Głupie kleszcze

Głupie kleszcze są… głupie. W życiu nie myślałem, że będą takim problemem. W zeszłym roku było spokojnie, a w tym? Istna plaga.

Spacer jak każdy inny – ładna pogoda, okoliczna polana. Piesek szczęśliwy i wybiegany. Po powrocie do domu – co to na pysku? ”Psiakrew”… kleszcz. Nie taki zwykły, ale ogromny i biały. Samica znaczy się.

 

Dzień dobry

Dzień dobry

Siemka

Siemka

 

Pierwsza była panika – jak się w ogóle wyciąga takie kleszcze? Nie ma sensu psa męczyć i narażać – szybko do weterynarza. Tam krótki zabieg i po paskudzie. Jednocześnie zaproponowano nam takie krople naskórne, które podobno załatwią sprawę. Super.

Warto zaznaczyć, że to był piątek. W sobotę rano znaleźliśmy kolejnego kleszcze – w uchu. Weterynarz nieczynny, więc co robić? Trzeba samemu. Najpierw w ruch poszedł mityczny zestaw od Royal’a, który otrzymuje się w wyprawce dla szczeniaka. Szczypce na kleszcze okazały się o dziwo – do dupy. Są słabe jakości, nieporęczne i nie da się nimi porządnie złapać szkodnika – dokładnie tego oczekiwałem od darmowego zestawu z wyprawki.

Kolejna próba ze standardową pensetą – zgodnie z instrukcjami w internecie, czyli kręcimy i wyciągamy. Udało się, ale stresu było sporo. Psu się nie spodobało, mnie też nie.

Kolejne dni to już w skrócie – kolejne kleszcze w niedzielę i poniedziałek. Warto zauważyć, że jeden odpadł, ale drugi trzymał się mocno. W związku z tym nie polecam weterynaryjnych kropelek. Podobno działają miesiąc, ale jak widać skuteczność jest ”taka sobie”. Wet zaproponował nam również taką obrożę ”foresto” za 108 zł – prawdopodobnie się zdecydujemy.

Na jednym – dwóch spacerach nasz pies zebrał 4-5 kleszczy. To jakaś paranoja i plaga, więc warto się zabezpieczyć. Zawsze myślałem, że kleszcze to problem osób, które z psami się szwendają po lasach i zaroślach. Nigdy bym nie przypuszczał, że złapiemy je w okolicznym parku.

Nikomu nie polecam takich przygód, ale na pewno warto się wcześniej zabezpieczyć – kupić standardową pensetę, a nie te wymyślne szczypce. No i przede wszystkim poczytać w Internecie jak usuwać te kleszcze.

Z takich praktycznych informacji – kleszcze są głupie, jak już wcześniej uzgodniliśmy. Przenoszą choroby i są obrzydliwe – szczególnie spasłe samice.

foresto obroża przeciw kleszczom

Generalnie szansa na zarażenie psa jest niewielka, ale warto przez 3-4 tygodnie po ugryzieniu kontrolować zwierzaka. Szczególnie niepokojące są wszystkie nagłe przypadłości – apatia, brak apetytu oraz przede wszystkim – problemy z chodzeniem. Bardzo szybko wtedy udajemy się do lekarza. Również zmiana koloru moczu na czerwony jest niepokojący, ale to trudno sprawdzić podczas spacerów.

Jeżeli chcemy być pewni to po 3 tygodniach możemy udać się do weterynarza w celu pobrania i zbadania krwi. U nas jest to koszt ok. 80 zł – z badań wyjdzie, czy pies się czymś zaraził.

Ogólnie nie potrafię zrozumieć, jak w aktualnych czasach nie mamy dostępu do 100% środka zapobiegawczego. Dostępne są tanie krople i obroże, droższe obroże specjalistyczne oraz super drogie tabletki. Żaden sposób nie daje 100% ochrony. Większość zabija kleszcza dopiero po ukąszeniu – co z tego, skoro narażamy psa na choroby?

Uwaga kleszcze!

Tutaj taka grafika informacyjna – jest poniżej krótka instrukcja wyciągania kleszczy, więc może się komuś przyda. Aha – nie polecam jeszcze tych łopatek do wyciągania  – nawet weterynarz miał z nimi problem. Penseta jest chyba najlepszym rozwiązaniem.