psie wyzwania

Dog Overdrive 9000 – Dzień 6

Pogoda nadal nas nie rozpieszcza niestety – wszędzie błoto i kałuże. I jak tu robić porządne treningi?! Jednak zgodnie z ostatnimi aktualizacjami w dniu dzisiejszym postawiliśmy bardziej na zabawy. Nie w 100%, bo tak naprawdę to zapomniałem, że tak mamy robić :D Od przyszłego tygodnia już na pewno wtorki będą zarezerwowane wyłącznie na zabawę… na pewno.

Rano zdążyłem zrobić godzinny spacer z Legion, zanim zaczął padać deszcz – według dingdog w 58 minut przeszliśmy 4,5 kilometra. Spacer całkiem udany – obyło się bez awantur. Levi miał krótszy spacer, bo ok. 20 minut. Samoyed jest super na spacerach, więc nie ma nawet o czym pisać :)

W domu zrobiliśmy przede wszystkim konkretny trening. Legion była zatrzymana w ”zostań” i co jakiś czas dostawała nagrodę, ale generalnie obserwowała ćwiczenia małego. Podzieliliśmy sobie wszystko na:

  • siad szybki (jak najszybciej przyjąć pozycję siedzącą, dużo powtórzeń)
  • siad wydłużony (dłuższe utrzymanie pozycji, mało powtórzeń)
  • leżeć wydłużone (Levi ma tendencję do natychmiastowego siadania po leżeniu, więc trzeba nad tym popracować)

Idzie nam całkiem dobrze, chociaż cały czas trzeba nakierowywać ręką – samo polecenie słowne nie działa. Widocznie dłużej trzeba wspomagać się pokazywaniem zanim polecenie się ”wgra” :) Poza tym Legion miała 2 porządne sesje nosework – cały czas kusi mnie, żeby zrobić kolejny poziom, ale nie, musimy się skupić na podstawach. Zrobiliśmy też kilka mat węchowych, więc zabawy ”nosem” idą nam bardzo dobrze. Zauważyłem, że Legion jest trochę leniwa – nie wyciąga najmniejszych kawałków jedzenia i generalnie szybko się tym męczy.

Levi ma słabszy nosek jeszcze, ale dużo motywacji. Nawet jak już kompletnie wszystko zeżarł z maty to jeszcze duma nad nią z 5 minut i sprawdza dokładnie czy może jednak czegoś nie zostawił. Nawet czasami obraca matę i sprawdza ją od spodu :)

Poza treningowymi było dużo zabawy. Szarpanie się, gonitwy, przeciąganie zabawkami, tarmoszenie i inne takie. Leviego takie aktywności bardzo ekscytują, ponieważ cały czas szczeka. Legion już trochę zapomniała jak się bawić – zawsze była nadpobudliwa, więc zgodnie z wszelkimi poradami (internet, szkoleniowcy) nie bawiliśmy się w domu i unikaliśmy dynamicznych, pobudzających aktywności. Teraz mamy trochę za swoje :)

Mam nadzieję, że jutro uda nam się pobiegać. Niedługo zawody canicross i wolałbym nie zawalić naszego pierwszego startu :)

Co tam w psim świecie dzisiaj u Was?