawidzą. Jest ciężko…

Nienawidzę psów i wszystko mi wolno

Nienawidzę ludzi, którzy nienawidzą psów. Mam jakąś naturalną wrogość do osób, które mają problem ze zwierzętami w ogóle. Rozumiem, że można nie przepadać – mieć alergie, traumę z dzieciństwa i tego typu rzeczy. Nie rozumiem jednak takiej perfidnej, złośliwej nienawiści, a o taką bardzo łatwo.

Wystarczy wyjść z psem na spacer i spojrzeć na twarze tych ludzi – siedzą te smutne gęby w parkach i patrzą spode łba na każdego psa. Bardzo łatwo zauważyć jak się marszczą i już coś chcą otworzyć ten dziub, żeby dokopać. Przeszkadza, że pies sika, że za głośno chodzi, że nie ma kolczatki, że nie ma kagańca, że smycz za długa, że oddycha, że żyje…

psy się gryzą szczeniak

Osobiście nie mam żadnego szacunku do ludzi, którzy są po prostu złośliwi. Bo w tym nie chodzi o to, że pies komuś przeszkadza. Po prostu niektóre osoby wycelowały w te zwierzęta i w każdy możliwy sposób się na nich wyżywają. To ten typ człowieka co straszy, co krzyczy. Zwykła, czysta nienawiść.

Przez te kilka lat zdążyłem się już uodpornić na wszelkie dogryzanie, ale zawsze zadziwia mnie to, jak dużo energii pewne osoby wkładają w to, żeby innym żyło się gorzej. Pamiętam nasze początki na tym osiedlu – dopiero się wprowadziliśmy, a już mieliśmy szczeniaka. Od razu zaczęły się głupie docinki i skargi. Na początku o standardową ”kupę”, na co zawsze pokazywałem, że mam woreczki. Tak naprawdę argument z woreczkami nigdy nie działa, bo i tak na odchodne można usłyszeć ”chodzą wszędzie i srają, wybić to w cholerę!”. Jak ten temat się znudził to przychodzi czas na legendarne ”kto to posprząta” po tym, jak pies zrobi siku.

Kurde… nie wymyślono jeszcze technologii, która pozwala zbierać psi mocz z ziemi. Ci ludzie dobrze to wiedzą i dlatego zawracają głowę takimi pierdołami. Na takie idiotyzmy już nie odpowiadam. Jak ludzie już zrozumieją, że nie wchodzę z nimi w pyskówki to szukają czegoś innego. Idę z psem i słyszę, jak ”niby szeptem”, ale doskonale słyszalnie opierdzielają mi psa za plecami. Że ciągnie, że głupi, że bydle, że bez kagańca, że po policję zadzwonić, że dzieci w niebezpieczeństwie.

Nie ukrywam, że jestem bardzo nerwowy z natury i mam absurdalnie mało cierpliwości. Dodatkowo, czego również nie ukrywam, nie mam zbyt dużego szacunku do ludzi i uważam, że na szacunek trzeba sobie zasłużyć, a nie dostajemy go w ”pakiecie” z urodzeniem. W związku z tym zawsze takie obrażanie psa kończy się reakcją z mojej strony – bardziej lub mniej przyjemną dla obgadującego w zależności od mojego humoru tego dnia. Po kilku takich akcjach ludzie nagle przestali nas obgadywać. Jestem pewien, że nadal to robią, ale mocno się z tym chowają.

Widzę jednak nadal, że zaczepiają kobiety i dzieci z psami i to również bardzo mi się nie podoba. Nie lubię jak ktoś szuka ”łatwiejszych ofiar” i stara się im zepsuć dzień. Nigdy w życiu nie zgodzę się na zwykłe chamstwo, które bardzo często uprawiają osoby nienawidzące psów.

wystawa psów w bydgoszczy levi i dzieci

Pies za płotem

Ostatnio miałem tak absurdalną sytuację, że długo nie mogłem się po niej pozbierać. Na pewno wielu z Was zna typowego psa, który mieszka na jakiejś posesji. Wygląda na agresywnego, szczeka strasznie na każdego przechodnia, spędza całe dnia zamknięty za płotem.

Jest u nas taka firma, która ma psa – w ciągu dnia jest on zamknięty w kojcu, a popołudniami spuszczany i może chodzić wolno po całym terenie. Firma znajduje się przy głównej drodze, ruch spory i wiele sytuacji, aby psa stresować. Pies typowo sfrustrowany, więc na każdego zbliżającego psa się po prostu rzuca. Akurat biegaliśmy z Legion na tej trasie i zawsze staraliśmy się szybko mijać tę firmę.

Niestety jednego dnia Legion coś nie bardzo chciała biegać i z biegu zmieniliśmy tryb na spacerowy. Widząc psa na posesji przeszliśmy na drugą stronę i staraliśmy się spokojnie wrócić do domu. Legion jest jaka jest, więc jak tylko za bardzo interesowała się szczekającym agresorem to starałem się ją skupić na sobie. No i tak bardzo powoli sobie szliśmy w skupieniu.

Jakiś dziwny koleś to zauważył i wyleciał na nas z ryjem, że prowokujemy tego psa. Powiedział, że ten pies jest agresywny i jak będziemy go prowokować to wyjdzie i nas ”zabije”. Nie mówił tego w sposób troskliwy i ostrzegawczy, a po prostu krzyczał i nam groził.

To typowy przykład człowieka, który ma problemy ze sobą. Zakładam, że sytuacja wygląda tak: pies ciągle szczeka, więc kolesiowi przeszkadza. Szedł z interwencją do firmy, ale tam go wyśmiali, więc postanowił wyładowywać się na przechodniach, którzy powodują, że pies szczeka. W ogóle to któraś sytuacja tego typu – zauważyłem, że wiele osób wini właśnie przechodniów, a nie właścicieli zamkniętego psa.

Osobiście do psów za płotami nic nie mam – rozumiem, że są sfrustrowane i cała wina leży po stronie właścicieli. Psy po prostu starają się odreagować w pewien sposób. Niestety osoby postronne nie mają w sobie żadnej empatii, więc robią co robią…

Psiarz na spacerze

Poza osobami, które nienawidzą psów mamy również tych, którzy psy kochają. Decydując się na własnego pupila niejako dołączamy do pewnego klubu, jakim jest społeczność psiarzy. W większości przypadków to całkiem przyjemni ludzie – za pośrednictwem tego bloga poznałem kilka świetnych osób, z którymi cały czas utrzymujemy jakiś kontakt i czasem się spotykamy.

Niestety w każdej grupie znajdą się osoby nieodpowiedzialne. Nie zliczę sytuacji, kiedy ktoś na siłę swojego psiaka przyciągał do nas, byleby się pobawił. Maluch zapiera się, wierzga i widać, że nie ma na to ochoty, ale ”Pan Psiarz” nie rozumie – ”pieski muszą się pobawić!”. W ogóle każda odmowa kontaktu psa z psem spotyka się z jakimś dziwnym nierozumieniem.

W ciągu pierwszego miesiąca Leviego u nas mieliśmy kilkanaście sytuacji, kiedy ktoś chciał koniecznie przywitać swojego psa ze szczeniakiem. Samoyed był mały, dopiero zaczął socjalizację, nie był przywołany, a dodatkowo jeszcze go nie poznaliśmy zbyt dobrze i dlatego nie pozwalaliśmy na przypadkowe kontakty. Praktycznie każdy się obraził i rzucił kilka nieprzyjemnych słów na odejście.

Do tego sporo sytuacji psów ”luzem”, które oczywiście ”on nie gryzie, chce się tylko pobawić” – to wszyscy chyba znamy. Przymykałem na to oko do czasu, aż pewien bokser nie rzucił się na Leviego. Teraz nie pozwalam już na takie podbieganie obcego psa bez właściciela, a nawet jak właściciel jest blisko to jestem nastawiony sceptycznie do przypadkowych spotkań.

Poza tym oczywiście ”psiarz dobra rada”, który niby podchodzi, niby tylko chce pogadać, ale od razu zaczyna rzucać wspaniałymi mądrościami. ”Temu szczeniaku to Pan dej kolczatkę – mój miał i patrz Pan jaki grzeczny” i tego typu historie. Rozumiem, że niektórzy naprawdę chcą pomóc, ale zazwyczaj to po prostu próba dowartościowania się ”socjalizacja? Paanie, kiedyś nikt tego nie robił, a wszyscy żyli”.

styczniowe zakupy szczeniak

Osobiście jednak bardzo nie lubię osób nadwrażliwych i psich fanatyków. Takich co nie szkolą psa ”bo to męczenie!”, dają jedzenie z miarką ”bo jak nie dasz 10g algi to pies zdechnie!” i takie tam. Czasami trudno wyjść z takiej dyskusji (jeśli odbywa się w życiu rzeczywistym), a w internecie przesłania to merytorykę całego zagadnienia.

Janusze Biznesu

Nie chcę się rozpisywać (chociaż już to zrobiłem), ale muszę się wyżalić z kilku internetowych historyjek. Na pewno nie wymyśliliśmy mat węchowych, ale od kiedy tylko ogłosiliśmy naszą działalność to tak jakby przypadkiem pojawiło się tego całkiem sporo. Teraz maty węchowe są modne, co uważam za duży sukces, ale niestety nie każdy potrafi przyjąć to z godnością.

Tak jeszcze wtrącę najpierw, że uważam psią branżę za jedną z najprzyjemniejszych, ponieważ wielu klientów naprawdę kocha swoje psiaki. Mamy świetnych klientów, którzy są z nami w stałym kontakcie – przesyłają zdjęcia i filmiki, ale również wymieniają się doświadczeniami. Widać, że im zależy, a mi się wydaje, że to jest właśnie najważniejsze – zadowolenie, że pies jest zadowolony :) Mam porównanie z innymi branżami, w których działamy i naprawdę z ”psiarzami” współpracuje się najlepiej.

Niestety jednak czasami dostajemy maile z pytaniami o dokładne wykonanie naszych mat oraz prośby o szczegółowe namiary na naszych dostawców. Sporadycznie ktoś po prostu szczerze zapyta, bo chciałby zrobić sam – nie ma problemu, chętnie instruujemy. Czasami jednak ktoś po prostu bezczelnie chciałby ”przejąć” dostawców i zacząć robić własny sklep. Takie dwie historie w tym temacie chciałbym opisać.

Pan Darek

Darek to taka pierwsza osoba, która mocno wpiła się w moją pamięć. Najpierw napisał na czacie z pytaniem o maty węchowe. Pytał z jakich materiałów to robimy i gdzie można je kupić. Argumentował to tym, że jest biednym uczniem, więc go nie stać, a chciałby zrobić prezent swojemu psiakowi. Na tym etapie jeszcze niczego nie podejrzewałem, ponieważ brzmiało to całkiem wiarygodnie.

Napisaliśmy więc Darkowi najtańsze możliwe materiały, z których może zrobić matę węchową. Nie taką jak nasza oczywiście, ale z kratek do zlewu (ok. 3 zł) oraz starych koszulek lub koców z lumpeksu. Jeśli ktoś nie ma pieniędzy to uważam, że jest to świetna opcja na początek. Lepiej zrobić słabą matę niż wcale :) Darek zaczął marudzić, że on by chciał taką jak my. Odpowiedzieliśmy, że nasi dostawcy nie współpracują z klientami detalicznymi, więc od nich i tak nie kupi. Niby zrozumiał, podziękował i poszedł.

kolory mat węchowych

Na drugi dzień otrzymaliśmy maila od innej osoby, ale z identycznego numeru IP (identyfikacja internauty, która pozwala mniej więcej stwierdzić czy to ta sama osoba). Tym razem był to Pan Marek, który bardzo prosi o namiary na naszego hurtownika, ponieważ robi szarpaki polarowe i chciałby te materiały, ponieważ podoba się kolor. Po IP było wiadomo, że to ta sama osoba – z biednego ucznia w wykonawcę szarpaków z firmą? Jasne :) Po zapytaniu o co chodzi od razu się wytłumaczył, że chce robić nasze maty i je sprzedawać, a nie chce mu się szukać dostawców :)

Pan Adam

Pan Adam to kolejna osoba tego typu. Napisał wiadomość na FB, gdzie od razu prosi o namiary na naszych dostawców, ponieważ jego żona przykłada dużą wagę do higieny i on chce sobie podzwonić i się dowiedzieć. Nie ukrywam, że konto wygląda na fejkowe, ponieważ nie ma zdjęcia, ani żadnych informacji. Wszystko ukryte. Napisaliśmy, że materiały są z profesjonalnych hurtowni i na pewno są bezpieczne, ale nie podamy dokładnych namiarów.

Efekt? Zawistna opinia 1/5, ponieważ Pan ”nie uwierzy na słowo” i musi koniecznie porozmawiać z dostawcami. Tak jakby dostawcom nie musiał wierzyć na słowo :)

Generalnie ludzie nie rozumieją, że poszukiwanie dostawców to 90% sukcesu produktu. Bez dobrych półproduktów nie da się wykonać dobrej maty węchowej. Sami przetestowaliśmy kilkanaście hurtowni materiałów zanim znaleźliśmy idealną. Wykonaliśmy kilkadziesiąt mat z różnych baz, aby sprawdzić, która będzie najlepsza. Przy tym zainwestowaliśmy sporo pieniędzy na testy.

Natomiast wiele osób myśli, że ot tak po prostu podamy dokładne namiary (jedna osoba nawet prosiła o udostępnienie naszego rabatu hurtowego…) i dzięki temu ktoś będzie mógł robić własne maty. Nie mam absolutnie problemu z konkurencją. Tak działa wolny rynek, a możliwość wyboru i wiele alternatyw to zawsze dobry znak. Natomiast nie lubię próby pójścia na łatwiznę oraz kłamstwa. Jeśli ktoś podszywa się pod biednych uczniów, byleby dostać namiary to serio… jak nisko można upaść?

tropienie zabawy węchowe

Ja rozumiem, że tworząc sklep internetowy powinienem być na to przygotowany, ale nie byłem :D

Sprzedawcy internetowi

Od razu chciałbym napomnieć o sprzedawcach. Wiele osób pisze do nas z prośbą, abyśmy sprzedawali ich maty. Dla nas to nie problem, ale taka osoba powinna mieć własną działalność gospodarczą, aby móc z nami współpracować. Na taką informację kilka osób się obraziło. Potem wracają i pytają o logistyczne kwestie sprzedaży mat – o sklep internetowy i tak dalej. Po uzyskaniu informacji pytają o sprzedaż na portalach aukcyjnych (koszty wykonania sklepu zbyt drogie prawdopodobnie). W ogóle wydaje mi się, że jestem zbyt miły, że poświęcam sporo czasu na pomoc takim ludziom, a potem i tak się obrażają…

Znowu zgodnie z prawdą informujemy, że regularna sprzedaż wymaga założenia działalności gospodarczej, ponieważ inaczej urząd skarbowy może nałożyć karę. Piszemy co potrzeba, jak to wygląda, jakie są koszty. W odpowiedzi konkretny foch…

Naprawdę nie nasza wina, że świat nie działa w taki sposób, jak chce wiele osób. Regularna sprzedaż w celach zarobkowych wymaga zgodnie z prawem założenia działalności gospodarczej. Wiele osób sprzedaje na allegro różne produkty i nic się nie dzieje, jednak prawo jest takie, a nie inne. My nie będziemy udzielać informacji niezgodnych z prawem. Jeśli ktoś chce sprzedawać na allegro to ok – super, ale na własną odpowiedzialność.

Ogólnie denerwują mnie Janusze Biznesu, którzy we wszystkim widzą tylko zysk, a nie mają ochoty nic od siebie włożyć. I tak jest w każdej branży. Robiąc strony internetowe wielokrotnie dostaliśmy propozycję, abyśmy zrobili jedną stronę, a w ramach ”gratisu” podmienili kilka elementów i przekazali ją klientowi jako kilkanaście stron. Oczywiście w cenie jednego serwisu. Ogólnie wydaje mi się, że cudza praca jest coraz mniej szanowana.

pies nadpobudliwy czy znudzony

Wszyscy szukają tylko szybkiego i łatwego sposobu na zarobek niestety. Oczywiście rozumiem ”niewidzialna ręka rynku”, ”kto pierwszy ten lepszy”, ”wyścig szczurów” i tego typu. Rozumiem i byłem na to przygotowany, tak mi się przynajmniej wydaje. Po prostu szkoda czasami, po prostu szkoda, że niektórzy ludzie mają taki sposób myślenia.

Pocieszyć się mogę jedynie tym, że tacy ”janusze” to mniejszość. Potrafią skutecznie zdenerwować, ale jednak w większości przypadków współpraca z klientami (i przy stronach i w matach węchowych) przebiega w bardzo przyjemnej atmosferze :)

HateOn – podsumowanie

Uf, od razu mi lepiej. Niedziela, piękna pogoda, słoneczko i możliwość wyrzucenia z siebie pewnych rzeczy. Ogółem staram się ignorować złe rzeczy w życiu i mieć pozytywne podejście. Po prostu jak się nagromadzi tego ”śmiecia” to trzeba to w jakiś sposób z siebie wypluć :)

Dzisiaj kończą się Pucharowe Zawody Obedience we Wrocławiu, więc niedługo powinniśmy otrzymać jakieś materiały. Mam nadzieję, że nagrody od Maty Węchowe się spodobały :) Trzymaliśmy kciuki za wszystkich, ale zwycięzca może być tylko jeden w każdej klasie.

co warto wiedzieć o szczeniaku niszczenie

Jeśli chodzi o ten HateOn to naturalnie na wszystko byłem gotowy – decydując się na psa jest więcej interakcji międzyludzkich, więc oczywiste, że nie wszystkie będą pozytywne. Prowadząc sklep internetowy z akcesoriami dla psów również trzeba być gotowym na negatywne komentarze. Samo w sobie jest to dobre, o ile oczywiście zgodne z prawdą. Jeśli ktoś płacze, że nie chcesz mu podać namiaru na swoją hurtownię to nie jest to zbyt fajne, bo po prostu niesprawiedliwe, a niestety w internecie wszystko przejdzie.

Osobiście mam tylko nadzieję, że przyjdzie czas, że wszystko się poprawi. Głównie liczę na to, że w magiczny sposób społeczeństwo będzie bardziej przychylne psom. Nie mam tu na myśli jakichś specjalnych przywilejów dla naszych pupili, ale ludzie mogliby chociaż bardziej skrywać się ze swoją niechęcią :) Nie wypada kopnąć dziecka w parku i nikt raczej tego nie robi, a psa kopać wypada i jeszcze będzie aprobata okolicznej, ławeczkowej społeczności.

A jak Wam minął ostatni czas? Jakieś powodu do nerwów? Zrzućcie to z siebie w komentarzach, a na pewno będzie lepiej. To działa!