samoyed

HateON #13 – komunikacja z psem i strach przed publikacją zdjęć

Radujcie się, bo jest nowy hejton! Dawno nie było, ale wcale nie dlatego, że nie było co hejtować. Co to to nie – do hejtowania jest mnóstwo rzeczy. Nie było, bo były ważniejsze treści do publikacji. Dzisiaj jednak przedstawiam Wam hejtona na temat, który już mnie świerzbi od początków psiego internetu.

Chodzi oczywiście o te wszystkie cs’y, psią komunikację, interpretację psich zachowań oraz o fakt, że wszyscy są w tej dziedzinie ekspertami. Więcej! Wydaje mi się, że powstała ogromna grupa profesjonalistów, którzy żyją z interpretowania zdjęć cudzych psów.

Sama nauka komunikacji z psem oraz świadomość wysyłanych przez psa sygnałów to coś bardzo dobrego i przydatnego. Jest to jednak przydatne na linii opiekun-pies. Jednak jest to do dupy w sytuacji losowej osoby interpretującej jakiś przypadkowy kadr zdjęcia.

samoyed

Klasyczne zdjęcie ”do interpretacji”. Pies ma skulone uszy, mina też taka sobie. Ewidentnie smutny i niezadowolony pies. Może wręcz zestresowany sytuacją i oczekuje wsparcia przewodnika? Nic podobnego – po prostu robiłem zdjęcie kucając i Levi postanowił na mnie wskoczyć. Akurat z taką miną złapał go aparat w tej milisekundzie.

Czym są CS’y?

CS to skrót od słów Calming Signals, co tłumaczymy na ”sygnały uspokajające”. Generalnie chodzi o to, że pies komunikuje się z nami i światem poprzez mowę ciała. Ziewanie, lizanie się, pokazywanie brzucha, ogon u góry, ogon na dół, kłanianie się i inne psie zachowania mają nieść za sobą konkretny przekaz.

Ogólnie naprawdę fantastyczna sprawa, która przyda się każdemu opiekunowi. Podczas wychowywania swojego psiaka warto wiedzieć kiedy jest zestresowany, a kiedy rozluźniony. Jednak poza tymi sygnałami mamy cały dział psiej komunikacji, która wykracza poza te sygnały. Chodzi ogólnie o umiejętność interpretowania psiego zachowania w celu lepszego zrozumienia ewentualnych problemów i działań.

To dość skomplikowana sfera psiego życia. Ktoś zobaczy psa merdającego ogonem i pomyśli ”O! Ten pies jest szczęśliwy”. Okazuje się jednak, że ma też zaciśnięty pysk, a to już może znaczyć ”Oj, jednak taki zupełnie szczęśliwy nie jest”.

samoyed

Słodki jeżu! Tu eksperci będą mieli używanie. Odsłonięte zęby, groźna mina – jak nic agresja, a zaraz poleje się krew. Nie mam pojęcia skąd takie zębiska, ale zapewniam, że nic się nie stało złego. Zaraz ktoś napisze ”nie musiało się nic złego dziać, ale może to taka dominacja i ustawianie się psów”. Bullshit :D

Czym CS’y nie są?

Sygnały uspokajające i generalnie psia komunikacja to jednak moim zdaniem nie jest żadna wyrocznia. Nie jestem oczywiście ekspertem. Zawsze uważałem się za zwykłego kolesia, który ma zwykłe psy. Jednak jak każdy mam swoje zdanie, które opieram na tym wszystkim, co się obecnie dzieje.

O ile uważam, że sama koncepcja zrozumienia psiej mowy jest fajna i przydatna, tak uważam, że w obecnym kształcie jest to trochę taki szkoleniowy bełkot. Nie zrozumcie mnie źle – jak najbardziej istnieją cs’y, psia mowa ciała i komunikacja z psem poprzez jego zachowanie.

Jednak wydaje mi się, że wielu szkoleniowców i specjalistów na siłę utrudnia cały proces – szczególnie przez absurdalne generalizowanie danego zachowania psa do każdej sytuacji. Moim takim ulubionym przykładem jest psie ziewanie. W wielu miejscach można znaleźć takie informacje ”myślisz, że pies ziewa bo jest zmęczony? To się mylisz, bo to oznacza, że pies ma mieszane uczucia, czuje się niespokojny i potrzebuje wsparcia opiekuna!”. Jeżeli tak jest to nasze psy mają mieszane uczucia 10-20 razy dziennie leżąc na kanapie. Nie mam pojęcia co je tam miesza. Chyba tylko brak zdecydowania czy chcą leżeć na prawym lub lewym boku.

Moim zdaniem pies nie jest taki zerojedynkowy, a ludzkie próby ciągłej interpretacji psiego zachowania nie mają przełożenia w realnych sytuacjach. Jak najbardziej psy mają jakąś swoją komunikację, ale nie powinna być ona dla nas jedynym wyznacznikiem w życiu. Psy są zmienne, mają różne nastroje i humory.

samoyed

”Dobra koleś, tam może nie było agresji, ale tutaj już się mordują. Musisz interweniować!”. Ponownie nie mam pojęcia skąd takie miny, ale sytuacja absolutnie nie była niebezpieczna. Może Lempo niechcący ugryzł Leviego za mocno w ucho i teraz mają zaciekłą dyskusje na temat dozwolonego nacisku szczęk podczas zabaw?

Nie pokazuj zdjęć i filmów w internecie

Generalnie cała ta moda na cs’y i interpretację psiej mowy powoduje, że czasami strach pokazać coś w internecie. Często jak dobieram zdjęcia do wpisów to specjalnie niektóre odrzucam, bo ktoś może je źle zinterpretować. Robię zdjęcia w trybie szybkim, więc z jednego zdarzenia mam kilkanaście zdjęć. Na jednym gdzieś tam pies pokaże zęba to już odrzucam, bo jeszcze się jakiś ekspert dowali.

Moim zdaniem nie powinno tak być, a interpretacja psiego zachowania na podstawie jakiegoś wycinka bez kontekstu to głupota. I to naprawdę jest ogromny problem. Często przeglądam jakieś psie grupy na facebook i codziennie chyba jest jakaś dziwna próba interpretacji.

Ktoś wrzuca zdjęcie jak głaska psa i podpisuje ”Ja z moim pysiaczkiem!”. I nagle zaczynają pojawiać się komentarze:

”Ten pies nie jest z tego zadowolony! Patrz jak się oblizuje!”

”Męczysz psa. Ma skulone uszy!”

”Nie wolno zmuszać psa do przytulania. Widać, że Twój tego nie lubi!”

”Tacy ludzie nie powinni mieć psa, poczytaj o psich sygnałach. Pysiaczek pokazuje ich bardzo dużo!”

I nikogo nie obchodzi, że ten pies sam wskoczył na kolana. Nikogo nie interesuje, że nikt go do tego nie zmusił. Nikt nie zapyta jak wyglądała cała sytuacja. Ktoś mi napisze ”dobrze, że ludzie się interesują, bo ktoś rzeczywiście może zmuszać psa, a nie będzie wiedział”. Powiem, że gówno prawda. Ci ludzie nie robią tego z dobroci serca. Po prostu kreują się na jakichś dziwnych ekspertów i lubią innym dowalić.

Ktoś kto naprawdę troszczy się o psy i chce uświadamiać użyje innych słów. Wytłumaczy, poda argument, wyjaśni. Nie będzie atakował innej osoby, obrażał i stosował agresywnego tonu wypowiedzi.

Zresztą to wszystko tyczy się nie tylko zdjęć i filmów, a nawet wypowiedzi. Zawsze czytam moje wpisy kilka razy przed publikacją i staram się pisać tak, aby było jak najmniej niedopowiedzeń. Bardzo często jednak znajdzie się ktoś, kto doczepi się jakiegoś konkretnego elementu i z satysfakcją zinterpretuje to po swojemu. Dlatego dla jasności napiszę jeszcze raz – nie neguję wartości wiedzy o psich sygnałach i komunikacji. Widzę jednak, że wielu traktuje to jako absolutny pewnik w każdej sytuacji i wykorzystuje, aby wbić komuś złośliwej szpileczki, bo na podstawie jednego zdjęcia określił cały profil psychologiczny psa. ”Ogon opuścił! Znęcasz się nad tym psem i dlatego taki nerwowy jest! Omójborze pokazał zęby – morderca agresywny, trzeba uśpić”.

Pamiętam, że kiedyś na grupie o psach widziałem zdjęcie, gdzie psiak siedzi koło dziecka. W pokoju normalny bałagan – jakiś odkurzacz w tle, kaloryfer, kable, zabawki. Kilka osób dowaliło się ”dlaczego ten pies jest przywiązany kablem do kaloryfera?!”. Zrobiła się mała gównoburza. W końcu odezwała się autorka i wytłumaczyła, że pies absolutnie nie jest niczym do niczego przywiązany. Po prostu siedzi na kablu od odkurzacza i tyle. Nikt nie przeprosił.

samoyed

Czysta agresja. Niby po co pokazywałby zęby? Zapewniam, że nikt nie ucierpiał – może po prostu takie wietrzenie pyska?

Nie interpretuj psich zdjęć i filmów w internecie

Trzeba zrozumieć, że takie zdjęcie lub film ludzie zazwyczaj wrzucają do internetu w celu pochwalenia się swoim przyjacielem. Takie zdjęcie lub film to tylko wyrywek życia psa, wyrwany z kontekstu. Na pewno nie stanowi podstawy do interpretacji stanu psychicznego psa, oceny czy ktoś się nad nim znęca i tak dalej. Oczywiście zazwyczaj, bo zawsze są wyjątki.

Czasami ktoś rzeczywiście szuka pomocy i filmem lub zdjęciem chce pokazać, na czym polega problem. Jeżeli autor sam prosi o pomoc to jak najbardziej możemy spróbować, ale tylko jeśli rzeczywiście posiadamy niezbędną wiedzę na ten temat. Złe rady są często gorsze niż całkowity brak pomocy.

Czasami również w ekstremalnych sytuacjach możemy na zdjęciu lub filmie zobaczyć coś niepokojącego. Jasne znamiona znęcania się, jakąś totalnie słabą karmę w tle lub specyficzne zachowanie psa, które wskazuje na określony problem. Tu jak najbardziej możemy reagować. Znęcanie się zgłaszajmy w odpowiednie miejsca – głupi komentarz wyzywający autora i brak dalszego działania to dupa, a nie pomoc. Nie buduj swojego ego na cierpieniu psa.

Zwrócenie uwagi na złą karmę może zostać uznane za wtrącanie się, ale warto. Trzeba tylko zrobić to w umiejętny sposób. Bez oceniania, bez wyzywania i obrażania. Merytoryczna, spokojna i przydatna odpowiedź załatwi sprawę. Albo autor weźmie to pod uwagę albo zignoruje. Tak czy inaczej coś zrobiliśmy. Na pewno jednak nie komentuj ”Ty głupi biedaku weź nie męcz psa tym syfem z marketu. Sam żryj ziemniaki, a psa chociaż nakarm pijacka mordo” – bo to nie pomaga.

I trzecia sytuacja, czyli specyficzne zachowanie psa, które wskazuje na konkretny problem. Przykładowo jeżeli pies dociska głowę do ściany lub mebla to może sugerować to problemy neurologiczne. Ktoś może dać zdjęcie i podpisać ”Patrzcie jak mój niuniek śmiesznie robi”. Tu warto zareagować i spokojnie wytłumaczyć możliwość problemu. Podobnie z gonieniem psa za własny ogon, co może być spowodowane problemem ze stresem – także w finalnym stadium może to być niebezpieczne. Wiele osób uważa, że to urocze i śmieszne, a wcale tak nie jest. Również tu możemy delikatnie zasugerować problem.

Jednak zawsze bądźmy spokojni i podchodźmy do sprawy z rozsądkiem. Czasem ktoś daje właśnie filmik, gdzie przez sekundę pies łapie za własny ogon. Od razu zaczynają się wypowiedzi ekspertów, którzy dość agresywnie zwracają na to uwagę. ”To nie jest śmieszne! Ten pies cierpi i dlatego tak goni ogon! Nie rób głupich filmików tylko coś z tym zrób”.

Jednak warto zwrócić uwagę, że nie wszystko jest tylko czarne lub białe. Oczywiście łapanie za ogon może być spowodowane problemami ze stresem, ale może być również spowodowane tym, że po prostu tam psa coś akurat zaswędziało. Trzeba myśleć i tyle.

samoyed

O, tu trochę trudniejsze. Ogony u góry, postawa niby zrelaksowana. Tylko Lempo ma zaciśnięty pysk. Chyba jest zdezorientowany tą sytuacją i przekazuje ”daj mi chwilę na ocenę sytuacji”. A może… po prostu miał zamknięty pysk jak robiłem zdjęcie? :D

Podsumowanie

Podsumowując mogę napisać, że znajomość psiej mowy ciała, uspokajających sygnałów oraz ogólnie umiejętność psiej komunikacji to fajna sprawa. Na pewno przydatna, ciekawa i pozwalająca na bardziej świadomą pracę z psiakiem.

Jednak powstało takie nagromadzenie opinii na ten temat, że naprawdę strach czasami pokazać jakieś zdjęcie. Nie trzeba interpretować każdego, nawet najmniejszego ruchu psa. Wiele osób wypowiada się tak, jakby pies miał tylko 4 stany: zadowolony, zdezorientowany, zdenerwowany i atakujący. Nie jest tak, bo pies w całym swoim skomplikowaniu podobny jest do człowieka. Są stany pośrednie, jest stan neutralny. Nikt nie jest szczęśliwy 24/7. Pies może być czymś zaniepokojony, potem żywo zainteresowany, następnie znudzony, a w końcu zrelaksowany.

Nie trzeba wszystkiego interpretować, a na pewno nie powinno się udzielać ludziom rad lub wręcz ich atakować na podstawie jednego zdjęcia lub krótkiego filmiku.