pies obronny

HateON #1 – pies obronny

HateON to kolejna seria, która pojawia się na naszym blogu. Często mam takie mniejsze tematy i przemyślenia, z którymi chciałbym się podzielić, a nie pasują mi, żeby zrobić z nich pełen wpis. W związku z tym powołuję do życia HateON, czyli takie moje osobiste ”uwagi” do otaczającego nas świata.

Na pierwszy rzut idzie temat, który strasznie mnie frustruje, czyli nieświadome lub świadome wykorzystywanie psów w celach pseudoobronnych. Czytam wiele for i blogów, a tam często spotykam się z różnymi historiami, gdzie dochodzi do sytuacji potencjalnie niebezpiecznych/konfliktowych. Niektórzy posiadacze psów bardzo często wyłączają wtedy logiczne myślenie i czasami kusi ich, aby wykorzystać swojego pupila do rozwiązania takiej sytuacji. Zazwyczaj są to posiadacze psów ras dużych.

Napuszczanie psa na ludzi

Naturalnie różne wypadki się zdarzają – Pan Sebastian wraz z kolegą poproszą nas o telefon komórkowy, jakaś gówniarzeria rzuci nam petardę pod nogi podczas spaceru lub upity koleś zaczyna robić awantury, że nasz pies nie ma kagańca. Wszystkie takie sytuacje po prostu się zdarzają i nie zawsze udaje się ich uniknąć. Warto jednak zauważyć, że zdarzają się każdemu – nie tylko osobie z psem.

pies obronny seria

”Dzień dobry! Dzisiaj będziemy się uczyć, jak załatwiać swoje sprawy bez wykorzystywania do tego psa!”

I teraz tak – w jaki sposób niektórzy postępują w takiej sytuacji? Często zamiast dążyć do polubownego zakończenia spotkania, osoba posiadająca psa postanawia wykorzystać go, aby zwiększyć swoje szanse – dodać sobie pewności siebie, pokazać swoją wyższość, nie wiem po co oni to robią w sumie. W zależności od samego wydarzenia wygląda to naturalnie inaczej, ale często zdejmuje się kaganiec, łapie psisko za obrożę i stanowczo daje do zrozumienia, że ”bestia” może zaatakować. Nie ukrywam, że najczęstsze skłonności do takich zachowań mają posiadacze Owczarków Niemieckich, co bardzo mnie osobiście boli. Jest to powszechna rasa – bardzo znana w naszym kraju, a niestety uważana często niesłusznie za agresywną. Właśnie z powodu takich sytuacji.

Mamy kilka negatywnych aspektów szczucia psem:

  • zdjęcie kagańca połączone z naszą napiętą postawą i negatywnymi emocjami to bardzo jasny sygnał dla psa, który może powodować, że w przyszłości zacznie wykazywać zachowania agresywne wobec innych osób
  • co jeżeli przeciwnik nie boi się psów i zrobi krzywdę naszemu pupilowi?
  • co jeżeli pies nam się wyszarpie z przypływu emocji i rzeczywiście ugryzie człowieka, chociaż chcieliśmy tylko ”postraszyć”?
  • wzmacniamy postrzeganie psów jako zwierząt niebezpiecznych i agresywnych

Szczucie psa na ludzi, a prawo

Prawo jest tu bardzo jasne:

Art. 108. Kto szczuje psem człowieka, podlega karze grzywny do 1 000 złotych albo karze nagany.”

Do tego jeszcze krótkie wytłumaczenie z portalu prawnego:

”Dlaczego? Samo szczucie bez względu na obiektywną realność zagrożenia z tego płynącą, może wzbudzić niepokój u człowieka, przeciwko któremu jest skierowane. Szczucie? A jak rozumieć to pojęcie?
Szczucie oznacza podjudzanie psa do gonienia i atakowania człowieka. Dla kształtowania się odpowiedzialności bez znaczenia pozostaje fakt, czy pies rzeczywiście zaatakował człowieka i czy wyrządził mu jakąś krzywdę. Nie ma znaczenia, jakiej rasy jest pies, czy faktycznie był groźny, niebezpieczny i czy był w ogóle zdolny do zrobienia jakiejkolwiek krzywdy. Również nie ma znaczenia, czy osoba szczuta faktycznie obawiała się napaści i bała się psa. Czyn jest dokonany z chwilą szczucia, czyli podjęcia takiego zachowania, które powoduje agresje psa. ”

Warto również zauważyć, że nie ma znaczenia ”kto zaczął” – każdy odpowiada za siebie, a w naszym kraju nie jest dozwolony tzw. ”samosąd”. Oznacza to, że jeżeli jakiś gówniarz rzucił za blisko Ciebie petardę to nie masz prawa w odwecie szczuć go psem. Oczywiście możesz w razie czego po całym zajściu zgłosić sprawę na policję, ale ”gówniarz” będzie odpowiadał za stwarzanie niebezpieczeństwa, a Ty za szczucie psem. Nie ma tu wymówki ”ale to on pierwszy zaczął” – to nie podstawówka. 

Więcej – powyższy artykuł dotyczy tylko i wyłącznie szczucia, czyli pewnego ”napuszczania” psa na innego człowieka. Jeżeli w efekcie zdarzą się dodatkowe elementy – podarte przez psa ubranie lub uszkodzenie ciała w wyniku rzeczywistego ataku – będzie to podpadało pod kolejne wykroczenia.

Rozwiązywanie konfliktowych sytuacji

pies obronny nie wolno szczuć psem

”Co? Co powiedziałeś?”

Osobiście uważam, że szczucie psem innych ludzi jest wynikiem kompleksów oraz braku jakiejkolwiek odpowiedzialności. Oczywiście nie mówię tu o sytuacjach ekstremalnych, a zwykłych konfliktach, które się zdarzają. Wiecie co mnie jeszcze wkurza? Często pod takimi historiami znajduje się pełno odpowiedzi, które wręcz gratulują zachowania. Gówniarze rzucają Ci petardy pod nogi, a ty w odwecie straszysz ich swoim psem? Super! Brawo za odwagę! Tylko, że ja się pytam ”jaka odwaga?” – czy odwagą jest szczucie człowieka swoim psem? Absolutnie nie. Większość takich osób czuje się pewnie tylko i wyłącznie z obecności swojego pupilka – najczęściej 30-40 kg psiska. Równie dobrze można nazwać ”odwagą” straszenie innych nożem, pistoletem lub jakąkolwiek bronią. Niestety szczując psem traktujemy go niejako jako właśnie taką osobistą broń na zawołanie.

Nie zrozumcie mnie źle – rozumiem, że niektórzy czują się pewniej z psem, kiedy wychodzą na wieczorny spacer. To normalne. Samo posiadanie sporego psa często zmniejsza ochotę innych osób, aby nas napaść lub w jakikolwiek sposób nam przeszkadzać. Jednak poczucie bezpieczeństwa to coś innego od wykorzystywania psa do straszenia innych/ochrony nas samych. Wiele osób decyduje się na większe rasy, ponieważ czują się z nimi pewniej. Sam czuję się lepiej idąc wieczorem z psem. Nie oznacza to jednak, że takie osoby (lub ja) wykorzystujemy tę ”pewność”, aby kogoś straszyć.

pies obronny nie szczuć psem

”O ty! Zaraz Cię dojadę leszczu!”

Zobaczmy taką sytuację – przychodzi Pan Sebastian i prosi nas o telefon. Mamy kilka opcji – możemy oddać grzecznie urządzenie, możemy spróbować uciekać, możemy walczyć lub… możemy postraszyć naszym psem. Która opcja wydaje się najlepsza? Wydaje mi się, że lepiej stracić telefon za kilkaset złotych niż narażać swojego psa na niebezpieczeństwo. Jeżeli ktoś ma na tyle nasrane w głowie, że rzuca nas petardami lub próbuje nas okraść to chyba zrobienie krzywdy psu nie powinno być dla niego problemem? Nawet jeżeli w trakcie ”starcia” nasz pies wyjdzie z tego obronnym pyskiem i pogryzie napastnika to jakie będą konsekwencje? Prawdopodobnie pies zostanie uśpiony z powodu przekroczenia granic obrony koniecznej. Czy warto? Dla poczucia ”dałem im popalić”? Dla leczenia swoich kompleksów?

Nie oszukujmy się – życie zwierzęcia z punktu widzenia policji/sądu jest mniej warte niż zdrowie człowieka. Jest wiele historii, gdzie nawet za zabicie psa z premedytacją wiązało się ze stosunkowo niewielką karą. Jeżeli więc uważasz, że wykorzystanie psa do obrony jest dobrym pomysłem to pomyśl raz jeszcze. Bardzo łatwo przekroczyć granice obrony koniecznej, a często zdarza się, że ”pokonani” napastnicy zgłaszają broniącego się za ewentualny uszczerbek na zdrowiu. Tylko są z tego powodu potem problemy.

Generalnie nie rozumiem osób, które na ogół traktują swoje psy jak członków rodziny, ale z powodu jakiejś dziwnej sytuacji są w stanie szczuć psem i wykorzystywać go jako narzędzie do rozwiązywania swoich konfliktów. Czy puściłbyś młodszego brata na pijanego dresa? Raczej nie. Dlaczego więc tyle osób stawia swoje psy w takiej sytuacji?

pies obronny hateon 1

Totalny spokój – zero złych intencji. Taki powinien być pies do ludzi.

Moim zdaniem techniki obronne dla psów powinny mieć miejsce wyłącznie w warunkach kontrolowanych w celach sportowych. IPO jest tego świetnym przykładem, ale nie powinno się przekładać rzeczy wyniesionych ze szkolenia na życie codzienne. Jestem absolutnie przeciwko wykorzystywaniu psów, jako narzędzia do rozwiązywania swoich konfliktów. Tym bardziej jestem przeciwko jakiemukolwiek wykorzystywaniu psów do krzywdzenia innych osób lub zwierząt.

Mam dwa psy – praktycznie ciągle jestem na spacerze. Dodatkowo mamy okres karnawałowy, więc ludziom odwala – leje się alkohol, jest dostęp do petard. Miałem wiele sytuacji nieprzyjemnych – podejdzie jakiś pijak i zaczepia, dresy siedzą w okolicznym parku i głupio komentują, a czasami jakiś psychol rzuci petardę specjalnie blisko psa. Nigdy jednak nie kusiło mnie nawet, żeby podczas takiego zdarzenia wykorzystać psa, a jest to jednak 36 kg owczarek niemiecki. Zawsze zwracam uwagę, ignoruję lub sam zajmuję się sprawą.

Jakiś czas temu byłem na szkoleniu wieczornym z Legion – byliśmy w małej grupce, poza mną 3 kobiety ze swoimi pieskami. Podszedł do nas jakiś łysy pijak i zaczął zaczepiać – coś tam się rozwodził o psach, jak je kocha i w ogóle. Nagle jednak zaczął ruszać z łapami do Legion, która się wycofała i zaczęła na niego szczekać (chciał chyba ją pogłaskać). Na to koleś się zdenerwował i chyba nie mógł zrozumieć, że pies nie chce mieć z nim kontaktu. W tej sytuacji zaczął się unosić. Wymachiwać rękami i coś tam mówić. Bardzo łatwo mógłbym wykorzystać sytuację i emocje Legion, aby postraszyć pijaczka. Ja jednak najbardziej bałem się właśnie tego, że z powodu takiej kretyńskiej sytuacji zacznie wykazywać zachowania agresywne. W związku z tym odsunąłem ją na bok i sam w mocnych słowach wygoniłem kolesia – postraszyłem policją i takie tam. Uważam, że to właśnie było odpowiednie rozwiązanie tej sytuacji, a nie wykorzystanie psa. Oczywiście, że pijak mógł w przypływie adrenaliny rzucić się na mnie, ale chyba lepiej, żeby na mnie niż na psa. Nie zniósłbym, jeżeli przez ugryzienie jakiegoś debila byłbym zmuszony do uśpienia swojego psiaka. Wolę jednak kilka siniaków w razie czego.

pies obronny legion

Z cyklu hasła propagandowe: ”Pysk jest do kochania, nie do gryzienia!”

Oczywiście rozumiem, że są sytuacje ekstremalne, które zagrażają naszemu życiu. Psy czasami same bronią swoich właścicieli – nawet, jeżeli nie są do tego szkolone. Jednak jest różnica pomiędzy zagrożeniem życia i samodzielną decyzją psa (o ile tak można to nazwać – to głównie instynkt), a pozowaniem na cwaniaka w sytuacjach, które można rozwiązać inaczej. Nie ma nic złego w liczeniu na psa, jeżeli jesteśmy napadnięci przez kilka osób – wtedy raczej nie myśli się o konsekwencjach tylko próbuje przetrwać. Jednak to coś innego od sytuacji mniej poważnych, gdzie mamy inne opcje i możliwości.

Quiz dla Ciebie!

Poniżej kilka pytań, na które warto sobie odpowiedzieć.

1. Pan Sebastian wraz z kolegą Danielem proszą Cię o oddanie telefonu komórkowego celem rabunku Twojego mienia. Co robisz?
a) Zgrywasz cwaniaka zdejmując psu kaganiec, napinając się i chwytając pupila za obrożę ”Ja wam pokażę!” – jesteś gotowy na ewentualne konsekwencje w postaci bezpośredniego starcia z przedstawicielami gatunku ”dres pospolity”
b) Oddajesz telefon, ponieważ i tak był stary, a nie będziesz narażać swojego psa za głupi przedmiot. Potem zgłaszasz sprawę do odpowiednich służb
c) Uciekasz szybko, ponieważ trenujesz z psem canicross i czujesz się pewnie w uciekaniu. Potem i tak zgłaszasz sprawę do odpowiednich służ

 

2. Gimnazjaliści chcą przetestować nowy model super petardy, a jednocześnie próbują przestraszyć Twojego psa, więc rzucają materiał wybuchowy blisko Ciebie. Co robisz?
a) Szczujesz młodzież swoim psem – ucząc go zachowań agresywnych i że takie zachowanie jest w pełni akceptowalne. Dumnie chwalisz psa za groźne szczekanie na oprawców
b) Tłumaczysz, że takie zachowanie jest nieakceptowalne i zgłaszasz zdarzenie do odpowiednich służb
c) Chwalisz swojego psa za ignorowanie głośnego wybuchu i oddalasz się spokojnym krokiem udowadniając innym, że takie żarty nie robią na Tobie wrażenia

 

3. Lekko napity (wino do obiadu – chyba zjadł ich kilka) Pan rozpoczyna awanturę, że Twój pies nie nosi kagańca. Co robisz?
a) Pokazujesz swoją wyższość wdając się w wysokiej jakości dyskusję z tym Panem, a kończysz na napuszczaniu na niego swojego psa – tylko udowadniając, że rzeczywiście powinien ten kaganiec nosić
b) Argumentujesz grzecznie, że w ustawie gminy/miasta nie ma nakazu noszenia kagańców przez psy, a potem oddalasz się, aby uniknąć kolejnych obłoków alkoholu w powietrzu
c) Nie rozmawiasz z alkoholikami. Zgłaszasz zdarzenie do odpowiednich służb

pies obronny hateon

Na koniec: Lepiej wyżyj swojego psa na frisbee, niż na innych ludziach :)

Jeszcze na zakończenie – wyszło o wiele dłużej niż zamierzałem. Przepraszam, ale ból dupy był zbyt wielki i nie mogłem się opanować :) W domyśle miała to być seria z krótszymi treściami, ale jak już się rozpisałem to niech tak zostanie. Osobiście spodziewam się gromów, ponieważ widzę jak wiele osób w internecie pochwala tego typu zachowania. Jednak blogi nie mają służyć podlizywaniu się komukolwiek tylko opisywaniu sprawy takiej, jaka jest. A jest tak, że szczucie ludzi swoim psem i wykorzystywanie swojego pupila jako straszak nie powinno mieć miejsca. Załatwiajmy swoje sprawy sami i nie mieszamy do tego zwierząt.

Jestem ciekawy jakie Wy macie zdanie na ten temat. Może zdarzyła się komuś podobna, nieprzyjemna sytuacja – jak zareagowaliście?

  • Kasia

    No Co Ty mówisz? Ani pół groma i hate się nie pojele, bo piszesz słusznie. W większości przypadków wielkość owczarka jest wystarczającym „argumentem” żeby nikt do Ciebie nie podchodził.Ja z moim owczarkiem chodziłam późnym wieczorem i jak widziałam grupę młodych ludzi, to wystarczającą uwagą było powiedzenie „Negro, spokój” i młodzież odsuwała się i robiła mi przejście. Jakby wiedzieli, że ten straaaszny pies to co najwyżej mógłby ich zabawić lub zalizać to by się zdziwili. Wykorzystywanie dużego psa i potęgowanie jego agresji w stosunku do innych ludzi to totalna głupota,bo jakby na to nie patrzeć to po 1- Twój pies i Ty i Tylko TY za niego odpowiadasz,więc konsekwencje jego czynów ponosisz Ty, po 2- narażanie psa na uśpienie tylko po to, żeby nie stracić telefonu to czysty debilizm, jak nie chcesz stracić telefonu to go nie bierz na spacer. Idziesz w końcu na spacer na nie na telefoniadę. I po 3- może nadejść kiedyś taki „piękny” dzień kiedy faktycznie ktoś temu owczarkowi nie przypadnie do gustu i pies nauczony zachowania agresywnego może być nie do opanowania- on ma 40 kg,a Ty tylko smycz w dłoni, jeśli będzie mu zależało to go nie zatrzymasz… O sile szczęki nawet chyba nie muszę wspominać, bo chyba wszyscy doskonale zdają sobie z tego sprawę.
    Takie zachowanie jakie opisujesz powinno się krytykować, a nie pochwalać- brawo :)

    • Pewnie się poleje – może nie w komentarzach, ale na pewno wiele osób sobie pomyśli ”co on pieprzy – mam psa, to powinien mnie bronić”.

      Niestety jako właściciel Owczarka Niemieckiego jestem narażony na działanie pewnych mitów. Ile osób komentowało szczeniaka w stylu ”taki ładny, a potem taki duży i agresywny urośnie”, ”taką agresywną rasę do bloku brać?”. Nawet kiedyś ktoś rzucił nam, jak Legion miała maksymalnie 6 miesięcy coś w stylu ”Pan go już uczy kagańca i kolczatki, bo potem jak dorośnie to będzie agresywny”. Zresztą podobne stereotypy trzymają się wielu ras, które w generalnej świadomości uchodzą za agresywne.

      Dlatego też bardzo boli mnie takie psucie wizerunku rasy przez osoby, które bez myślenia potrafią poszczuć swoim psiakiem. Więcej – wiele osób jest dumnych z tego, że ich pies napina się i szczeka (oczywiście za namową i pochwałą właściciela) ”fajny jest, taki ostry!” lub ”broni właściciela i dobrze!”.

      Niestety na wielu forach można znaleźć tematy, gdzie ktoś koniecznie szuka rasy, która jest łatwa w ułożeniu, ale jednocześnie ma groźny wygląd. Nie chcę tu generalizować, ale szczególnie kobiety szukają psów, z którymi będą czuły się bezpiecznie podczas wieczornych spacerów. Nie ma w tym nic złego, ale oczywiście tak długo jak pies ma nam dodawać pewności siebie, a nie mamy zamiaru wykorzystać jego słusznej postury do straszenia/obrony.

      Ja w ogóle uważam, że liczenie na psa w pewnych sytuacjach jest złym pomysłem. Nieszkolony pupil może łatwo zareagować w nieodpowiedni sposób, a jest to często pewne zrzucanie odpowiedzialności na psa. Tak jak napisałaś – to właściciel musi być odpowiedzialny za swojego pupila, a nie na odwrót.

      Napisałaś, że takie zachowanie powinno się krytykować, ale czytając wiele materiałów w internecie i odpowiedzi pod nimi widać jednak, że wiele osób to po prostu chwali.

      Nie chcę znowu wychodzić z psami ras dużych, bo maluchy też mają swoje za skórą, ale jednak im większy pies tym większa odpowiedzialność właściciela moim zdaniem.

  • Alan

    Zgodzę się że pies nie jest po to żeby pokazać jaki jestem cwaniak mam 40 kg psa więc uważaj!. Nie miałem takiej sytuacji ( na szczęście, zresztą i tak dopiero mamy 5 mies i lepiej żeby się nie zdarzyło) ale pragnę zaznaczyć że artykule obrony koniecznej jest napisane że możemy się bronić wszelkimi dostępnymi środkami więc zamiast wykorzystać psa lepiej złapać kija i przylac delikwentowi po grzbiecie niż usypiac psa. Takie moje zdanie.
    Pozdrawiamy z Lucky’m :)

    • Ja bym nie przesadzał – obrona konieczna może być interpretowana na wiele sposobów i wiele osób się na tym przejechało. Mnóstwo jest historii, gdzie okazało się, że sąd uznał ew. obronę za przekroczenie granic. Głupie prawo, ale co poradzić?

      Generalnie ja jestem w ogóle przeciwko jakiemukolwiek wykorzystywaniu psa w sytuacjach potencjalnie niebezpiecznych. Jak widzę grupkę napitych dresów, która idzie w moją stronę to wolę zejść z drogi – po prostu boję się, że zrobią coś psu. Nigdy nie wiadomo, co komuś odbije po alkoholu. Nie ma co zgrywać cwaniaka z psem.

      W ogóle dziwny pomysł, że samo posiadanie psa daje jakieś plusy do waleczności (+ 10 do siły, + 20 do witalności), bo często można zauważyć, że osoby z psem mają tendencję do podejmowania większego ryzyka. Osobiście widziałem jak jakaś dziewczyna zamiast zejść z drogi to sama parła na grupę Sebastianów z własnym psem :)

  • Angelika Szefer

    Mimo, iż jestem kobietą a moja DONka już niemałą pannicą to i tak uważam,że to ja odpowiadam za jej bezpieczeństwo. W końcu to ja jestem dużym i dzielnym (taaa) opiekunem, który ma w obowiązku dbać o psa a nie się nim wysługiwać w trudnych i może też niebezpiecznych momentach.

    • Ja nie mam nic przeciwko kierowaniu się cechami wizualnymi przy doborze rasy (duży, budzący respekt), o ile nie jest to jedyna cecha, której szukamy :) Wiadomo, że idąc z większym psem możemy poczuć się pewniej i nie jest to nic złego.

      Natomiast tak jak napisałaś – to opiekun jest tą stroną myślącą, która powinna wziąć odpowiedzialność za wszelkie relacje z psem. Nie bez powodu prawo nakazuje przewodnikowi sprawowanie bezpośredniej kontroli nad psem oraz odpowiedzialność za jego zachowanie. Niestety nie wszyscy o tym wiedzą.

      Nawet nie chodzi mi o leczenie kompleksów w ten sposób – to prywatna sprawa każdej osoby. Mnie najbardziej boli, że pewne zachowania mają negatywny wpływ na odbiór rasy i psów w ogóle.

  • moni.l

    Odnośnie quizu, oby się nikomu takie akcje nie zdarzyły:
    1. Nie mam ze sobą telefonu, ale mam dość dobre umiejętności negocjacyjne, a w razie czego oceniam, czy jeden na jeden dam sobie radę, albo wołam kogoś na pomoc, a ostatecznie C.
    2 i 3 C (z tym, że nie zgłaszam pijaka do służb, bo to nic nie da)
    Miałam dawno temu psa, który naprawdę był agresywny w stosunku do ludzi, którzy jakoś mnie zaczepiali. Nikt go tego nie uczył, a ja też nie byłam słabą, bezbronną dziewczynka :) Pies ważył ponad 50 kg – był mixem labradora z seterem. Kiedyś w lesie wyszedł na nas z przeciwka człowiek o wyglądzie zbira i widząc mojego powarkującego, zjeżonego Dingo chwycił w rękę jakiś kij. Poprosiłam go spokojnie, by odłożył badyla i się oddalił, a on zaczął wymachiwać kijorem i drzeć się na mnie, markując atak. Dingo, wówczas roczny podrostek, wyrwał do niego. Nie wiem, jak udało mi się utrzymać psa, przysięgam, jechałam tyłkiem po ziemi trzymając go za obrożę, ale go utrzymałam. Facet widząc sytuację uciekł; myślę, że to moje powstrzymanie podziałało lepiej niż szczucie. Ponad rok zajęło mi doprowadzenie psa do zmniejszenia stopnia agresji, czasem byłam przerażona jego reakcjami. Nie wyobrażam sobie, jak można celowo szczuć psem, napuszczać psa na kogoś, czy w ogóle wywoływać u psa agresję, zwłaszcza, gdy się nie ma nad nim pełnej kontroli. Skutkiem może być śmierć psa.
    Jak to powiedział mój znajomy, 70% ludzi nie powinno mieć w domu rybek, a co dopiero psów.

    • Wygrałaś quiz :D Nagrodą jest ogólne uznanie społeczeństwa za ogarnięte podejście do życia :)
      Psy ogólnie mają taką tendencję, że na rzeczywistych sytuacjach szybko się uczą. Wystarczy, że jakiś pies ma złe doświadczenie z kolesiem w czapce i może się okazać, że będzie zaczynał być agresywny do każdego w czapkach i tak dalej.

      Dlatego właśnie nie rozumiem osób, które szczują psem – dla pupila to bardzo jasny sygnał takie napuszczanie, ściąganie kagańca, łapanie za obrożę.

      Nie miałem takiej sytuacji jak Ty, ale jestem pewien, że tak samo próbowałbym powstrzymać psa. Ugryzienie to najgorsza rzecz, do jakiej można dopuścić. Z powodu byle głupoty można po prostu stracić psiaka.

      Oczywiście ludzie też nie są bez winy – boją się psów, więc od razu wiele osób sięga po kija, a to tylko jeszcze bardziej podsyca negatywne emocje u psa. Finalnie jednak to obowiązek właściciela, aby nie dopuścić do ataku.

  • Pati

    Jejku, w życiu mi do głowy nawet nie przyszło, że mam psiaka agresji uczyć albo nie daj Boże szczuć na kogoś- chapnie jakąś gnidę i pies na tym najbardziej ucierpi. Tym bardziej, że wcześniej miałam amstaffa, takie „ciepłe kluchy” był, do domu wpuścił każdego, ukraść każdy mógł wszystko- pies miał w nosku, no chyba, że łóżko- to tak co by go nie obudzić ;-) Kesi też „ciepłe kluchy” będzie, jak trzeba to ja psiaka obronię ale nawet na chwile nie pomyślałam, biorąc jednego czy drugiego psa, że obrońcy potrzebuję

    • W sumie takie osoby nie chcą ”uczyć” psa agresji. Po prostu wykorzystują siłę i wizerunek zwierzęcia, aby kogoś zastraszyć lub dać nauczkę – ewentualnie uniknąć starcia/bójki. Nauka agresji jest nieświadoma – po prostu takie zachowanie utrwala się i jest większa szansa na powtórkę w przyszłości.

      Wiem, że są osoby, które specjalnie uczą swoje psy atakowania ludzi i są z tego dumne. Nawet lubią się pochwalić swoją rasą, która ”była hodowana do walk psów!”. To już w ogóle głupota i powinno być karane za same wychowywanie psa w takie sposób.

      • Pati

        Niby tak, ale nagradzanie psa za agresywne zachowanie jest niczym innym jak uczeniem go tego, świadomie lub mniej. Mój Focus (ten amstaff) tez miał właśnie tą okropną „łatkę” psów hodowanych do walk, był przy tym łagodny jak baranek, i nawet mi do głowy nie przyszło, żeby choćby jego wygląd wykorzystać, dla mnie był to zupełnie zwyczajnie najwspanialszy członek rodziny- po jego odejściu zbierałam sie ponad 6 lat żeby wziąć Kesi.
        Co do mitów o ONkach to ja chyba z jakiejś innej bajki jestem bo o nich nie słyszałam, same pozytywy tylko, ze fajnie sie z nimi pracuje, że są psami policyjnymi, że są bardzo inteligentne.
        Tak naprawdę to moim skromnym zdaniem najbardziej wkurzające są te małe, krzyczące złodzieje wentylków. Od lat jeżdżę rowerem przez okoliczne wioski- jak taki krzyczący maluch nagle wyskoczy przed rower to naprawdę trzeba uważać ;) https://uploads.disquscdn.com/images/809944bc01f4c5598b5c333b825eb61c1e1b98fe492d8e4edde66c86a18820d8.png

        • Owczarki Niemieckie są bardzo powszechne, a właśnie ludzie kojarzą je z obroną posesji, psami łańcuchowymi oraz policją, gdzie również mają zadania obronne. Może nie wszędzie to słychać, ale często tak jest.

          Mity o agresji dotyczą własnie również często amstaffa, dobermana i tym podobne rasy. Niestety wiele osób dodatkowo umacnia taki negatywny wizerunek rasy.

          Tak jak napisałaś – często te psy są mega spokojne, grzeczne i kochane :)
          Piękna psina, widać, że super grzeczna :D

          • Pati

            Tak cały czas sie zastanawiam, to chyba z domu sie wynosi- u nas od pokoleń psiak zawsze był członkiem rodziny, nigdy czymś mniej (obrońca, straszak). To chyba trochę tak jak obawy przed straszeniem na cmentarzu nocą- nie zmarłych a żywych jak juz trzeba sie bać, podobnie z psiakami, nie psów a ich niekiedy niezrównoważonych (określenie cholernie delikatne) właścicieli ;-)

          • Właśnie zastanawiająco wiele osób potrafi traktować psa jako członka rodziny, ale nadal wykorzystywać go do ”dawania nauczek” jakimś gówniarzom. Mi się jednak wydaje, że to trochę takie leczenie kompleksów – tak samo jak zadymiarze w autobusach, którzy robią dramy o byle co :)

            Ja psów się nie boję, ale zawsze jestem sceptycznie nastawiony do drugiego psiarza, bo nigdy nie wiadomo :) Dopiero jak poznam człowieka to obawy mijają (a czasami wręcz przeciwnie…)

          • Pati

            Oj to prawda, ja jeszcze nie podjęłam decyzji czy kiedyś dopuszczę Kesi a juz mam 3 chętnych na szczeniaki, jeśli tak to 2 z nich dostanie, trzeci to właśnie typ: będę miał ślicznego agresora do obrony podwórka, pies bedzie w kojcu, sorki, nie ode mnie

          • Też mamy podobne sytuacje – kiedyś na spacerze zajechał nam drogę taki dryblas i woła ”pies czy suka?!”. Odpowiedziałem i już się kolesiowi oczy świecą na szczeniaki. Strasznie był zawiedziony jak usłyszał, że Legion sterylizowana :)

  • kalyna

    Mnie zadziwia fakt, że w ogóle ktoś próbuje kozaczyć do kogoś kto ma ONki, po prostu szaleńcy.Wiem, że czasem mi jest łatwiej, bo idę z dwoma, ale wielokrotnie idę z psami pojedynczo i serio, ludzie gdyby mogli to minęliby mnie duuużym łukiem. Mam wrażenie, że spora część ludzi się ich boi. Zdarza się, że w sytuacjach niepewnych wykorzystuję psa, ale w ramach „mam psa, więc jestem bezpieczna” tzn. idzie wg mnie osoba podejrzana, gdzie mam gęsią skórkę (opuszczona droga, koło lasu w godzinach bardzo późnych lub wczesnych i osoby, które nie wzbudzają zaufania). I wtedy biorę psa na komendę siad od strony, gdzie idzie ta osoba i tyle. Pies co najwyżej zwróci mordę z ciekawości w stronę tego człowieka, niuchnie powietrze i tyle. Ja czuję się bezpiecznie i pewnie, bo cóż spotkałam tam rozmaite osobowości, których nigdy spotkać nie chciałabym. Każde ruszenie dupskiem korektowałam, jeśli była komenda. Zaczepianie nas przez różne osoby, omijałam i szłam dalej, zwiewałam już przez lasy, zarośla i górki, z psem :D jak Sonia w takich sytuacjach warkoczyła pod nosem to nic nie mówiłam, bo byłam szczerze zaskoczona, że te dźwięki wydobywają się z mojego psa. Ale nigdy nie pozwalałam, ba nie kazałam psu brać brać sprawy w swoje łapki.

    Wiem o jaki wpis Ci chodzi i też nie rozumiem tego zachowania. We mnie się gotuje na ludzi nie raz i nie dwa, ale żeby psem szczuć, psem z problemami.

    Ps. wolę dostać ja, czy w kontaktach z psami czy ludźmi, bo wtedy mogę to zgłosić na policję itp, a jak ktoś psu zrobi krzywdę to nikt się tym nie przejmie.

    • Ja ogólnie mam wrażenie, że coraz więcej osób boi się psów generalnie. Kiedyś pies to była norma i na nikim nie robił wrażenia. Teraz coraz częściej słyszę ”może Pan złapać mocniej psa, bo się boję?” i tego typu prośby. Dla mnie to nie problem, ale jestem zdziwiony. Do nas nikt nie kozaczy raczej, ale też ludzie nie omijają jakoś specjalnie (poza tymi, co się boją) – nawet czasami dziecku pokażą ”jaki ładny piesek” :)

      Też czasami mam tak, że idziemy na spacer i gdzieś za nami idzie powoli ktoś podejrzany (najczęściej dresik w kapturze) – Legion zawsze robi się wtedy nerwowa i co chwilę patrzy za siebie. Również usadzam wtedy psa, skupiam na sobie i czekam aż delikwent przejdzie.

      Jak wspominałem – normalne jest, że z psem czujemy się raźniej. Jednak razem można czuć się pewniej. Nikt nikomu nie zabroni lepszego samopoczucia z psem. Niestety niektórzy to wykorzystują i pewność siebie zmieniają w skłonności do szczucia psem w stylu ”ja ci dam nauczkę”.

      Jaki wpis? :) Nic nie wiem :D

      Też wolę dostać ja jeżeli już ma dojść do starcia. Ja w ogóle się boję, że jakiś debil może zrobić mojemu psu krzywdę lub psina w samoobronie mogłaby ugryźć, a gnojek to zgłosi i potem są nieprzyjemności dla psiaka bo ”biedny Sebek szedł grzecznie na spacer i go okrutny owczarek zaatakował”.

  • Będąc gdzieś z Tayrą z daleka unikam sytuacji, które mogą się potencjalnie przerodzić w konflikt. Bo mam psa, który jest wyszkolony w zakresie obrony cywilnej, a więc zdaję sobie *dokładnie* sprawę z tego, do czego jest on zdolny. Nie wspominając o tym, że ona akurat od samego początku miała bardzo dobre, naturalne instynkty. Po zmroku dużo uważniej obserwuje każdego przechodnia; od razu zwraca też uwagę na osoby będące pod wpływem alkoholu (niekoniecznie zaraz pijane, mogą być po prostu lekko „wczorajsze”) czy na te, które zachowują się w podejrzany sposób.
    Na szczęście, jak do tej pory, Tayra tylko dwa razy zareagowała przede mną. Raz, gdy koło północy siedzieliśmy na boisku ze znajomą i jej psem, a nagle pojawił się facet, zupełnie wstawiony, który postanowił się zaprzyjaźnić. Na szczęście jedyne, co wtedy zdążyła zrobić, to zablokować mu drogę. Zaraz po tym ją odwołałam i sobie poszłyśmy. No i ostatnio, gdy wybrałyśmy się na spacer do lasu po piątej rano zupełnie niespodziewanie oszczekała mi bezdomnego, który leżał na ławce w środku lasu – akurat to było zachowanie, które pochwaliłam, bo sama go za cholerę nie zauważyłam po ciemku ;).

    • Właśnie się zastanawiałem czy napiszesz. Szkoliłaś IPO i czy ma to jakiś wpływ na normalne życie? Wiele osób ćwiczy to typowo sportowo, ale słyszałem o właścicielach, którzy IPO próbowali zastosować w takich sytuacjach konfliktowych.

      Na wiosnę chcemy spróbować IPO, jeżeli będzie taka możliwość, ale nawet nie pomyślałbym, aby kogoś straszyć ewentualnymi umiejętnościami psa w tym zakresie.

      Legion też jest czujniejsza po zmroku – nie lubi jak ktoś za nami idzie (głównie ludzie z zasłoniętą twarzą – kaptur, komin) lub pod wpływem alkoholu. Czasami też wypatrzy kogoś schowanego (np: siedzi za krzakiem, stoi w bramie) i zaznacza szczekając.

      • Wyobraź sobie, że trenujesz na przykład boks. Masz wypracowaną kondycję i technikę, no niby umiesz się „bić”, ale jak Cię ktoś nagle zaatakuje na ulicy z nożem albo rozbitą butelką w ręce, a Ty zareagujesz na to tak, jakbyś był na ringu (w sensie stawiając na technikę i zachowanie fair play), to może być ci ciężko ;).
        I tak samo jest z IPO. Pies szkolony w zakresie obrony sportowej może być takim straszakiem (no bo w końcu uczy się komend na oszczekiwanie i tak dalej), ale szanse na to, że będzie wiedział co robić i nie spanikuje w sytuacji prawdziwego zagrożenia są dość niewielkie.
        Mojego poprzedniego psa doprowadziłam do IPO-3, a szczerze mówiąc była to ogromna – za przeproszeniem – ciota ;). Z Tayrą za dwa tygodnie podchodzimy do egzaminu IPO-1, ale ona pracuje zupełnie inaczej. Dlatego już jakiś czas temu odeszliśmy od obrony sportowej w kierunku obrony użytkowej. No i różnica jest taka, że teraz nawet w kagańcu stanowi potencjalne zagrożenie.

        • My mamy dostęp tylko do IPO sportowego, więc chyba tego wypróbujemy. Moim zdaniem ważne, że nie wykorzystujesz umiejętności swojego psa w niecnym celu :) Tak samo zawodowi bokserzy nie powinni lać wszystkich wokół tylko dlatego, że potrafią :)

  • Anna

    Ty chyba nie przepadasz za zamerdanymi, hm? :)

    • Nie, nie bardzo :)
      Jednak ”ciii” bo ostatnio przeczytała tu w komentarzach coś o sobie i mnie zbanowała :( Kto wie, co teraz zrobi?

  • Narvana

    Wydaje mi się, że problem w szczególności nie dotyka ONków (chociaż na pewno też), ale psów ras agresywnych. Szkoda tylko, że w większości agresję takich ras tworzą ludzie. Miałam niedawno taką sytuację. Wysiadamy z siostrą z auta, a tu nagle na drzwiach dosłownie wisi mi pitbull. Chłopak, który go prowadził zaczął się śmiać. Zwróciłyśmy mu z siostrą uwagę, a ten… zaczął szczuć na nas psa. Doszło do krótkiej wymiany zdań (z pewnej odległości), którą szybko z siostrą zakończyłyśmy z wiadomo jakich przyczyn. Odczekałyśmy chwilę, aż tamten odejdzie i wypuściłyśmy godlka (BARDZO potulnego goldka) mojej siostry z bagażnika. Miałyśmy szczęście, że w tym momencie od głupka dzieliła nas dość ruchliwa ulica, bo widząc, że mamy psa chłopak próbował się cofać (przeszkodziło mu czerwone światło), jeszcze bardziej szczując psa.
    W tym wszystkim było mi smutno z jednego powodu. Kiedyś nie uda utrzymać mu się psa w takiej sytuacji i faktycznie zrobi komuś krzywdę. I co wtedy? Pogłębią się stereotypy, pies zostanie uśpiony, a wszystko to przez to, że trafił na właściciela idiotę…

    • Pati

      Zgadza się. Tak naprawdę nie ma ras agresywnych, albo inaczej- gdyby nie ludzie to by nie było raz ogólnie uznanych za agresywne. Serio, miałam amstaffa który był- bez kitu- uosobieniem łagodności, absolutnie zero agresji.

      • Mit ras agresywnych związany jest z tą dziwną listą, która funkcjonuje w naszym kraju. Tak jak piszecie – ras agresywnych nie ma, są tylko bardziej wymagające z tendencjami (np: do pogoni), które wymagają odpowiedniego podejścia.

        • Małgorzata Chudy

          Tylko szkoda, że takie psy biorą nieodpowiedni ludzie.

    • Generalnie nie wiem czemu ludzie szczują swoimi psami – co chcą osiągnąć i jakie kompleksy im to leczy. Oczywiście problem nie dotyczy tylko ON, ale niestety to jedna z popularniejszych ras, więc częściej można zauważyć osobę szczującą ON niż np: Malamutem :)

      Masz rację – przez taką głupotę cierpi tylko pies.