psy w lesie samoyed

Dog Overdrive – Dzień 10

Dzisiaj był dobry dzień! Rano okazało się, że spadł śnieg, ale generalnie pogoda była ładna – słoneczko i takie tam. Dzięki temu mogliśmy wykonać nasz plan w 100%, a nawet więcej.

Ze względu na weekend postanowiliśmy, że pieski mogłyby się w końcu razem pobawić. Generalnie mają indywidualne spacery, żeby młody nie nauczył się jakichś głupot od Legion. Poza tym podobno zbyt często stawianie na interakcję dwóch psów ze sobą może prowadzić do tego, że szczeniak będzie bardziej ”słuchał” starszego psa niż przewodnika, a tego chcemy uniknąć. Jednak od czasu do czasu można sobie pozwolić na takie wspólne wyjście.

samoyed levi w parku

”O! Będzie jedzone!”

Zauważyliśmy, że jak wychodzimy od razu z dwoma psami to oba są tak podekscytowane spacerem, że strasznie szaleją – Levi skacze na Legion, a Legion ciągle próbuje iść pierwsza bo ”co mnie gówniak będzie wyprzedzał” :) Z tego powodu zrobiliśmy tak, że do parku poszliśmy osobno i dopiero tam pieski mogły się ze sobą pobawić.  Wracaliśmy już razem – oboje zmęczyli się bieganiem, więc wracali grzecznie. Trochę tylko krzyżowali smycze, ale to kwestia spacerowej wprawy. Także poranny spacer trwał ok. 60 minut i składał się głównie z zabawy – Legion łapała dysk, a Levi łapał Legion :)

O godzinie 12 zrobiliśmy trening domowy – Legion ćwiczyła głównie nosework, w który dość mocno się wciągnęliśmy. Naprawdę fajna zabawa i niedługo będziecie mogli przeczytać o tym na naszym blogu (tu lub na matywechowe.pl). Jesteśmy już na etapie zamiany pudełka, a niedługo będziemy mniejsze pudełko wkładać do większego :D Czuć progres. Levi miał zwyczajne ćwiczenia – targetowanie, siady, leżenie, ”zostaw” i tym podobne. Maluch strasznie ekscytuje się treningiem i bardzo dużo szczeka – nie jestem pewien czy powinniśmy to tak zostawić, ale na ten moment cieszymy się, że on się cieszy :) Nie dajemy nagrody jak szczeka i czekamy aż przestanie, ale i tak przy kolejnym poleceniu musi dać znać, że zrozumiał i czeka na jedzenie.

Popołudniu postanowiliśmy pójść na dłuższy spacer – pogoda naprawdę ładna, więc trzeba to wykorzystać. Poszliśmy razem do lasu! Najpierw osobno do parku, żeby psiska nie wariowały, a potem już razem do miejsca docelowego. Muszę przyznać, że psy naprawdę ładnie idą obok siebie – Levi ładnie trzyma się obok Legion i ogólnie idzie się bardzo przyjemnie. Nawet minęliśmy kilka psów i Legion tylko ”trochę” ciągnęła w ich stronę.

levi i legion w parku

”I stworzył Bóg Piesełów park, widział jak się pieseły bawią i wiedział, że to było dobre” :)

W samym lesie psy zostały przepięte na dłuższe linki i tak sobie chodziliśmy po ścieżkach. Do domu wróciliśmy po prawie 2 godzinach i psiaki od razu poszły odpoczywać. To był pierwszy taki długi spacer Leviego, który super sobie dał radę z takim dystansem :) Jak wróciliśmy ok. 15, tak do godziny 18 mieliśmy spokój.  Wtedy zrobiliśmy kolejny trening domowy – Levi ponownie swoje ćwiczonka przeplatane zabawą, a Legion dalej bawi się w nosework. Identyczny pakiet zrobiliśmy po godzinie 20 :)

owczarek i samoyed w lesie

Na spacerze w lesie – Legion oczywiście musi mieć swój dysk, bo inaczej to nudy :D

Co mogę napisać? Dzień naprawdę udany, a plan zrealizowany w 120%. Oby tak dalej :)

A jak Wam dzisiaj poszło z psami?

  • Agnieszka

    Ty to mnie w końcu wyrzucisz, ale muszę zapytać jak Ty to czujesz i jak jest u Was. Pytanie dotyczy fragmentu, że mały Levi może zacząć słuchać bardziej Legion niż Ciebie. Otóż nasze stado – mój mąż, ja i dwoje dzieci 11 i 13 lat, Korek 10 miesięcy – ma jednego hmmm…. nazwijmy go przywódcę czy samiec alfa. To mój mąż. I kropka. Pies słucha go i wszystkie komendy, polecenia wykonuje bez mrugnięcia okiem. Nieraz nawet mówić mój mąż nie musi – wystarczy że palcem pokaże. Ja to nieraz kilka razy powtórzyć muszę lub polecenie bywa traktowane jak zabawa ale w sumie nie jest źle. Dzieci są traktowane jak szczeniaki, chyba niżej niż Korek w hierarchii. Czyli – mąż, ja, Korek i dzieci.
    A jak jest u Was? Jak możesz przypuszczać, że Legion „przejmie kontrolę” nad małym. Chyba to Ty lub Twoja dziewczyna jesteście przewodnikiem stada. A psy między sobą ustalą hierarchię. I chyba one zawsze będą o lepszą pozycję w stadzie walczyć.
    Co Ty na to? Jak wygląda hierarchia w Waszym stadzie? No powiem Ci, że niezmiernie ciekawa jestem Twojej odpowiedzi.
    Pozdrawiam,
    Agnieszka

    • Osobiście nie wierzę w teorię stada i uważam, że wszystko zależy od danej osoby. Jeśli mąż głównie ćwiczył z psem, był bardziej stanowczy i konsekwentny to nic dziwnego, że pies bardziej go słucha. U nas oba psy słuchają nas raczej identycznie i nie ma preferencji :)

      Nie chodziło mi w tym fragmencie o przejęcie kontroli. Człowiekowi trudno konkurować z psem, jeśli chodzi o ”atrakcyjność” – pies jest bliższy psu niż człowiek i lepiej się dogadują. Jeśli szczeniak cały czas wychodziłby z innym psem to w praktyce cały czas by za nim chodził i naśladował. W miarę postępu czasu spowodowałoby to pewną zależność, że pies trzyma się drugiego psa, a nie przewodnika. Trudno trenować dwa psy jednocześnie, więc taka sytuacja miałaby też przełożenie na umiejętności psa (np: słucha tylko w obecności drugiego psa, ponieważ zawsze mieli razem treningi).

      Nie ma to jednak nic w związku ze stadem lub dominacją. Po prostu pies ma lepszą komunikację z innymi psami, ponieważ działają na tych samych zasadach. Z człowiekiem trzeba się ”dotrzeć”, a to wymaga czasu. Właśnie na etapie docierania się lepiej robić to indywidualnie, bez rozproszenia w postaci innego psa. Takie przynajmniej moje zdanie.

      Jeśli chodzi o hierarchię to nie potrafię odpowiedzieć, ponieważ u nas nie ma żadnej hierarchii :) Wszyscy są równi.

      • Agnieszka

        No toś mnie zastrzelił! Szczerze mówiąc nie wiedziałam, że istnieją inne teorie – ale się doszkolę.
        Przyczepię się do „wszyscy są równi”. Ale ty musisz być wyżej, ty prowadzisz, ty jesteś liderem, ty wymagasz. Czyli czy chcesz czy nie jesteś jesteś „pierwszym samcem”. To ty prowadzisz psa a nie pies Ciebie, nie decydujecie wspólnie – Ty i pies. Pies jest podporządkowany Tobie, tak jak w psiej sforze podporządkowany byłby najmocniejszym psu.
        Myślę, że „jesteśmy na równi” między psem a człowiekiem nie brzmi dobrze.

        • Trochę się wtrącę do rozmowy, ale wiara w to, że trzeba być „wyżej” w hierarchii zazwyczaj kończy się w momencie, gdy w swoim życiu człowiek trafi na psa, z którym trzeba żyć i pracować na partnerskich warunkach – bo inaczej się nie ujedzie ;).

          • Agnieszka

            O’k. Czy możesz opisać co rozumiesz przez „pracę na partnerskich warunkach”?

          • W sensie, że pies nie jest gorszy ani lepszy od człowieka i nie zajmuje ani wyższego, ani niższego miejsca.

            My z naszymi psami żyjemy tak po prostu – bez spinania się kto jest ważniejszy. Wiele osób robi, że np: je przed psem, wychodzi pierwszy przez drzwi i inne czynności, które mają pokazać psu ”kto tu jest szefem”, ale nie zawsze zdaje to rezultaty.

          • Agnieszka

            A może spójrzmy na to z punktu widzenia psa.
            Pies jest stworzeniem stadnym.
            Pies dobrze czuje się mając szefa, przewodnika.
            Pies dobrze czuje się jeśli zna swoje miejsce w sworze. Wtedy jego życie jest przejrzyste i określone.
            Jeśli w jego życiu nie ma przywódcy to on zajmuje to miejsce.

            Nie chodzi mi o udowodnienie kto jest lepszy, kto jest wyżej – ja czy pies. Nie w tym rzecz. Hierarchia wynika z natury psa. Ani Ty ani ja nie mamy na to wpływu.

            Ale wiesz co? Ty chodzisz na szkolenia z psem. Może kiedyś pogadaj z trenerem, albo poproś o kilka zdań dla Twojego bloga. On musi być również behawiorystą. Może opinia takiej osoby coś nam rozjaśni. – jaka jest pozycja, miejsce psa w rodzinie? Mam na myśli psa wychowanego, dobrze przystosowanego do życia w rodzinie. Nie wyszkolonego, wytresowanego, znające masę komend.
            Co Ty na to?
            Tymczasem dobranoc.
            Agnieszka

          • Przede wszystkim z tego co wiem, to psy jako zwierzęta nie są stworzeniami stadnymi. Struktura psów przypomina ludzką – z rodziną, partnerstwem i ogólnymi zasadami współżycia. Podobne zachowania można zauważyć u wilków, które są najbliższe psom jeśli chodzi o komunikację i tworzenie więzi.

            Wilki tworzą grupy rodzinne, które wspólnie poszukują pożywienia i to jest ich strategia na przetrwanie. Psy wybrały inną drogę – ich droga przetrwania zakłada jak najbliższe trzymanie się człowieka i uzyskiwanie od niego jedzenia.

            Zachowanie psów między sobą również nie przypomina zachowania stadnego, a raczej pojedyncze, konkretne przypadki dominacji oraz poddaństwa. Warto zaznaczyć, że dominacja nie ma tu charakteru agresji/zmuszenia, a zachowanie socjalne, które ma na celu przejęcie kontroli nad danym zakresem zasobu. Np: jeden pies może ustępować drugiemu w przypadku pożywienia, ale w zakresie zabawy to ten drugi będzie kontrolował zasób. Nie ma tu reakcji – pies alfa, który dowodzi wszystkimi.

            Do czego generalnie dążę? Do tego, że zależność psa od człowieka, nasza wspólna interakcja oraz zachowania, którymi się kierujemy są na tyle skomplikowane, że nie możemy określić ich jednoznacznie jako stado, dominacja, samiec alfa lub hierarchia.

          • Agnieszka

            HA!
            Czy mógłbyś w chwili wolnego czasu (jeśli taki posiadasz ?) przytoczyć publikacje lub behawiorystów na których się opierasz? Ja że swojej strony też poszperam i postaram się poszerzyć swoją wiedzę. Może uda mi się uzyskać informację od kogoś kto zajmuje się psami ale nie jest przesadzony że swoją teorią w żadną stronę.
            Szczerze mówiąc nie przypuszczałam, że istnieją aż tak rozbieżne teorie na temat pozycji psa w rodzinie, stadzie.
            Wrócimy do dyskusji za jakiś czas (oj, chyba długi, u mnie z czasem krucho?), bo to bardzo ciekawe. Moje poszukiwania informacji będą dotyczyły postawionej przez Ciebie tezy „psy jako zwierzęta nie są stworzeniami stadnymi”. Na ten moment jestem bardzo ciekawa co odkryję.
            Miłego dnia.
            My już po pierwszym spacerze. Teraz czas na kawę.
            Agnieszka

          • Tu jest ciekawie napisane, chociaż oczywiście to nie wszystko: https://www.pies.pl/rodzina-czy-stado

            Tak naprawdę behawioryści ”tak sobie” stoją z tego typu wiedzą. Najlepiej po prostu poczytać różne publikacje (teraz nie mam do nich dostępu) oraz wyniki badań przeprowadzanych na wilkach i psach. Wiele grup obserwuje wilki w zamknięciu oraz na wolności i na tej podstawie wyciągają wnioski.

            Długi wpis na temat samej dominacji napisałem tutaj: http://zyciezpsem.pl/pies-dominuje/ – pod wpisem znajduje się ciekawa dyskusja, więc również tutaj warto poczytać.

          • Agnieszka

            Dziękuję. Na pewno przeczytam. Gdybyś w międzyczasie wpadł na coś co dotyczy tematu – wrzucaj.

          • Pewnie :)

        • Nie, nie czuję się wyżej od psa – nie czuję się lepszy ani ważniejszy. Pies to żywe stworzenie i wierzę, że też ma uczucia, a nie tylko zaprogramowany instynkt.

          Oczywiście człowiek prowadzi tak samo jak rodzic prowadzi dziecko, a lider zespołu swoich współpracowników. Nie znaczy to jednak, że czyjeś potrzeby są ważniejsze. Każdy ma swoje zadanie i tyle :)