Dog Overdrive – Dzień 9

Dzisiaj o dziwo wszystko poszło zgodnie z planem i było nawet fajnie. Sukces! Oby tak dalej :) Przede wszystkim dotarły do nas nowe szelki – Sled Sport, które mają być naszym największym sprzymierzeńcem na Lubeszowskim Crossie.

Poza tym dotarły również moje nowe buty – New Balance 602 All Terrain. Wcześniej miałem zwykłe biegówki, ale trenowaliśmy głównie na asfalcie. Teraz przekonaliśmy się do biegów w lesie (zresztą formuła canicross wymaga biegania w terenie), więc musiałem zaopatrzyć się w odpowiednie obuwie. Bardzo polecam – buty świetnie się sprawdzają w błocie, kałużach, leśnych ścieżkach, ale również na odcinkach asfaltowych. Czytałem kilka recenzji, że ”All Terrain” mają tendencję do ślizgania się po mokrej, gładkiej powierzchni (kostka, asfalt), ale po dzisiejszym treningu muszę zaprzeczyć – kilometrowy odcinek po asfalcie podczas deszczu i nie czułem różnicy w porównaniu z moimi biegówkami od Addidasa.


Jeszcze na chwilę powiem o Sled Sport od sali.pl – całkiem fajny model szelek. Wcześniej mieliśmy model Speed, ale w ogóle porażka, jeśli chodzi o stosowanie przy psach o wąskich plecach – po prostu ta górna część w ogóle się nie ”trzyma” i lata po bokach. Bez względu na regulację. Również ze Sled Sport mieliśmy chwilowe problemy, więc radzę uważać na rozmiarówkę. Zgodnie z tabelą zamówiliśmy XL i okazały się zbyt duże. Zamieniliśmy na L i całość trzyma się bardzo dobrze. Zakładanie przez głowę trochę upierdliwe, ale liczy się komfort biegu :)

Trening

Wróćmy jednak do naszego treningu. Rano oba psiaki miały spacer miejski – Legion 60 minut, a Levi ok. 30 minut. Pogoda nas rozpieszczała i nawet nie padało. O godzinie 12.00 szczeniak miał trening w parku – musieliśmy wykorzystać fakt, że jest ciepło i dość sucho, więc zrobiliśmy podstawowe ćwiczenia na świeżym powietrzu. Głównie skupiliśmy się na siadaniu, skupieniu podczas spaceru, ale również na przywołaniu. Poza tym trochę aportu na rozluźnienie. Levi jest taki super na smyczy, że aż głupio, że Legion taka nieusłuchana czasami. Psi bóg nam tym szczeniakiem wynagradza na pewno to co przechodziliśmy z naszym owczarkiem :) Legion też miała mieć trening o 12, ale dostała szponder wołowy i tak się nim zmęczyła, że już na nic nie miała ochoty – trudno, jej strata.

levi samoyed spacer

Król okolicznych pagórków i wzniesień :D ”To miasto potrzebuje Samoyeda, na którego zasługuje!”

O 15 oba psiaki miały spacer – Levi poszedł do parku, a z Legion zrobiliśmy sobie trening biegowy w lesie. Chcieliśmy przede wszystkim przetestować nowy sprzęt oraz sprawdzić inną trasę. Nasza stara miejscówka jest ciągle mokra i pełna kałuż, więc trzeba szukać alternatyw. Natomiast dzisiejsze miejsce jest super i chyba przy nim zostaniemy – ścieżki są szerokie, można znaleźć sporo wzniesień (można ćwiczyć bieganie pod górkę), a trasa jest długa, więc nie trzeba robić pętli. Jedynym minusem jest dzika zwierzyna – dzisiaj widzieliśmy stado saren, które przebiegły nam drogę :) Zrobiliśmy 8 km w 42 minuty i spaliliśmy 700 kcal – tak przynajmniej informuje endomondo. W połowie trasy napadł nas nagły grad, ale w sumie nie było gdzie uciekać, więc po prostu biegliśmy dalej:)

Trochę niezgodnie z planem, ale drugi trening domowy zrobiliśmy dopiero o 19, tak nas to bieganie zajechało. Levi jak zwykle miał zabawę przeplataną z ćwiczeniami (siad, leżeć i tego typu podstawy). Legion za to miała sesję nosework – dzisiaj zmienialiśmy pojemnik z plastikowego na metalowy i poszło całkiem nieźle. Dobrze, że postawiliśmy na mocne podstawy i teraz psina wie, że liczy się zapach w środku, a nie samo opakowanie! Muszę pomyśleć jeszcze nad zaznaczaniem, ponieważ widzę, że Legion odrywa nos od pojemnika w oczekiwaniu na nagrodę, a powinno być tak, że nos cały czas jest przy zapachu. To jednak dopiero 9 dzień poważnych treningów nosework, więc jeszcze mamy czas. Po kilku powtórzeniach poćwiczyliśmy jeszcze polecenie ”na miejsce”, bo dawno tego nie robiliśmy i warto odświeżyć :)

psie wyzwanie samoyed szczeniak

”Azaliż w szybkim tempie udaję się do Ciebie zacny człowieku!”

Także podsumowując:

  • Legion – 1 spacer, 1 trening biegowy, 1 sesja ćwiczeniowa
  • Levi – 2 spacery, 2 sesje ćwiczeniowe (jedna w parku, jedna w domu)

I to na tyle, jeśli chodzi o ćwiczenia :)

A co tam u Was ciekawego?